Obawy o przyszłość Browaru Kielce

    Obawy o przyszłość Browaru Kielce

    Anna Niedzielska

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    W sobotę związkowcy z Browaru Kielce zastanawiali się, jak jeszcze ich przedstawiciele mogą bronić teraz i w przyszłości zwalnianych pracowników podczas

    W sobotę związkowcy z Browaru Kielce zastanawiali się, jak jeszcze ich przedstawiciele mogą bronić teraz i w przyszłości zwalnianych pracowników podczas negocjacji z poznańskim zarządem firmy. ©Aleksander Piekarski

    Pracownicy Browaru Kielce boją się, że obecne zwolnienia zbiorowe to początek końca firmy, zatrudniającej 180 osób. Teraz pracę straci 77 z nich. To już przesądzone
    W sobotę związkowcy z Browaru Kielce zastanawiali się, jak jeszcze ich przedstawiciele mogą bronić teraz i w przyszłości zwalnianych pracowników podczas

    W sobotę związkowcy z Browaru Kielce zastanawiali się, jak jeszcze ich przedstawiciele mogą bronić teraz i w przyszłości zwalnianych pracowników podczas negocjacji z poznańskim zarządem firmy. ©Aleksander Piekarski

    - Boimy się, że poznańska Kompania Piwowarska, do której należy Browar Kielce, zlikwiduje nasz zakład. Teraz zwalniają 77 osób. Rok temu, jak kompania kupowała naszą firmę, to zarząd zapewniał, że zakład będą rozwijać i unowocześniać - mówili pracownicy Browaru Kielce na sobotnim spotkaniu, na które zaprosili "Echo Dnia".

    Pod koniec lutego Zarząd Kompanii Piwowarskiej przyjechał z Poznania, żeby poinformować kielecką załogę o planowanych zwolnieniach zbiorowych.
    Do likwidacji idą linie butelkowania dwóch "naszych" piw: wojaka będzie rozlewać browar w Tychach, gingera - Poznań. Powodem są wysokie koszty eksploatacji. W Kielcach straci pracę 77 osób. Oprócz tego koncern planuje likwidację dystrybucji w Opolu. Tam do zwolnienia będzie niespełna 30 osób.

    KRYZYS?
    Pracownicy kieleckiego browaru są rozżaleni. Przez ostatni rok zapewniano ich o dobrej sytuacji finansowej firmy i o planach jej modernizacji. Zapowiedź zwolnień grupowych była zaskoczeniem dla wszystkich. Część załogi, pewna miejsc pracy, zaciągnęła kredyty na wiele lat.

    - U nas pracuje sporo małżeństw. Odprawy gwarantowane przez zarząd to minimum gwarantowane przez prawo pracy. Do tego proponuje się pieniądze na przekwalifikowanie i po 300 złotych za każdy przepracowany w firmie rok. Tyle że nasz browar istnieje krótko i średnia stażu pracy na linii produkcyjnej to pięć lat - mówią pracownicy. - My ze swoim wykształceniem w obecnej sytuacji na rynku pracy nie mamy szans na znalezienie zatrudnienia. Dla wielu rodzin to będzie dramat.

    Zarząd Kompanii Piwowarskiej tłumaczy pracownikom planowane zwolnienia obawą przed kryzysem. Od marca podrożała akcyza na piwo, a koszty produkcji w Kielcach są wysokie.

    - Jedna z linii, które mają być zlikwidowane, właśnie jest modernizowana. Prace przy niej zaplanowano właśnie, aby zmniejszyć koszty produkcji. Linia jednak nawet nie zdąży ruszyć po modernizacji, bo od razu będzie zamknięta. W Poznaniu w tym samym czasie butelkowanie będzie szło przez całą dobę, na cztery zmiany - mówi Grzegorz Agatowski, przewodniczący Niezależnego Samodzielnego Związku Zawodowego Solidarność w Browarze Kielce - jedynej organizacji związkowej, działającej w tej firmie.
    CZY PRZEJĘCIE?
    Dziś przedstawiciele Solidarności jadą do głównej siedziby Kompanii Piwowarskiej w Poznaniu na ostatnie negocjacje w sprawie zwolnień grupowych. Rzecz w tym, że negocjacji praktycznie nie ma.
    - Proponowaliśmy czasowe obniżenie płac czy przejście pracowników na pół etatu zamiast zwolnień. Zarząd kompanii nie jest zainteresowany takim rozwiązaniem. To sprawia, że coraz bardziej boimy się o przyszłość firmy i miejsca pracy dla pozostałych w niej ludzi - mówi Agatowski.

    W Browarze Kielce wciąż będzie trwać produkcja żubra i dębowego w puszkach. Najprawdopodobniej kolejna z kieleckich marek piwa - frater - w ogóle nie będzie już produkowana. Jej reklam nie ma nawet na stronie internetowej Kompani Piwowarskiej, choć są wszystkie inne piwa. To daje pracownikom do myślenia.
    - Przeniosą produkcję do Tych, Poznania i Białegostoku, a nasza firma zostanie zlikwidowana. Takie plotki krążyły po zakładzie już w czasie sprzedaży. Teraz wszystko wskazuje na to, że to wcale nie były plotki - mówią.

    KOMPANIA USPOKAJA
    Wczoraj po południu udało nam się skontaktować z Pawłem Kwiatkowskim, dyrektorem do spraw korporacyjnych i rzecznikiem prasowym Kompanii Piwowarskiej SA. Kategorycznie zaprzecza on, jakoby koncert miał plany zlikwidowania browaru w Kielcach.

    - Takich planów na pewno nie ma i obecne zwolnienia to na pewno nie początek końca kieleckiego browaru. Głównym powodem jest przygotowanie firmy do zdecydowanie gorszej sprzedaży niż w ostatnich latach. Według naszych wyliczeń, odczujemy kryzys w Polsce i podwyżkę cen akcyzy na piwo. Dlatego zapadła decyzja o wstrzymaniu produkcji w Kielcach, choć dalej mamy pewne plany co do ekspansji właśnie tego browaru. Tyle że teraz nie jest na to dobry moment - stwierdził dyrektor Kwiatkowski.

    Podkreślił także, że przeniesienie kieleckich marek piwa do innych miast to normalna polityka firmy, bo każdy nowoczesny browar powinien móc produkować różne gatunki. Przyznał, że zarząd firmy zdaje sobie sprawę, jak ciężka jest sytuacja pracowników w Kielcach.

    - Rozumiemy obawy pracowników. Na pewno nie będzie takiej sytuacji, że jeśli pracuje w kieleckim browarze małżeństwo, to obydwie osoby stracą pracę - dodał.

    Czytaj treści premium w Echu Dnia Plus Świętokrzyskim

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (13)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (13) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Polecamy

    Rolnik Roku 2018 | Finał [zdjęcia, wideo]

    Rolnik Roku 2018 | Finał [zdjęcia, wideo]

    Święta 2018

    Święta 2018