Konflikt w Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Końskich. Zwolniony domaga się przywrócenia. Prezes: - Stwarzał zagrożenie dla życia

Marzena Ślusarz
Marzena Ślusarz
Wszystko wskazuje na to, że sprawa zwolnienia znajdzie finał w sądzie.
Wszystko wskazuje na to, że sprawa zwolnienia znajdzie finał w sądzie.
Trwa konflikt na linii prezes Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Końskich - zwolniony związkowiec Janusz Wielgosiński. Wygląda na to, że sprawa znajdzie finał w sądzie. - Pracownik miał bardzo odpowiedzialne stanowisko, a odchodził z miejsca pracy, co stwarzało zagrożenie dla życia - mówi prezes Wiesław Stępień.

1 października pracę w Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Końskich stracił Janusz Wielgosiński, zastępca przewodniczącego komisji zakładowej związku Solidarność w koneckiej mleczarni. Został zwolniony dyscyplinarnie. Domaga się przywrócenia do pracy.

- Postawiono mi zarzuty, że naruszyłem prawa pracownicze, ponieważ udzieliłem wywiadu dla Radia Kielce, w którym powiedziałem, że doszło do włamania w jednym z pomieszczeń i zaginięcia dokumentów z danymi wrażliwymi pracowników, chodziło o sprawy socjalne. Komisja zakładowa Solidarności pod moim przewodnictwem po decyzji zgłosiła tę sprawę do prokuratury rejonowej w Końskich. To przede wszystkim było powodem zwolnienia

- mówi Janusz Wielgosiński.

- Ponadto, podczas wywiadu powiedziałem, że związkowcy są negowani, czują pokrzywdzeni, wystraszeni. Po tym wywiadzie wręczono mi wypowiedzenie w trybie dyscyplinarnym. Sprawę o przywrócenie do pracy skierowałem do sądu pracy w Skarżysku - Kamiennej, dokumenty złożyłem w środę oczekuję na wyznaczenie terminu rozprawy i oczekuję pozytywnego wyniku, czyli przywrócenia i wypłaty 12-krotności poborów, z tego względu, że nie wiem kiedy sprawa będzie w sądzie - tłumaczy.

Jak mówi Janusz Wielgosiński, aktualnie toczy się sprawa w sądzie pracy przeciwko prezesowi spółdzielni, która dotyczy nagany związanej z naruszeniem obowiązków. - Chcieliśmy przeprowadzić wybory społecznego inspektora pracy, próbowaliśmy rozwiesić plakaty z informacją o tych wyborach. Robiliśmy to w godzinach pracy, ale wcześniej zarząd spółdzielni był powiadomiony o tym, że będziemy tak działać. A jeśli było to powiadomienie złożone, nie musieliśmy oczekiwać zgody - wyjaśnia zwolniony pracownik. - Kolejna sprawa toczy się przed komisją antymobbingową o mobbing stosowany wobec mnie przez prezesa Stępnia. Czułem się prześladowany, odizolowany, jestem na lekach uspokajających. Masa pracowników przynosiła rezygnację ze związku [przynależności do zakładowej Solidarności - red.] w obawie przed zwolnieniem z pracy, czy przeniesieniem na inne stanowisko.

Świętokrzyska Solidarność w sprawie zwolnienia związkowca przed emeryturą w Końskich

We wtorek Zarząd Regionu Świętokrzyskiego związku Solidarność zajął oficjalne stanowisko wobec tej sprawy. Domaga się przywrócenia mężczyzny do pracy i zapewnienia mu opieki prawnej. Żądanie argumentuje zwolnieniem w okresie przedemerytalnym, czyli na pół roku przed nabyciem praw do emerytury. W piśmie zarząd zaznacza też, jako związkowiec powinien być objęty "szczególną ochroną prawną".

O zwolnieniu w stanowisku zarządu Solidarności czytamy:

"Ta oburzająca decyzja pracodawcy w swoich skutkach prowadzi do zastraszania pracowników i w konsekwencji utrudnia działalność związkową, co jest prawnie niedozwolone".

Zarząd apeluje do Państwowej Inspekcji Pracy i Prokuratury o przeprowadzenie kontroli i nadzoru przestrzegania prawa.

Prezes OSM Końskie: Opuszczał odpowiedzialne stanowisko

Prezes Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Końskich Wiesław Stępień wyjaśnia przyczyny zwolnienia Janusza Wielgosińskiego.

- Pracował na bardzo odpowiedzialnym, bardzo ważnym stanowisku, jakim się praca przy chłodni amoniakalnej. To jest miejsce, którego trzeba pilnować bardziej jak oka w głowie. Tu chodzi o pracowników spółdzielni i o mieszkańców sąsiednich bloków. Nie wolno opuszczać tego stanowiska, a pan Wielgosiński je opuszczał. Zamiast czuwać, chodził po całym zakładzie. To jest niedopuszczalne, opuszczenie tego stanowiska stwarza zagrożenie dla życia i zdrowia - mówi Wiesław Stępień.

Jak twierdzi prezes, zwolniony pracownik w czasie gdy powinien zajmować się chłodnią, prowadził politykę związkową na terenie zakładu, szkalując zarząd.

- Jeśli się ma czuwać nad chłodnią amoniakalną, należy zapomnieć o związku, politykę zostawić przed bramą

- zaznacza.

Prezes dodaje, że o zwolnienie Wielgosińskiego zwracali się do niego rolnicy, którzy zajmują miejsce w radzie spółdzielni. - Ubliżał im, traktował bez szacunku - mówi krótko. Odniósł się także do tematu włamania i zaginięcia dokumentów. - Pomieszczenie było otwarte, więc jak tu mówić o włamaniu. Policja była, zbadała teren. Nic nie zginęło - podkreśla.

Sprawa zwolnienia zapewne znajdzie finał w sądzie.

- Nikt nie będzie mnie zastraszał. Po 25 latach pracy. Dwa lata temu otrzymałem od Państwowej Inspekcji Pracy nagrodę za przestrzeganie zasad bezpieczeństwa, nie boję się kontroli - wyjaśnia prezes.

Jak dodaje, sam skierował sprawę do sądu ze względu na szkalowanie przez Janusza Wielgosińskiego.

Domowe syropy

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie