reklama

Damian Broński ze Stopnicy walczy z rzadko występującym nowotworem. Pilnie potrzebuje krwi i dawcy szpiku

Agata Chrobot
Agata Chrobot
Zaktualizowano 
archiwum prywatne
Damian Broński ze Stopnicy walczy z rzadko występującą odmianą nowotworu. Ma dopiero 30 lat, ukochaną żonę, dzieci i mnóstwo woli walki. Toczy ją codziennie, nie chce poddawać się chorobie. To realista - nie chce pozostawiać nic losowi ani przypadkowi. Do dalszej "wojny" potrzebuje krwi oraz dawcy szpiku. Można mu pomóc podczas zbiórki krwi, która będzie zorganizowana 15 grudnia w Stopnicy. Poniżej szczegóły.

U pana Damiana zdiagnozowano nowotwór "pierwotny chłoniak śródpiersia PMBL". Na tę odmianę nowotworu chorują dwie osoby na...sto tysięcy. Do walki o życie potrzebuje krwi oraz "bliźniaka genetycznego". Można mu pomóc podczas grudniowej akcji.

Zbiórka krwi dla pana Damiana odbędzie się 15 grudnia przy Miejsko - Gminnym Centrum Kultury w Stopnicy. Krew będzie można oddawać od godziny 9 do 13. Podczas akcji poszukiwani będą także potencjalni dawcy szpiku. Informujemy i przypominamy, że pobór komórek jest bezbolesny.

Ze względów organizacyjnych osoby, które chcą oddać krew dla pana Damiana proszone są o zgłoszenie tego pod numer telefonu: 503 - 109 - 521 Wioletta Ciećko lub 605 108 842 Mariusz Sztorc.

Pierwsze objawy i niewykrycie choroby

W listopadzie 2018 roku pan Damian zaczął walczyć o swoje życie, w którym pojawiły się pierwsze "figle". Poszedł do lekarza, ale usłyszał, że jest zdrowy. Grudzień 2018 roku minął bardzo szybko, a dolegliwości dalej się nasilały. - Organizm daje mi kolejne ostrzeżenie. Mam skok ciśnienia trafiam do kardiologa, który stabilizuje moje parametry. Dogłębnie bada mi serce oraz przepływy krwi. Uspokaja mnie, że to jedynie epizod. Ja jednak już od tego momentu idę krok dalej udaje się do laryngologa, który stwierdza po przebadaniu, że ogólnie wszystko jest dobrze, ale niepokoi powiększona szyja. Zostaje skierowany na tomograf komputerowy. Kolejki są masakryczne, terminy tak śmiesznie odległe że głowa boli, dodatkowo mamy okres świąteczny i noworoczny co utrudnia wykonanie badania - mówi pan Damian.

Trzy dni przed "wyrokiem" dowiedział się, że po raz kolejny będzie tatą

Następne tygodnie przeminęły na kolejnych badaniach i nasilających się objawach. Zauważono tajemniczy "cień" podczas badania szyi, który trzeba dalej zdiagnozować, oraz stwierdzono zespół żyły górnej głównej. Na trzy dni przed ''wyrokiem" pan Damian dowiedział się, że...po raz kolejny będzie tatą.

W styczniu tego roku wyrok spadł na niego jak grom - powiedziano, że ma olbrzymiego guza w śródpiersiu 160 na 120 na 15 milimetrów. Po powrocie do domu zniszczył bramę garażową pięściami. Krew lała mu się z dłoni, nie mógł ruszać palcami, ale wewnętrznie się uspokoił.

Po rozmowie z żoną zaczęli działać. Zaczęła się nierówna walka z nowotworem i badania w różnych szpitalach. W marcu 2019 roku pan Damian rozpoczął chemioterapię.

Walka nadal trwa

Po metratoxat zapuchła mu buzia tak, że ciężko było cokolwiek jeść. Mówienie doprowadzało do bólu, a obrzęk w buzi goił się do dwóch tygodni. Jego organizm odmówił wybrania ostatniej dawki chemii. Jedenaście dni wlewów odbiło się toksycznym uszkodzeniem wątroby. 30 urodziny spędził na sali trzyosobowej pod pełnym reżimem, bez odwiedzin. Po 25 dniach opuścił szpital, słaby ledwo dający kroki, lżejszy o 11 kilogramów, ale szczęśliwy że kilka dni spędzi w domu.

W lipcu masa aktywnego guza się zmniejszyła, ale guz jest większy tylko martwy. Pojawiła się też możliwość ewentualnego przeszczepu szpiku, podczas którego dawcą mógł być on sam - pan Damian. - Wybrałem się do Katowic na konsultacje z Profesorem, który w Gliwicach zapoczątkował przeszczepy szpiku w Polsce. Po analizie badań oraz przebiegu leczenia Profesor powiedział, że na ten moment przeszczep jest niekonieczny. Natomiast konieczne jest wybranie ostatniego cyklu chemioterapii oraz wykonanie badania PET. Dodał, że dla pewności można zastosować radioterapię. Informacje te bardzo mnie pokrzepiły i w dobrym humorze minęły mi ostatnie dni lipca. Ostatni cykl chemioterapii wybrałem bez większych komplikacji. Po porównaniu i przeanalizowaniu wyników PET masa aktywnego guza zmalała o 99.1 procent. Można powiedzieć świetny wynik, lecz jako "szczęśliwy" posiadacz pierwotnego chłoniaka śródpiersia nic mi to nie daje, gdyż choroba ta może znów zacząć rozwijać się ponownie w tak zawrotnym tempie jak wcześniej - wspomina Damian Broński.

"Nauczyłem się żyć z choroba, cieszyć się z naprawdę prostych rzeczy, stałem się cierpliwy i nauczyłem się ogromnej pokory"

- Pomimo, iż nie udało uzyskać się całkowitej remisji guza odniosłem sukces. Nauczyłem się żyć z choroba, cieszyć się z naprawdę prostych rzeczy, stałem się cierpliwy i nauczyłem się ogromnej pokory. Zawsze byłem realistą, który trzeźwo spogląda na świat i nie pozostawia nic losowi, wybiegam w przyszłość analizując różne wersje i staram się być gotowy na ewentualną niespodziankę. Wtedy dostosowuje tylko swój plan do danej sytuacji. Uważam to za dobrą i zła cechę, ale ciągle rozwijam się w tej sferze by być chociaż o krok przed moją chorobą. Będąc ponad 90 dni na oddziale spotkałem bardzo wiele chorych osób mężczyzn, kobiet, młodych, starszych czy już na skraju życia. Ogromna większość z nich poddała się całkowicie chorobie, a swe życia ofiarowała losowi. Muszę wspomnieć o pewnej osobie, z którą bardzo się zaprzyjaźniłem w szpitalu, w której widziałem wspaniałego kompana do walki z nowotworem choć różniło nas 30 lat życia. Pan Ryszard wykazywał prawdziwa chęć życia, wolę walki a zarazem miał niesamowita pokorę i podobnie jak ja wybiegał w przyszłość by nie pozostawiać nic przypadkowi. Podczas naszych rozmów dostałem coś czego nie można kupić, wiedzę oraz życiowe doświadczenie, które wykorzystuje do nierównej walki z nowotworem. Niestety smutna wiadomość o jego śmierci dała mi niezłego kopniaka, lecz to nie nowotwór pokonał mojego przyjaciela.

Po przeszczepie szpiku - jak "nowonarodzony"

- W głowie miałem jakieś dziwne przeczucie, że guz nie znikł i potwierdziło się to 24 września. Odebrałem opis, w którym stwierdzono, że chłoniak jest nadal aktywny. W tym samym dniu udałem się ponownie do Katowic na konsultacje. Profesor przeanalizował wyniki i stwierdził, że musimy zastosować jak najszybciej przeszczep szpiku oraz późniejsze naświetlanie jak tylko organizm na to pozwoli. Jeszcze nigdy nie miałem tylu obaw, okropnie się bałem i walczyłem w każdej chwili z czarnymi scenariuszami. Mając z tyłu głowy, że nie będę mógł wesprzeć, żony podczas porodu i w pierwszych dniach po nim, oraz że mogę nie zobaczyć mojego dziecka lub nie wrócić do domu, mojej rodziny okropnie mnie paraliżowało - mówi pan Damian.

