Katastrofa kolejowa pod Szczekocinami. Wyroki dla dyżurnych ruchu za tragedię

Janusz Strzelczyk, minos
W katastrofie kolejowej pod Szczekocinami zginęło 16 osób.
W katastrofie kolejowej pod Szczekocinami zginęło 16 osób. Arkadiusz Ławrywianiec
Na 2,5 roku więzienia sąd skazał w piątek mieszkankę gminy Słupia Jędrzejowska współoskarżoną o nieumyślne spowodowanie katastrofy kolejowej pod Szczekocinami, na granicy województw świętokrzyskiego i śląskiego. Wiosną 2012 roku w zderzeniu pociągów zginęło 16 osób. Kobieta była wtedy dyżurną ruchu w Sprowie w powiecie jędrzejowskim. Drugi z oskarżonych dyżurnych ruchu został skazany na 4 lata więzienia.

ZOBACZ TAKŻE:
Po ponad 4 latach od katastrofy pod Szczekocinami proces zakończony

(Źródło:NTL Radomsko Sp. z o.o.)

3 marca 2012 roku nieopodal Szczekocin doszło do katastrofy kolejowej w której życie straciło 16 osób (w tym jedna obywatelka USA i jedna Rosji), a ponad 160 zostało rannych. To była druga co do liczby ofiar największa katastrofa kolejowa w Polsce po II wojnie światowej. Sprawą nieumyślnego spowodowania tragedii zajmował się Sąd Okręgowy w Częstochowie. Oskarżonymi byli 61-letni Andrzej W., który w krytyczny dzień był dyżurnym ruchu w Starzynach (śląskie) oraz 46-letnia Jolanta S., dyżurna ruchu w miejscowości Sprowa. On pracował na kolei od roku 1983, ona od 1989. Dla niego prokurator domagał się kary 8, a dla niej 7 lat więzienia. Wczoraj sąd ogłosił wyrok. Kobieta została skazana na 2,5 roku więzienia zaś mężczyzna na cztery lata. Karę ma odbyć na oddziale szpitalnym zakładu karnego.

PRZYPOMINAMY RELACJE Z TRAGICZNYCH DNI:
Katastrofa kolejowa pod Szczekocinami. Świętokrzyscy strażacy: - Te obrazy zostaną z nami już na zawsze
Ludzie umierali nam na rękach - dramatyczna relacja ludzi, którzy byli na miejscu katastrofy kolejowej w Szczekocinach

Sędzia Jarosław Poch uzasadniając wyrok podkreślił, że do tragedii przyczyniła się seria ludzkich błędów. Na pewno nie zawiniła infrastruktura kolejowa. Serię zapoczątkowało wydarzenie z 2 marca 2012, dzień przed tragedią. Wtedy Andrzej W. skierował pociąg na niewłaściwy tor: do Koniecpola zamiast do Psar. Ale ten fakt pozostał bez konsekwencji. Z ustaleń procesu wynika, że następnego dnia Andrzej N. zezwolił na wjazd pociągu na niewłaściwy tor zaś Jolanta S. skierowała pociąg jadący od jej strony na właściwy tor, jednak nie upewniła się, dlaczego system kontroli ruchu sygnalizował, że tor jest zajęty. Jak zauważył sędzia, Andrzej W. zachowywał się w dni tragedii dziwnie. Po sygnale, że zablokowana jest zwrotnica, niby poszedł, aby ją prawidłowo ustawić, ale nie zabrał potrzebnych do tego narzędzi. Sędzia przytoczył zapis rozmowy między dyżurnymi. Jest zatrważająca. Wynika z niej, że oboje nie orientują się w sytuacji. Zadają sobie pytania, padają przekleństwa.

Po wypadku, w drodze do prokuratury Andrzej W., jak to określił sędzia, wyłączył się. Do dzisiaj nie ma z nim kontaktu. Był w szpitalu psychiatrycznym. Jest pod opieką rodziny.

- Andrzej W, sam sobie wymierzył karę - powiedział sędzia Jarosław Poch. - To świadczy o jego wrażliwości. Psychika nie wytrzymała. Andrzej W. nie udaje. Może nigdy nie wróci do normalnego życia. Nie ma chęci do życia. Żeby mógł normalnie funkcjonować musi się z tym zmierzyć. Jednak według opinii biegłych w dniu katastrofy miał świadomość rozpoznawania swojego postępowania.

Według ustaleń procesu Jolanta S. dwa razy otrzymała fałszywą informację od Andrzeja W. o sytuacji na torach. Dopiero od trzech miesięcy pracowała na skomputeryzowanym posterunku. Jej autoryzacja, czyli dopuszczenie do pracy na takim skomputeryzowanym stanowisku była problematyczna. W dniu kiedy miała przejść autoryzację nie było jej w pracy, miała urlop. Na posterunku nie było kompletu instrukcji. Ale, jak podkreślił sędzia, nie można, tak jak chce obrona, uznać, że nie przeszła szkolenia, bo takie możliwości były i Jolanta S. brała w nich udział. Część winy spada także na maszynistów obu pociągów, bo wiedzieli, że jadą po niewłaściwych torach i mogli zatrzymać składy. Sędzia podkreślił sprawność akcji ratowniczej, poświęcenie mieszkańców wsi Chałupki, którzy pierwsi udzielali pomocy poszkodowanym. W śledztwie przesłuchano ponad 300 świadków. Zgromadzono 52 tomy akt i dwa razy tyle załączników. Przeprowadzono eksperyment procesowy. Na podstawie tych wszystkich danych sąd stwierdził, że można jednoznacznie wskazać, kto ponosi odpowiedzialność za katastrofę. Prokurator Marek Mazur stwierdził, że po otrzymaniu uzasadnienia pisemnego wyroku prokuratura złoży apelację. Apelacje zapowiadają także obrońcy obojga oskarżonych. W mowach końcowych wnioskowali oni o uniewinnienie swych klientów.

USTALENIA PROCESU
3 marca 2012 w miejscowości Chałupki w pobliżu Szczekocin doszło do czołowego zderzenia dwóch pociągów pospiesznych. Pociąg pospieszny „Brzechwa” spółki PKP Intercity relacji Przemyśl Główny-Warszawa Wschodnia zderzył się z pociągiem pospiesznym interREGIO „Jan Matejko” relacji Warszawa Wschodnia-Kraków Główny spółki Przewozy Regionalne. Do wypadku doszło o godzinie 20.57. Zaczęło się od pierwszym awarii rozjazdu na posterunku w Starzynach. Pociąg IR Matejko po ok. 7 -minutowym oczekiwaniu pod semaforem wjazdowym został wyprawiony przez dyżurnego ruchu w Starzynach. Zwrotnica pozostała jednak ustawiona do jazdy na wprost, kierując pociąg na tor lewy, przeciwny do zwykłego kierunku jazdy na tym szlaku dla tego pociągu. Niezgodność drogi przebiegu z podanym sygnałem nie wywołała żadnej reakcji maszynisty.Zajęcie toru przez IR Matejko zostało wykryte przez urządzenia sterowania ruchem i z drugiej strony szlaku, na semaforze wjazdowym na posterunek Sprowa. Dyżurna ruchu ze Sprowy, błędnie interpretując zaistniałą sytuację jako awarię urządzeń, wyprawiła pociąg TLK Brzechwa.Gdyby sygnał wyświetlony na szlaku (sygnał zastępczy) został potraktowany przez maszynistę pociągu TLK Brzechwa jako sygnał wątpliwy, wymagający interpretacji bezpieczniejszej, czyli w tym przypadku - zatrzymania może nie doszłoby do katastrofy. Zgodnie ze znaczeniem sygnału zastępczego, po przejechaniu strefy rozjazdów z prędkością bezpieczną (nie przekraczającą 40km/h), pociąg może przyśpieszyć do prędkości maksymalnej (na tym odcinku równej 120 km/h). W chwili zderzenia IR Matejko jechał z prędkością 50-60 km/h zaś TLK Brzechwa – 95 km/. W akcji ratunkowej uczestniczyło 450 strażaków z 4 województw, 300 policjantów, funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei, ochotnicy, ponadto użyto 35 samochodów ratownictwa technicznego, 2 śmigłowce .

Najnowsze oferty na Black Friday

miejsce #8

Promocja

Mio Smart HUB G10

Gwarancja:24 miesiące

439,00 zł199,00 zł-55%
Materiały promocyjne partnera

Wideo

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
PIOTR

Wysłuchałem wypowiedzi pani Bogumiły Gumnikowskiej z PKP PLK  i od razu widać że kłamie w mediach wrabiając dyżurną ze Sprowy,A mianowicie twierdzi. że dyżurna praktykowała na  symulatorze  a to stek bzdur ,KOchana w Sprowie mieli tylko laptopa na którym można było  uczyć się wyłącznie tego jak przestawiać zwrotnice czyli układać drogę przebiegu pociągu,Nie było tam  żadnych symulacji odnośnie usterek.W związku z powyższym pytam co chcesz od dyżurnej,A teraz może PLK by przyznała się do swych błędów a Pan Prokurator może łaskawie postawił by zarzuty tym co oddali Sprowe do użytku ,Mowa o dyrektorze z Kielc i innych,Przecież to on był wtedy Naczelnikiem w Sędziszowie i doskonale wiedział że dyżurni w Sprowie nie mieli autoryzacji i nie było instrukcji jak postępować na wypadek usterek.Kazano im wyprawiać pociągi na  zajęty tor tak ich szkolono Jak można było tak nastawnie oddać do użytku .Pytam się co to za powiązania i dlaczego dyrekcja nie ma zarzutów,Co robi prokuratura i Sąd w tej sprawie.

k
kkkkk

mmmmmmmmmmm

e
ewa

ukarali tylko dyżurnych ,a ich zwierzchnicy nawet awansowali a jeden nawet na wysoki stołek!

K
KRZYSIEK

Nastawnia w Sprowie gdzie pracowała dyżurna ruchu została oddana do użytku na wariackich papierach.Nie mieli oni żadnych instrukcji na temat jak zachowywać w przypadku usterek.Szkolili ich w ten sposób, że jak wyskoczy im zajętośś to mają kasować i wyprawiać pociąg na zajęty tor ,Nie znaczy to, że coś po nim jedzie  bo usterek takich było dużo i niczego na szlaku nie było a zajętość wykazywały urządzenia,Tak właśnie urządzenia te działały a w aktach dochodzenia nie ma nic na ten temat,Wszystko jest zatuszowane.Dyżurni w Sprowie nie mieli żadnych praktyk  na innych nastawniech gdzie pracowano na komputerach i podobnych urzędzeniach  ale wszystko jest ok i nikt winy za to nie ponosi ani odpowiedzialności.W PROCESIE TYM WSZYSTKO TO SIĘ TUSZUJE.Patrzą tylko aby udupić dyżurną a samemu uniknąć odpowiedzialności.SZkoda jeszcze, ze nie zażądali w wyroku dla niej kary śmierci.Paczcie państwo jakie trzeba mieć powiązania i układy aby na ławie oskarżonych  nie zasiedli ludzie którzy oddali do użytku nastawnie w Sprowie ,naczelnicy,dyrektorzy i inni,Ale cóż tak jest w państwie demokratycznym ten jest winny kto jest na samym dole i nie potrafi się sam obronić bo nie ma za co.I jeszcze jedno dopiero po katastrofie

o[pracowali instrukcje dla Sprowy  gdzie wprowadzono ograniczenie prędkości gdy urządzenia wykażą zajętość,Gdyby taka INSTRUKCJA BYŁA PRZED KATASTROFĄ TO DO TRAGEDII TEJ NA PEWNO BY NIE DOSZŁO I NIE ZGINĘŁO BY TYLE NIEWINNYCH OSÓB.

Właśnie tym wątkiem powinni zająć się poszkodowani i rodziny zmarłych aby sprawiedliwość dosięgnęła prawdziwych winnych bo oni się bronią rekami i nogami aby zrzucić odpowiedzialność na innych,Kończąc jeszcze poinformuję Państwa, że po tej katastrofie posypały się awanse dla kilku ludzi którzy podpisali się pod oddaniem szlaku Sprowa Starzyny i tak np.zrobiono z naczelnika pana Dyrektora, ps,Jeśli ktoś mi nie wieży w to  co piszę to proszę porozmawiać z dyżurnymi ruchu ze Sprowy lub z sąsiednich nastawni,

 

P
Piotr
W dniu 15.07.2016 o 20:46, JaPan napisał:

Możesz sobie prosić i tak nie zmienią. To jest niereformowalna gimbaza, której czytelnicy wytykają rażące błędy a oni nic z tego sobie nie robią i dalej je popełniają. Dla nich najważniejsze jest że policja była na miejscu a strażacy, że odłączyli akumulator. Echo dna i dwa metry mułu.

Poza tym mułem proszę szanownego pana w tym echu dna jest jeszcze cenzura jak za głębokiej komuny. Usuwają niewygodne komentarze. Czytam to Echo z sentymentu, bo widziałem jego narodziny, ale obecnie to rzeczywiście dno.

T
TeKa_83

w zadnym przypadku nie jest to druga co do liczby ofiar katastrofa kolejowa na terenie Polski po 1945 roku. 4 czerwca 1981 Osieck- 25 ofiar, 3 listopada 1976 Julianka 25 ofiar, 27 sierpnia 1973 Radkowice pod Kielcami 16 ofiar, 20 sierpnia 1990 Warszawa Ursus 16 ofiar

J
JaPan
W dniu 15.07.2016 o 17:33, ZRM napisał:

Z tego artykułu oprócz przypomnienia nieszczęśliwego wypadku wynika , że w akcji ratunkowej nie uczestniczyło pogotowie ratunkowe - proszę ECHO DNIA o sprostowanie bo to żenujące , straż , straż , straż , potem długo nikt , policja i 2 śmigłowce  czy naprawdę nie było tam żadnego zespołu Ratownictwa Medycznego ? .... 

Możesz sobie prosić i tak nie zmienią. To jest niereformowalna gimbaza, której czytelnicy wytykają rażące błędy a oni nic z tego sobie nie robią i dalej je popełniają. Dla nich najważniejsze jest że policja była na miejscu a strażacy, że odłączyli akumulator. Echo dna i dwa metry mułu.

G
Gość

A człowiek który poprzez zaniedbanie swoich obowiązków przyczynił sie do tragedii pod Smoleńskiem w której zginęło 96 osób dostał tylko 1,5 roku i to chyba w zawieszeniu. Dlaczego?

Z
ZRM

Z tego artykułu oprócz przypomnienia nieszczęśliwego wypadku wynika , że w akcji ratunkowej nie uczestniczyło pogotowie ratunkowe - proszę ECHO DNIA o sprostowanie bo to żenujące , straż , straż , straż , potem długo nikt , policja i 2 śmigłowce  czy naprawdę nie było tam żadnego zespołu Ratownictwa Medycznego ? ....