Koronawirus w firmie DS Smith w Kielcach. Pracownicy zarzucają pracodawcy, że ukrywa zakażenia

Agata Kowalczyk
Agata Kowalczyk
pixabay.com
Pracownicy firmy DS Smith w Kielcach, jednego z największych pracodawców w regionie są zaniepokojeni sytuacją w firmie w związku koranowirusem. Ich zdaniem w zakładzie są przypadki covid 19 a załoga nie jest o tym informowana i boi się chodzić do pracy. Dyrekcja potwierdziła nam zakażenia wśród pracowników.

-Dowiedziałem się, że w firmie Ds Smith, gdzie pracuje moja żona są przypadki covid, jedna zakład pracuje normalnie, a pracownikom nie są przekazywane żadne informacje. Zwiększono tylko restrykcje w zakładzie, ale firma nie podjęła żadnych konkretnych decyzji. Razem z żoną boimy się o nasze zdrowie – napisał do nas Czytelnik.

W firmie, w skład której wchodzą cztery zakłady pracuje 700 osób i dyrekcja potwierdza przypadki covid-19, ale nie podaje liczby chorych. Zapewnia, że do zakażeń doszło na zewnątrz, poza Ds Smith. Według firmy pracownicy zarazili się od swoich rodzin. Osoby podejrzane o kontakt z chorymi są kierowane na testy na koszt zakładu pracy.

W tej sprawie otrzymaliśmy oświadczenie od Anna Mateusiak, dyrektora do spraw personalnych.

„W imieniu DS Smith Polska Sp. z o.o. informujemy, że w chwili obecnej w związku z zaistniałą sytuacją epidemiologiczną w kraju, odnotowaliśmy w DS. Smith Polska Sp. z o.o. Oddział w Kielcach pojedyncze przypadki osób zakażonych wirusem Covid 19. Są to przypadki sporadyczne, gdzie zakażenie pochodzi od członków rodzin pracowników. Nie odnotowaliśmy przypadku przeniesienia wirusa pomiędzy pracownikami Firmy.

W trosce o zdrowie pracowników i ich rodzin, Firma stosuje bardzo restrykcyjne zasady zapobiegające rozprzestrzenianiu się wirusa:
- każdy pracownik przebywający na terenie zakładu ma bezwzględny obowiązek zasłaniania nosa i ust, maseczką lub przyłbicą
- na bieżąco dostępne są środki dezynfekujące do rąk i pracownicy odkażają ręce często, a w szczególności przed wejściem do i wyjściem z przestrzeni wspólnych takich jak stołówki, szatnie, czy toalety.
- po każdej zmianie dokonywana jest dezynfekcja przestrzeni wspólnych
- pracownicy zachowują dystans
- wszyscy pracownicy wykazujący nawet najmniejsze objawy przeziębienia nie są dopuszczani do pracy i odsyłani są do lekarza
- kierujemy, na koszt pracodawcy, na testy wszystkie osoby, które potencjalnie mogły mieć kontakt z osobą zarażoną. Pracownicy oczekujący na wyniki testów odsyłani są, na wszelki wypadek, do domów, aby zapobiegać potencjalnemu rozprzestrzenianiu się wirusa.

Biedronka wycofuje jaja z chowu klatkowego

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Pracujący

W porównaniu do innych zakładów to u nas są naprawdę duże zaostrzenia . A Echo Dnia niech nie wypisuje głupot po jakiejś skardze jednej osoby. Prezesowi trzeba podziękować że nie zamknął zakładu bo wtedy dopiero byłby lament. Myć często ręce nosić maskę i w miarę możliwości uważać poza pracą. Będzie dobrze

P
Pracownik z dużym stazem

Złości mnie takie gadanie. Firma robi naprawdę dużo by chronić swoich pracowników. Nie żyjemy na odludziu. Zawsze istnieje ryzyko. To że Nie wiem kto załapał wirusa mało mnie obchodzi. Ważne by przełożeni i sanepid nie pozwolili by się to rozlało po firmie.

P
Pracownik

A ta Pani to pewnie jest z P-1. Najlepiej to niech idzie na urlop bezpłatny jak się tak boi.A swoją drogą to nieładnie robić fałszywe donosy

G
Gość

Szanowny sygnalista Gal Anonim jeśli żona i ty obawiasz się o zdrowie swoje i rodziny niech się zwolni i przestanie wychodzić z domu. Widocznie słaby ma koontak z żoną że mu nie mówi o przypadkach zarażonych pracowników bo praktycznie o każdym nowym covidzie w firmie na bieżąco się dowiadujemy, rozumiem że pani żona sygnalisty oczekuje że powinien przyjść do niej prezes, dyrektor, kierownik i mistrz i każdy z osobna poinformować o zakażonym pracowniku. Ludzie nie dajmy się zwariować przy 10000 zakażeń dziennie wiadomo było że w końcu i nas w firmie ta pandemia dopadnie. Sygnalista niech przekaże żonie maseczka, dystans i dezynfekcja a będzie dobrze, a jeśli to nie wystarczy to.....

G
Gość

Ja myślę, że skoro Pan zawiadamiający Echo Dnia tak się boi o swoją żonę i rodzinę, to powinien jak najszybciej namówić żonę do tego, żeby zwolniła się z pracy i siedziała w domu, żeby chronić męża i rodzinę przed zakażeniem i zachorowaniem na Covid-19. Stwierdzenie, że " zwiększono restrykcje w zakładzie, ale firma nie podjęła żadnych konkretnych działań" może znaczyć tylko jedno- firma robi co może, jak każda firma w kraju, żeby maksymalnie zniwelować negatywny wpływ epidemii na gospodarkę, a Pan się "boi"- innymi słowy, chce żeby żona przynosiła do domu wypłatę, ale równocześnie żeby nie pracowała i siedziała w domu... Życzę wszystkim zdrowia :)

j
jacek

Podobna sytuacja w Inspekcji Handlowej i nikt nic sobie z tego nie robi... A jedna tragedia już była..