Kielce – Chmielnik. Kierowca autobusu miejskiego po alkoholu

saba
Około 0,3 promila alkoholu miał w wydychanym powietrzu kierowca autobusu miejskiego, który w sobotnie popołudnie jechał trasą Kielce – Chmielnik.

ZOBACZ TAKŻE:
Wypadek w Krępie pod Poddębicami. Zderzenie autokaru z traktorem

(Źródło:dzienniklodzki.pl)

Przed godziną 17 w sobotę kielecka policja dostała zgłoszenie o zderzeniu drogowym w Sukowie. Ze wstępnych ustaleń wynikało, że gdy kierowca busa przewożącego 10 podróżnych zahamował, nie zrobił tego jadący za nim kierowca autobusu miejskiego, w którym było 12 pasażerów. Doszło do stłuczki, w efekcie strzaskana jest szyba większego z pojazdów, na szczęście nikomu nic się nie stało.

Na miejsce przyjechali policjanci. Między innymi sprawdzili stan trzeźwości kierujących. Ten z busa był trzeźwy, natomiast 57-letni kierowca autobusu miejskiego wydmuchał około 0,3 promila alkoholu.

Policjanci ustalili, że w sobotę kierowca zaczął pracę o godzinie 13.30, zdarzenie miało miejsce podczas jego drugiego tego dnia kursu. On sam tłumaczył, że alkohol pił dzień wcześniej.

Wideo

Komentarze 65

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
W dniu 01.08.2016 o 17:28, Gość napisał:

pomyślmy....skoro pan kierowca miałw chwili wypadku 0,3 to 3h wcześniej jak brał autobus z bazy miał ponad 0,5 !!!kto w ogóle wypuścił go z bazy ?????dyżurny ruchu powinien go zbadać alkomatem i w najlepszym dla niego wypadku wystawić zmiennika a jego posłać do domu

dyżurny go zbadał a on później wypił piwko alkoholika nawet Bóg nie upilnuje
S
Sara

Kierowcy autobusów i innych dużych aut powinni mieć montowane w kabinach blokady alkoholowe tak aby nie mogli przewozić ludzi po spożyciu alkoholu.

J
Jacek
W dniu 02.08.2016 o 14:55, Bogdan napisał:

jesteś rzeczywiście bydlakiem, a kto im podpisywał upoważnienia no kto. Niech się znajdzie choć jedna osoba, która stwierdzi, że ja namawiałem kogokolwiek. Jesteś prawdziwym draniem i wiem kim jesteś. Ujawnij się to niech wszyscy zobaczą kim jesteś, jakie masz zasługi, co robiłeś dla tego zakładu. Jak tego nie zrobisz to znaczy, że jesteś największym tchórzem jakiego w życiu spotkałem!!!

 

jesteś rzeczywiście bydlakiem, a kto im podpisywał upoważnienia no kto. Niech się znajdzie choć jedna osoba, która stwierdzi, że ja namawiałem kogokolwiek. Jesteś prawdziwym draniem i wiem kim jesteś. Ujawnij się to niech wszyscy zobaczą kim jesteś, jakie masz zasługi, co robiłeś dla tego zakładu. Jak tego nie zrobisz to znaczy, że jesteś największym tchórzem jakiego w życiu spotkałem!!!

Panie pośle jest pan osobą publiczną,wybraną przez naród i obraża pan w tej chwili również mnie używając słowa "bydlak".

Trochę szacunku dla obywateli i pracowników MPK,bo to pan powinien świecić przykładem.

 Ja jestem byłym pracownikiem MPK i zawsze będę interesował się sprawami tej firmy,a wie pan dlaczego?To już odpowiadam,ponieważ wykonujecie usługi zlecone przez miasto,czyli  z moich podatków,moich ciężko zarobionych pieniędzy macie pracę i my jako mieszkańcy mamy prawo do informacji.I firma MPK w jakimś procencie należy do miasta,czyli do nas wszystkich.

B
Białoruś
W dniu 05.08.2016 o 22:27, Gość napisał:

Zaskoczenie na liście PiS do Sejmiku Województwa świętokrzyskiego. O mandat w okręgu numer 3 obejmującym Kielce i powiat kielecki będą walczyć: dotychczasowy radny wojewódzki Bogdan Latosiński i kielecki radny Jarosław Karyś. To pomysł pełnomocnika partii w regionie, posła Krzysztofa Lipca. Tymczasem obaj potencjalni kandydaci: Latosiński i Karyś jeszcze niedawno spotykali się na sali sądowej. Chodzi o konflikt w kieleckim MPK zakończony dyscyplinarnym zwolnieniem Jarosława Karysia z pracy, a potem dochodzeniem o odzyskanie min. służbowego laptopa.Jednak poseł Krzysztof Lipiec już o tym nie pamięta. W rozmowie z Radiem Kielce powiedział, że zaproponował Jarosławowi Karysiowi start do sejmiku, mimo, iż chciał on ponownie startować do kieleckiej Rady Miasta. Jak tłumaczył poseł - "Jarosław Karyś ma bardzo duże doświadczenie polityczne oraz samorządowe i dlatego powinien wystartować do sejmiku, gdzie będzie miał większe pole do zaprezentowania swoich umiejętności". Jarosław Karyś tymczasem powiedział naszej reporterce, że nadal chce ubiegać się o mandat w kieleckiej Radzie Miasta, ponieważ zna problemy mieszkańców, którzy cztery lata temu mu zaufali i oddali na niego prawie dwa tysiące głosów. W tej sytuacji wystawienie go do sejmiku byłoby błędem, a mieszkańcy Śródmieścia Kielc, skąd został wybrany odebraliby to jako zdradę. Z kolei Bogdan Latosiński był zaskoczony możliwością startu Karysia do sejmiku. Jak powiedział "kielecki radny ma dwie twarze. Jedna – nieprawdziwa, na użytek mediów, to twarz oddanego społecznika. I druga – prawdziwa, którą pokazał w MPK, twarz karierowicza działającego antyspołecznie i antypracowniczo". Bogdan Latosiński, który jest przewodniczącym komisji zakładowej Solidarności w Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacji zapowiedział, że związek w czasie kampanii wyborczej pomoże mieszkańcom Kielc poznać prawdziwą twarz Jarosława Karysia.   

A może by tak tego Latosińskiego świętym ogłosić, jak widzę to wszyscy są źli, tylko on jeden jest ideał, przez 23,5 roku jak był przewodniczącym odwołał jak dobrze pamiętam ośmiu dyrektorów i kilkunastu kierowników, mistrzów ,brygadzistów. robi w MPK co mu pasuje, a ile osób przez ten czas kazał zwolnić lub zmusił do odejścia.

h
hymmm
W dniu 05.08.2016 o 22:24, Mmm napisał:

To już twój problem jak sobie z tym poradzisz

Ja nie mam problemu.
Buuaaahaahahah uwielbiam ludzi takich jak ty. Dzięki temu jest wesoło.
P
Pracownik MPK
W dniu 05.08.2016 o 22:39, Gość napisał:

