Marek Długosz, czyli kronikarz z Włoszczowic. Historię uwiecznia dla przyszłych pokoleń

ach
Marek Długosz, czyli kronikarz z Włoszczowic.
Marek Długosz, mieszka we Włoszczowicach, gmina Kije. To samorządowiec z ponad 40-letnim stażem . Obecnie zasiada w Radzie Powiatu i jest członkiem Zarządu Powiatu. Pełni funkcję prezesa jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej we Włoszczowicach. Jego nazwisko - takie samo jak Jana Długosza, kronikarza i historyka, ojca polskiej historiografii, nie jest przypadkowe. Od początku lat 80. prowadzi kroniki, w których dokumentuje ważne wydarzenia, dotyczące jednostki straży we Włoszczowicach i znaczące dla całego powiatu pińczowskiego.

Czym dla Pana jest czas?
- Nie da się tego określić. Natomiast wiem, że on strasznie szybko upływa i trzeba go jak najlepiej wykorzystać. Robić to, co należy do naszych obowiązków, ale w taki sposób, żebyśmy wieczorem mogli spojrzeć sobie w twarz i uznać, że to nie był zmarnowany dzień. Że nie mamy się czego wstydzić.

Dlatego zaczął Pan prowadzić kronikę?
Wszystko zaczęło się w 1977 roku. Wtedy wstąpiłem do jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej we Włoszczowicach. Od razu wybrano mnie na stanowisko prezesa. Natomiast na początku lat 80. zacząłem zajmować się kroniką. Przejąłem to zadanie, ponieważ w statucie naszej jednostki jest zapis, że powinniśmy taką kronikę prowadzić i dokumentować ważne wydarzenia. Tylko wie Pani, jak to jest. Coś się dzieje, wtedy się opisuje wydarzenie, a później się zapomina o kronice. Dzieje się tak, bo jej prowadzenie jest bardzo czasochłonne i kosztowne. Trzeba wywołać zdjęcia, kupować kroniki, długopisy, klej, ołówki...

Marek Długosz z wnuczką Natalią.

Czyli niejako zaczął Pan z obowiązku, a skończyło się to pasją?
Można tak powiedzieć. Na pewno nie planowałem, że będę prowadził kronikę, aż do teraz.

W takim razie dlaczego Pan nadal się tym zajmuje?
Weszło mi to w krew. Chcę po prostu dokumentować to, co się dzieje. Nie tylko jeśli chodzi o naszą jednostkę straży pożarnej, ale także skupiam się na ważnych wydarzenia dla całego powiatu. Poza tym żyjemy w takich czasach, kiedy wszystko jest ulotne. Informacje o jakimś wydarzeniu pojawiają się w internecie. Żyją tam przez chwilę. Ludzie zapominają o czymś, gdy pojawi się informacja ciekawsza i nowa. Chciałem, żeby młodzi ludzie, następne pokolenia znalazły informacje o tym, jak było kiedyś. Żeby znaleźli swoich dziadków, wujków i innych członków rodziny na zdjęciach. Żeby pamiętali...

Obecnie jest Pan na etapie tworzenia siódmej kroniki. Czym zapełnił Pan wcześniejsze? Co można w nich znaleźć?
Tak jak wspomniałem, zacząłem prowadzić kronikę dopiero na początku lat 80., ale tworząc pierwszy tom sięgnąłem do materiałów archiwalnych. Odszukałem dokumenty, mówiące o powstaniu naszej jednostki - a było to w 1957 roku. Są listy z nazwiskami zapisanych do niej druhów. Na pierwszych kartach jest także oczywiście modlitwa do Świętego Floriana, patrona strażaków. Później w każdym tomie można znaleźć zdjęcia i teksty o najważniejszych wydarzeniach dla naszej jednostki - takich jak włączenie do Krajowego Systemu Ratowniczo – Gaśniczego - a także naszej gminy i całego powiatu.

ZOBACZ: WSPANIAŁE ŚWIĄTECZNE ILUMINACJE W POWIECIE PIŃCZOWSKIM [WASZE ZDJĘCIA]

A które wydarzenie z kart kronik, według Pana jest najważniejsze?
Nie da się wskazać jednego najważniejszego. Jest ich tam wiele. Począwszy od przypomnienia historii jednostki i na przykład remontów jakie przeprowadziliśmy, poprzez inwestycje w gminie Kije, opis wyborów samorządowych, kończąc na tegorocznej relacji z uroczystości upamiętniających 60-lecie istnienia jednostki we Włoszczowicach.

Prowadzi Pan kronikę od prawie 40 lat. Zamiłowanie do tego chyba jednak musi być w genach...
Myślę, że ogromny wpływ na to kim jestem miał mój dziadek Andrzej Hynek. Był bardzo inteligentny. Jako młody człowiek przychodziłem do niego i słuchaliśmy, wtedy zakazanego Radia Wolna Europa. Dziadek wiele mi opowiedział i uświadomił, jak ważna jest pamięć o wydarzeniach i wyciąganie z nich wniosków.

Nazwisko też chyba nie jest przypadkowe?
Słynny Jan Długosz, przecież był związany z Ponidziem. Nasz wielki kronikarz i historyk, jak donoszą niektóre źródła początkowo uczył się w szkole parafialnej w Nowym Korczynie (powiat buski), gdzie jego ojciec był starostą w XV wieku. Któż to wie... Może mam w sobie jakieś geny i nazwisko po nim (śmiech).

Marek Długosz jest zasłużonym mieszkańcem Włoszczowic i cenionym strażakiem. Został uhonorowany Srebrnym i Złotym Krzyżem Zasługi (za działalność w straży pożarnej). Za działalność w ruchu ludowym otrzymał Złotą Koniczynkę, a także medal za Zasługi dla Ruchu Ludowego imienia Wincentego Witosa oraz Złoty Znak Związku Ochotniczych Straży Pożarnych i Medal imieniem Bolesława Chomicza.

ZOBACZ TAKŻE: INFO Z POLSKI - przegląd najciekawszych informacji ostatnich dni w kraju

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie