Łomża Vive Kielce po karnych pokonało Orlen Wisłę Płock! [ZDJĘCIA]

Paweł Kotwica
Paweł Kotwica
W ostatnim meczu PGNiG Superligi piłkarzy ręcznych w sezonie 2020/21, Łomża Vive Kielce po rzutach karnych wygrało z Orlenem Wisłą Płock. Kielczanie już wcześniej zapewnili sobie 18. w historii i 10. z rzędu tytuł mistrza Polski.

Byłeś na meczu Łomża Vive Kielce - Orlen Wisła Płock? Zobacz się na ZDJĘCIACH

Łomża Vive Kielce - Orlen Wisła Płock 33:32 (29:29, 15:13)
Łomża Vive Kielce: Wolff (1-41, 50-60 min, 7/22 = 32 %), Kornecki (41-50 min, 1/8 =13 %) – A. Fernandez 6 (1), Surgiel – Kulesz, Sićko 5 – Karacić 4, Olejniczak 1 – Lijewski 1, Vujović 2 – Moryto 7 (5), Gudjonsson – Tournat 2, Karaliok 1. Trener: Krzysztof Paluch.
Orlen Wisła: Morawski (1-60 min, 8/36 = 23 %), Stevanović (na jednego karnego, 0/1 = 0 %) - Mihić 1 – Szita 4, Serdio 1, Stenmalm, Terzić – Mindeghia 5 – Daszek 7, D. Fernandez 2 – Krajewski 9 (5), Komarzewski – Susnja. Trener: Xavi Sabate.

Karne. Łomża Vive Kielce: 6/6. Orlen Wisła: 5/6 (Wolff obronił rzut Krajewskiego).

Kary. Łomża Vive Kielce: 8 minut (Kulesz 4, Sićko, A. Fernandez po 2). Orlen Wisła: 16 minut (Susnja 6 – czerwona kartka 52 min + 2 minuty, Komarzewski, Serdio, Stenmalm, Terzić po 2).

Sędziowali: Kamil Ciesielski, Krzysztof Bąk (Zielona Góra).

Widzów: 2000.

Przebieg: 1:0, 1:1, 3:1, 3:2, 4:2, 4:3, 5;3, 5:4, 6:4, 6:5, 8:5 (‘16), 8:7, 9:7, 10:7, 10:8, 11:8, 11:9, 12:9, 12:10, 14:10 (‘23), 14:12, 15:12, 15:13 – 15:14, 16:14, 16:16 (‘36), 17:16, 17:17, 18:17, 18:18, 19:18, 19:19, 21:19 (‘44), 21:20, 23:20 (‘47), 23:21, 24:21 (‘48), 24:25 (‘51), 25:25, 25:26, 26:26, 26:27, 27:27, 27:28, 29:28 (‘56), 29:29. Karne: 0:1 Krajewski, 1:1 A. Fernandez, Wolff obronił rzut Daszka, Morawski obronił rzut Karacicia, 1:2 Mindeghia, 2:2, Gudjonsson, Wolff obronił rzut Mihicia, 3:2 Moryto, 3:3 Stenmalm, 4:3 Vujović.

Złoto, piwo i latający Lijewski. Zobacz dekorację drużyny Łomża Vive Kielce [ZDJĘCIA]

Nasi szczypiorniści nie popsuli sobie oraz kibicom święta i mimo że mieli już zapewnione złote medale, wygrali Świętą Wojnę i zakończyli sezon z kompletem 26 zwycięstw, choć ze stratą jednego punktu.

Kielecko-płocka Święta Wojna z kilku względów była wyjątkowa. Pierwszy raz od lat o niczym nie decydowała – Łomża Vive 18. w historii i 10. z rzędu mistrzowski tytuł zapewniło sobie już w ostatnią środę, wygrywając w Mielcu. Pierwszy raz od września w Hali Legionów pojawili się kibice – widownia mogła być wypełniona w połowie, weszły 2 tysiące kibiców. W zastępstwie zawieszonego trenera Talanta Dujszebajewa gospodarzy poprowadził debiutant w roli pierwszego trenera, Krzysztof Paluch, na co dzień zajmujący się przygotowaniem fizycznym zespołu. Wreszcie spotkanie było pożegnaniem z kilkoma zawodnikami Żółto-Biało-Niebieskich – wypożyczanym bramkarzem Miłoszem Wałachem (jeszcze nie wiadomo, do którego klubu przejdzie), Sebastianem Kaczorem (trafi do Górnika Zabrze), Hiszpanem Angelem Fernandezem (jeszcze nie ujawnił swoich planów) i Krzysztofem Lijewskim. Ten ostatni, 37-letni rozgrywający, żegna się tylko z boiskiem, nadal będzie w naszym klubie jako drugi trener.

W kieleckim zespole nie zagrali kontuzjowani Daniel Dujszebajew, Haukur Thratarson, Tomasz Gębala i Alex Dujszebajew. Wolne dostał Miłosz Wałach. Reaktywowano na to spotkanie Branko Vujovicia, który w kilku poprzednich meczach nie grał z powodu kontuzji mięśnia brzucha.

To była trzecia konfrontacja obu zespołów w tym sezonie. W grudniu kielczanie bez problemów wygrali w Płocku mecz PGNiG Superligi 31:19. W marcu Łomża Vive miało sporo problemów z pokonaniem Nafciarzy w Hali Legionów, w półfinale PGNiG Pucharu Polski, wygrało ostatecznie 29:27. W swojej hali kielczanie przegrali z płocczanami ponad 10 lat temu, 22 maja 2011 roku (30:32), w finale play off. Była to również ostatnia ligowa porażka mistrzów Polski w Hali Legionów.

Gospodarze zaczęli od bardzo porządnej gry w obronie, dobrze spisywał się również Andreas Wolff. To pozwoliło wyjść na prowadzenie. Sposób na naszą defensywę znajdowali w zasadzie tylko Michał Daszek i Niko Mindeghia. Początkowo w obronie grał Władysław Kulesz, ale już w 14 minucie złapał drugą karę.

Naszym zawodnikom zdarzały się błędy techniczne i nieskuteczne rzuty, ale wszystko nadrabiała obrona, która miała pięć przechwytów, a to z kolei przekładało się na skuteczne kontry. W 23 minucie z tego elementu gola na 14:10 zdobył Michał Olejniczak.

W drugiej fazie tej części gry zaciął się nasz atak pozycyjny – ostatnią bramkę z tego elementu Łomża Vive zdobyło w 18 minucie (9:7), potem trafiało już tylko z karnych i kontrataków. W końcówce pierwszej połowy Żółto-Biało-Niebiescy nie wykorzystali minuty gry w podwójnej, a potem jeszcze w pojedynczej przewadze, przez co na przerwę schodzili z tylko dwubramkowym prowadzeniem.

Po przerwie problem naszym zawodnikom zaczęła sprawiać podwyższona, agresywna, grająca w schemacie 5-1, a momentami nawet 4-2 defensywa Nafciarzy. W 36 minucie goście doprowadzili do remisu 16:16. Ale defensywę poprawili również kielczanie. W 41 minucie po kontrze Nicolasa Tournata miejscowi odskoczyli na 21:19, a sześć minut później, również po kontrataku wykończonym przez Igora Karacicia – 23:20.

Jednak od stanu 24:22 w 49 minucie nasi zawodnicy popełnili serię prostych błędów w ataku, skontrowali płocczanie, którzy w 51 minucie, po dwóch z rzędu golach Michała Daszka, pierwszy raz w meczu objęli prowadzenie (24:25).

Po zdobyciu gola na 25:25 przez Szymona Sićkę, doszło do awantury z udziałem zawodników obu zespołów, w efekcie której na ławkę kar powędrowali Angel Fernandez z Łomża Vive oraz Philip Stenmalm i Leon Susnja z Orlenu Wisły. Dla tego ostatniego była to trzecia kara, więc zobaczył czerwoną kartkę, a że jeszcze dyskutował, dostał kolejne dwie minuty.

Niestety, zespół z Kielc nie wykorzystał tej okazji, bo gola z prawego skrzydła zdobył bardzo skuteczny z tej pozycji, praworęczny Przemysław Krajewski.

Już do końca meczu któryś zespół wychodził na jednobramkowe prowadzenie, a rywal wyrównywał. Drużyna z Kielc wygrywała w 56 minucie po kontrze Angela Fernandeza, ale już do końca regulaminowego czasu gry nie zdobył gola. Na 29:29, 45 sekund przed końcem, wyrównał Niko Mindeghia.

Krzysztof Paluch poprosił o czas, a po nim, 10 sekund przed końcem, w Adama Morawskiego trafił Karacić. Na szczęście zespół z Płocka nie zdążył już rozegrać akcji i doszło do karnych.
W nich Andreas Wolff odbił dwa rzuty, a Adam Morawski jeden i kielczanie mogli się cieszyć ze zwycięstwa.

GDZIE SĄ CHŁOPCY Z TAMTYCH LAT, CZYLI CO DZIŚ ROBIĄ BYŁE GWIAZDY VIVE KIELCE [ZDJĘCIA]


POLECAMY RÓWNIEŻ:



IGOR KARACIĆ SIĘ ZARĘCZYŁ. ZOBACZ JEGO PIĘKNĄ WYBRANKĘ


PIĘKNOŚĆ Z UKRAINY. ZOBACZ PARTNERKĘ ARTIOMA KARALIOKA



BYŁY ZAWODNIK VIVE KIELCE JEST CZOŁOWYM POKERZYSTĄ ŚWIATA. WYGRYWA MILIONY DOLARÓW


RESTAURACJE, STRZELNICA, SKLEP, DEVELOPERKA, CAMPY DLA MŁODZIEŻY– ZOBACZ BIZNESY PIŁKARZY RĘCZNYCH [ZDJĘCIA]


POLUB NAS NA FACEBOOKU. NAJWIĘCEJ INFORMACJI O ŚWIĘTOKRZYSKIEJ PIŁCE RĘCZNEJ NA:

Handball Echo Dnia

POLUB NAS NA FACEBOOKU. NAJWIĘCEJ INFORMACJI O ŚWIĘTOKRZYSKIM sporcie NA:

Sport Echo Dnia

Autor jest również na Twitterze
Obserwuj Handball Echo na Twitterze
Obserwuj Sport Echo Dnia na Twitterze

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Serdeczne gratulacje!Jako wierna kibicka ten zwycięski karny dedykuję Danielowi D. To za Jego ostatnie kontuzje.

Dodaj ogłoszenie