Medale wioślarek poprawiły nastroje. Tylko z ciężarami kłopot

Sławomir Stachura
To był nareszcie polski dzień na igrzyskach w Brazylii. Najpierw brązowy medal zdobyła nasza wioślarska czwórka podwójna w składzie: Monika Ciaciuch, Agnieszka Kobus, Maria Springwald i Joanna Leszczyńska, a pół godziny później cieszyliśmy się z pierwszego złota w Rio de Janeiro, gdy na wioślarskim torze w wielkim stylu triumfowały w wyścigu dwójek podwójnych Magdalena Fularczyk-Kozłowska i Natalia Madaj. Panie wprawiły nas w czwartek w bardzo dobry nastrój, a poprawili go jeszcze panowie specjalizujący się w piłce ręcznej.

Na polskie wiosła zawsze można liczyć. Dziewczyny walczyły jak lwice i po morderczych wyścigach nie miały nawet
siły cieszyć się z medali. Mówiąc sportowym językiem – dały z siebie maksa. Tak samo zresztą jak Wiktor Chabel z Sandomierza, wioślarz z czwórki podwójnej. Nie ma chyba dla sportowca gorszego miejsca niż czwarte, ale i tak do tej pory to najlepsza w historii lokata reprezentanta Sandomierza na igrzyskach olimpijskich. Osiągnięcie Wiktora mogą poprawić w Rio inni sportowcy z tego miasta – lekkoatletka Karolina Kołeczek oraz szczypiornista Karol Bielecki i pewnie Cha¬bel nie miałby nic przeciwko, gdyby tak się stało.

Askoro już o szczypiornistach, to biało-czerwoni wreszcie pokazali, że są aktualnymi brązowymi medalistami świata i niebezpieczny Egipt w czwartkowym meczu nie miał nic do powiedzenia. A w roli głównej kto? Oczywiście kielczanie – Mateusz Jachlewski, Sławek Szmal, Karol Bielecki i Michał Jurecki. Ten ostatni doznał wprawdzie kontuzji stawu skokowego i na drugą połowę już nie wyszedł na parkiet, ale jestem pewien, że „Dzidziuś” będzie gotowy na sobotnią, ważną i prestiżową, wojnę ze Szwedami. Większego twardziela w polskiej kadrze trudno szukać i gdyby nawet włożyć Michałowi nogę w gips, to i tak wyjdzie na boisko o kulach na własne żądanie.
Czwartek, siódmy dzień igrzysk, był dla Polski szczęśliwy i może teraz będzie już z górki. Bo trzeba przyznać, że po tym udanym początku, gdy w sobotę po brązowy medal pojechał nasz znakomity cyklista Rafał Majka, w kolejnych dniach było słabiutko i tylko siatkarze trzymali poziom. Medale wioślarek dały nadzieję i trzeba wierzyć, że w ich ślady pójdą inni – choćby lekkoatleci ze znakomitą Anitą Włodarczyk, Tomaszem Majewskim i Pawłem Fajdkiem.

Tylko ciężarowcy wprawiają w zakłopotanie i psują sportowe święto, jakim są igrzyska. Do kraju wrócił już złapany na dopingu Tomasz Zieliński i jeśli sprawdzą się podejrzenia w stosunku do jego brata Adriana, mistrza olimpijskiego z 2012 roku z Londynu, to będzie już prawdziwa tragedia. I kompromitacja całego polskiego olimpizmu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie