Mija rok od śmierci Romualda Lipko. Wspomnienie o Artyście

OPRAC.: Red
Romuald Lipko w amfiteatrze Kadzielnia w Kielcach podczas "Sabatu Czarownic" w 2013 roku.
Romuald Lipko w amfiteatrze Kadzielnia w Kielcach podczas "Sabatu Czarownic" w 2013 roku. ZOOM
Niedawno na przełomie roku przy wigilijnych stołach cieszyliśmy się z obecności bliskich i wspominaliśmy tych, których już z nami nie ma. Żegnaliśmy ich na przestrzeni ostatniego roku, a było ich wielu, zbyt wielu, bo w dużej mierze spowodowała to światowa pandemia Covid-19. Rok temu, 6 lutego jak grom spadła na nas wiadomość o śmierci Romualda Lipko, lidera Budki Suflera, kompozytora, ale przede wszystkim człowieka o wielkim sercu, którego alter ego jest mało znane.

- Ja jestem żywym dowodem na jego wielkoduszność i filantropię - mówi kielecka poetka Anna Zielińska-Brudek. - To za jego przyczyną powstała "Kolęda od Policjantów", co roku prezentowana z dumą na wszystkich policyjnych portalach komend wojewódzkich. Podczas jej nagrywania w 2015 roku Romek powiedział - minie kilka lat nim ta kolęda zostanie doceniona. Jak zwykle miał rację. Mam wielką nadzieję, że będzie doceniana także w latach następnych. Środowisko twórców, których przedstawicielem był Romuald Lipko jest środowiskiem nader wrażliwym bez względu na okoliczności i epokę! W tym przypadku swój muzyczny geniusz zadedykował policjantom, środowisku różnie ocenianemu przez społeczeństwo. Kierując swe muzyczne przesłanie miał niewątpliwie na myśli to, że prawdziwa idea, także muzyczna nie może umrze lecz pobudzi wyobraźnię i wrażliwość człowieka. I tak się stało. W pięknej interpretacji jego przyjaciela Grzegorza Wilka cieszy w świątecznym okresie i zmusza do refleksji.

Swoją działalność określał mianem "pochodu w przyszłość niezapomnianej muzyki" i my słuchając jego kompozycji możemy to tylko potwierdzić. Utwory, które komponował przez blisko 50 lat wzruszają, towarzyszą codziennie i towarzyszyć będą, bo są bez wątpienia ponadczasowe. Muzyka skomponowana przez Romualda Lipko jest na pewno charakterystyczna, głęboko zapada w pamięć , koi smutek, zmusza do refleksji i oczywiście przypomina czasy młodości. A powrót do lat młodości bez względu na przeżycia niesie w sobie radość wspomnienia.

Mnie, tak jak pewnie większości moich rówieśników najmocniej zapadł w pamięć „Cień wielkiej góry” z początku lat 70-tych. Płyta, która otworzyła drogę zespołowi do wielkiej kariery. Niewątpliwie stała się swojego rodzaju paradygmatem muzyki polskiej w tamtych latach. Z kolei Wieża Babel niosła przesłanie ponadczasowe. Słowa – „piękny choć nieludzki ląd... coraz trudniej uciec stąd…” śpiewane w latach 90-tych nie do końca rozumiane, dzisiaj złowieszczo prawdziwe w dobie światowej pandemii. Jakże samotni jesteśmy w ostatnim czasie i uciekać nie mamy już dokąd...

Ktoś napisał, że Budka Suflera to najwyższy poziom instrumentalny i wokalny! To artyzm! Trudno nie zgodzić się z opinią muzycznych krytyków. Dlaczego? Bo w każdej nucie skomponowanej piosenki czuć i nieomal widać postać Romualda Lipko. Charakterystyczne brzmienie mocno zaimplementowane w umysłach i głęboko zakotwiczone w naszej rzeczywistości. To jego wrażliwość i zdolność muzycznego przekazu powodowały, że niemal każda kompozycja stawała się hitem. Ale ważną cechą zespołu a przede wszystkim R. Lipko była współpraca z różnymi postaciami polskiej estrady. Dla wielu to swego rodzaju trampolina do estradowej kariery. Przypomnę tylko niektóre z nich. Już znane i sławne jak Czesław Niemen z nowatorskim na tamte czasy syntezatorem Mooga, Alibabki, Stanisław Węglorz, Anna Jantar, Izabela Trojanowska, Jan Borysewicz, Urszula, Grzegorz Markowski, grupa Dżem, Janusz Panasewicz, Irena Santor czy Natalia Kukulska. To oczywiście nie wszyscy ale nie sposób nie wspomnieć takich światowych sław jak Gary Brooker, zespół Procol Harum czy Garou.

Prawda, że można dostać zawrotu głowy od osobowości estrady? Dlaczego o tym piszę? Ponieważ moim przesłaniem jest wspomnienie. Wspomnienia są po to by zostały w naszych umysłach piękne, niezbrukane współczesnymi zachowaniami, których najważniejszym imperatywem jest finansowa korzyść bardzo często z ubogim i nie zmuszającym do myślowego wysiłku przesłaniem. Tak a propos-czy możliwy jest dzisiaj występ jakiejkolwiek współczesnej, rodzimej gwiazdy estrady w Nowojorskiej Carnegie Hall? Przekroczenie tego progu wyobraźni wydaje się niemożliwe…Romuald Lipko był bez wątpienia wielkim kompozytorem, ale także niezwykłą osobowością. Obserwowałam jego ujmujące zachowanie podczas nagrywania Kolędy od Policjantów. Nie patrzył na nas przez pryzmat swej wielkości. Byliśmy kolektywem choć pochodziliśmy z dwóch, różnych światów. My z hierarchicznej instytucji i On człowiek wolny, nieskrępowany bez żadnych, urzędniczych ograniczeń. Mimo to narodziła się przyjaźń. Choć nie ma go już pośród nas, pielęgnuję i przekazuję to wspomnienie bo jesteśmy mu to winni. To także dzięki niemu odbył się wspaniały w treści choć ubogi w namiotowej formie koncert Budki Suflera w czerwcu 1997 roku w Opatowie. Uwielbiani i rozchwytywani przez wszystkie duże metropolie w Polsce znaleźli czas, by przyjąć punkt widzenia prowincjonalnego na owe czasy miasteczka. Byłam na tym koncercie.

Nie mogłam napisać o Romualdzie bez wspomnień jego ukochanej żony-Doroty. W styczniu tego roku podczas telefonicznej rozmowy:

– Dla mnie ten czas bardzo trudny, czuję pustkę. Prysnął świąteczny nastrój, odejście Romka stało się oczywiste- słyszę drżący głos.- Każdy kolejny dzień to wyostrzony kadr, jak z filmu. Początek ubiegłego roku. Romek opuszcza dom w Kazimierzu, odwozimy go do szpitala w Lublinie. Groźna choroba szybko postępuje. Zamiast nadziei potęguje się strach, a potem rozpacz, bo kochany człowiek, który towarzyszył mi przez niemal 50 lat, odszedł. Jak mam żyć bez niego?- pytam siebie i bliskich.

Żal ściska serce, bezradność paraliżuje czyniąc mnie bezwolnym manekinem kiedy słyszę te słowa...

Patrzę na monument katakumby, miejsce spoczynku R. Lipko. Przed oczami staje mi jego postać, jak zawsze uśmiechnięte dobre i spokojne oczy, a wyobraźnia podpowiada słowa Norwida w mistrzowskiej interpretacji Czesława Niemena „Bema pamięci żałobny rapsod”, sławiące bohaterstwo i wierność zasadom generała. Myślę, że pasują niewątpliwie do oceny twórczości R. Lipko. Zapożyczone z ust Hanibala, parafrazowane, są najwłaściwszą oceną jego zawodowego życia, ale przede wszystkim życiowym credo - „Przysięgi danej muzyce do dziś dochowałem”. Dochowałeś Przyjacielu, dochowałeś….

Romek L, czas ołowiu…

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie