Moje życie jest ciągłą podróżą

Krystyna Trzupek
Krystyna Trzupek
Powyżej główny plac ruin Tikal z jedną z piramid Majów w tle. - Wrażenie było niesamowite. Był to moment, w którym straciłam głos - uśmiecha się do swoich wspomnień Joanna. Michał Krawczyk
Joanna Golińska z Limanowej, z ogromną pasją, co roku odkrywa nieznane lądy i kontynenty. Właśnie wróciła z wyprawy do Gwatemali, gdzie urzekły ją ryczące wulkany i potomkowie Majów

Która to już podróż?

Już dawno straciłam rachubę. Nie wiem nawet jaką przyjąć metodę liczenia - długie wyjazdy czy krótkie, a może wszystkie, jeśli długie, to które są naprawdę długie, a które nie? Zrezygnowałam z liczenia nie tylko z tego powodu. Każdy wyjazd jest inny, za każdym razem i ja jestem już trochę inna. Wydaje mi się, że nie ilość podróży jest ważna, a to co nam dają, to co potrafimy z nich wyciągnąć i nauczyć się.

Ameryka Środkowa ma złą reputację na temat bezpieczeństwa. Niektórzy mówią, że to ,,piekło w raju”. Słońce, malownicze krajobrazy, bogactwo zabytków, a z drugiej strony - ogromna fala przestępczości, gangi narkotykowe, zbrodnie, bieda i przemoc. Jaka jest Gwatemala widziana okiem turysty?

Kraje Ameryki Środkowej rzeczywiście uważane są za niebezpieczne, a przestępczość jest duża, a nawet bardzo duża. Wyjeżdżając do Gwatemali zdawałam sobie z tego sprawę, jednak nie była to żadna nowość. Brazylia i mieszkanie na faweli wiele mnie nauczyły i wiem też, z czego ta przestępczość w dużej mierze wynika. Gwatemala ma burzliwą historię i w zasadzie od niedawna zaczyna stawać na mniej lub bardziej demokratyczne nogi. Gwatemala ma kilka oblicz, jej stolica to gigantyczne miasto, w którym widać bardzo dużo policji z długą bronią pilnującej porządku. W rejonach turystycznych takich jak Tikal czy rejon jeziora Atitlan turysta może czuć się bezpiecznie.

Czym urzekła Cię Gwatemala?

Gwatemala ma wiele do zaoferowania. Kolonialne miasteczka szczerze wyglądają podobnie w każdym odwiedzonym przeze mnie kraju, czasem mają w sobie coś specjalnego, jak położenie. Tu wybija się Antigua Guatemala i nieodległe wulkany, w tym Fuego, który cały czas wyrzuca z siebie kłęby pyłu. Gwatemala to kraj Indian, Majów, o których uczyliśmy się jeszcze w szkole. Uczucie spotkania kogoś, o kimś się uczyło, dowiadywanie się jak w tym momencie wygląda jego kultura i życie sprawiają, że można się poczuć jak współczesny odkrywca. Jednak największe wrażenie zrobił na mnie wulkan Fuego. Widać go z Antiguy, jednak dla prawdziwego doświadczenia wybrałam się na sąsiedni wulkan - Acatenangę. To stąd, z campingu przez popołudnie i całą noc można obserwować wulkan. A jest on prawie na wyciągnięcie ręki. Najlepiej w nocy widać ile rzeczywiście lawy i ognia jest wyrzucanych na zewnątrz. Nie wspomniałam o dźwięku, który jest obecny każdemu wybuchowi. To czysty ryk natury, eksplozja, która jest znana nam z filmów, a tu wyrywała ze snu.

Jacy są mieszkańcy Gwatemali?

Mieszkańcy to w zdecydowanej większości Indianie, którzy bezpośrednio pochodzą od Majów, w zasadzie nimi są. A jacy są? Otwarci i uśmiechnięci, lubiący porozmawiać i dowiadywać się czegoś o Tobie i miejscu, z którego się przybyło. To, co mocno rzuca się w oczy, to fakt, że są znacznie niżsi od nas, więc tym bardziej turysta się wyróżnia.

Podczas swoich podróży, wiele razy korzystasz ze stopa. Niektórzy o takim środku transportu mówią: odwaga, inni głupota. Nie boisz się? Nigdy nie wiadomo, komu ładujemy się do auta?

Akurat w Gwatemali nie korzystałam z autostopu, nie było na to czasu, a szkoda. Generalnie autostop to dwustronna umowa - kierowca też może się bać, kogo wpuszcza do swojego samochodu. Wychodzę z założenia, że zatrzymują się osoby, które rzeczywiście chcą się zatrzymać i zapewne kiedyś też korzystały z tego sposobu transportu. A czy się boję? Może na początku, kiedy było to dla mnie nowe, ale teraz już nie. Czym innym jest strach, a czym innym ostrożność.

Na blogu piszesz, że rutyna Cię zabija. Czytając Twoje wpisy, pojawia mi się w głowie takie porównanie: Joanna Golińska, kobieta na krańcu świata.

Z najdłuższej dotychczas podróży (248 dni w Ameryce Południowej) wróciłam w lipcu i do tej pory nie wiem jak to się stało, że znów jestem w Polsce i prowadzę stosunkowo unormowane życie. Stosunkowo, bo ciągle mnie gdzieś ciągnie, to Ukraina, Litwa, Malta czy teraz Gwatemala. Rutyna potrafi każdego z nas stłamsić. Dlatego wszystko to, co robię ma na celu rozbijanie rutyny, oczywiście nie zawsze się to udaje, ale czasem i rutyna i zwykłe życie mają swoje plusy, przez jakiś czas. Mam już plany na kolejną wyprawę, ale póki co, nie chciałabym zdradzać więcej szczegółów.

Wideo

Materiał oryginalny: Moje życie jest ciągłą podróżą - Plus Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie