Oficer kieleckiej policji zatrzymany! - nowe fakty. Zobacz jak wyciekały informacje o rannych i wypadkach

Sylwia Bławat, Michał Nosal
Oficer z długim stażem z Komendy Miejskiej Policji w Kielcach został w poniedziałek zatrzymany przez Biuro Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji, czyli tak zwaną policję w policji.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, jest podejrzewany o nielegalne pozyskiwanie danych osobowych uczestników wypadków drogowych z baz danych policji i przekazywanie ich przedstawicielom firm ubezpieczeniowych. Miał z tego czerpań korzyści.

Zatrzymany to oficer kieleckiej policji z 29-letnim stażem, pracujący w wydziale chroniącym niejawne informacje, podejrzany o przekazywanie danych o wypadkach kobiecie zajmującej się odszkodowaniami. Obojgu grozi do 10 lat więzienia.

O tej sprawie informowaliśmy w środę rano jako pierwsze. W poniedziałek funkcjonariusze Biura Spraw Wewnętrznych zatrzymali 49-letniego funkcjonariusza Wydziału Kontroli i Ochrony Informacji Niejawnych Komendy Miejskiej Policji w Kielcach.

- Mężczyzna usłyszał zarzut przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowych poprzez nieuprawnione przetwarzanie danych osobowych dotyczących stanu zdrowia osób, danych o wypadkach drogowych i przekazywanie ich osobie nieuprawnionej w celu wykorzystania w postępowaniach odszkodowawczych oraz uczynienie sobie z tego stałego źródła dochodu - opowiada Daniel Prokopowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach.

Według śledczych proceder trwał od 2009 roku, a policjant zarobił co najmniej 36 tysięcy złotych. Ustalenia trwają i kwota może być wyższa.

Zatrzymano też 53-latkę podejrzaną o podżeganie policjanta do przekroczenia uprawnień i wręczanie korzyści, by go do tego skłonić. Według ustaleń prokuratury, kobieta wykorzystywała dane w postępowaniach odszkodowawczych.

- Obie osoby przyznały się do zarzucanych im czynów i złożyły wyjaśnienia, które w większości są zgodne z ustaleniami śledztwa. Prokurator zastosował wobec nich dozory, poręczenia majątkowe i zakazy opuszczania kraju - mówi prokurator Prokopowicz. Policjant ma wpłacić 60 tysięcy poręczenia, kobieta 50 tysięcy. Na poczet przyszłych kar śledczy zabezpieczyli mienie warte łącznie 60 tysięcy złotych.

SPRAWDŹ najświeższe wiadomości z KIELC

FLESZ: Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 84

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Gdzie można na policyjnego śmiecia napisać skargę jeśli ten jest oszustem i złodziejem?

 

 

Generalnie odpowiednim miejscem dla polskich policjantów jest dół z wapnem + kulka z tyłu głowy.

G
Gość

tempy to ty jesteś powinieneś leczyć się ze zbydlęcenia,terapia trudna ale pomyśl o bliskich, jak oni cierpią.

z
zenek
W dniu 07.02.2015 o 11:49, kos napisał:

bydlaki cieszą się z nieszczęścia człowieka,katolicy

odkad to PIES JEST CZLOWIEKIEM TEMPY CHUJU

k
kos

bydlaki cieszą się z nieszczęścia człowieka,katolicy

a
anty-frajer
W dniu 06.02.2015 o 13:26, Gość napisał:

polski policjant to smieć oszust i złodziej bez honoru

Nie porównuje wszystkich do siebie i twojego ojca.

a
anty-frajer
W dniu 06.02.2015 o 10:02, edward napisał:

kozak to cie pier***il cweli chinski.Szlocha twoja corka ja ja posuwamy w 3 na dwa baty ;) a w radiowozie to szlochaja bo tak smierdzi psina spier***ona .Do mamy to wy chodziliscie jak was tempione w podstawowce i wpierdo dostawaliscie potem poslziscie na psine i kozakow rzniecie.Prawda taka Pies to pies i ch*** czlowiekiem nie jest .

Frajerze we 3 na 2 baty ... A ty pizdo stałeś i się przyglądałeś, bo nie miałeś czym? Ale frajerzyna z ciebie cweluchu ... 

G
Gość
W dniu 06.02.2015 o 13:26, Gość napisał:

polski policjant to smieć oszust i złodziej bez honoru

 

A skąd ten uraz biedaczku...? ;)

G
Gość

polski policjant to smieć oszust i złodziej bez honoru

G
Gość
W dniu 06.02.2015 o 10:04, robert napisał:

nie czym tylko kim ty ku*** ! Czym to ty mozesz byc czyl chujem hehe

 

Kimś to są inni - ty jesteś czymś a w zasadzie niczym - patusem psującym tylko powietrze, wrzodem na d...pie strugającym kozaka, który im szybciej zamieni się w kompost tym lepiej dla świata.

A najlepsze jest to, że cokolwiek z siebie nie wydalisz, to i tak byłeś, jesteś i pozostaniesz tylko materiałem na nawóz  :)
 

r
robert
W dniu 06.02.2015 o 08:49, Gość napisał:

A ty czym jesteś...? :lol: 

nie czym tylko kim ty ku*** ! Czym to ty mozesz byc czyl chujem hehe

e
edward
W dniu 06.02.2015 o 07:25, Gość napisał:

:DLitości...A z czym ty do tej Ogórek pierdoło, nawet na wsiowej dyskotece nikt cie nie chce pryszczata cioto, dla takiej Ogórek to ty jesteś przezroczysty :DA co do policji, to czemu w radiowozie taki kozak nie jesteś tylko łkasz i szlochasz do mamy :lol: 

kozak to cie pier***il cweli chinski.Szlocha twoja corka ja ja posuwamy w 3 na dwa baty ;) a w radiowozie to szlochaja bo tak smierdzi psina spier***ona .Do mamy to wy chodziliscie jak was tempione w podstawowce i wpierdo dostawaliscie potem poslziscie na psine i kozakow rzniecie.Prawda taka Pies to pies i ch*** czlowiekiem nie jest .

G
Gość

Policjant z Żar zgubił na sali treningowej obrączkę. Kilkanaście dni później do mieszkań pracowników ośrodka wkroczyli uzbrojeni funkcjonariusze z nakazem prokuratorskim. Szukali zaginionej biżuterii.

Policjant z Żar zgubił na początku stycznia obrączkę na sali treningowej lokalnego ośrodka sportu. Gdy przypomniał sobie o biżuterii, złota już na ławce nie było. Po kilkunastu dniach, gdy już wszyscy o sprawie zapomnieli, do mieszkań pięciu pracowników nad ranem weszli uzbrojeni funkcjonariusze z nakazem prokuratorskim w ręku. Przeprowadzili dokładną rewizję, szukając zaginionej biżuterii

Szósta rano. Do pięciu mieszkań w Żarach jednocześnie pukają policjanci, część z nich uzbrojona. Robią przeszukania, budzą małe dzieci, zaglądają nawet do ich zabawek. Szukają obrączki, którą jeden z policjantów zgubił w sali na „Syrenie”.

Szybka, sprawna i brawurowa akcja. 9 stycznia ginie obrączka jednego z policyjnych funkcjonariuszy. O jej kradzież zostają posądzone sprzątaczki, które sprzątały salę zapaśników na żarskiej „Syrenie”, gdzie policjant ćwiczył z kolegami dzień wcześniej. 20 stycznia prokurator wydaje nakaz przeszukania mieszkań pięciorga pracowników Miejskiego Ośrodka Sportu, Rekreacji i Wypoczynku. O szóstej rano, 28 stycznia, kilkunastu policjantów szuka obrączki policjanta w mieszkaniach pracowników MOSRiW.

- Przeżyliśmy horror – zgodnie twierdzi pięcioro pracowników MOSRiW, których posądzono o kradzież obrączki. Do jednych policjanci wpadli (28.01) o godz. 6, do innych – o 6.30.
- Zapukali do mnie, powiedziałam, że jestem nieubrana, kazali się ubrać. Miałam pokazać ręce. Zaczęli przeszukiwać kuchnię, potem pokój córki, gdzie spała moja półtoraroczna wnusia – opowiada wstrząśnięta Danuta Opanaszczuk, jedna z pracownic Ośrodka. – Zapytali, czy wiem, o co chodzi. Powiedziałam, że podejrzewam, że chodzi o obrączkę. Bo ten pan, któremu ta obrączka zginęła, odgrażał się, że to się skończy na policji.
- Sprawdzali zabawki dzieci, otwierali pudełka z puzzlami, u mnie było ich trzech. Nie wiedziałem, o co chodzi, mnie na tej sali nawet nie było – mówi Kamil Błaszczyk. – Rano zadzwonili do domofonu i powiedzieli, że policja. Powiedzieli, że mają nakaz, byli uzbrojeni. Jak trzech kafarów weszło do mieszkania, to co było zrobić? Zaczęli zaglądać wszędzie, w kieliszki, szampanówki, bieliznę, zabawki, każdą szafkę, szufladę. Każdą płytę z grami. Co mogli znaleźć? Dzieci się obudziły, w piżamkach stały, żona przerażona – opowiada pan Kamil.
- Mnie nie było w domu w nocy, zadzwonili do mnie, jak już jechałam do pracy. Podjechałam na komendę, stamtąd do domu i dalej na przeszukanie. Potem znów wróciliśmy na komendę na przesłuchanie. To był jakiś koszmar – wspomina Mariola Piekarska. – Potraktowano nas jak złodziei. Zrobili z nas mafię.
- Wychodziłem już do pracy, kiedy zaświecili mi przy bramce – relacjonuje Mirosław Gryglewicz. - Powiedzieli, że chodzi o obrączkę. Coś tam wcześniej słyszałem, ale dlaczego do mnie przyszli?
Do mieszkania Krystyny Szymańskiej wpadli kilka minut po godz. 6. – Jeszcze gorzej było na komendzie. Jeden policjant zaczął sugerować mi, że ukradłyśmy wspólnie tę obrączkę, sprzedałyśmy i podzieliłyśmy się pieniędzmi. To było bardzo nieprzyjemne. Zaczęli nas podpuszczać jedną na drugą, żebyśmy się przyznały do kradzieży. Zaczęłam się denerwować, więc zapytał, dlaczego się denerwuję – mówi. – Ale jak się nie denerwować w takiej sytuacji?

Do kradzieży miało dojść trzy tygodnie temu w sali żarskiego Agrosu przy „Syrenie”. 8 stycznia policjant trenował tam z kolegami. Na ławce zostawił obrączkę. Następnego dnia salę sprzątały trzy pracownice MOSRiW.
- Jak już skończyłyśmy, po południu zadzwoniła gospodyni i zapytała o obrączkę. Pojechałyśmy tam wszystkie trzy, ten pan też tam był. Zaczęłyśmy szukać obrączki, bo na pewno żadna z nas jej nie wzięła. Zresztą zgodnie z regulaminem sali to za rzeczy pozostawione przez trenujących personel nie odpowiada – mówi K. Szymańska.
M. Gryglewicz i K. Błaszczyk do sali nawet nie wchodzili, tego dnia cięli drewno i wozili je do kotłowni. – Nas też posądzono o kradzież, nie wiemy dlaczego – zastanawiają się.
Całą akcją zbulwersowany jest Andrzej Markulak, dyrektor MOSRiW. – Czy to jest normalne? Czy to wymagało aż takich działań policyjnych? Podejrzewam, że gdyby zginęła obrączka zwykłego Kowalskiego, działania policji nie byłyby zakrojone na taką skalę – uważa. – Te panie pracują tu od kilku ładnych lat, trudno mi uwierzyć, że mogłyby ukraść obrączkę. Zrobili nalot ludziom w domach, a ja zostałem bez pracowników na pół dnia – dodaje.
Dlaczego prokurator wystawił nakaz przeszukania pięciu mieszkań, skoro według regulaminu sali personel nie odpowiada za rzeczy w niej pozostawione?
- Taki regulamin nie ma tutaj znaczenia, bo dotyczy odpowiedzialności cywilnej. Jeżeli jest podejrzenie kradzieży, to już jest odpowiedzialność karna – tłumaczy Zbigniew Fąfera, rzecznik zielonogórskiej Prokuratury Okręgowej.
Policję pytamy, czy przesłuchani zostali koledzy policjanta, którzy tego dnia z nim trenowali i czy ich mieszkania też zostały przeszukane. Na te pytania policja nie chce odpowiadać.

Jak się okazuje, policjant z kolegami korzystał z sali niezgodne z regulaminem, nie miał żadnej umowy, nie jest też zawodnikiem Agrosu. – Chodziły słuchy, że wiele osób korzysta z sali w ten sposób, niektórzy mieli podorabiane klucze. Po tej historii wymieniono zamki i jest spokój – kwituje dyrektor MOSRiW.
Ryszard Dynowski, trener Agrosu, dla którego sala jest drugim domem, przyznaje, ze jego nikt nie przesłuchiwał. – Tamtego dnia nie byłem tam wieczorem. To delikatny temat, nie zamierzam nikogo oceniać. Na pewno wymiana zamków wprowadziła ład – przyznaje.
Policja w tej sprawie rozmowna nie jest. Aneta Berestecka, rzeczniczka żarskiej policji, w krótkim komunikacie informuje, że w sprawie prowadzone jest dochodzenie i nikomu jeszcze nie postawiono zarzutów.
- Liczba, charakter przeprowadzonych czynności w danej sprawie zależy od jej rodzaju. Każdy obywatel ma prawo żądać od policji takiego samego traktowania, nikt nie robi od tego wyjątku. Wszelkie czynności w sprawach realizowane są w oparciu o decyzje prokuratora – tłumaczy Zdzisław Tomaszewicz, komendant żarskiej policji.
Państwo anarchistyczne. Jeśli na polecenie przeszukuje się mieszkania Bogu Ducha winnych ludzi . Pytanie,czy przeszukano mieszkania innych policjantów ćwiczach wspólnie na tej hali.A do tego zgubione,to nie ukradzione.Wstyd i hańba.

 

Zastanawiam się, czy nie zaryzykować skazania z art. 238 KK, zgłaszając podejrzenie kradzieży zagubionego zegarka (nie obrączki, dla zmylenia przeciwnika) przez personel lodowiska. Przecież z płyty schodziłem niemal jako ostatni... Od lat nie wyrzucam śmieci, gdzieś jeszcze powienien być bilet z tamtego dnia...
Oczyma wyobraźni już widzę jak katowiccy,policjanci wpadający o szóstej rano do kilkudziesięciu mieszkań pracowników "Spodka"..                      

 

G
Gość
W dniu 06.02.2015 o 07:37, Gość napisał:

Polska policja to oszuści i złodzieje bez honoru, najlepszym miejscem dla nich jest dół z wapnem tak jak za starych dobrych czasów w Katyniu.

 

A ty czym jesteś...? :lol:
 

G
Gość

Rolnikowi spod Mławy, któremu w listopadzie ubiegłego roku asesor komorniczy zajął ciągnik za długi sąsiada. Pomogła policja?

Ta sprawa szokuje,w asyście policji przyjechał ,więc do kogo o pomoc się zgłaszać . Jakoś policja dziwnie milczy w tej sprawie, przecież jej udział w tej kradzieży jest niezaprzeczalny,a co robili policjanci? przyglądali się jak popełniane jest przestępstwo?A co z tymi policjantami? Byli świadkami i na ich oczach dokonywano przestępstwa a oni stali i nic nie zrobili. Może jeszcze pomagali temu złodziejowi?

                                                                                                                         Czy rolnikowi spod Mławy, któremu w listopadzie ubiegłego roku asesor komorniczy zajął ciągnik za długi sąsiada,NIE UMIAŁA POMÓC POLICJA(wystarczyło przeczytać nakaz komornika do kogo i na jakie jest nazwisko i pod jaki adres przyjechał złodziej ukraść ciągnik, weawać na miejsce przestępstwa prokuratora) ,ale panowie chyba nie umieli czytać,nie znali obsługi teleonu , radjostacji.

Komornik z Łodzi, który bezprawnie zajął i zlicytował ciągnik niezadłużonego rolnika pod Mławą  okazuje się recydywistą. Ten sam asesor komorniczy z łódzkiej kancelarii prawniczej zabrał i zlicytował auto Radosława Turlejskiego, który także nie miał żadnego zadłużenia. Wzięty przez Turlejskiego kredyt samochód w wysokości 25 tys. zł, nie był nawet do końca spłacony, a auto zostało sprzedane za 3,2 tys. zł - informuje TVP Info. Cztery godziny trwało przesłuchanie komornika Jarosława K. w sprawie dotyczącej m.in. zajęcia przez asesora jego kancelarii ciągnika, należącego do rolnika niebędącego dłużnikiem. Prokuratura Rejonowa w Mławie wezwała go w charakterze świadka, by złożył wyjaśnienia. Na wtorek planowane było przesłuchanie asesora, który przeprowadził egzekucję, ale zostanie ono przesunięte, ponieważ dostarczył on do prokuratury zwolnienie lekarskie.

(Rumun przewoził w 9-osobowym busie 43 osoby. Stracił prawo jazdy. Rumuński kierowca, który wiózł 43 swoich rodaków w 9-osobowym busie, stracił wyrokiem sądu prawo jazdy na rok. Zielonogórski sąd skazał go także na 3 tys. zł grzywny.Rumuński kierowca, który w trybie przyspieszonym stanął 5 lutego przed sądem, stwierdził, że będzie się odwoływał od kary. Wyrok nie jest prawomocny. Sąd uznał, że czyn, którego dopuścił się kierowca busa, był bardzo poważnym wykroczeniem, zagrażającym innym  użytkownikom drogi.)

Gdzie tu równość i sprawiedliwość?!

Minister niesprawiedliwości wszelakiej Rzeczpospolitej Polskiej powinien rozwiązać kancelarię komorniczą i sąd rejonowy przy którym taka bandyterka jest w ogóle możliwa.

 

 

                                                                                                                                                       Za kradzież ze sklepu batonika za 99 groszy, niepełnosprawnego umysłowo człowieka skazują na miesiąc więzienia a co grozi komornikowi za kradzież cudzego mienia za kilkadziesiąt tysięcy złotych? Kto pozwala na to bezprawie???

Sąd Okręgowy w Koszalinie utrzymał wyrok ws. dyrektora okręgowego Służby Więziennej w Koszalinie płk Krzysztofa Olkowicza. Chodzi o wpłatę grzywny za osadzonego w areszcie niepełnosprawnego intelektualnie mężczyznę. W maju sąd uznał Olkowicza za winnego, ale nie wymierzył kary.

Olkowicz zlecił wpłatę 40 zł grzywny za mężczyznę, który znalazł się w areszcie po kradzieży wafelka wartego 99 groszy. O przygotowanie potrzebnej kwoty poprosił swoją sekretarkę, a wpłacenie grzywny zlecił zastępcy dyrektora aresztu śledczego. Sprawa trafiła na wokandę po tym, jak podwładni Olkowicza donieśli do Ministerstwa Sprawiedliwości o wpłaceniu grzywny za ubezwłasnowolnionego Arkadiusza K. Powiadomili resort o podejrzeniu naruszenia przez dyrektora przepisu, który zabrania uiszczania za więźnia grzywny, jeśli nie jest się bliską mu osobą.Olkowicz odwołał się od majowej decyzji sądu, bo - jak podkreślał - czuł się niewinny. Przed rozprawą powiedział, że gdyby sytuacja się powtórzyła, postąpiłby tak samo. W jego ocenie sprawą nigdy nie powinna zajmować się policja i sąd, a niepełnosprawny mężczyzna nie powinien w ogóle znaleźć się w areszcie.

 

 
 
 

 

G
Gość

Polska policja to oszuści i złodzieje bez honoru, najlepszym miejscem dla nich jest dół z wapnem tak jak za starych dobrych czasów w Katyniu.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3