Czterdziestolatka w klubie fitness - jak sobie radzi?

Redakcja
Spotkanie z miłą obsługą klubu to dobry początek i wstęp do przygody z ćwiczeniami.
Spotkanie z miłą obsługą klubu to dobry początek i wstęp do przygody z ćwiczeniami. fot. Dawid Łukasik
Chcesz schudnąć, ale nie wiesz od czego zacząć? Podobny problem miała pani Ania, aż w końcu trafiła do klubu Expert Fitness. Opisała, co jej się przydarzyło. Oto część pierwsza.

Jak co dzień stoję przed lustrem zastanawiając się, kiedy straciłam kontrolę nad własnym ciałem. Te dodatkowe fałdki na brzuchu, skórka pomarańczowa na udach coraz bardziej zaczęły mi doskwierać. Może poniekąd dlatego, że skończyłam wczoraj 40 lat i w ciągu jednego dnia poczułam jakbym zestarzała się nie o rok, ale przynajmniej o 10 lat. Kiedyś byłam szczupła, miałam jędrne ciało i czułam się wspaniale, teraz nie potrafiłam wytrzymać ze sobą patrząc na swoje odbicie w lustrze. Na nic były diety ani głodówki, które sobie serwowałam. Ostatecznie zawsze przynosiły skutek odwrotny od zamierzonego.

Może Marta miała rację? Może jedynym kołem ratunkowym były dla mnie zajęcia w fitness klubie? Nigdy nie lubiłam ćwiczyć, zwłaszcza w grupie, kiedy oczy wszystkich lustrują bacznie każdy Twój ruch. Cóż, perspektywa mozolnych, skomplikowanych i męczących treningów nie przekonywała mnie, a wręcz odstraszała. Jednak, patrząc z niechęcią na moje nieatrakcyjne kształty postanowiłam schować wstyd do kieszeni i umówiłam się na konsultację w klubie Expert Fitness, który poleciła mi Marta. W sumie razem zawsze raźniej. Postanowiłam wybrać się tam dziś po pracy. Może oni znajdą receptę na moje zmartwienia. Kto wie? Na razie jednak czekał mnie wyczerpujący dzień pracy.

Dzień 1

Było w pół do piątej, gdy stałam przed wejściem do klubu Expert Fitness na ulicy Szczecińskiej 1. Pierwsze wrażenie? Jak najbardziej pozytywne. Miła pani recepcjonistka imieniem Kasia przywitała mnie i zaprowadziła na kanapę, gdzie czekałam na spotkanie z moim trenerem personalnym. Na dobry początek zaproponował mi wykonanie próby wydolnościowej. Trochę się bałam, biorąc pod uwagę fakt, że ostatni raz ćwiczyłam chyba w szkole średniej, mam siedzący tryb pracy, a mój kręgosłup woła o pomstę do nieba. Ale trudno, skoro już odważyłam się tu zajrzeć, to dlaczego by nie upewnić się w słuszności mojej decyzji.

Najpierw odpowiedziałam na szereg pytań związanych z moim zdrowiem, potem miałam zmierzone ciśnienie, siłę mięśniową, gibkość, zrobioną spirometrię, a na koniec 10-minutowy test jazdy na rowerze. Wynik? Jedynka! Dostałam niedostateczny z wydolności, co chociaż się tego poniekąd spodziewałam, przygnębiło mnie. Ostatecznie miałam czarno na białym, w jak rozpaczliwej formie jest mój organizm. Trener od razu uspokoił mnie mówiąc, że łatwo możemy nadrobić te wszystkie zaległości i zaproponował przykładowy trening. Wszystko oczywiście dopasowane idealnie do kondycji mojego organizmu.

Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że ćwiczenia mogą być takie przyjemne. A to był dopiero początek. Na koniec, zmotywowana spytałam, co byłoby dla mnie najlepsze? I czy ja w ogóle nadaję się na jakikolwiek trening? Okazało się, że jak najbardziej tak, a przy nawet dwóch- trzech godzinach w tygodniu poświęconych na fitness mogę łatwo i przyjemnie zrzucić zbędne kilogramy.

Dodatkowo, w ramach programu odchudzającego, (który razem z trenerem wybrałam z szerokiej oferty klubu) otrzymałam stały nadzór trenera, fizjoterapeuty (cóż za ulga dla mojego kręgosłupa!) i dietetyka, indywidualnie ułożony plan treningowy i dietę, oraz solarium, saunę i Power Plate Vibro trening w pakiecie. I to wszystko za naprawdę korzystną cenę. Cóż mi pozostało? Tylko powiedzieć tak. Od razu lżejsza o kilka zmartwień wróciłam do domu. Pierwszy trening we wtorek, czyli już za dwa dni. Trzymajcie za mnie kciuki.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Sofi

Rewelacyjnie z fitnesu korzystam juz jakies 4-5 lat jestem szczupla aktywna i wysportowana i na silowni radze sobie.Troche glupawy ten temat a co 40lat to juz starosc jak czlowiek sie prowadzi tak sie czuje.Ludzie zyją dluzej jesli 40tka jest stara to jakim mianem okreslic 70-80-90lat?Mam babcie w wieku 96lat ktora jeszcze na rowerze jezdzi i jest sprawna i owszem moge powiedziec ze jest staruszką ale mi jeszcze pol zycia do tego.Czterdzieski /te aktywne /są najlepsze .

G
Gość
Ja, w podeszłym wieku,znacznie przekraczającym te 40 także jakoś sobie radzę ...Trzymam się oburącz poręczy i udaję,że podciągam kolana do góry...rozmyślając nad młodymi latami,które tak szybko minęły...
K
Ktosik
wow - 40 ... na fitnesie:) o rany ...
g
gość
to jest normalna darmowa reklama klubu Fitness przy ul. Szczecińskiej
g
gość
to jest normalna darmowa reklama klubu Fitness przy ul. Szczecińskiej
Dodaj ogłoszenie