I dodaje: - Z drugiej strony wiedziałem, że nie mam wyboru i właśnie dla nich muszę przez to przejść i wrócić w końcu zdrowy. Kolejnego dnia po wykonaniu bieżących badań i posiewów, pan doktor wstępnie wytłumaczył mi przebieg leczenia i po podpisaniu zgody zaczęliśmy. W czwartym dniu przyjmowania chemii dostałem cudowna wiadomość, na świat przyszła moja córeczka. Łzy lały mi się z oczu, radość i ból naprzemiennie mi towarzyszyły, ale to co najgorsze wiedziałem, że dopiero przede mną. Szóstego dnia dostałem ostatnia dawkę chemii to ona całkowicie ma zniszczyć mi szpik i nowotwór. Podczas podawania dożylnego chemii dostałem kostki lodu do ssania by uratować śluzówki w buzi, zgodnie z sugestia lekarza wyssałem ponad 2 kilogramy kostek, ale już wtedy czułem ogromne zmiany w buzi. Po 24 godzinach od podania ostatnie chemii, Pan doktor dokonał przeszczepu szpiku. Dożylnie podano w formie kroplówki mój materiał krwiotwórczy, wcześniej odwirowany i przygotowany odpowiednio do wykonania zabiegu. Cała procedura trwała około 45 minut. Wtedy narodziłem się na nowo - mówi Damian Broński.

"Dziękuję Wam"

- Jako nowonarodzony powoli nabieram sił, choć wiem, że regeneracja będzie długa, żmudna z wieloma wyrzeczeniami, ale najważniejsze że jestem w domu i spędzam czas z moją ukochaną rodzina. Mając więcej czasu, oraz patrząc z dystansu na ten rok, czułem potrzebę by Wam o tym opowiedzieć, poniekąd niektórym osobom po prostu jestem to winny, za bezinteresowną pomoc. Chciałem podziękować mojej rodzinie za wsparcie, a w szczególności mojej Żonie, która od samego początku idzie ze mną w pierwszym szeregu na bój z chorobą. Nigdy nie zwątpiła i nie pozwoliła bym przez moment czuł się gorszym człowiekiem, przez to że jestem chory. Dzięki Kasi postawie i zaangażowaniu, o wiele łatwiej znoszę trudy rozstań, kiepskich dni, złego samopoczucia, bólowych dolegliwości czy po prostu trudności dnia codziennego. Dziękuję losowi, że spotkałem taką wspaniała kobietę na drodze swojego życia i związałem z nią swą przyszłość na dobre i źle. Dziękuję również wszystkim osobom zaangażowanym w walkę o moje życie, walkę o dostanie się do specjalistów, walkę o dostanie się na odpowiednie oddziały szpitalne, aby wszystko odbywało się terminowo bez zbędnych przesunięć. Dziękuję Wam, że umiecie mnie zrozumieć i rozmawiać, choć wiem, że czasem nie jest to łatwe. Robicie wszystko bym z dystansem podchodził do choroby, bym nigdy w niej się nie zatracił i nigdy nie poddał. Jeszcze raz dziękuję Wam wszystkim, wygramy w końcu tą wojnę o moje życie i to będzie nasz wielki sukces na który tak mocno pracujemy, nie pozostawiając nic losowi ani przypadkowi - mówi pan Damian.

POLECAMY:ZDROWIE

Profesor Jacek Jassem: Czy to prawda, że chemioterapia szkodzi?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Panie Damianie proszę niech się Pan nie poddaje! Wierzę, że wszystko dobrze pójdzie, uściski dla Pana i rodziny

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3