Armata w remizie strażackiej w Bilczy nie jest jedyna. W OSP we Wzdole jest całe działo przeciwpancerne

Mateusz Bolechowski
Mateusz Bolechowski
Podczas rozbiórki remizy strażackiej w Bilczy znaleziono niemiecką lufę armatnią. Skarżyscy muzealnicy chcą, by trafiła do kolekcji Muzeum imienia Orła Białego. Jak się okazuje, cenne militaria są w świętokrzyskim elementami różnych budowli.

W trakcie rozbiórki remizy Ochotniczej Straży Pożarnej w Bilczy dokonano ciekawego odkrycia. Element konstrukcji budynku stanowiła armatnia lufa.

Czytaj więcej: Nie do wiary! Lufa od wielkiego działa znaleziona podczas rozbiórki remizy Ochotniczej Straży Pożarnej w Bilczy! [ZDJĘCIA]

- Pochodzi z czasów II Wojny Światowej, to część niemieckiej le.F.H.18(m), lekkiej haubicy polowej kalibru 10,5 centymetra. To było podstawowe działo na wyposażeniu armii niemieckiej. Haubica wzór 1918 z Bilczy jest w zmodyfikowanej wersji. Montowano ją także na podwoziach czołgu Panzer II, tak powstało działo samobieżne "Wespe", czyli "Osa" - wyjaśnia Artur Buńko, historyk z Muzeum imienia Orła Białego w Skarżysku - Kamiennej.

Muzealnicy chcą, by lufa trafiła do Skarżyska. Dyrektor placówki Grzegorz Bień wystąpił o to do Świętokrzyskiego Konserwatora Zabytków.

Jak się okazuje, militariów z czasów wojny znajdujących się w różnych miejscach w naszym regionie jest więcej.

- W remizie strażackiej we Wzdole Rządowym elementem konstrukcji jest kompletne, dobrze zachowane działo przeciwpancerne PaK 88. Słynna niemiecka osiemdziesiątka ósemka to prawdziwy unikat. Oglądaliśmy ją, niestety, nie da się wyciągnąć działa bez szkody dla budynku - mówi Artur Buńko.

W świętokrzyskim elementy broni pancernej często były wykorzystywane jako elementy przydrożnych kapliczek. W Łabędziowie koło Morawicy kapliczkę wykonano na kole napędowym od czołgu Panzer V "Panther", do którego dospawano lufę niemieckiej armaty kalibru 75 milimetrów. We wsi Nida krzyż wykonany jest z podobnego działa, pochodzącego z niszczyciela czołgów Jagdpanzer IV.

W Suchedniowie słupki do bram gospodarz wykonał z czterech luf niemieckich sto piątek w wersji z 1942 roku, z nowocześniejszymi hamulcami wylotowymi, osłabiającymi odrzut i tłumiącymi płomienie przy wystrzale.

- Tam, gdzie toczyły się walki, okoliczna ludność zabierała z pobojowisk części dział i pojazdów i wykorzystywała je w gospodarstwach. W naszym muzeum znajduje się choćby fragment transportera opancerzonego, który służył jako... psia buda. Czołgowe gąsienice wykorzystywano jako wzmocnienia ścian czy nawet chodniki, a szpilki od gąsienic z czołgów, wykonane ze znakomitej stali, chłopi przerabiali na przecinaki, wiele z nich służy do dziś - opowiada historyk.

Czy wzrośnie opłata za ZUS?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie