Były reprezentant Polski Jacek Bąk: Liczę, że któryś z mistrzów Polski z juniorów z Korony Kielce odpali w ekstraklasie

Jaromir Kruk
96 meczów i 3 gole w kadrze, udział w trzech wielkich turniejach, piękna kariera klubowa – Jacek Bąk ma się czym chwalić. Nie błyszczy teraz w telewizji, żyje sobie spokojnie, udziela się czasami jako menedżer i jest na bieżąco z tym co się dzieje w świecie futbolu. Fot. Polska Press
96 meczów i 3 gole w kadrze, udział w trzech wielkich turniejach, piękna kariera klubowa – Jacek Bąk ma się czym chwalić. Nie błyszczy teraz w telewizji, żyje sobie spokojnie, udziela się czasami jako menedżer i jest na bieżąco z tym co się dzieje w świecie futbolu. – Czekam na wygraną z korona wirusem – mówi były obrońca m.in. Olimpique Lyon, RC Lens, Austrii Wiedeń.

Jak Jacek Bąk funkcjonuje podczas pandemii?
Jak wszyscy. Czasami wyskoczę sobie na rower i przygnębiają mnie te pustki na ulicach. Mam wrażenie, że to nie dzieje się naprawdę. W domu oglądam sobie stare mecze. Niedawno śledziłem Francja – Polska ze Stade De France z 2004, obejrzałem kawałek wygranego przez naszą reprezentację meczu z Niemcami w eliminacjach Euro 2016. Oczywiście też lubię wracać do potyczki z Portugalią z 2006, w której brałem udział. Wygrywało się z Cristiano Ronaldo (śmiech).

Które spotkanie nazwałbyś swoim firmowym?
Zdecydowanie z Włochami na Legii w 2003 roku. Towarzyski, bo towarzyski, ale pokonaliśmy wicemistrza Europy i przyszłego mistrza świata. W Warszawie słynny Giovanni Trappattoni skorzystał z Fabio Cannavaro, Alessandro Nesty, Marco Materazziego, w ataku wystawił Christiana Vierego, a wspierał go Antonio Cassano. To był mój jubileusz w drużynie narodowej, spotkanie numer 50 i szybko trafiłem do siatki. Dodajmy, że piłkę po moim strzale, potem Tomka Kłosa i Jacka Krzynówka wyciągał Francesco Toldo. Wygraliśmy 3:1 i graliśmy znakomicie, ofensywnie, z polotem, bez kompleksów.

Jesteś zadowolony ze swojej kariery?
Powiem, że mogło być lepiej, bo na żadnej z trzech imprez ze mną Polska nie wyszła z grupy. Teraz sobie możemy gdybać, ale powinniśmy to zrobić w Korei w 2002 roku. Może za dużo trenowaliśmy, niepotrzebnie dwa razy dziennie, zabrakło nam świeżości. Może też dokuczał nam pech, w każdym bądź razie na wielkich imprezach powielaliśmy swoje błędy. Też bywało, że przeciwnik był lepszy, ale jak sobie tak analizuje to w ciągu przygody z reprezentacją trafiłem na mnóstwo świetnych zawodników. Gdyby raz się udało wyjść z grupy poszlibyśmy za ciosem.

Jest piłkarz w Polsce, który przypomina teraz ciebie stylem gry?
Może Jan Bednarek. Ma podobne parametry jak ja, stara się grać czysto, dobrze się ustawia. Sztuką jest odebrać piłkę bez faulu, nie urwać komuś nogę. Teraz jednak takich faularzy się nie toleruje. Kiedyś było znacznie gorzej, niektórzy wychodzili na boisko, by zrobić innym krzywdę. Rozwój telewizji, Internetu, dostępność futbolu wywołała pewne zmiany.

Taki piłkarski elegant jak Jacek Bąk zobaczył czerwony kartonik w Erewaniu w kwalifikacjach do mundialu 2002. Jak to teraz tłumaczysz?
Oglądałem powtórkę i śmiałem się z tego. Tomek Hajto padł, po tym jak dostał kopa od rywala. Za chwilę ktoś sprowadził do parteru Ormianina. Myśmy się wdali w chaotyczny bój z gospodarzami, to nie była piłka, tylko kopanina. Tylko ja wyleciałem z Polaków, ich trzech, ale najbardziej żałowałem, że tylko zremisowaliśmy 1:1. To był dla nas pstryczek w nosa, nauczka.

W piłce klubowej uważasz się za spełnionego?
Zagrałem przeciwko jednemu Ronaldo z Brazylii, drugiemu z Portugalii, poznałem smak Ligi Mistrzów. W pucharach zdobywałem gole, z Blackburn Rovers huknąłem z 25 metrów z okienko. Inter Mediolan też trafiłem. Miałem kolegów z najwyższej półki, musiałby długo wymieniać. W Lyonie kumplowałem się z Ludovicem Giuly, Sonny Andersonem. W Lens grałem z El Hadji Dioufem, Seydou Keita, ten Malijczyk, co sobie świetnie poradził w Barcelonie też mnie miło wspomina. Coupet – bardzo dobry bramkarz, Kameruńczyk Essou-Ekotto też zaszli daleko. Niedawno dzwonił Florian Maurice, też koleżka z Lyonu i pytał o młodych, zdolnych chłopaków z Polski. Występowałem w Ligue1 w okresie, gdy Francja sięgała po mistrzostwo świata i Europy i roiło się tam od gwiazd. Szanują mnie w tym kraju, szanują także w Austrii. W Wiedniu u mojego boku dojrzewali Julian Baumgartlinger i Aleksandar Dragović, dziś gwiazdy austriackiej kadry, uznane postacie Bundesligi z Bayeru Leverkusen. Z bardzo dobrymi piłkarzami byłem też Lechu Poznań. Nie zapomnę treningów z Jurkiem Podbrożnym, tam też poznałem Michała Gęburę, którego spotykam podczas wizyt na Centralnej Lidze Juniorów.

Podoba ci się współczesny futbol?
Jest szybszy i agresywniejszy niż 10, 20 lat temu, ale sędziowie chronią bardzo piłkarzy. Gdy jeździłem z Motorem II na rezerwy spotykałem drwali, którzy robili wślizgi na wysokości głowy. Dobrze, że minął czas takich ludzi w futbolu. Teraz chamstwo, brutalność są bezwzględnie karane.

Piłka nożna wygra z koronawirusem?
Są momenty, że się zastanawiam o co w tym chodzi. Kolega mojego znajomego już 6 tygodni jest zamknięty w hotelu. Miał podejrzenie koronawirusa, ale okazało się, że jest zdrowy. Ktoś się jednak obawia i siedzi zamknięty na koszt państwa. Jeden przechodzi to lekko, bez objawów jak grypę, drugi inaczej, a my tak naprawdę do końca nie wiemy z czym mamy do czynienia. Jak zwykle w takich sytuacjach są ludzie, firmy, które na czymś zarabiają. Wierzę, że to wszystko się skończy szybko.

Nie chciałeś zostać trenerem?
Nie, bo nie wiedziałbym co zrobić z podopiecznymi jakby przed meczem poszli na imprezę.

Ty nie chodziłeś na balety podczas kariery?
Kiedy można to można. Zdarzyło się, że wyskoczyłem, ale maks jeden, dwa tańce i do domu. Szanowałem swoją pracę. Dziś i tak piłkarzom nie da się ukryć. Wyjdzie na disco, ktoś zrobi zdjęcie, nagra filmik i jest jazda w Internecie. Nie ma litości. Myślę, że też poprawiła się świadomość sportowców.

Jako menedżer odnajdujesz się w tym światku?
Dlaczego nie? Pozostaje sobą, nie robię świństw, a chcę pomóc młodym zawodnikom. Są tacy, co posłuchają wielokrotnego reprezentanta Polski. Mam zasadę, że gram w otwarte karty. Jak bym zrobił świństwo szybko poszłaby fama i po temacie.

Zaskoczyło cię, że nikt z mistrzów Polski juniorów z Korony sprzed roku nie odgrywa poważnej roli w ekstraklasie?
Trochę jestem zawiedziony, ale może teraz otwiera się przed nimi szansa, bo przez koronawirusa mogą mieć okazje do gry. Wierzę, że trener Maciej Bartoszek skorzysta z dwóch, trzech, czterech mistrzów CLJ-ki i któryś odpali w ekstraklasie. Młodzi muszą zrozumieć, że w sporcie o swoje trzeba walczyć każdego dnia i w żadnym momencie się nie poddawać. W futbolu sukces można osiągnąć dzięki ciężkiej pracy, nie pięknym słowom, deklaracjom. Przyznam szczerze, że podoba mi się styl gry Wiktora Długosza. Może jeszcze nie jest przygotowany fizycznie do seniorskiego futbolu, ale lekcja z Warty Poznań powinna mu wyjść na dobre. To naprawdę dobry chłopak.

Ekstraklasa dogra sezon do końca?
Sam jestem ciekaw i kibicuje temu pomysłowi. We Francji się nie udało, a decyzję podjął rząd. W tym kraju już nie jest super jak w czasach gdy ja grałem. Zrobiło się niebezpiecznie, bo Jacek Bąk wyjechał (śmiech)…

Olimpique Lyon ma szanse na wygranie sprawy sądowej o przedwczesne zakończenie sezonu 2019/20?
Małe, w zasadzie żadne. Z rządem nie wygra nikt, trzeba myśleć o nowym sezonie i jak najlepiej się do niego przygotować.

Świetny weekend polskich piłkarzy za granicą

Wideo

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3