Daniel Obajtek: Lotos sprzedany Rosjanom w 2011 r.? Szykował się czarny scenariusz

Artur Kiełbasiński
Artur Kiełbasiński
14.03.2022 gdansk. konferencja prasowa z prezesem orlenu danielem obajtkiem w naftoporcie. nz. daniel obajtek. fot. jakub steinborn / polska press/dziennik baltycki
14.03.2022 gdansk. konferencja prasowa z prezesem orlenu danielem obajtkiem w naftoporcie. nz. daniel obajtek. fot. jakub steinborn / polska press/dziennik baltycki Jakub Steinborn
Udostępnij:
Rozmowa z Danielem Obajtkiem, prezesem PKN Orlen. Rozmawia Artur Kiełbasiński.

W ramach fuzji z Lotosem jednym ze środków zaradczych jest sprzedaż 30% rafinerii w Gdańsku, pojawiają się głosy o wyprzedaży, czy parcelacji Lotosu. Kto będzie faktycznie kontrolował te aktywa po połączeniu?

My, czyli nowa silna multienergetyczna firma, która zapewni stabilną energię dla klientów i polskiej gospodarki. Co do tego nigdy tak naprawdę nie powinno być wątpliwości, bo od początku podkreślaliśmy, że na wszystkie aktywa rafineryjne patrzymy strategicznie. Udało się zachować kontrolę, pomimo, że na samym początku Komisja oczekiwała sprzedaży całej rafinerii. Nie było o tym mowy. Przynajmniej dla nas, bo jak dzisiaj wiemy politycy opozycji nie mieli problemu z oddaniem kontroli nad rafinerią w Gdańsku nawet firmom rosyjskim.

Nawiązuje Pan do dokumentu, który pojawił się w mediach, on jednak odnosi się do 2011 r., czyli ponad 10 lat temu, czy to można porównywać, nie było wtedy innych uwarunkowań?

Branża rafineryjna ma to do siebie, że jest podatna na zmiany w otoczeniu, czy to cen ropy, czy kursów walut. Dlatego żeby uzyskać stabilne przychody trzeba wejść w inne obszary działalności. Wtedy nawet jeśli jeden akurat ma słabsze wyniki, inny wzmacnia firmę. Na całym świecie zrozumiano to już dawno i prawie w całej Europie skonsolidowano sektory gazu, ropy, a nawet energii elektrycznej. Hiszpański Repsol, austriacki OMV, czy francuski Total – to dzisiaj multikoncerny, które są zdywersyfikowane i przez to bardziej konkurencyjne. To nie jest żadna filozofia. A w Polsce mamy dwie firmy z jednym właścicielem, których działalność się nakłada, więcej są konkurentami i od lat marnowany jest ich potencjał do rozwoju. My to chcemy zmienić i odsądza się nas od czci i wiary. Dla mnie to niepojęte.

A wracając do uwarunkowań w 2011 r…

Wtedy Europa już doskonale wiedziała, a na pewno powinna wiedzieć, że niezależność surowcowa od dostaw ze Wschodu jest kluczowa do zagwarantowania bezpieczeństwa energetycznego. Mieliśmy już doświadczenia po sporze gazowym z 2009 r. gdzie wiele krajów europejskich zostało odciętych od dostaw z Gazpromu. Wiadomo było, że rurociąg do Możejek nie uległ w 2006 r. awarii, tylko dostawy zostały celowo odcięte przez stronę rosyjską żeby wywrzeć presję na jedyną rafinerię w krajach bałtyckich. W 2011 rosyjski Rosnieft zakupił udziały w czterech niemieckich rafineriach. Z uwagi na bezpieczeństwo energetyczne Polski najbardziej istotny był zakup udziałów w rafinerii Schwedt. W tym czasie węgierski rząd pana Orbana zdecydował o wykupie rosyjskich udziałów w MOL. A co robił polski rząd pana Tuska? Chciał sprzedać cały Lotos, a na krótkiej liście oprócz Węgrów są dwie firmy powiązane z Rosją.

Na Pomorzu sprzedaż gdańskiej rafinerii zawsze budziła emocje, dzisiaj nie jest inaczej. Wyobraźmy sobie, że w 2011 r. Lotos trafia do jednej z trzech rozważanych firm.

Nie rozważanych, tylko wyraźnie wskazanych, to ważne, bo pokazuje sposób myślenia ówcześnie rządzących. Już kilka dni po wygranych wyborach powstaje notatka, która nakazuje sprzedaż gdańskich aktywów. Dla Lotosu i Polski to podstawienie nogi procesowi dywersyfikacji. Na własnym podwórku tworzymy podmiot, który dzisiaj przerabiałby wyłącznie ropę rosyjską. To zresztą byłby najmniejszy problem. Wzrosłoby uzależnienie nie tylko od rosyjskich surowców, ale też gotowych paliw. Proszę sobie wyobrazić czarny scenariusz dla Polski, gdy rafineria w litewskich Możejkach, w Gdańsku i niemieckim Schwedt są pod kontrolą rosyjskiego kapitału. Z tego scenariusza Rosjanom udało się zrealizować tylko część planu w Niemczech, w listopadzie 2021 r. Rosnieft ponownie ogłosił plan zwiększenia swoich udziałów we wspomnianej rafinerii do 92%. Tym samym Rosjanie chcą osiągnąć 17% udział w przerobie ropy u naszego zachodniego sąsiada. Dużo łatwiej byłoby uzależnić Polskę od takich dostaw mając aktywa na miejscu. Dzisiaj, szczególnie w kontekście wojny w Ukrainie, nasza pozycja byłaby diametralnie inna. Nie byłoby mowy o niezależności energetycznej. Zresztą to nie jedyny moment kiedy ówczesny rząd próbował „pozbyć się” Lotosu.

Co Pan dokładnie ma na myśli?

W sierpniu 2011 r. do Sejmu wpłynął obywatelski projekt ustawy o zachowaniu przez Państwo Polskie większościowego pakietu akcji Grupy Lotos SA. W styczniu 2012 r., czyli po decyzji o rezygnacji z fuzji, wydano stanowisko rządu Pana Donalda Tuska w tej sprawie. Podważano w nim wprost strategiczne znaczenie Lotosu dla polskiej gospodarki. Rząd Donalda Tuska nie widział też żadnych zagrożeń dla bezpieczeństwa energetycznego państwa w związku ze zbyciem aktywów Lotosu. A pamiętajmy, że wtedy mówiono o sprzedaży całego Lotosu, co oznaczałaby faktyczną utratę kontroli nad gdańską spółką. Projekt obywatelski broniący sprzedaży Lotosu został odrzucony po przejściu przez komisję 2 marca 2013 r. odrzucony większością PO-PSL Czyje głosy o tym wtedy zadecydowały? M.in. Donalda Tuska, Agnieszki Pomaski, Tadeusza Aziewicza czy Janusza Piechocińskiego. Co to oznacza? Dzisiejsi najbardziej zagorzali krytycy fuzji, odsądzają od czci i wiary własne argumenty sprzed dekady.

Prezes Lotosu w 2011 r., Paweł Olechnowicz dzisiaj twierdzi, że nie przejmował się takimi, bo od początku wiedział, że sprzedaż Lotosu jest nierealna.

Czyli ówcześni rządzący zdecydowali się poświęcić czas i nakłady na projekt, w który sami nie wierzyli, a nawet skazywali na niepowodzenie? Brzmi jak świetny biznesplan. Nie ma się co dziwić, że drażni ich to że stworzyliśmy zespół świetnych specjalistów, który potrafi skutecznie inwestować i realizować cele biznesowe ukierunkowane na faktyczny rozwój. Zawsze mówiłem, że chcę być oceniany po efektach moich działań. Liczę, że tak samo zostanie rozliczona dzisiejsza opozycja.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Ten rok szkolny był trudny, ale lepszy od ubiegłego

Wideo

Materiał oryginalny: Daniel Obajtek: Lotos sprzedany Rosjanom w 2011 r.? Szykował się czarny scenariusz - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Echo Dnia Świętokrzyskie
Dodaj ogłoszenie