Konflikt w kieleckim MPK. Restrykcje za obrażanie posła i krytykę organówJanusz Kędracki05.08.2016 00:00  Jednego z kierowców usunięto z "Solidarności", ponieważ "obrażał i rozliczał" posła Bogdana Latosińskiego, honorowego przewodniczącego związku. Drugi został zwolniony z pracy, bo krytykował "organy pracodawcy".Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej "Nie może tak być, by obrażał i rozliczał bezpodstawnie przewodniczącego, w tej chwili honorowego przewodniczącego Bogdana Latosińskiego oraz obrażał emerytów" - tak wniosek o wykluczenie Andrzeja Łakomca z "S" uzasadniło koło emerytów i rencistów przy MPK.- Naraziłem się im, bo powiedziałem, że nie płacą składek, a chcą korzystać z pieniędzy związkowych - mówi Łakomiec, który do "S" wstąpił 27 lat temu. Jak twierdzi, z Latosińskim do niedawna byli w dobrej komitywie. - Robiłem mu kampanię, chodziłem po ludziach, żeby głosowali na niego - przekonuje.Co zatem zaszło między nimi? - Posłowi nie spodobało się, że upomniałem się o pracowników ośrodka wczasowego w Rowach, którym zarządza związek. My walczymy z umowami śmieciowymi, a tam się zatrudnia ludzi na takie umowy - podkreśla Łakomiec. I dodaje, że naraził się też głośną krytyką decyzji o odwołaniu dyrektora i jednego z kierowników w zakładzie. - Ale nigdy go nie obrażałem - zapewnia.Bogdan Latosiński przez 23,5 roku był szefem "S" w MPK. Po wyborze na posła z listy PiS musiał pożegnać się z tą funkcją, został przewodniczącym honorowym. Jest także przewodniczącym rady nadzorczej spółki pracowniczej Kieleckie Autobusy, która ma większość udziałów w MPK. - Mnie nie pasuje się tłumaczyć - mówi pytany o sprawę Łakomca. Przyznaje, że osobiście nie został przez niego obrażony. Kierowca miał się jednak o nim źle wypowiadać do innych pracowników. - Prawdopodobnie mu się nie podobam politycznie. Zarzucał, że rządzę zakładem, że trzeba mnie odciąć od firmy i związku - twierdzi Latosiński.Za wnioskiem emerytów o wykluczenie Łakomca z "S" zagłosowało 19 członków komisji zakładowej, jeden głos był nieważny. Odwołał się do walnego zebrania delegatów, ale to odwołanie rozpatrywała znów ta komisja i wynik głosowania był ten sam. Łakomiec poskarżył się do zarządu regionu, że złamano statut związku. - Zgodnie ze statutem osoba wykluczona ma prawo odwołać się do walnego zebrania. Dopóki to zebranie nie zajmie stanowiska, zarząd regionu nie ma prawa się tym zajmować - wyjaśnia Waldemar Bartosz, przewodniczący świętokrzyskiej "S".Nie wiadomo, czy walne zebranie będzie się zajmować jeszcze Łakomcem, ponieważ w czerwcu został zwolniony z MPK pod zarzutem braku dbałości o powierzony autobus. Nie zgadza się z tym i skierował sprawę do sądu pracy. Uważa, że za zwolnieniem stoi Latosiński.- Szkoda mi, że kolegę Łakomca wykluczono ze związku. A łączenie zwolnienia z moją osobą jest niedopuszczalne - przekonuje poseł.- To Latosiński napisał wniosek emerytom. Bez niego żadnej decyzji nie może być, cały czas jest w zakładzie. Na walnym zebraniu mówił ludziom, że jako przewodniczący rady nadzorczej jest nad wszystkimi, nazwał się nadprezesem - mówi z kolei Łakomiec.Jego sprawę sąd pracy ma rozpatrywać we wrześniu. W ubiegłym tygodniu odbyło się już pierwsze posiedzenie sądu dotyczące innego kierowcy, także wieloletniego członka "S", który został zwolniony tego samego dnia co Łakomiec z zarzutem m.in. "przekroczenia granic dozwolonej krytyki wobec przełożonych i organów pracodawcy". W odpowiedzi na pozew ten pracodawca, czyli MPK, jako swoich świadków podał pięciu członków "S", w tym Bogdana Latosińskiego. Czy poseł, który ciągle powtarza, że zawsze pozostanie związkowcem, będzie zeznawał przeciw koledze ze związku? - Poprosiłem prawniczkę, żeby wykluczyć mnie z tej sprawy - zapewnił nas poseł Latosiński.Prezes MPK Elżbieta Śreniawska na temat zwolnień obu kierowców przed rozstrzygnięciem sądu nie chce się wypowiadać. Obecny przewodniczący komisji zakładowej "S" Andrzej Tutaj pytany, jakie związek zajął w tej sprawie stanowisko, unika jednoznacznej odpowiedzi. - To są wewnętrzne sprawy - mówi.   

Tylko że ta komisja co go odwoływała, została powołana w  marcu na polecenie Posła Latosińskiego,  są to jago najbardziej zaufani ludzie, między innymi siostrzeniec, emeryt który jak pracował w MPK to pluł na Solidarność i należał do OPZZ,  a teraz Latosiński zrobił go wielkim działaczem przed wyborami utworzył ponad 150 osobowe koło emerytów, zwolnił ich z płacenia składek,robił im za związkowe pieniądze wycieczki oraz imprezy, po to żeby mu robili kampanie. 

G
Gość

Konflikt w kieleckim MPK. Restrykcje za obrażanie posła i krytykę organów

Janusz Kędracki

05.08.2016 00:00

 

Jednego z kierowców usunięto z "Solidarności", ponieważ "obrażał i rozliczał" posła Bogdana Latosińskiego, honorowego przewodniczącego związku. Drugi został zwolniony z pracy, bo krytykował "organy pracodawcy".

