Niezwykła historia miasta. Mnóstwo osób uczestniczyło w promocji książki Marka Bronkowskiego

GOP
Marek Bronkowski w czasie spotkania promującego książkę „Sandomierskie Pomniki”; po lewej jego córka Magda Burzyńska, autorka projektu graficznego albumu, po prawej prowadząca spotkanie Joanna Sarwa.
Marek Bronkowski w czasie spotkania promującego książkę „Sandomierskie Pomniki”; po lewej jego córka Magda Burzyńska, autorka projektu graficznego albumu, po prawej prowadząca spotkanie Joanna Sarwa. Małgorzata Płaza
Miłośnicy Sandomierza i osoby zainteresowane jego historią, przyjaciele i znajomi autora przyszli na promocję nowego wydawnictwa poświęconego miastu - albumu "Sandomierskie Pomniki". Sala, w której odbywało się spotkanie była wypełniona po brzegi. Uczestnicy nie szczędzili autorowi - Markowi Bronkowskiemu słów uznania.

Marek Bronkowski, miłośnik Sandomierza i badacz jego dziejów, zarazem zastępca burmistrza miasta, skatalogował w publikacji 128 obiektów. To krzyże przydrożne, kapliczki, figury świętych i błogosławionych, płyty erekcyjne, płyty pamiątkowe oraz pomniki.

- Opisałem wszystko to, co w moim rozumieniu jest pomnikiem. Publikacja nie obejmuje pomników przyrody, krzyży misyjnych stojących przy kościołach oraz płyt i nagrobków w świątyniach - wyjaśnił autor.
Pomniki zostały przedstawione w kolejności chronologicznej. Pierwszym z nich jest płyta fundacyjna Domu Jana Długosza z 1474 roku, ostatnim - tablica poświęcona wieloletniemu proboszczowi parafii pod wezwaniem świętego Józefa księdzu Zygmuntowi Niewadziemu, odsłonięta w ubiegłym roku.
Praca nad publikacją trwała trzy lata. Jej zalążkiem były artykuły Marka Bronkowskiego publikowane od 2003 roku na łamach pisma "Sandomierzanin".

Przygotowując książkę, badacz korzystał z dostępnych opracowań, między innymi "Monografii Sandomierza" księdza Melchiora Bulińskiego, publikacji doktora Piotra Sławińskiego, księdza Stanisława Bastrzyka, artykułów zamieszczanych w "Notatniku Sandomierskim", "Zeszytach Sandomierskich" i innych czasopismach. Cenne okazały się rozmowy z fundatorami pomników, świadkami wydarzeń.

- Wiele informacji można uzyskać również oglądając w powiększeniu zdjęcia czy stare pocztówki - przyznał autor.
Opisane obiekty zostały oczywiście zilustrowane zdjęciami. To zdjęcia w sepii.
- W moim przekonaniu fotografia taka wprowadza pewien klimat, tajemniczość, spokój, nastrój, a przede wszystkim przekazuje więcej niż fotografia kolorowa, ponieważ nie rozprasza widza, a wręcz przeciwnie - koncentruje wzrok na tym, co autor chciał pokazać - podkreślił Marek Bronkowski.
Niektóre z opisanych pamiątek przeszłości są dobrze znane mieszkańcom, ale są i takie, które znają czy dostrzegają tylko nieliczni. Każdy z pomników ma ciekawą historię, jak choćby krzyż kamienny na postumencie stojący przy ulicy Lubelskiej. Widnieje na nim inskrypcja: "Na pamiątkę jubileuszu kapłaństwa Ojca Świętego Piusa X mieszkańcy Mokoszyna".

- Nasuwa się pytanie, co mogło łączyć Piusa X z mieszkańcami Mokoszyna? Co skłoniło ich do uczczenia jubileuszu kapłaństwa papieża w taki sposób? Początek wieku XX był szczególnie trudny dla Mokoszyna. Epidemia cholery dziesiątkowała jego mieszkańców. Konwencjonalne metody walki z chorobą nie dawały zadowalających efektów. Postanowiono zatem za pośrednictwem biskupa sandomierskiego księdza Stefana Aleksandra Zwierowicza skierować prośbę do papieża Piusa X o wstawiennictwo do Najwyższego. Prośba została wysłuchana. Efekty były na tyle szybkie i widoczne, że w dowód wdzięczności za otrzymane łaski i zażegnanie dalszego rozprzestrzeniania epidemii postanowiono w 50. rocznicę kapłaństwa Ojca Świętego Piusa X ufundować pamiątkowy krzyż - opowiadał badacz dziejów miasta.

Takich interesujących informacji można znaleźć w książce dużo więcej. Autor, pisząc o pomnikach, przypomniał również wiele ciekawych postaci. Jedną z nich jest Aleksander Dobkiewicz, lekarz, który w czasie II wojny światowej leczył i operował w sandomierskim szpitalu hospitalizowanych pod fałszywymi nazwiskami partyzantów. Tablica poświęcona doktorowi wmurowana jest w ścianę frontową szpitala.
- Mało wiemy o tym wspaniałym człowieku. Warto, w oparciu o materiały znajdujące się w zbiorach rodziny, pokusić się o opracowanie poświęcone doktorowi Dobkiewiczowi - podkreślił w czasie spotkania zastępca burmistrza.

Marek Bronkowski przyznał, że na terenie Sandomierza jest kilka pomników, których nie opisał w publikacji. To, jak stwierdził, wyzwanie dla niego samego lub innych badaczy dziejów miasta.
- Opracowanie można byłoby rozszerzyć o opis obiektów, których już nie ma, jak chociażby pomnik upamiętniający uwłaszczenie, stający niegdyś na Rynku - mówił Marek Bronkowski.
Uczestnicy spotkania gratulowali autorowi. Chwalili go między innymi za ogromną skrupulatność.
- To niezwykle cenna pozycja. Sądzę, że ma ona ogromny wkład w opracowanie historii miasta. Autorzy wykonali wspaniałą pracę. Chylę przed nimi czoła - mówił Wojciech Targowski.
- Marek Bronkowski pokazał, że Sandomierz jest prawdziwą perłą w kulturze naszego kraju - podkreśliła inna uczestniczka.

Słowa uznania uczestnicy spotkania kierowali również pod adresem Magdy Burzyńskiej, autorki projektu graficznego, odpowiedzialnej za skład i projekt okładki, prywatnie córki Marka Bronkowskiego.
Marek Bronkowski mieszka w Sandomierzu od 14. roku życia. Jego pasją jest modelarstwo redukcyjne. W swoich zbiorach ma blisko tysiąc modeli samolotów, śmigłowców i wozów bojowych, które prezentował na wystawach. Kolekcjonuje również modele samochodów (ma ich ponad tysiąc) oraz kapsle (półtora tysiąca sztuk). Był współtwórcą i przez pewien czas wydawcą fachowego pisma dla modelarzy.

Od 1998 roku pasjonuje się fotografią. Gromadzi pamiątki związane z Sandomierzem, między innymi pocztówki, karty pocztowe i stare zdjęcia. Jest współautorem wydanej w 2010 roku książki "Sandomierz. Miasto położone na górze", ukazującej piękno miasta przez pryzmat starej pocztówki.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kuba

bezczelny typ, urządza sobie prywatę zamiast coś zmienić w mieście. A filmu nie pozwoli kręcić

k
kalina
W dniu 17.11.2013 o 20:43, tomek napisał:

to wszystko to tematy zastepcze prawda jest taka ze dziadostwo sie robi w tym naszym miasteczku

Jakie znowu tematy zastępcze gratulacje i koniec.

G
Gość

Teraz Borowski powinien napisać przewodnik po trasie podziemnej i historie Bramy Opatowskiej.

t
tomek

to wszystko to tematy zastepcze prawda jest taka ze dziadostwo sie robi w tym naszym miasteczku

Dodaj ogłoszenie