Nietypowo uczcili 144. rocznicę urodzin marszałka Piłsudskiego (zdjęcia, video)

Karol BIELA, /LB/
Członkowie Świętokrzyskiego Klubu Morsów na swój sposób świętowali urodziny marszałka Piłsudskiego. Wszyscy, jak jeden mąż narzekali na pogodę, która ich zdaniem powinna być bardziej…mroźna.
Członkowie Świętokrzyskiego Klubu Morsów na swój sposób świętowali urodziny marszałka Piłsudskiego. Wszyscy, jak jeden mąż narzekali na pogodę, która ich zdaniem powinna być bardziej…mroźna. Aleksander Piekarski
W niedzielę w stolicy województwa świętokrzyskiego obchodzono 144. rocznicę narodzin Józefa Piłsudskiego. Uroczyści rozpoczęto po południu od mszy świętej w kieleckiej bazylice katedralnej, a po niej przystąpiono do apelu poległych.

[galeria_glowna]
Oprawę muzyczną imprezy zapewniła Młodzieżowa Orkiestra Dęta Gminy Morawica pod kierownictwem Stefana Malinowskiego. - Zagraliśmy wiązankę melodii związanych z Legionami i marszałkiem Piłsudskim, co sprawiło naszym słuchaczom dużo radości, a moim podopiecznym, mam nadzieję, przypomniało historię Polski - mówił Stefana Malinowski, kapelmistrz orkiestry z Morawicy.

Dalsza część imprezy odbywała się już w pobliskim Muzeum Narodowym, gdzie w sali portretowej przedstawiono część artystyczną w wykonaniu kieleckich uczniów oraz harcerzy. - Piłsudski to człowiek, któremu Polacy zawdzięczają, wolność, granice i uznanie przez inne kraje na arenie międzynarodowej - wyjaśniał we wstępie Edward Dłużewski, prezes Świętokrzyskiego Klubu Morsów, który zorganizował obchody urodzin Józefa Piłsudskiego.

Najoryginalniejszą atrakcją uroczystości była jednak kąpiel morsów na Placu Artystów, którzy tuż po godzinie 16 w charakterystyczny dla siebie sposób uczcili pamięć o marszałku. Najpierw rozgrzewka z strugach padającego deszczu, a po niej kąpiel w basenie pełnym lodowatej wody. Piątka śmiałków - Janusz Smulski, Grzegorz Papla, Paweł Sikorski, prezes stowarzyszenia i jednocześnie najstarszy mors w regionie 76-letni Edward Dłużewski oraz reprezentant starachowickich miłośników mroźnych kąpieli Jarosław Warszawa byli jednak niepocieszeni. Zwykle swoje nietypowe hobby uprawiają przy temperaturze przynajmniej - 10 stopni. - Zupełnie inaczej reaguje wtedy organizm - tłumaczył Jarosław Warszawa, który morsem jest od siedmiu lat i od tego czasu ani raz nie zachorował. Tradycji musiało jednak stać się zadość i morsy, tym razem zamiast w przerębli zanurzyły się w basenie. Towarzyszyła im statuetka marszałka Piłsudskiego, patrona ich corocznego wyczynu.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
ANTYKLER
Co za psychole ... dajcie sobie jeszcze jajka ogolić.
Dodaj ogłoszenie