Mieszkańcy peryferyjnych dzielnic Kielc mają głos, ponad 100...

    Mieszkańcy peryferyjnych dzielnic Kielc mają głos, ponad 100 osób przyszło na spotkanie z prezydentem

    Agata Kowalczyk

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Mieszkańcy peryferyjnych dzielnic Kielc mają głos, ponad 100 osób przyszło na spotkanie z prezydentem

    ©Aleksander Piekarski

    Ponad 100 osób przyszło na pierwsze spotkanie z prezydentem Kielc Bogdanem Wenatą w ramach programu „Peryferia”. Mieszkańcy zgłaszali sprawy do rozwiązania ich osiedlach, aby podnieść poziom życia na obrzeżach Kielc.
    Mieszkańcy peryferyjnych dzielnic Kielc mają głos, ponad 100 osób przyszło na spotkanie z prezydentem

    ©Aleksander Piekarski



    - Chcemy stworzyć plan działania na wiele lat dostosowany do możliwości finansowych miasta – mówił prowadzący spotkanie Artur Hajdorowicz, dyrektor Wydziału Rozwoju i Rewitalizacji Miasta w ratuszu.

    Wyodrębniono kilkanaście obszarów na terenie Kielc, które nazwano peryferiami jak Łazy, Gruchawka, Nowy Folwark, Dąbrowa Sieje, Nowy Folwark, Białogon, Dyminy, Ostra Górska, czy zachodnia strona ulicy Piekoszowskiej. – Planujemy zorganizować w sumie 8-9 spotkań, poza dzisiejszym pozostałe będą już w poszczególnych osiedlach – dodał.

    Na poniedziałkowe spotkanie przyszło ponad 100 osób każdy chciał zabrać głos i zgłosić swoją sprawę. Nie pomogły tłumaczenia, że będzie taka okazja podczas spotkań w dzielnicach.

    Problem odpadów gromadzonych przez firmę Eneris zgłosiła mieszkanka Siejów. - Władze miasta pozwalają na czasowe składowanie opadów, ale firma nie nadążą z ich wywożeniem. Wysypisko mamy przez ulicę a wkoło są bloki, domy jednorodzinne i firmy – mówiła. - Smród przy ulicy Witosa jest nie do wytrzymania, okna mamy pozamykane od wiosny do jesieni. Biega mnóstwo szczurów. Od 2005 roku staramy się aby wysypisko zniknęło. Jeśli prezydent stawia na ekologię i zdrowie mieszkańców, to mamy nadzieję, że wreszcie coś się zmieni.

    Mieszkaniec Zalesia twierdził, że przez 70 lat nie poprawiono dróg w osiedlu. - Zalesie nigdy nie miało miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Ktoś powinien za to odpowiedzieć. Obowiązuje zakaz podziału porzecznego działek, więc nie można gruntów przekazać dzieciom pod zabudowę. Efekt jest taki, że pola leżą odłogiem, porastają je chwasty - mówił.
    - Zapisu o zakazie podziału działek nie ma od dawno. Można dzielić działki i budować domy. Plan robimy, jest bardzo trudny, zwłaszcza włączenie nowych dróg do istniejącego układu komunikacyjnego. Nie obejdzie się bez wyburzeń domów – wyjaśniał dyrektor.

    Malików upominał się o nową drogę. - Teren przyłączono do Kielc w 1965 i obiecano budowę drogi od Białogonu do Niewachlowa nazwaną autostradą słońca – mówił Tadeusz Węgrzyn. - Mija 55 lat i nic nie zrobiono. A okolica wygląda gorzej niż przy kopaniach w Łagowie.

    - Rejon Malikowa nie uznajemy za peryferie, a budowa ulicy Nowomalików jest jedną z najważniejszych planowanych inwestycji- tłumaczył dyrektor Hajdorowicz. - Jej zapowiadany od lat przebieg został oprotestowany przez mieszkańców. Jeszcze w tym roku będzie organizować spotkania w sprawie przebiegu nowej drogi, czy ma być po lewej czy po prawej stronie ulicy Malików

    Danuta Klimas z ulicy Piekoszowskiej zgłosiła problem braku pasów na ulicy Piekoszowskiejw rejonie przystanku. - Dzieci chodzą tędy do szkoły. Miejski Zarząd Dróg odpisał nam, że obecność pasów będzie większym zagrożeniem niż ich brak. Nie rozumiemy tego.

    Mieszkańcy prosili też o budowę ulic Skalistej i Czachowskiego. Monte Cassiono

    Problemy przedstawili też mieszkańcy Słowika. – To dzielnica zaorana przez wszystkich, nawet w tym programie zapomniano o niej - informowała Justyna Biesaga. -Posłowice mają siłę przebicia i doprowadziły do likwidacji ruchu tirów przez ulicę Posłowicką i skierowano go do nas na Chorzowska, gdzie nie ma chodnika. Musimy chodzić ...lasem. Ulicą Tarasową podzielono nam torami kolejowymi i nasłano na stare babki i dzieci sokistów, żebyśmy nie chodzili przez tory do szkoły i kościoła. Każą nam chodzić pod wiaduktem, gdzie nie ma chodników, ale są pędzące tiry. Wodę, kanalizację i telefony wybudowaliśmy za swoje. Urząd Miasta nie dał nam nic. Prosimy o chodniki i kładkę nad torami.

    Na spotkaniu nie zabrakło przedstawicieli Dymin. – Prosimy o połączenie do ulicy Kalinowej. Do szkoły, przystanku, sklepów ludzie chodzą nielegalnie przez prywatne tereny wydeptaną ścieką przez pola i mokre łąki. Ci co jadą autobusem ubłocone buty zostawiają w sklepie- tłumaczyli mieszkańcy.

    -Zamykamy się głównie w sprawach drogowych a to tylko jeden z trzech ważnych elementów. W ramach programu równie potrzebna jest aktywizacja społeczna mieszkańców. Trzeba odpowiedzieć też na pytanie, co będzie dalej po skoczeniu programu „Peryferia”. Jest potrzeba reprezentacja mieszkańców osiedli, współpracują z prezydenta, która nawet miałaby własny niewielki budżet na przykład na remonty chodników – mówił Mateusz Cedro z Dąbrowy.

    - To bardzo dobry pomysł. Liczymy na ujawnienie się lokalnych liderów, bo z nimi łatwiej rozmawiać niż z dużą grupą mieszkańców – dodał dyrektor.

    Niektórzy krytykowali pomysł. – Mamy 25 radnych, którzy znają potrzeby swoich wyborców. Po co dublować ich działalność tworząc taki program - twierdził Piotr Jakubczyk




    POLECAMY RÓWNIEŻ:



    Najpiękniejsze polskie cheerleaderki. Zdjęcia


    Praca marzeń. 10 najlepszych ofert pracy



    10 najdłuższych małżeństw w świecie show-biznesu



    Wille i pałace najbogatszych Polaków. Zobacz, jak mieszkają



    Te kraje omijaj szerokim łukiem! Zobacz ranking



    Ile kosztuje wychowanie dziecka w Polsce?






    Czytaj treści premium w Echu Dnia Plus Świętokrzyskim

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (17)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (17) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo