Paulina Mazur z Brzezin musi kupić sobie życie! Na pomoc rusza armia aniołów (WIDEO, zdjęcia)

Paulina Baran
Paulina Baran
Zaktualizowano 
33 – letnią Paulinę Mazur z Brzezin w gminie Morawica dwa lata temu zaatakował wyjątkowo groźny przeciwnik - nowotwór nerki. Standardowe leczenie niestety nie przyniosło efektów i teraz komórki rakowe rozsiały się po jej organiźmie. Kiedy sytuacja wydawała się beznadziejna okazało się, że na mamę trzyletniego Oskarka działa nowoczesny lek, który pobudza układ odpornościowy do tego, aby bronił się przed napierającymi komórkami rakowymi. Lekarze mówią, że jest szansa, że dziewczyna będzie żyła jeszcze długie lata, ale miesięczny koszt nierefundowanej immunoterapii to ponad… 30 tysięcy złotych! Na pierwszą dawkę życiodajnej substancji złożyła się rodzina. Teraz do akcji wkroczyła armia aniołów Pauliny, którzy rozkręcili na facebooku wielką akcję “Nie pozwólmy rakowi zabrać mamy Oskarowi”. Pomóżmy i my!

Paulina musi rozpocząć leczenie jak najszybciej, bo czekanie może ją zabić. Czas biegnie nieubłaganie – choroba postępuje a ona słabnie z każdym dniem. Jej szansa na zdrowie kosztuje prawie 200 tysięcy złotych - tyle wyniesie sześciomiesięczna terapia.

“Zwijałam się z bólu”

Dramat Pauliny rozpoczął się dwa lata temu. Pierwszym objawem, świadczącym o tym, że coś jest nie tak była pojawiająca się w moczu krew. - Zgłosiłam się do szpitala na Czerwonej Górze po antybiotyk, bo myślałam, że to jakieś zapalenie. Urolog zrobił mi wszystkie niezbędne badania, po czym jak najszybciej wróciłam do mojego półtorarocznego synka Oskarka, który został z mężem w domu – wspomina Paulina. Dziewczyna nie miała pojęcia, że najbliższa noc będzie dla niej męczarnią. - Zwijałam się z bólu, bolało mnie dosłownie wszystko. Sama nie wiedziałam, czy to brzuch, kręgosłup, czy lędźwia. Kiedy następnego dnia zgłosiłam się do szpitala usłyszałam od doktora, że mam bardzo duże zmiany w nerce, ale lekarze nie wiedzieli jeszcze, co tak naprawdę się dzieje…

“W jednej chwili zawalił mi się świat. Mówiłam lekarzowi, że na pewno pomylił wyniki, że ja nie mogę być chora. Mam maleńkie dziecko”

Kolejne godziny niestety nie przyniosły ukojenia. Paulina umierała z bólu, kiedy usłyszła od lekarza coś, co na zawsze zmieniło jej życie. -Ma pani chorą nerkę. Musimy ją usunąć – powiedział doktor oglądając wyniki tomografu. W jednej chwili zawalił mi się świat. Lekarz tłumaczył, że 7, 5 - centymetrowy guz jest umiejscowiony w środku nerki i nie da się go wyłuskać. Spojrzałam na niego i zapytałam, czy przypadkiem nie pomylił pacjentów. Przecież ja mam maleńkie dziecko, nie mogę teraz chorować – myślałam.

Rzeczywistość okazała się brutalna, a potworny ból nie pozwalał Paulinie zapomnieć, że jest źle. Po operacji czuła się okropnie ale prawdziwy strach poczuła, kiedy otrzymała wyniki histopatologiczne z wyciętego guza w usuniętej nerce. Okazało się, że guz miał trzeci, w czterostopniowej skali złośliwości. Czwarty stopień oznacza, że rak rozsiał się już po całym organiźmie.

“Moje dziecko mnie nie poznało. Myślałam, że pęknie mi serce”

- Wtedy byłam jeszcze pełna nadziei, bo chociaż wyniki były fatalne to przecież już nie miałam guza, wycięto mi go razem z nerką – myślałam. Lekarze też dodawali mi otuchy, mówili że będzie dobrze – wyjaśnia Paulina. Dziewczyna ze łzami w oczach wspomina chwilę, kiedy po dziewięciu dniach w szpitalu, jej maleńki synek potwornie się rozpłakał, kiedy wróciła do domu.
- Czułam się winna, że go zostawiłam. Miałam wrażenie, że mnie nie poznał. Stojąc w drzwiach, serce rozrywało mi się na miliony kawałków, kiedy po chwili Oskarek przybiegł do mnie i mocno mnie przytulił. Potem przez długi czas wpatrywał się we mnie i głaskał mnie po buzi, jakby nie mógł uwierzyć, że jestem, że do niego wróciłam – płacze wzruszona mama.