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej

"Nie może tak być, by obrażał i rozliczał bezpodstawnie przewodniczącego, w tej chwili honorowego przewodniczącego Bogdana Latosińskiego oraz obrażał emerytów" - tak wniosek o wykluczenie Andrzeja Łakomca z "S" uzasadniło koło emerytów i rencistów przy MPK.
- Naraziłem się im, bo powiedziałem, że nie płacą składek, a chcą korzystać z pieniędzy związkowych - mówi Łakomiec, który do "S" wstąpił 27 lat temu. Jak twierdzi, z Latosińskim do niedawna byli w dobrej komitywie. - Robiłem mu kampanię, chodziłem po ludziach, żeby głosowali na niego - przekonuje.
Co zatem zaszło między nimi? - Posłowi nie spodobało się, że upomniałem się o pracowników ośrodka wczasowego w Rowach, którym zarządza związek. My walczymy z umowami śmieciowymi, a tam się zatrudnia ludzi na takie umowy - podkreśla Łakomiec. I dodaje, że naraził się też głośną krytyką decyzji o odwołaniu dyrektora i jednego z kierowników w zakładzie. - Ale nigdy go nie obrażałem - zapewnia.
Bogdan Latosiński przez 23,5 roku był szefem "S" w MPK. Po wyborze na posła z listy PiS musiał pożegnać się z tą funkcją, został przewodniczącym honorowym. Jest także przewodniczącym rady nadzorczej spółki pracowniczej Kieleckie Autobusy, która ma większość udziałów w MPK. - Mnie nie pasuje się tłumaczyć - mówi pytany o sprawę Łakomca. Przyznaje, że osobiście nie został przez niego obrażony. Kierowca miał się jednak o nim źle wypowiadać do innych pracowników. - Prawdopodobnie mu się nie podobam politycznie. Zarzucał, że rządzę zakładem, że trzeba mnie odciąć od firmy i związku - twierdzi Latosiński.
Za wnioskiem emerytów o wykluczenie Łakomca z "S" zagłosowało 19 członków komisji zakładowej, jeden głos był nieważny. Odwołał się do walnego zebrania delegatów, ale to odwołanie rozpatrywała znów ta komisja i wynik głosowania był ten sam. Łakomiec poskarżył się do zarządu regionu, że złamano statut związku. - Zgodnie ze statutem osoba wykluczona ma prawo odwołać się do walnego zebrania. Dopóki to zebranie nie zajmie stanowiska, zarząd regionu nie ma prawa się tym zajmować - wyjaśnia Waldemar Bartosz, przewodniczący świętokrzyskiej "S".
Nie wiadomo, czy walne zebranie będzie się zajmować jeszcze Łakomcem, ponieważ w czerwcu został zwolniony z MPK pod zarzutem braku dbałości o powierzony autobus. Nie zgadza się z tym i skierował sprawę do sądu pracy. Uważa, że za zwolnieniem stoi Latosiński.
- Szkoda mi, że kolegę Łakomca wykluczono ze związku. A łączenie zwolnienia z moją osobą jest niedopuszczalne - przekonuje poseł.
- To Latosiński napisał wniosek emerytom. Bez niego żadnej decyzji nie może być, cały czas jest w zakładzie. Na walnym zebraniu mówił ludziom, że jako przewodniczący rady nadzorczej jest nad wszystkimi, nazwał się nadprezesem - mówi z kolei Łakomiec.
Jego sprawę sąd pracy ma rozpatrywać we wrześniu. W ubiegłym tygodniu odbyło się już pierwsze posiedzenie sądu dotyczące innego kierowcy, także wieloletniego członka "S", który został zwolniony tego samego dnia co Łakomiec z zarzutem m.in. "przekroczenia granic dozwolonej krytyki wobec przełożonych i organów pracodawcy". W odpowiedzi na pozew ten pracodawca, czyli MPK, jako swoich świadków podał pięciu członków "S", w tym Bogdana Latosińskiego. Czy poseł, który ciągle powtarza, że zawsze pozostanie związkowcem, będzie zeznawał przeciw koledze ze związku? - Poprosiłem prawniczkę, żeby wykluczyć mnie z tej sprawy - zapewnił nas poseł Latosiński.
Prezes MPK Elżbieta Śreniawska na temat zwolnień obu kierowców przed rozstrzygnięciem sądu nie chce się wypowiadać. Obecny przewodniczący komisji zakładowej "S" Andrzej Tutaj pytany, jakie związek zajął w tej sprawie stanowisko, unika jednoznacznej odpowiedzi. - To są wewnętrzne sprawy - mówi.

