Chata Szeptuchy – pod Starachowicami powstaje wyjątkowe miejsce. Pani Monika - germanistka pokaże prawdziwe cuda [WIDEO, ZDJĘCIA]

Marzena Smoręda
Marzena Smoręda

Wideo

Zobacz galerię (10 zdjęć)
Prywatny skansen powstaje w Tychowie Starym koło Starachowic. Monika Dygas właśnie urządza w nim Chatę Szeptuchy – tajemniczy stuletni dom do warsztatów z zielarstwa, fitoterapii, rękodzielnictwa, a także lekcji historii. Zaprosi do niej już w lecie.

- Z wykształcenia jestem germanistką, ale w duszy historykiem. Od kiedy sięgnę pamięcią, fascynowały mnie starocie. Często zaglądałam do wiekowych domów, na strychy, oglądałam stare budowle i bardzo lubiłam chodzić do muzeów czy skansenów. Nic dziwnego, że w moim życiu historia zajmuje tak wiele miejsca. Trzeba jednak przyznać, że mam do niej specyficzne podejście – mówi Monika Dygas, która w Tychowie Starym niedaleko Starachowic na terenie własnej posesji urządza właśnie Chatę Szeptuchy – niezwykłe miejsce owiane tajemnicą.

- Tak naprawdę jest to początek mojego prywatnego skansenu, który zamierzam rozbudowywać. Na razie z Mazowsza, konkretnie z gminy Rzeczniów, przywiozłam tu stuletnią drewnianą chatę – dom z duszą. Chciałam, żeby było tu tak, jak w skansenie, bo w takim otoczeniu czuję się bardzo dobrze i mogę rozwijać swoje pasje – mówi pani Monika.

Zainteresowanie historią, w przypadku Moniki Dygas, nabrało tempa w czasie jej studiów w Lublinie. - Pierwsze kroki w tym mieście skierowałam do Muzeum Wsi Lubelskiej. Chodziłam tam bardzo długo aż wreszcie zadeklarowałam pracę na rzecz tego miejsca, w zamian za przebywanie w nim bez ograniczeń. Uwielbiałam ten klimat. Koniec końców zostałam polsko-niemieckojęzycznym przewodnikiem turystycznym i oprowadzałam ludzi po skansenie. Po ukończeniu studiów wróciłam do rodzinnych Starachowic, ale bardzo tęskniłam za tamtą pracą. Pracowałam jako nauczyciel języka niemieckiego w szkole, lecz wciąż marzyłam o pracy w muzeum. Ze Starachowic jest daleko do Muzeum Wsi Radomskiej czy Muzeum Wsi Kieleckiej, więc w końcu postanowiłam, że zrobię sobie własny skansen – opowiada Monika Dygas.

Ten plan pani Monika wdrożyła w życie. - Mam już starą chatę, sporo zabytkowych przedmiotów, które zbierałam przez lata i rozpoczynam realizację swojego marzenia – mówi, prezentując cenny obiekt i zbiory.

Chata została nazwana Chata Szeptuchy, a będzie w niej można zobaczyć wnętrze sprzed 100 lat z elementami zielarstwa. - Dlaczego taka nazwa? Ponieważ słowo „szeptucha” często pojawia się w naszej historii i kojarzy się trochę z magią i czarami. Ja wprawdzie tym się nie zajmuję, ale dodaje to całemu przedsięwzięciu tajemniczości. Chatę będę urządzać wiosną. Wielu moich przyjaciół zaoferowało przy tym swoją pomoc. Trzeba ją uszczelnić, pobielić w środku, zrobić okno, a na poddaszu miejsce na suszenie ziół. Pracy jest sporo – mówi Monika Dygas.

Wiele uwagi, jak mówi, poświęcić trzeba wystrojowi wnętrza. - W swojej kolekcji mam przedmioty, które dawno, dawno temu były w domach w powszechnym użytku, jak sprzęty kuchenne, meble, narzędzia do pracy – część z nich kupiłam, niektóre dostałam. Wciąż kompletuję to wyposażenie. Mam nadzieję, że przyciągną uwagę ludzi, których będę tu zapraszać na krótkie lekcje historii, warsztaty zielarskie, ponieważ już wkrótce ukończę kurs Fitoterapii i Leczenia Metodami Naturalnymi w Warszawie. Wiąże z tym miejscem także plany na zajęcia prowadzone w ramach Pracowni Rękodzielniczej. To kolejny mój konik. Zgłębiam tajniki dekoracji i użytkowego zdobienia przedmiotów techniką decoupage – opowiada Monika Dygas.

Ale wśród wielu jej pasji jest także zamiłowanie do sportu, a ściślej do jogi, której poświęca wiele czasu. - Dla jogi zrezygnowałam nawet z części etatu w szkole. Lubię sport, a to jest aktywność dla wszystkich, której znaczenie wciąż jest moim zdaniem niedoceniane. Jestem dyplomowanym instruktorem jogi po studiach na Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie. Pracuję z seniorami, amazonkami, sportowcami, biznesmenami – słowem każdym, kto potrzebuje jej zdrowotnego wpływu na ciało i umysł. Tak więc łączę w sobie wiele pasji, godząc to oczywiście z rolą mamy dwóch synów – 16- i 13-letniego. Chyba mi się udaje, bo jeszcze mam czas dla gromadki domowych zwierzaków – psów, kotów, które mieszkają z nami w budynku po leśniczówce w Tychowie Starym. Dodam jeszcze, że kocham podróże – te dalekie, jak i bliskie. Dla jogi odwiedziłam Indie, dla skansenu i polskiej historii co tydzień zwiedzam kraj w poszukiwaniu starych dworów, pałaców czy zamków. Turystyczne wyprawy dokumentuję zdjęciowo oraz Facebooku. Mam tam wielu fanów i cieszę się, że swoimi pasjami zarażam innych – mówi Monika Dygas.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie