Krystyna Loska lubi obcować z naturą

    Krystyna Loska lubi obcować z naturą

    Piotr Kutkowski

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Krystyna Loska nie myśli o sobie jako o emerytce.

    Krystyna Loska nie myśli o sobie jako o emerytce. ©P. Kutkowski

    Krystyna Loska opowiedziała nam o swoim życiu po odejściu z telewizji.
    Krystyna Loska nie myśli o sobie jako o emerytce.

    Krystyna Loska nie myśli o sobie jako o emerytce. ©P. Kutkowski

    * To już dobrych kilka lata, jak odeszła pani z telewizji. To był pani wybór?

    - Tak, nosiłam się z tym zamiarem trzy lata. W końcu zadecydowałam. I nie żałuję. Skończył się jeden etap w moim życiu, zaczął następny.

    * Ciekawe jest życie emeryta?

    - Przede wszystkim ja w ogóle nie myślę o sobie jako o emerytce. A żyć można bardzo ciekawie.

    * Jak wygląda teraz pani życie?

    - Przede wszystkim nie goni mnie czas i zajmuję się tym, co lubię.
    Staram się sporo jeździć, ale tak jak i kiedyś wyjazdów nie planuję. Wyjeżdżam z dnia na dzień, poznając ciekawe miejsca, spotykając się z ciekawymi ludźmi. Zawsze lubiłam i lubię takie niespodzianki. Podróżuję wraz z mężem, lubię też obcować z naturą, spacerować po lesie, zbierać grzyby. Grywam także z przyjaciółmi w brydża.

    * Co z publicznymi występami?

    - Przez pierwszych pięć lat po odejściu z telewizji sporo występowałam, teraz już zdecydowanie mniej. Ostatnio miałam okazję występować w katowickim Spodku. Koncert poświęcony śląskim przebojom trwał pięć godzin, publiczność bawiła się doskonale. Ja zresztą też, bo miałam okazję posłuchać regionalnych melodii. Zresztą one często mi towarzyszą. Zarówno zięć, jak i ja gramy na akordeonie. Ten koncert rejestrowały kamery telewizji, teraz ukaże się on w czterech odcinkach.

    * Telewizję pani ogląda?

    - Oczywiście, że tak. W naszym domu na ekranie telewizora dominuje sport. To głównie za sprawą męża, ale ja też jestem kibicem, ciesząc się chociażby sukcesami siatkarzy czy oglądając wyścigi samochodowe. Piłka nożna jaka jest, taka jest, ale za sprawą telewizji także pojawia się w naszym domu. Osobiście bardzo lubię filmy przyrodnicze, krajoznawcze i tego typu rzeczy. Ale gdy już jestem bardzo zmęczona i chcę sobie totalnie odpocząć, szukam po kanałach kryminału. Nie muszę wtedy myśleć, zastanawiać się. Po prostu wypoczywam.

    * Oglądając telewizję ma pani skrzywienie zawodowe i ocenia pani tych, którzy tam występują?

    - Zaraz po przejściu na emeryturę rzeczywiście tak było, ale potem mi to przeszło. Poza tym teraz praca w telewizji wygląda zupełnie inaczej. Gdy zaczynałam studia były mikroskopijne, wielkości pudełka zapałek, by stopniowo się rozrastać. O wyposażeniu już nie wspomnę. Teraz to prawdziwe giganty wypełnione elektroniką.
    * Pracując jako spikerka słynęła pani z fenomenalnej pamięci. Czy to prawda, że zapowiadała pani zawsze z głowy cały program telewizji na następny dzień, czy też korzystała jednak pani ze ściągawek po drugiej stronie kamery?

    - Takie czytniki pojawiły się dopiero w ostatnim okresie mojej pracy. Tylko raz poprosiłam, by ustawiono podobne urządzenie dla mnie, ale od razu stwierdziłam, że nie będę z niego korzystała. Mówienie "z głowy" dawało dużo więcej satysfakcji i było swego rodzaju wyzwaniem. Widzowie wiedząc o tym, że prowadzący program nie ma takich podpowiedzi też "wchodzili" w tę grę, czekając na przykład na ewentualne
    "wpadki".

    * A pani takie wpadki zdarzały się?

    - Nie zdarzyło mi się pomylić, opóźnić też nie. Ale raz musiałam lawirować, prowadząc niesamowicie bogaty program sylwestrowy. Na godzinę 21.30 zaplanowano show "Julia Andrews przedstawia", a mnie to ciągle wypadało z głowy. Koledzy podpowiedzieli, by na kamerze ustawić karteczkę z cyfrą 21.30. Miała ona u mnie wywołać skojarzenie. Ale ja o 21.30 nawet na tę karteczkę nie spojrzałam.

    * Czy ludzie nadal rozpoznają panią na ulicy?

    - Tak, i jest to bardzo miłe. I rozpoznają mnie nie tylko ludzie w moim wielu, ale też i młodzież w wieku 16 czy 17 lat. Taka, która teoretycznie nie powinna mnie znać.

    * Marzą się pani kolejne występy w telewizji?

    - Nie, choć mam dużo zaproszeń z różnych stacji telewizyjnych. Pozostawiam to już ludziom młodym, ambitnym, z innym spojrzeniem na świat. Ja wolę obserwować ich i im kibicować.

    * Dziękuję za rozmowę.

    Czytaj treści premium w Echu Dnia Plus Świętokrzyskim

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Polecamy

    Rolnik Roku 2018 | Finał [zdjęcia, wideo]

    Rolnik Roku 2018 | Finał [zdjęcia, wideo]

    Święta 2018

    Święta 2018