Paradoks polega na tym, że nieidealne święta są właśnie idealne

Krystyna Trzupek
Krystyna Trzupek
Pani Marta prowadzi dwa gabinety pomocy psychologicznej: w Nowym Sączu i w Limanowej, przedsiębiorąca, od lat działająca w Stowarzyszeniu Przedsiębiorców Ziemi Limanowskiej.
Pani Marta prowadzi dwa gabinety pomocy psychologicznej: w Nowym Sączu i w Limanowej, przedsiębiorąca, od lat działająca w Stowarzyszeniu Przedsiębiorców Ziemi Limanowskiej. arch. prywatne
Marta Kocęba-Ryś z Limanowej, psycholog oraz biegły sądowy z zakresu psychologii.

Czy istnieje coś takiego, jak ,,zakupoholizm przedświąteczny?

Na tym tle powstają świąteczne reklamy. Dlaczego reklamy w świątecznym klimacie widzimy już od początku listopada? Ano właśnie dlatego, że kiedy jesteśmy wprawieni w odpowiedzi nastrój, wyłącza się nam logiczne myślenie. Kupujemy, rzeczy zbędne, niepotrzebne i takie, na które nas nie stać.

Idealna żona, mama, teściowa, idealne dzieci, idealny dom. Coraz więcej osób, mówi, że nie znosi świąt, bo nie czarujmy się, w życiu nie ma tak idealnie jak w reklamie coca-coli. Czujemy na sobie presję idealnych świąt, którymi karmią nas telewizyjne reklamy i bilbordy?

A gdzie idealny mąż, ojciec, teść? Ideały nie istnieją, utopia z definicji jest czymś niemożliwym. Presja bycia idealnym jest ogromna. Mieszkanie musi być doskonale czyste, potrawy wyśmienite, wielorakie i w dużych ilościach. Gubimy się w tym wszystkim, szorując, piorąc i gotując odrzucamy to, co powinno być istotą. W pogoni za ideałem nie mamy czasu dla bliskich. A przecież czasu i więzi nie można kupić.

Amerykańscy naukowcy stworzyli listę 43 najbardziej stresujących wydarzeń życiowych. W rankingu święta są tuż przed wykroczeniami. Czy to nie kuriozum?

Jeśli Pani dokładnie przejrzała listę stresujących wydarzeń życiowych, na pewno zwróciła Pani uwagę, że są na niej nie tylko wydarzenia uważane za przykre, ale wydarzenia wydawać by się mogło dobre. Mam tu na myśli narodziny dziecka, ukończenie szkoły, otrzymanie nowej pracy. Święta są stresujące, jest wiele napięć właśnie związanych z potrzebą bycia idealnym, zdążeniem na czas. Czy jak nie zdążymy z barszczem, to święta nie przyjdą? Paradoks polega na tym, że nieidealne święta są właśnie idealne.

Raz byłam w sklepie świadkiem awantury. Kilkulatek stanowczo domagał się, by mama kupiła mu bardzo drogą zabawkę. Na koniec stwierdził, że jak jej nie dostanie pod choinkę, to nie siądzie do wigilijnego stołu. Kiedy mama z synkiem wyszli ze sklepu, tata poszedł i kupił ,,wymuszony” prezent. Wniosek jest prosty: bez prezentów nie ma świąt. Czy można kogoś winić w tej sytuacji? To przecież dorośli kreują dzieciom rzeczywistość….

Kilkulatek testuje swoich rodziców i otoczenie, wymusza, sprawdza jaki wpływ na innych wywiera. To zupełnie naturalne. Dzieci naśladują nas dorosłych, jeśli pokażemy dzieciom, jak należy doceniać to, co mamy, nie skupiać się na ciągłym braku i pogoni za czymś, czego nam brakuje, dziecko również to dostrzeże. Największym prezentem, jaki możemy komuś ofiarować to czas i zainteresowanie, ale tego musimy się sami nauczyć.

Wieczór wigilijny. Cała rodzina gotowa, stół zastawiony, czekają tylko na pierwszą gwiazdkę. Oczywiście przy stole jedno dodatkowe, puste miejsce. Nagle pukanie do drzwi. - Kto tam? - Strudzony wędrowiec, czy jest dla mnie miejsce? - Jest. - A mogę skorzystać? - Nie. - Ale dlaczego?! - Bo tradycyjnie musi być puste! No właśnie, czy to nie jest tak, że przykładamy wagę do tradycji, która nierozłącznie kojarzy nam się ze świętami, a tak naprawdę zatracamy istotę samych świąt?

Ja wierzę w ludzi. Ufam, że ta historia jest całkowicie zmyślona. Philip Zimbardo w swojej książce „Efekt lucyfera” próbował odpowiedzieć na pytanie dlaczego dobrzy ludzie czynią zło. Jednym z wniosków do jakich doszedł to problem dehumanizacji. Jeśli innych uważamy za gorszych od siebie, takich ,,mniejludzi”, wtedy czynimy zło i z łatwością przychodzi nam wyrządzanie krzywdy innym. Ale kiedy dostrzeżemy człowieka w drugim człowieku, wtedy będziemy dobrymi dla innych. Tradycja jest czymś, co nas definiuje, sprawia, że jesteśmy tym, kim jesteśmy, warto o nią dbać.

Wspomniała Pani na swoim profilu o uczuciu bezsilności, po wizycie w szpitalu. Czy taka wizyta w domu starców, szpitalu czy domu dziecka, nie sprowadziłaby nas na właściwe tory w tej całej przedświątecznej bieganinie?

Na moim profilu piszę o poczuciu bezsilności, gdyż nie zawsze możemy zmienić życie innych na lepsze. Jednak czasem chwila poświęcona drugiemu człowiekowi, drobny gest, może znaczyć bardzo wiele. Wizyta w domu starców, domu dziecka lub innym miejscu, w którym są ludzie potrzebujący raz w roku - dla oczyszczenia wyrzutów sumienia - jest hipokryzją.

Poprawimy sobie nastrój, udowodnimy sobie i innym swoją wspaniałomyślność, a co z tymi potrzebującymi w styczniu w lutym czy sierpniu? Nie można wzmacniać swojej samooceny kosztem innych, pomagajmy, interesujmy się, ale nie raz w roku od wielkiego dzwonu. Przyjrzymy się również swoim bliskim, znajomym i przyjaciołom. Jest naprawdę wiele cierpiących ludzi w tłumie. Nie tylko osoba, która materialnie ma mniej, jest potrzebująca, to są krzywdzące stereotypy. Często osoba, która ma mało, jest szczęśliwa, bo wie, co w życiu jest najważniejsze i potrafi cieszyć się drobiazgami.

Wideo

Materiał oryginalny: Paradoks polega na tym, że nieidealne święta są właśnie idealne - Plus Gazeta Krakowska

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

i
ideał

Paradoksalnie nieidealni są idealni :)

Dodaj ogłoszenie