Wyniki ciągle były złe

Paulina po powrocie ze szpitala starała się żyć normalnie i cieszyć się tym, co ma – wspaniałym mężem i uroczym synkiem, który tak bardzo potrzebuje mamy. Niestety wszystkie kolejne wyniki badań były złe. W pewnym momencie okazało się, że “coś” jest obok kręgosłupa i trzeba “to” usunąć. Zabiegu podjęli się specjaliści z Krakowa. Na szczęście okazało się, że to tylko powiększony węzeł chłonny. Chwila wytchnienia nie trwała długo. Po kilku tygodniach na jaw wyszło, że rak zaatakował płuco Pauliny.
- Lekarz miał pozbyć się jednego guzka z płuca a okazało się, że musiał usunąć siedem. Oprócz tego usunął też wszystkie węzły chłonne znajdujące się w śródpiersiu – wyjaśnia Paulina i dodaje, że późniejsze wyniki pokazały, że w każdym guzku I w każdym węźle chłonnym były markery nowotworowe.

Chemia nie pomogła

Dwa miesiące po operacji Paulina zrobiła kolejne badania. Okazało się, że choroba się nie cofa lecz postępuje. Dziewczyna dostała chemię w tabletkach.
- Pamiętam, że pierwszą wzięłam o godzinie 16 a o 18 już byłam w łazience i wymiotowałam. Czułam potworny ból mięśni, kości, stawów, miałam biegunkę – opowiada. Niestety leczenie chemią w tabletkach nie pomogło, guzy się nie zmniejszyły a Paulina wylądowała w szpitalu z odwodnieniem.
W marcu tego roku Paulina usłyszała od lekarza, że wielką szansą jest dla niej immunoterapia i zaczęła dostawać kroplówki z lekiem, które pobudzały jej układ odpornościowy do obrony przed komórkami rakowymi. W międzyczasie musiała przejść też radioterapię klatki piersiowej. Niestety, kiedy otrzymała ostatnie wyniki jej świat znów się zawalił.

“Kiedy usłyszałam cenę leku, podcięło mi nogi”. Wtedy pomogła rodzina

- Immunoterapia pomaga ale jest za słaba. W moim organiźmie pojawiły się przeżuty do wątroby i kości – bioder i żeber – wyjaśnia załamana dziewczyna. Tłumaczy, że cały czas jest dla niej nadzieja, ale kosztuje ponad 30 tysięcy złotych miesięcznie. - Lekarz wyjaśnił mi, że w moim przypadku proces nowotworowy może zatrzymać dalsze leczenie immunologiczne ale z wykorzystaniem mocniejszego, nierefundowanego leku. Jeżeli będę go brała co miesiąc to są duże szansę, że przede mną jeszcze długie lata normalnego życia – mówi Paulina. Wspomina, że kiedy lekarz poinformował ją o kosztach leczenia, podcięło jej nogi. Wtedy jednak pomogła rodzina. Wszyscy się złożyli i kupili pierwszą dawkę leku. Niestety wydatek rzędu 30 tysięcy złotych co miesiąc jest poza zasięgiem.

Ruszyła wielka akcja. “Na nowo wstąpiło we mnie życie"

Kiedy sytuacja wydawała się zupełnie beznadziejna na drodze Pauliny stanęła... armia aniołów - Najpierw moja szwagierka wpadła na pomysł, żeby rozwiesić plakat z prośbą o pomoc w szkole w Brzezinach, potem wielką pomoc ofiarowała mi dyrektor tutejszego przedszkola - wspomina Paulina. Dziewczyna była zszokowana, kiedy na spotkanie na którym miała pojawić się jej rodzina i znajomi przyszło kilkudziesięciu mieszkańców Brzezin. Okazało się, że cała społeczność ją wspiera I oferuje pomoc.
- Kiedy zobaczyłam tych wszystkich ludzi, kiedy słyszałam od nich, że muszę walczyć, że muszę żyć dla Oskarka na nowo wstąpiło we mnie życie. Wróciła nadzieja, że może jednak się uda, że nie wszystko jest stracone – wzrusza się Paulina i dodaje, że wielką nadzieję pokłada teraz także w Bogu. - Bardzo pomaga mi modlitwa. Często modlę się do Matki Boskiej i strasznie wierzę, że ten potwornie drogi lek mi pomoże. Jeżeli przestanę wierzyć to co mi pozostanie ? - Pyta mieszkanka Brzezin.

Będą zbierać do puszek, licytować i nie tylko

Choroba Pauliny pokazała, że dziewczyna absolutnie nie jest sama, że ma w swoim otoczeniu mnóstwo osób, które zrobią wszystko, żeby jej pomóc. Akcję wsparcia dla mieszkanki Brzezin od kilku dni rozkręca w internecie radny tej miejscowości Damian Woźniak, który podkreśla, że nie ma innej możliwości. To po prostu musi sie udać!
Do armii aniołów Pauliny każdego dnia bezinteresownie wstępują kolejne osoby, które pomagają na różne sposoby. Część będzie chodziła od domu do domu i zbierała datki do puszek, inni rozwieszają plakaty, mnóstwo osób wystwaia na licytację dla Pauliny różnorakie przedmioty. Armię aniołów tworzą zarówno osoby znane w gminie Morawica jak radni, sołtysi czy nauczyciele ale jest w niej także mnóstwo “zwykłych mieszkańców”, którzy nie potrafiliby przejść obok jej choroby obojętnie.

To leczenie naprawę może pomóc!

Podając za portalem immuno-onkologia.pl immunoterapia raka to innowacyjna strategia leczenia nowotworów polegająca na aktywacji układu immunologicznego. Rak to jedyna „inteligentna” choroba bowiem cały czas stara się uniknąć i wymknąć przed zastosowanym leczeniem. Wyzwaniem pozostaje duży koszt nowych terapii, która w przypadku mamy Oskara jest nierefundowana. Paulina ma świadomość, że musi sobie kupić życie. Lekarze, którzy się nią opiekują, zarówno w Kielcach jak i w Krakowie wierzą w powodzenie terapii, bo mają dowody na to, że ona pomaga.

Otwórzcie drzwi. Wrzućcie „coś” do puszki

- Naszym celem na najbliższą niedzielę, a także kolejny weekend jest odwiedzić z puszkami jak największą ilość mieszkańców. Zaczynamy oczywiście od gminy Morawica, ale czekamy także na chętnych z innych gmin. Każdy może się w każdej chwili włączyć. Chcemy dotrzeć do każdego i prosić o pomoc dla Pauliny – mówi radny Brzezin, Damian Woźniak. - Będziemy widoczni także na wszelkich imprezach kulturalnych, festynach, imprezach sportowych w całym województwie. Jeśli ktoś chciałby pomoc, zachęcam. Będziemy mieć także puszki więc, jeśli chciałby ktoś wziąć puszkę i zbierać pieniądze lub wstawić do sklepu - zachęcamy do kontaktu – dodaje Paweł Pajączkowski, radny Drochowa Górnego, z którego pochodzi Paulina.

Jak pomóc?

Wszelkie informacje o możliwościach pomocy Paulinie znajdują się na facebookowym profilu “Nie pozwólmy rakowi zabrać mamy Oskarowi”. Zbiórka pieniędzy odbywać będzie się także się na stronie “siepomaga”
Paulinę wspiera fundacja Kazimierz z Bilczy, dziewczyna jest także podopieczną fundacji “Jesteśmy Blisko”. Można jej pomóc wpłacając pieniądze na subkonto:
Bank Spółdzielczy we Włoszczowie numer
95 8525 0002 0000 0010 7725 0001
Tytuł przelewu: darowizna dla Pauliny Mazur

POLECAMY RÓWNIEŻ:

Te imiona kiedyś były obciachem, a teraz biją rekordy popularności




Najpiękniejsze polskie cheerleaderki. Zdjęcia


Praca marzeń. 10 najlepszych ofert pracy



10 najdłuższych małżeństw w świecie show-biznesu



Wille i pałace najbogatszych Polaków. Zobacz, jak mieszkają



Te kraje omijaj szerokim łukiem! Zobacz ranking



Ile kosztuje wychowanie dziecka w Polsce?


Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

L
Lekarz

IDIOCI!!!!!! ŻYCIA NIE DA SIĘ KUPIĆ ZA MAMONĘ !!!!!!

G
Gość

co za dziennikarz zadaje pytanie "A Ty chcesz żyć?"

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3