 
G
Gość

Zaskoczenie na liście PiS do Sejmiku Województwa świętokrzyskiego. O mandat w okręgu numer 3 obejmującym Kielce i powiat kielecki będą walczyć: dotychczasowy radny wojewódzki Bogdan Latosiński i kielecki radny Jarosław Karyś. To pomysł pełnomocnika partii w regionie, posła Krzysztofa Lipca.

Tymczasem obaj potencjalni kandydaci: Latosiński i Karyś jeszcze niedawno spotykali się na sali sądowej. Chodzi o konflikt w kieleckim MPK zakończony dyscyplinarnym zwolnieniem Jarosława Karysia z pracy, a potem dochodzeniem o odzyskanie min. służbowego laptopa.Jednak poseł Krzysztof Lipiec już o tym nie pamięta. W rozmowie z Radiem Kielce powiedział, że zaproponował Jarosławowi Karysiowi start do sejmiku, mimo, iż chciał on ponownie startować do kieleckiej Rady Miasta. Jak tłumaczył poseł - "Jarosław Karyś ma bardzo duże doświadczenie polityczne oraz samorządowe i dlatego powinien wystartować do sejmiku, gdzie będzie miał większe pole do zaprezentowania swoich umiejętności".

Jarosław Karyś tymczasem powiedział naszej reporterce, że nadal chce ubiegać się o mandat w kieleckiej Radzie Miasta, ponieważ zna problemy mieszkańców, którzy cztery lata temu mu zaufali i oddali na niego prawie dwa tysiące głosów. W tej sytuacji wystawienie go do sejmiku byłoby błędem, a mieszkańcy Śródmieścia Kielc, skąd został wybrany odebraliby to jako zdradę.

Z kolei Bogdan Latosiński był zaskoczony możliwością startu Karysia do sejmiku. Jak powiedział "kielecki radny ma dwie twarze. Jedna – nieprawdziwa, na użytek mediów, to twarz oddanego społecznika. I druga – prawdziwa, którą pokazał w MPK, twarz karierowicza działającego antyspołecznie i antypracowniczo". Bogdan Latosiński, który jest przewodniczącym komisji zakładowej Solidarności w Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacji zapowiedział, że związek w czasie kampanii wyborczej pomoże mieszkańcom Kielc poznać prawdziwą twarz Jarosława Karysia.

 
M
Mmm
W dniu 05.08.2016 o 00:55, ciekawy napisał:

Mnie nie jest przykro.


To już twój problem jak sobie z tym poradzisz
M
Mmmmm

Bardziej Ci może przykro żeś nie Panią prezes :-)[/quote
Nie. Sprzatam w biurowcach i wcale sie tego nie wstydze.
A ty uważasz że tylko na stanowisku można być kimś?

W
Wilk

Wiesz wilka nie obchodzi co mówią o nim barany :-)

M
MC Obywatel
W dniu 04.08.2016 o 09:55, wilk napisał:

Panie taxi chciales byc smieszny czy taka juz twoja natura???myślę że za to co napisałeś dostaniesz wezwanie na policję za jakiś tam czas i tak dalej

 


Panie taxi chciales byc smieszny czy taka juz twoja natura???myślę że za to co napisałeś dostaniesz wezwanie na policję za jakiś tam czas i tak dalej

Panie Wilk a co pan taki nabuzowany z ta Policją, chceż zostać prokuratorem czy tak społecznie się udzielasz hmmm?

Chłop napisał pare słów żeby rozbić temat a ty psujesz całą zabawe, co to pod przysięga zeznawał że ma się bać Policji?

Jak jesteś inteligentny to zrozumiał byś że to banalny żart.

" Inteligencja to mylne skojarzenie z Wykształceniem ! bo szkołe mogłeś zaliczyć za Jajka "

c
ciekawy
W dniu 04.08.2016 o 22:14, Obiektywna napisał:

PUDŁO!!! No jak mi przykro że nie zgadles


Mnie nie jest przykro.
T
Transporting

Ludzie skończcie już ten temat. To jest nudne stało się i już się nie odstanie to taki ambaras że dwie sprawy w jednej na raz. Ludzie zajmijcie się swoimi rodzinami i dziećmi.

M
Mlody

Bardziej Ci może przykro żeś nie Panią prezes :-)

Dodaj ogłoszenie