reklama

Nawet 157 mandatów za przejazd przez tory w Bliżynie. Policja ma pełne ręce roboty

Mateusz Bolechowski
Mateusz Bolechowski
Rekordowa liczba kierowców może zostać ukaranych wysokimi mandatami za przejeżdżanie przez przejazd kolejowy w Bliżynie, gdy rogatki były opuszczone.

Do zdarzenia doszło 18 października tego roku. Przez przejazd w Bliżynie miał przejeżdżać pociąg. Automatycznie opuszczone zostały półrogatki, przed wjazdem przestrzegała też sygnalizacja świetlna. Po obu stronach przejazdu samochody stanęły. Z minuty na minutę było ich coraz więcej. Ponoć przejazd był zamknięty przez ponad kwadrans, a pociąg nie nadjeżdżał.

W sumie to nie jest niezwykła sytuacja. Na przejeździe w Suchedniowie regularnie kierowcy muszą odstać 20 minut, jakie mija od opuszczenia szlabanów do ich podniesienia, ale tam można bezpiecznie objechać zaporę pod torami. W Bliżynie takiej możliwości nie ma. Ludziom w końcu puściły nerwy i zaczęli przejeżdżać przez tory. Nie tylko osobówki, ale nawet duża ciężarówka i... szkoła jazdy.

Na szczęście do wypadku nie doszło. Historia na tym by się skończyła, gdyby ktoś nie nagrał filmu z wydarzenia. Po opublikowaniu nagrania w internecie sprawą zajęła się skarżyska policja.

- Przeanalizowaliśmy nagranie, zabezpieczyliśmy także monitoring przejazdu, należący do kolei. Kierowcy dopuścili się tam dwóch poważnych wykroczeń. Przejazdu przez podwójną linię ciągłą, oraz wjazd na przejazd pomimo opuszczonych półrogatek. To skutkuje mandatem w wysokości 500 złotych i 9 punktami karnymi - informuje aspirant Jarosław Gwóźdź z Komendy Powiatowej Policji w Skarżysku - Kamiennej.

Stróże prawa wystawili już pierwsze mandaty. Kierowcy mogą je przyjąć, albo odmówić, i wtedy sprawą zajmie się sąd. - Dzięki nagraniom ustaliliśmy dane kilkudziesięciu właścicieli pojazdów, które w październiku przejechały przez przejazd w Bliżynie łamiąc przepisy. Przesłaliśmy filmy do laboratorium w Kielcach, w celu ustalenia kolejnych informuje aspirant Gwóźdź.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, kamery zarejestrowały aż 157 pojazdów. Jeśli wszyscy kierowcy zostaliby ukarani, Skarb Państwa wzbogaciłby się o kwotę 78500 złotych, a łączna liczba punktów karnych wyniosłaby 1413. Chyba to byłby rekord z jednego wydarzenia.

Dlaczego rogatki były zamknięte tak długo (według świadka zdarzenia - przez około pół godziny)? Policjanci pytali o to kolejarzy. Okazało się, że szlabany nie były zepsute, tylko pociąg jechał wyjątkowo powoli.

POLECAMY: BEZPIECZEŃSTWO NA DRODZE WYPADKI

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 36

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

F
Franko

Jak wyjaśnił Kazimierz Smoliński z Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa, czas zamknięcia rogatek reguluje rozporządzenie z 2015 roku. Zgodnie z nim czas zamknięcia rogatek przed przejazdem pociągu na przejazdach kategorii A (obsługiwanych przez pracownika PLK) w zależności od stopnia wyposażenia posterunku dróżnika może wynosić od 60 do 120 sekund.

Natomiast dla przejazdów kolejowo-drogowych kategorii B (wyposażonych w samoczynne systemy przejazdowe (SSP) minimalny czas ostrzegania samoczynnej sygnalizacji przejazdowej obliczany jest dla maksymalnej prędkości obowiązującej dla danego odcinka linii kolejowej uwzględniając również czas niezbędny do przybycia pociągu do przejazdu kolejowo-drogowego. Łączny czas ostrzegania samoczynnej sygnalizacji przejazdowej dla jednego pociągu nie powinien być dłuższy niż 120 sekund.Skoro w 20 min nie przejechał pociąg to powinni odpowiadać ludzie z kolei . A nie karać kierowców. Można dużo poczytać a sprawa wygrana. Punkt A do punktu B czyli w przypadku pociągu przejeżdżającego przed stację Wołów a przejazd lub stacja Bliżyn a przejazd . 20 min to chyba go musieli pchać. Więc za co mandaty za to że sprzęt wadliwy.

G
Gość

Regulaminy przewidują, że szlaban musi być opuszczony na czas nie krótszy niż dwie minuty przed przejazdem pociągu. I te 2-3 minuty zwykle czekamy. To są względy bezpieczeństwa - zapewnia Maciej Dutkiewicz z biura prasowego PKP PLK.

Ale zaznacza, że rzeczywiście nie muszą być to 2- 3 minuty, bo dodatkowo dla każdego przejazdu kolejowego jest jeszcze inny regulamin. Różne są też tzw. warunki lokalne przy przejazdach i pociągi. - W przypadkach, kiedy na linii dopuszczone są przejazdy 160 km na godz., regulamin nakazuje opuszczenie szlabanu co najmniej pięć minut wcześniej, ale takich miejsc jest niewiele

W
Waldek

Rok temu przejeżdzajac przez Bliżyn ,talem tam w nocy prawie pół godz . Znam trochę prawo więc wiedząc co grozi za ominięcie rogatki zadzwoniłem na kolej z pytaniem czy będzie przejeżdżał pociąg bo długo długo stoję a go nie widać. Odpowiedzieli że w najbliższych godzinach nie będzie jechał a do usterki ktoś przyjedzie. Minęło 15 min dzwonię i pytam jak długo mamy stać i czekać to powiedzieli żeby ominąć i jechać.

A
Aktywista

Fajnie.Karać,mocno karać.A inny mandat dla PKP.

G
Gość

Ten przejazd jest popsuty regularnie. Psuje się, potem tydzień czasu stoi STOP, następuje naprawa, mija miesiąc i powtórka z rozrywki. Ale spokojnie - od dzisiaj za KAŻDYM RAZEM zostanie powiadomiona policja, że ma przyjechać NATYCHMIAST i kierować ruchem. Jeżdżę tamtędy dwa razy dziennie mieszkam niedaleko i kilkukrotnie zdarzyło mi się zawracać i jechać przez las i niestrzeżony przejazd oddalony kilometr dalej. Skoro jest nagranie, to pewnie też na nagraniu widać czy docelowo pociąg przejechał. Pociągi przejeżdżają tam około 2 razy dziennie i zawsze to trwa około 3-4 min, więc tłumaczenie że jechał pół godziny bo jechał WOLNO jest śmieszne.

G
Gość

Ale dzbany tutaj. Ale prawda boli. Łamiesz prawo? To płać za mandaty. NAUCZYSZ SIĘ jeździć zgodnie z przepisami.

"nie włączam kierunkowskazów aby inni nie wiedzieli gdzie jadę"

G
Gość
5 grudnia, 06:15, Gość:

Nie dziwie się kierowca. Te rogatki są wiecznie popsute a kolej nie potrafi ich naprawić.

To samo w staporkowie.

P
Polak

No i co popieram.

K
K.

Pociąg zatrzymał się za stacją benzynową równocześnie blokując inną drogę, którą dałoby się przejechać przez niestrzeżony przejazd (wyjazd na Brześciu), miejscowi znają ten objazd. STAŁ przez pół godziny a nie jechał powoli a to duża różnica, więc niech autor artykułu nie wprowadza czytelników w błąd. Nasuwa się jedno pytanie, czemu obsługa pociągu nie zadzwoniła po policję, aby ta kierowała ruchem na tak ruchliwej drodze jaką jest dk42, jeśli mieli awarię?

G
Gość

Nie dziwie się kierowca. Te rogatki są wiecznie popsute a kolej nie potrafi ich naprawić.

g
gość

kamerzysta zrobił dobrą robotę a reszta ułoży się sama,brawo Ty

P
Pili dzin

Film nagrał sym dawnego donosiciela do SB oni maja to we krwi

G
Gość
4 grudnia, 16:20, Gość:

Ja się zastanawiam czy echo wie, że bez zgody właścicieli pojazdów nie można publikować nagrań i zdjęć? Rozpowszechnianie nagrań z kamer podlega regulacjom prawnym. Gdy kamera uchwyci wypadek, lub wykroczenie innego kierowcy każdy obywatel ma obowiązek dostarczyć nagranie policji. Na podstawie nagrań policjanci wymierzają mandaty i grzywny. Nie ma też przeszkód ku temu żeby nagranie służyło jako dowód we własnej sprawie. Co innego, gdy filmik trafia do internetu. W takim przypadku mamy do czynienia z rozpowszechnianiem które może stanowić naruszenie dóbr osobistych osób nagranych na przykład prawa do wizerunku i prywatności, oraz zachowania dobrego imienia. Osoby które zamieszczają nagrania w sieci często nie zdają sobie z tego sprawy. Wydaje im się że publikując nagrania samochodów nie naruszają dóbr osobistych. Każdy samochód ma przecież numery rejestracyjne a nawet jeżeli zostaną zakryte inne znaki szczególne które pozwalają na identyfikację jego właściciela. Nietrudno naruszyć dobra osobiste publikując w Internecie film, zwłaszcza że może okazać się że nie właściciel prowadził. Osoba ta może domagać się zadośćuczynienia w sądzie.

4 grudnia, 22:32, Gość:

Jeśli ktoś tu jest winny to obie strony kierowcy nie powinni się pchać na tory przy zamkniętych rogatkach a PKP PLK nie może blokować drogi dłużej niż 10 min.

A po co to do mnie piszesz?

G
Gość
4 grudnia, 16:20, Gość:

Ja się zastanawiam czy echo wie, że bez zgody właścicieli pojazdów nie można publikować nagrań i zdjęć? Rozpowszechnianie nagrań z kamer podlega regulacjom prawnym. Gdy kamera uchwyci wypadek, lub wykroczenie innego kierowcy każdy obywatel ma obowiązek dostarczyć nagranie policji. Na podstawie nagrań policjanci wymierzają mandaty i grzywny. Nie ma też przeszkód ku temu żeby nagranie służyło jako dowód we własnej sprawie. Co innego, gdy filmik trafia do internetu. W takim przypadku mamy do czynienia z rozpowszechnianiem które może stanowić naruszenie dóbr osobistych osób nagranych na przykład prawa do wizerunku i prywatności, oraz zachowania dobrego imienia. Osoby które zamieszczają nagrania w sieci często nie zdają sobie z tego sprawy. Wydaje im się że publikując nagrania samochodów nie naruszają dóbr osobistych. Każdy samochód ma przecież numery rejestracyjne a nawet jeżeli zostaną zakryte inne znaki szczególne które pozwalają na identyfikację jego właściciela. Nietrudno naruszyć dobra osobiste publikując w Internecie film, zwłaszcza że może okazać się że nie właściciel prowadził. Osoba ta może domagać się zadośćuczynienia w sądzie.

Jeśli ktoś tu jest winny to obie strony kierowcy nie powinni się pchać na tory przy zamkniętych rogatkach a PKP PLK nie może blokować drogi dłużej niż 10 min.

G
Gość
4 grudnia, 16:20, Gość:

Ja się zastanawiam czy echo wie, że bez zgody właścicieli pojazdów nie można publikować nagrań i zdjęć? Rozpowszechnianie nagrań z kamer podlega regulacjom prawnym. Gdy kamera uchwyci wypadek, lub wykroczenie innego kierowcy każdy obywatel ma obowiązek dostarczyć nagranie policji. Na podstawie nagrań policjanci wymierzają mandaty i grzywny. Nie ma też przeszkód ku temu żeby nagranie służyło jako dowód we własnej sprawie. Co innego, gdy filmik trafia do internetu. W takim przypadku mamy do czynienia z rozpowszechnianiem które może stanowić naruszenie dóbr osobistych osób nagranych na przykład prawa do wizerunku i prywatności, oraz zachowania dobrego imienia. Osoby które zamieszczają nagrania w sieci często nie zdają sobie z tego sprawy. Wydaje im się że publikując nagrania samochodów nie naruszają dóbr osobistych. Każdy samochód ma przecież numery rejestracyjne a nawet jeżeli zostaną zakryte inne znaki szczególne które pozwalają na identyfikację jego właściciela. Nietrudno naruszyć dobra osobiste publikując w Internecie film, zwłaszcza że może okazać się że nie właściciel prowadził. Osoba ta może domagać się zadośćuczynienia w sądzie.

4 grudnia, 17:07, Gość:

Panie internetowy prawniku, poczyta pan sobie prawdziwe orzecznictwo a nie fora dla prawników-chałupników to się dowie, że tablica rejestracyjna nie jest daną osobową, a jej publikacja nie narusza żadnych dóbr.

4 grudnia, 21:48, Pinokio:

A wg mnie można pokazać każdą osobę publicznie, jeżeli będzie ona na większym tle! A nie tylko głowa tej osoby!

To o czym teraz piszesz to jest zupełnie inna sprawa. Ty piszesz o osobie która stanowi szczegół całości, takiej jak krajobraz, zgromadzenie czy publiczna impreza.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3