Kontrowersyjna powieść Krzysztofa K.A.S.Y. Kasowskiego "Kontrakt" może wywołać szok!

Anna Bilska bilska@echodnia.eu
Dawid Łukasik
Kto z kim i za co? Jeszcze nikt w Polsce nie opisał w tak dosadny sposób świata rozrywki. Muzyk z Kielc pokazuje jaką cenę można zapłacić za sławę i jak wygląda życie popularnych artystów w swojej debiutanckiej książce "Kontrakt". Zdradził nam ile prawdy jest w powieści.

Bohater "Kontraktu" na własne życzenie wpada w pułapkę show biznesu, z której wydaje się, nie ma już wyjścia. Koncerty, dziewczyny, bankiety, dziewczyny… I tak bez końca. Na własnej skórze przekonuje się jak łatwo można wpaść w nałogi, z których alkohol i seks to najmniejszy problem. Okazuje się, że najbardziej wciąga sława. Rozmawiamy z autorem powieści, Krzysztofem K.A.S.Ą. Kasowskim.

*Anna Bilska: Ciężko jest lekko żyć?

Krzysztof Kasowski: - To popularne przysłowie w naszym środowisku. Oczywiście jest ciężko. Tu nie chodzi o nadmiar bankietów, koncertów, czy festiwali, chociaż to też może w końcu zmęczyć. Według mnie w tym przysłowiu bardziej chodzi o to, że żyjąc tak bardzo intensywnie, gdy nie ma się życia prywatnego, a wszystko jest na sprzedaż, można zwyczajnie stracić kontakt z rzeczywistością. Potem nie ma już do czego wracać.

*Utożsamiasz się z głównym bohaterem? W jakim stopniu? Ile w książce jest fikcji literackiej, a ile prawdy?

- Biorąc pod uwagę całą książkę, prawdy jest około 70 procent. Jeśli chodzi o mnie, to bywają rozdziały, w których całość zaczerpnięta jest z rzeczywistości, ale są też całkiem zmyślone. Pewne elementy są też przerysowane. Na przykład duży sukces bohatera, jak i jego upadek. Wszystko po to by lepiej pokazać cały proces przemiany kogoś, kto chce tylko żyć z muzyki w uzależnionego od alkoholu i sławy potwora. Wydaje mi się, że nikt w Polsce nie napisał czegoś takiego.

*Podobna publikacja obnażająca realia show-biznesu chyba rzeczywiście w Polsce jeszcze nie powstała. Nie obawiałeś się krytyki kolegów z branży? Jak opinie z tego środowiska do ciebie dotarły?

- Trudno powiedzieć, ale większości raczej się podoba. Czy odnaleźli się w niej, czy nie - tego nie wiem. Dżej Dżej z zespołu Big Cyc, który jest polonistą z wykształcenia gratulował mi i mówił, że Kontrakt dobrze się czyta, chociaż znał większość anegdot tam przytoczonych. Myślę, że jedynym człowiekiem, którego krzywdzę w książce jest główny bohater, który ma wiele ze mnie. To on jest jedynym poszkodowanym.

*W Kontrakcie piszesz, że wielu wariatów jest w naszym regionie. Uważasz się za jednego z nich?

- Miałem na myśli to, że w naszym regionie jest bardzo wielu ludzi kreatywnych, z poczuciem humoru. To tacy wariaci, ale w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Jeśli chodzi o kieleckie środowisko, to w książce w ogóle nie umieściłem dwóch ważniejszych niż mój sukcesów. Mam tu na myśli Liroya i Mafię. To celowy zabieg. Chciałem pokazać mojego bohatera bardziej osamotnionego. On jedzie do Warszawy, podpisuje kontrakt fonograficzny i nikt mu nie pomaga. Firma płytowa nim manipuluje. Ze mną było inaczej. Prawda jest taka, że Liroy i Mafia zaczynali nagrywać dużo wcześniej niż ja i przebili się kilka miesięcy przede mną. Miałem w nich pomoc i oparcie. Dzięki nim nie byłem tak zagubiony, jak mój bohater. Dlatego on zwariował a ja nie! Ale widziałem wiele takich sytuacji, w których ludzie pozbawieni takiego środowiska jak nasze, przyjeżdżali do Warszawy i zwyczajnie im odbijało. Nas, kielczan ratowało to, że było nas wielu i nie mogliśmy sobie pozwolić na udawanie kogoś, kim nie jesteśmy. To nas uratowało przed "wodą sodową". Pilnowaliśmy się nawzajem i chyba się udało, bo przecież wszyscy kielczanie grający muzykę rozrywkową mają opinię ludzi bardzo towarzyskich, serdecznych i zwyczajnie "normalnych".

*Nie da się ukryć, że w książce pojawia się wiele "seksualnych ofiar". Bardzo wiele… Czy to celowy zabieg?

- Kilka osób zwróciło mi nawet uwagę, że jest to za mocno wyeksponowane, a nawet przynudzam. Któryś redaktor wyliczył, że w książce jest aż 70 stron o seksie. Ale w końcu to opis życia młodego muzyka, który zdobył popularność, a nie seminarzysty… To właśnie ta część jego lekkiego życia, które wynika z tajemniczego kontraktu. Wszystko ma podane "na tacy". Robię tu pewną aluzję do legendy zaprzedania swojej duszy w zamian za sławę i korzyści jakie z niej wynikają. Tragedia zaczyna się wtedy, kiedy nagle wszystko się kończy. Bohater nie potrafi wrócić już do szarej rzeczywistości. Zaczyna się miotać…I to jest moim zdaniem najlepsza część książki. Najbardziej "prawdziwa". Według mnie to właśnie tam pokazane jest jak show-biznes potrafi zniszczyć człowieka.

*Czy "Kontrakt" to spowiedź, wyśmianie show-biznesu, czy raczej przestroga dla młodych artystów?

- Nie chcę zdradzać zakończenia powieści, ale bohater jest postawiony w sytuacji, w której musi podjąć decyzję czy po tym wszystkim co przeżył, zrobiłby to jeszcze raz. Na początku myślałem, że książka może być ostrzeżeniem, ale w dobie programów talent show nie wydaje mi się żeby kogoś mogła odstraszyć. Każdy występujący tam chce być sławny… Nikogo z uczestników nie interesuje, co będzie potem.

*Planujesz kolejną książkę? Czy może skupiasz się na muzyce? Co tym razem szykujesz dla swoich fanów?

- Dużo myślę o opowiadaniach, kolejnej książce. Pochodzę z domu, w którym książki zajmowały ważne miejsce. A konkretnie połowę jednego z dwóch pokojów… Chciałbym udowodnić, że "Kontrakt" to nie jednorazowy wybryk. Według mnie w muzyce rozrywkowej liczy się prostota, siła refrenu, przebojowość, a w literaturze wręcz przeciwnie, wielowarstwowość, wielopłaszczyznowość. Część ludzi sądziła, że skoro nagrywałem dość proste, komercyjne piosenki, to "Kontrakt" też będzie taki. Ale to są zupełnie różne rzeczy. Coraz więcej myślę o pisaniu, ale to chyba nie jest dobry pomysł. Nie znam niczego mniej dochodowego w naszym kraju niż pisanie [śmiech]. Sprzedany nakład kilkutysięczny danej książki, z której autor ma dwa złote i jest uważany za sukces?! Mimo to pisanie coraz bardziej mnie wciąga. Trudno powiedzieć jak to się skończy…

*Dziękuję za rozmowę.

Najnowsze informacje o epidemii koronawirusa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3