Awantura o chrabąszcze w Nadleśnictwie Pińczów. Ekolodzy alarmują, leśnicy uspokajają

Lidia Cichocka
Fundacja Dzika Polska opublikowała na swoim profilu na Facebooku informację, że w Nadleśnictwie Pińczów zaplanowano zabiegi zwalczania chrabąszczy z wykorzystaniem pestycydów. Powodem alarmu jest obecność w tym rejonie chronionego jelonka rogacza, bo co prawda z zabiegów wyłączono rezerwat Polana Polichno i sąsiadujące z nim starodrzewy dębowe, stanowiące główne siedlisko jelonka na Ponidziu (i jedno z najważniejszych, aktywnych stanowisk jelonka w skali kraju), ale jelonek, nasz największy owad, był widywany także w innych miejscach.

- To, dlatego po rozmowach z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska w Kielcach zwiększyliśmy strefę buforową i dołożyliśmy kilkaset metrów na południe od rezerwatu - mówi zastępca nadleśniczego Nadleśnictwa Pińczów Leszek Drożdżowski. - Nie będzie oprysków także w rezerwacie Grabowiec. Opryski mają pomóc w ograniczeniu populacji chrabąszcza majowego. To jedyny sposób - wyjaśnia leśnik. - Środek o nazwie mospilan jest zrzucany z samolotów, nasi piloci mają doświadczenie a loty wykonywane są w porach przed wylotami pszczół lub po ich zakończeniu.

Mospilan to trucizna działająca żołądkowo, kontaktowo i systemicznie co oznacza, że zatruwa owady i rośliny, które zjedzone działają też jak trucizna. Zdaniem leśnika w opryskach ucierpią tylko liściożercy a to jak mówi: wyłącznie szkodniki.

Inne zdanie o opryskach pestycydami mają zajmujący się owadami entomolodzy. Prof. Janusz Nowacki z Poznania tego typu działania ocenia bardzo negatywnie. Lech Buchholz ze Świętokrzyskiego Parku Narodowego mówi krótko: Opryski w maju, kiedy wszystko się uaktywnia są barbarzyństwem. Entomolog tłumaczy, że takie praktyki powodują zanik bioróżnorodności. - Nawet jeśli okres karencji takiego środka wynosi 1 - 2 tygodnie to w tym czasie zabija on różne owady, nie tylko chrząszcze majowe. Cierpią też ptaki. Do niedawna lasy były ostoją bioróżnorodności, bo przecież rolnicy stosują pestycydy i to w coraz szerszym zakresie od dawna. Tych negatywnych skutków nie widać od razu, ale wielkie wymieranie trwa.

Oprócz pytań o negatywny wpływ na inne owady aktualne pozostaje pytanie o losy samego jelonka rogacza. - Dbamy o niego, jest symbolem naszego nadleśnictwa - zapewnia Leszek Drożdżowski. - W tym roku wiosna jest spóźniona i larwy jelonków nie opuściły jeszcze wypróchnień w korzeniach dębów. Zazwyczaj chrabąszcze majowe mają rójkę na początku maja a w tym roku dopiero teraz.

Entomolodzy nie są przekonani, że owady przestrzegają założeń, że jedno uaktywnia się wcześniej, drugie później. - Teraz są takie anomalia, że równie dobrze obie grupy mogą już być aktywne.

O tym jakie skutki dla populacji jelonków przyniosły tegoroczne opryski przekonamy się za 2 tygodnie. - Wtedy nasz konsultant, naukowiec z Polskiej Akademii Nauk ma przeprowadzić monitoring. Zapewniał nas, że przy obecnej pogodzie jelonki pojawią się dopiero na początku czerwca - dodaje leśnik.

Opryski w Nadleśnictwie Pińczów zakończono w poniedziałek.

Tajemnica Marchewki

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie