Największy kościół, najmniejszej parafii

    Największy kościół, najmniejszej parafii

    Kazimierz CUCH

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Kościół na Łazach pięknie wpisuje się w krajobraz miasta.

    Kościół na Łazach pięknie wpisuje się w krajobraz miasta. ©Kazimierz Cuch

    Kościół na Łazach pięknie wpisuje się w krajobraz miasta.

    Kościół na Łazach pięknie wpisuje się w krajobraz miasta. ©Kazimierz Cuch

    Barokowy ołtarz kościoła. Kazimierz Cuch

    Barokowy ołtarz kościoła.
    (fot. Kazimierz Cuch)

    Kościół na Łazach w Starachowicach ma być świątynią na starachowickiej Jasnej Górze. Takie są marzenia jego parafian. Ma Skarżysko wileńską Ostrą Bramę, to Starachowice mogą mieć częstochowskie wzgórze. Natomiast proboszcz marzy, by chociaż raz kościół zapełnił się wiernymi.
    Ksiądz Sylwester Chodyra, proboszcz parafii, marzy, by ten ogromny kościół zapełnił się wiernymi. Kazimierz Cuch

    Ksiądz Sylwester Chodyra, proboszcz parafii, marzy, by ten ogromny kościół zapełnił się wiernymi.
    (fot. Kazimierz Cuch)


    Kościół pod wezwaniem Matki Bożej Częstochowskiej, Królowej Polski w starachowickiej dzielnicy Łazy miał służyć 20 tysiącom parafian. Służy 1500 osobom mieszkającym nadal w domach jednorodzinnych. Pod potrzeby planowanego osiedla domów wielorodzinnych zaplanowano i zaprojektowano go na 5 tysięcy wiernych. Ma monumentalną, bazylikową architekturę, renesansowo-barokowe wnętrze, taki sam drewniany ołtarz, wykonany przez Jerzego Porzucka, artystę z Lesicy koło Piekoszowa. Pięknie wpisuje się w krajobraz miasta, widziany z drogi krajowej nr 42. Ale jest bardzo kosztowny w budowie i wyposażeniu, trudny do ogrzania, codziennego utrzymania. Budowany od 22 lat, zdaniem aktywnych parafian ze Społecznego Komitetu Budowy, osiągnął półmetek kosztów. Po cichu marzą, że ksiądz proboszcz Sylwester Chodyra zmieni swoje poglądy na temat hazardu, zagra w Toto-Lotka, wygra szóstkę i dokończy ich świątynię. Oni będą się mocno modlić o to. Ale obecny proboszcz marzy, by ta ogromna budowla kiedyś zapełniła się wiernymi po brzegi.



    Zapełnić kościół. Chichot PRL

    Nietrudno obliczyć, że własnych parafian na to nie wystarczy. Więc parafianie liczą, że stanie się tak podczas najbliższego odpustu, 26 sierpnia. Wtedy to starachowickie wzgórze, mające być w przyszłości namiastką Jasnej Góry, odwiedzi wielu ludzi z innych parafii miasta i powiatu.

    Z planowanego, wielkiego osiedla Łazy-Brazylia wybudowano tylko dwa wielorodzinne bloki i na dalszą budowę osiedla nie było już kredytów. Kończył się PRL. Do dziś w tym osiedlu domków jednorodzinnych, w sąsiedztwie niespotykanych, oryginalnych zapachów z Zakładów Mięsnych "Constar", szwankuje infrastruktura komunalna. Tylko te dwa bloki i budynek parafialny mają kanalizację. Reszta osiedla czeka na miejską inwestycję w tym zakresie. Dla tej peryferyjnej dzielnicy kościół jest faktycznym ośrodkiem wspólnotowego życia religijnego i kulturalnego. Ale nie taki wielki. Dlatego w mieście często słyszy się komentarze, że ta ładna architektonicznie świątynia to "chichot minionych czasów".



    Życie religijne

    Dzięki kościołowi w nowej parafii powstała prężna wspólnota duszpasterska. Miejscowi parafianie skupiają się w siedmiu kołach żywego różańca. Gdy ruszała budowa kaplicy, a potem kościoła, gdy proboszczem był ksiądz Mieczysław Murawski, to tych kółek było nawet 10. Są oazy rodzin, dziecięca i młodzieżowa schola, Rycerstwo Niepokalanej. Jest tu 30 ministrantów.

    - Są dwa powołania kapłańskie, mamy dwóch księży. Nasz kościół dał nam zadowolenie, umocnił nas, jesteśmy blisko Boga, blisko wiary. Kościół ma nieocenione zasługi w wychowaniu dzieci. Kształtuje w nich szacunek dla starszych, do wartości uniwersalnych. Zmarły w 2000 roku kolejny proboszcz naszej parafii, ksiądz Jan Borończyk, był muzykalny. Podczas wizyty duszpasterskiej potrafił przesiedzieć godzinę, słuchając gry naszych dzieci. A sąsiedzi nie mogli się doczekać - z nutką wesołości wspominają członkowie Społecznego Komitetu.



    Apteka

    Nim powstał kościół, to w pomieszczeniach kaplicy, przez pięć lat, od 1988 do 1994 roku, funkcjonowała apteka leków zagranicznych. Stąd leki, pobierane przez mieszkańców Starachowic, były wysyłane do rodziny w całej Polsce. Często były jedynym ratunkiem dla chorych w tych trudnych czasach stanu wojennego i tuż po nim. Założył ją ksiądz Jan Borończyk, a wspomagało go kilka zaufanych parafianek, którym mógł powierzyć wydawanie leków, przy chrześcijańskiej odpłatności "co łaska".

    Nasi rozmówcy, w liczbie siedmiu członków wspomnianego komitetu, zgodnie stwierdzają, że najwięcej pracowały w aptece Marianna Cieśla i Maria Łygan. Leki były z Francji, z Niemiec. Załatwiał je tam ksiądz Franciszek Bogucki, z parafii pod Stuttgartem. Był kolegą kursowym z seminarium duchownego księdza Jana Borończyka. Pomagał temu kościołowi, jego budowie. Pomagał parafianom, załatwiał pracę sezonową w Niemczech. - Za to, gdy przyjechał do Starachowic to ukradli mu samochód - oburzają się nasi rozmówcy. W 1994 apteka została zlikwidowana, ale zapisała się w historii całego miasta.



    Trochę historii

    Pierwszy proboszcz, ksiądz Mieczysław Murawski, był wikariuszem parafii Św. Trójcy. Został wyznaczony przez biskupa do poprowadzenia budowy nowego kościoła. Decyzja o jego budowie w obecnym kształcie zapadła 10 czerwca 1985. We wrześniu już były ławy fundamentowe, mury dolnego kościoła zaczęły powstawać od października. W 1986 r w maju przyszedł do parafii ksiądz Jan Borończyk. - Ksiądz Mieczysław Morawski to wspaniały duchowny. Prowadził życie religijne na wysokim poziomie. On nas zjednoczył wokół kościoła, zbudował kościół parafian. Nieco mniej znał się na budownictwie - oceniają parafianie.

    Społeczny Komitet Budowy powstał razem z fundamentami pierwszej kaplicy. Do dziś liczy 28 osób. Co roku jego skład był weryfikowany. - Do tej pory zbieramy składki na naszą świątynię Czy ludzie chcą płacić? Przyzwyczaili się, płacą bez słowa. Bo to nasz kościół - twierdzą członkowie komitetu. Są chodzącą historią tej parafii. Dokładnie pamiętają wszystkie ważne wydarzenia, wszystkie nazwiska zaangażowanych parafian. Chcieliby je wszystkie umieścić w tym opracowaniu, ale to niemożliwe. W szczegółach referują tę historię, poczynając od krzyża postawionego w październiku 1982 roku, do śmierci lubianego proboszcza, Jana Borończyka, pochowanego obok kościoła.

    - Gdy zmarł, my wtedy mieliśmy wielkie religijno-patriotyczne, rekolekcje w całej parafii. Podobne do tych po śmierci Papieża Jana Pawła II - podkreślają.



    Marzenia księdza i parafian

    Ksiądz Sylwester Chodyra, obecny proboszcz, przyszedł tu jako piąty wikariusz 22 czerwca 1998 roku. Nominację wręczał mu biskup Edward Materski. Jest z Wolanowa koło Radomia, w Radomiu ukończył Seminarium Duchowne w 1995 r. Pierwszą parafię miał w Głowaczowie, jako wikariusz u Św. Wawrzyńca. Stamtąd przeszedł tu. - Gdy wstąpiłem tu wcześniej, w drodze do sanktuarium w Kałkowie, spodobał mi się budowany kościół. Chciałem wybudować taki kościół. I buduję! Dwa lata robiłem to razem z chorym księdzem Janem. Zmarł na moich rękach. Msza święta pogrzebowa była odprawiona jako pierwsza w nowym kościele. Przez dwa lata choroby księdza Jana bardzo dużo pomógł mi ksiądz infułat Emil Mroczek z Bielska-Białej, przyjaciel księdza Jana. Ofiarny dobrodziej tego kościoła. I nadal nam pomaga. Do dobrych ludzi zaliczamy też księdza Franciszka Szczykutowicza. Pochodzi z Wąchocka, jest na Florydzie w USA. Już nam ufundował dwa witraże w prezbiterium kościoła, obiecuje więcej - informuje proboszcz.

    Parafianie, a szczególnie parafianki, mówią, że obecny proboszcz jest wyjątkowy. Ma donośny głos, pięknie śpiewa, każdą mszę odprawia tak jak by była prymicyjna, lubi żartować. Robi to podczas słowa do wiernych na zakończenie mszy. Nie ma tam polityki, są ewangeliczne kazania, przykłady z życia, sympatyczne życzenia.

    Dla porządku dodajmy, że zechcieli z nami rozmawiać, prócz księdza proboszcza: Jerzy Kosztowniak, Włodzimierz Majchrzyk, Antoni Gonciarz, Mieczysław Banasik, Helena Łaskawska, Zofia Falkiewicz, Jadwiga Stajniak (główna kucharka budowy). Im i wszystkim wiernym z parafii MB Częstochowskiej życzymy, by Łazy jak najszybciej stały się świętokrzyską Częstochową.

    Czytaj treści premium w Echu Dnia Plus Świętokrzyskim

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Wideo

    Galerie zdjęć

    Polecamy

    Rolnik Roku 2018 | Finał [zdjęcia, wideo]

    Rolnik Roku 2018 | Finał [zdjęcia, wideo]

    Symphonica 2 Rock of Poland w Kielcach. Będzie ostre granie!

    Symphonica 2 Rock of Poland w Kielcach. Będzie ostre granie!

    Gospodynie i Gospodarze Wiejscy. Finał [zdjęcia, wideo]

    Gospodynie i Gospodarze Wiejscy. Finał [zdjęcia, wideo]