Pińczowskie Zaduszki Jazzowe (zdjęcia)

/MIO/
Alicja Mazurek
Dziewiąte z kolei Pińczowskie Zaduszki Jazzowe były wydarzeniem artystycznym najwyższej marki za sprawą plejady znakomitych mistrzów gatunku, których wirtuozeria wypełniła cztery koncerty w Belwederze.

[galeria_glowna]
Tak znakomity poziom imprezy Pińczów zawdzięcza dyrektorowi artystycznemu Zaduszek Arturowi Dutkiewiczowi, rodowitemu pińczowianinowi, dzięki któremu impreza stała się Mekką gwiazd.

- Podkreśliła ten fakt podczas uroczystego otwarcia dyrektorka Pińczowskiego Samorządowego Centrum Kultury Iwona Senderowska. - Pan Artur Dutkiewicz jest z nami od samego początku i to dzięki Niemu Pińczowskie Zaduszki Jazzowe urosły do rangi tak bardzo znaczącej imprezy - mówiła Iwona Senderowska.

Publiczność i artyści minutą ciszy uczcili pamięć zmarłego premiera Tadeusza Mazowieckiego, ale w salach Belwederu wielokrotnie wspominano także muzyków, którzy występowali tu w latach poprzednich.

Przez dwa dni w sali teatralnej nie było mowy o wolnym miejscu, a bilety wstępu rozeszły się jak przysłowiowe świeże bułeczki. Sobotni wieczór rozpoczął się koncertem młodszego pokolenia jazzmanów - zespołu Piotr Schmidt & Wojciech Myrczek. Grupa wprowadziła melomanów w znakomity klimat i w takich nastrojach publiczność odebrała koncert trio: Karolak, Muniak, Czerwiński. Popisy mistrzów przyjęto entuzjastycznie i zarówno kunszt saksofonisty Janusza Muniaka jak i grającego na organach Hammonda mistrza Wojciecha Karolaka były fenomenalne, żeby o nieco młodszym aczkolwiek, nie mniej doskonałym perkusiście Adamie Czerwińskim nie zapomnieć. Były owacje kwiaty i upominki dla mistrzów.

W niedzielny wieczór na powitanie w Belwederze wystąpił zespół Adam Bałdych Quartet, którego lider już okrzyknięty został mianem "drugiego Urbaniaka". Adam Bałdych już w wieku 16 lat określany był "cudownym dzieckiem" a w niedziele Pińczowianie mogli usłyszeć, że w przymiotnikach stosowanych przy jego skrzypcowej wirtuozerii nie ma krzty przesady. Na finał zagrał mistrz Artur Dutkiewicz, towarzyszący genialnej wokalistce Grażynie Auguścik. W repertuarze znalazły się miedzy innymi utwory z ich pierwszej płyty, nagranej wspólnie w 1988 roku. Wokalistka i pianista zaprosili na estradę także skrzypka Adama Bałdycha i była to przysłowiowa wisienka na torcie, podczas niesamowitej uczty, zafundowanej pińczowianom w tym roku przez Pińczowskie Samorządowe Centrum Kultury.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
magdalenka Prousta

Piękna impreza, która pokazuję plebejskie Ponidzie z innej strony.

 

Pytanie, czy słuchaczami są sami mieszkańcy Pińczowa? Wątpię.

 

Widownia to pewnie  mieszkańcy Kielc, Krakowa, jacyś indywidualiści z okolicznych gmin i powiatów.To dla nich ta Pińczowska impreza.

 

Brawo Panie Dutkiewicz!

Dodaj ogłoszenie