Organizowanie weekendowych, zbiorowych polowań na dziki jest bez sensu? W kole „Leśnik” w Suchedniowie na 55 zabitych w tym roku dzików podczas „zbiorówek” strzelono… 3.

Dużo mówi się o zleconym przez Ministerstwo Środowiska dodatkowym odstrzale dzików. Ma on ograniczyć zagrożenie wystąpienia Afrykańskiego Pomoru Świń.

Jak wygląda sprawa w naszym regionie? Znalezienie martwego dzika koło Annopola, już po naszej stronie Wisły, postawiło służby na nogi. Ale więcej takich przypadków na razie nie odnotowano. Polowań rzeczywiście organizuje się więcej. Jak z efektywnością?

- U nas plan to 3200 sztuk w tym sezonie – informuje Jarosław Mikołajczyk, Łowczy w świętokrzyskim okręgu Polskiego Związku Łowieckiego. Ile dzików odstrzelono, na razie nie wiadomo. Dane z kół mają spłynąć do centrali do 7 lutego.

Dzików coraz więcej

Nadleśniczy Nadleśnictwa Skarżysko – Kamienna i myśliwy Zbigniew Dąbrowski przyznaje, że dzików strzela się coraz więcej. - Ale to dlatego, że ich liczebność w ostatnich latach wzrosła. Tak dzieje się z każdym łownym gatunkiem. Im większa populacja, tym większy plan, żeby utrzymać równowagę w przyrodzie – wyjaśnia. - Nikt nie zamierza zabijać ciężarnych loch, ani wybić całej populacji dzików. Myśliwym nawet nie przychodzi to do głowy – podkreśla.

Zbiorówki to farsa

Znany lekarz i specjalista od polowań na dziki Andrzej Dembowski twierdzi, że Polski Związek Łowiecki jako stowarzyszenie nie ma obowiązku wypełniać zaleceń ministerstwa. - Każą nam w soboty i niedziele urządzać zbiorowe polowania na dziki. I one rzeczywiście się odbywają. Ale o ile wiem, niektórzy myśliwi nawet nie ładują broni. Uważają, że zbiorówki nie mają sensu. Świadczą o tym fakty. W tym roku w naszym kole „Leśnik” w Suchedniowie strzeliliśmy rekordową w historii koła liczbę dzików – 55 sztuk. Z tego na zbiorowych polowaniach padły… trzy sztuki. Myśliwy samotnie wybierający się do lasu jest bez porównania skuteczniejszy – uważa Dembowski. W dodatku zbiorowe łowy z naganką skutkują rozproszeniem stad dzików, co sprzyja ewentualnemu zarażeniu ASF.

Mogą odebrać teren

Myśliwi obawiają się, że jeśli nie zastosują się do zaleceń ministra, mogą „za karę” stracić obwody łowieckie, dzierżawione od państwa. Choć strzelają dużo, dzików nie ubywa. Jedna loch w ciągu roku może wyprowadzić do 10 prosiąt. Propozycja, by strzelać do prośnych loch spotyka się ze sprzeciwem myśliwych. - Mamy swój rozum i etykę – mówi Andrzej Dembowski. Polujących nie przekonują również nagrody dla kół – 600 złotych za lochę i 300 za innego dzika.

Winny jest człowiek?

Pomór przenoszą i od niego giną dziki. Ale to nie o nie chodzi, a o hodowle domowych świń. Straty rolników mogą być ogromne. Nic dziwnego, że domagają się oni, mówiąc delikatnie „ograniczenia populacji”. Jednak to na właścicielach hodowli spoczywa obowiązek zabezpieczenia ich przed chorobą – dzik z domową świnią przecież się nie zetknie. Zarazki przenosi człowiek. Stąd wiele osób uważa, że nie masowe odstrzały, a zadbanie o bioasekurację hodowli jest rozwiązaniem problemu. To jednak jest kosztowne i wymaga zmiany nawyków.


POLECAMY RÓWNIEŻ:



Nie wiesz z kim pójdziesz na studniówkę? Skorzystaj z naszego generatora studniówkowego!


Ile kosztuje wychowanie dziecka w Polsce? Jest droższe niż myślisz!



Co nas wkurza w zimie na polskich drogach?



Praca marzeń. 10 najlepszych ofert pracy skierowanych do Polaków




One urodzą w 2019. Indzie nowe baby boom



Co wiesz o prowadzeniu auta zimą? Quiz



ZOBACZ TAKŻE: FLESZ. Jedziesz na ferie? Niewiedza może Cię drogo kosztować

Źródło:vivi24