Istvan Kovacs, legenda węgierskiego boksu, opowiedział o swojej ciekawej karierze, Łomża Vive Kielce, Michalczewskim i Lewandowskim

Jaromir Kruk
Istvan Kovacs, sekretarz generalny Światowej Organizacji Boksu Olimpijskiego AIBA, jedna z najbardziej wpływowych postaci w europejskim pięściarstwie przebywał w Kielcach na Młodzieżowych Mistrzostwach Świata w boksie. Fot. Kamil Bielaszewski
Istvan Kovacs, sekretarz generalny Światowej Organizacji Boksu Olimpijskiego AIBA, jedna z najbardziej wpływowych postaci w europejskim pięściarstwie przebywał w Kielcach na Młodzieżowych Mistrzostwach Świata w boksie. Węgier, który był amatorskim mistrzem Europy, świata i wygrał igrzyska olimpijskie w lżejszych wagach, a także sięgnął po tytuł profesjonalnego mistrza globu federacji WBO ma dużo do powiedzenia nie tylko o swojej dyscyplinie. – Polak, Węgier dwa bratanki – mówi na wstępie wywiadu z uśmiechem na ustach.

Podobno Polska to pana druga ojczyzna?
Istvan Kovacs: W Gdańsku zdobyłem mistrzostwo Europy juniorów, a to dało mi przepustkę do poważnej kariery. Cenię Polskę, także za to, że mimo pandemii podjęła się organizacji Młodzieżowych Mistrzostw Świata. Fajnie, że pomogły w tym władze miasta Kielce, władze wojewódzkie, rząd, a za wszystkim stoi Grzegorz Nowaczek, jego upór i zaangażowanie. Jestem dumny, że u was goszczą młode pięściarskie talenty, a za kilka lat wielu z tych zawodników zobaczymy na seniorskich imprezach największej rangi, z igrzyskami włącznie. Polacy potrafią organizować wielkie sportowe wydarzenia – piłkarskie Euro, siatkarskie mistrzostwa świata, boks też nie chce być gorszy. Miło się patrzy na to co się dzieje w Kielcach, a ja zawsze podkreślam o sentymencie do waszego kraju. U was zaczynałem karierę, u was, w Gdańsku odbyłem swoją ostatnią walkę profesjonalną, u Darka Michalczewskiego, mojego przyjaciela. Cenię polski boks, jego tradycje, nazwiska Kasprzyk, Kulej, Pietrzykowski, Drogosz, a jeszcze mógłbym wiele wymieniać nie są mi obce. Te mistrzostwa są dla mnie, generalnego sekretarza AIBA bardzo ważne. Gdyby nie Grzegorz Nowaczek nie byłoby ich tutaj. To jest niesamowity gość, który ciężko pracuje i wkłada w to całe serce. Dzięki takim ludziom jak on boks olimpijski idzie cały czas do przodu. Mamy teraz wszyscy problem z COVID-19, nie tylko sport. Wszyscy cierpią, ale organizacją takich imprez jak ta w Kielcach, dla młodych ludzi pokazujemy, że się nie poddajemy. Super, że do skutku dojdą igrzyska olimpijskie, oczywiście z boksem w programie. Organizacyjnie powinno być wszystko w najlepszym porządku, pracujemy nad tym non stop. Pięściarstwo ma niesamowite tradycje, historię i przyszłość na olimpiadach.

Jest pan pierwszy raz w Kielcach?
Tak się złożyło, że pierwszy. Jestem wielkim kibicem piłki ręcznej i kiedyś płakałem przez Vive Kielce, które wygrało w niesamowitych okolicznościach finał Ligi Mistrzów z Veszprem. Słuchałem w samochodzie radia, węgierski zespół prowadził siedmioma, ośmioma golami i byłem przekonany, że wygrają. Radio przestało działać w trasie, a jak z powrotem je włączyłem doznałem szoku, bo trwała dogrywka. Dalszą część już znamy, więc mam wielki szacunek do Vive. Możecie być dumni z tego zespołu, a teraz rozmawiamy w hali, na jakiej gra swoje mecze. Coś pięknego. Wiem, że w Kielcach była piłka nożna w najwyższej lidze, słyszałem, że swoje mecze rozgrywała też reprezentacja, i to z Robertem Lewandowskim w składzie. Oczywiście istnieje przyjaźń polsko – węgierska. Wiele pomógł mi Darek Michalczewski, mój wspaniały przyjaciel. Często się odwiedzamy, jesteśmy w kontakcie, byłem na otwarciu jego pubu w Gdańsku. Po cichu też liczyłem, że nasza piłkarska kadra wygra z wami w eliminacjach mundialu. Przed meczem remis przyjąłbym w ciemno, po nie do końca. Maciej jednak Roberta Lewandowskiego, który jest wspaniałym sportowcem, genialnym piłkarzem. On zawsze potrafi robić różnicę. Chyba będziemy walczyć o drugie miejsce w grupie eliminacji Mistrzostw Świata, bo Anglia ma za mocny skład.

Mówi pan o piłce nożnej z przejęciem. Uprawiał pan futbol?
Byłem w grupach młodzieżowych MTK Budapeszt, potem jak już uprawiałem poważnie boks grałem sobie w czwartej lidze. Przed igrzyskami zrezygnowałem, bo trener z pięściarstwa po obejrzeniu mojego meczu w niższej klasie stwierdził, że gra się za brutalnie. Musiałem skończyć przygodę, ale fanem pozostałem na całe życie. Jestem nawet członkiem Ferencvarosu i reprezentuje klubową telewizję. Mam w tym klubie znajomych, przyjaciół, staram się bywać często na meczach. Jesienią cieszyliśmy się z Ligi Mistrzów, do której Fradi powrócili po długiej przerwie. Mogli rywalizować z takimi firmami jak Barcelona i Juventus.

Pana największy sukces w karierze to złoto igrzysk w Atlancie w 1996 roku?
Każdy młody chłopak, który boksuje marzy o złocie igrzysk. W Barcelonie w 1992 zdobyłem brąz, cztery lata później byłem mistrzem. Czy dla boksera amatora, czy zawodowca złoto olimpijskie ma wyjątkowy smak. W ogóle uważam, że zatarło się wiele różnic między pięściarstwem amatorskim i zawodowym. W amatorskim jest dużo sztuki, w zawodowym więcej wojowników, agresji. Sens pozostaje ten sam. Nie każdy profesjonalny bokser poradzi sobie w boksie zawodowym. Inne są przygotowania, a przecież zawodowcy zaczynają od boksu amatorskiego, tam szlifują swoje umiejętności.

Jak pan widzi przyszłość boksu?
Pozytywnie. Prezydent AIBA, Umar Kremlev wdraża wiele ciekawych pomysłów, a popularność boksu cały czas jest ogromna. Mamy zrzeszonych u nas 204 kraje i jesteśmy jedną z czterech największych sportowych światowych organizacji. 75 lat historii AIBA zobowiązuje, ale my potrafimy się dostosowywać do wymogów dzisiejszych czasów. Nepal czy Nikaragua marzą o wielkich sukcesach w boksie, który daje możliwość wybicia się. Dzieci lubią walczyć, chcą wygrywać, być bohaterami, potem zdobywać medale na igrzyskach. Boks rozwija, uczy szacunku i jestem przekonany, że naszą dyscyplinę czeka wspaniała przyszłość. Obserwując pracę Grzesia Nowaczka jestem pełen optymizmu. Polska to zasłużony kraj dla boksu, z wielkimi perspektywami. Mistrzostwa Świata w Kielcach to pokaz waszej mocy. Dziękuję, że przyjęliście talenty z całej kuli ziemskiej.

282 – walki w amatorskiej karierze wygrał Istvan Kovacs, który był mistrzem Europy, świata i zdobył złoto olimpijskie, przegrał 14, jedną zremisował

1 – walkę zawodową przegrał Istvan Kovacs, wygrał 22

2 – razy Kovacsa wybrano najlepszym sportowcem Węgier, w 1991 i 1996 roku

Polacy najaktywniejsi w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie