Piotr Szafraniec - dyrektor bardzo eksperymentalny

    Piotr Szafraniec - dyrektor bardzo eksperymentalny

    Lidia CICHOCKA

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Takim sprzętem Piotr Szafraniec robi takie zdjęcia.

    Takim sprzętem Piotr Szafraniec robi takie zdjęcia. ©Łukasz Zarzycki

    - Jestem eksperymentem, pierwszym w Polsce dyrektorem parku, który nie ma wykształcenia przyrodniczego - przyznaje Piotr Szafraniec.
    Takim sprzętem Piotr Szafraniec robi takie zdjęcia.

    Takim sprzętem Piotr Szafraniec robi takie zdjęcia. ©Łukasz Zarzycki

    Nowy szef


    Przygotowanie takich gablot wymaga dużych nakładów czasu. Na zdjęciu z Lechem Buchholzem, który wprowadzał Piotra Szafrańca go w świat owadów. Łukasz Zarzycki


    Przygotowanie takich gablot wymaga dużych nakładów czasu. Na zdjęciu z Lechem Buchholzem, który wprowadzał Piotra Szafrańca go w świat owadów.
    (fot. Łukasz Zarzycki )

    Nowy szef


    Piotr Szafraniec, nowy dyrektor Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Ma 44 lata, od marca 2007 roku jest pracownikiem Świętokrzyskiego Parku Narodowego, do tej pory pracował na stanowisku specjalisty do spraw inwestycji i remontów, a także był pełnomocnikiem dyrektora do spraw udzielania zamówień publicznych. Jest absolwentem Politechniki Świętokrzyskiej, ukończył także studia podyplomowe w Wyższej Szkole Ekonomii i Prawa w Kielcach. Jego zainteresowania to entomologia - jest członkiem Polskiego Towarzystwa Entomologicznego, fotografia przyrodnicza, turystyka rowerowa i energetyka ekologiczna. Jest żonaty, ma dwoje dzieci.



    Do parku trafił w 2007 roku.
    - Dowiedziałem się, że szukają specjalisty do spraw inwestycji i remontów, wymagane były studia techniczne, takie jak moje. Do tego dołożyło się zainteresowanie przyrodą. Park wydawał się świetnym miejscem do połączenie tych dwóch rzeczy: wykształcenia i zainteresowań. Złożyłem papiery i zostałem przyjęty.

    O pasję do przedmiotów przyrodniczych obwinia nauczycieli z podstawówki. - Mieszkałem w centrum Kielc i w Szkole Podstawowej numer 2 miałem fantastycznych nauczycieli od przyrody, geografii, chemii, fizyki. Trafiłem naprawdę rewelacyjnie dlatego w liceum Żeromskiego wybrałem klasę matematyczno-fizyczną. Biologia interesowała mnie nadal a zasób wiedzy z chemii wyniesiony z podstawówki wystarczył do połowy szkoły średniej.

    Pobyt w "Żeromskim" wspomina bardzo dobrze i między innymi dlatego cały czas działa w Stowarzyszeniu Absolwentów Liceum. Sekretarzowanie Żeromszczakom zajmuje sporo czasu, ale jak mówi Szafraniec: - Chce się robić, bo widać, że to ma sens.

    Wybierając studia myślał o tym, co będzie robił w dorosłym życiu. Konserwacja budowli zabytkowych, którą właśnie otwierano na wydziale budownictwa lądowego Politechniki Świętokrzyskiej wydawała się wstępem do obiecującej przygody. - Rzeczywiście mieliśmy szczęście, bo dostaliśmy podwójną porcję wiedzy: wszystko z konstrukcji i technologii a do tego dochodziła historia sztuki i architektura. Obiektywnie trzeba przyznać, że był to jeden z cięższych kierunków, ale interesujący.

    Po studiach okazało się, że nie tak łatwo o pracę konserwatora. Z tego rocznika ledwie kilka osób zostało w branży. - Ja też nie ratowałem zabytków, robiłem inne rzeczy a potem przyszedłem do parku zajmując się inwestycjami a także zamówieniami publicznymi.

    W prowadzeniu takich spraw pomogły mu studia podyplomowe w Wyższej Szkole Ekonomii i Prawa. Szafraniec prowadził modernizację parkowego muzeum na Świętym Krzyżu zamieniając go w nowoczesną placówkę, remontował leśniczówki, także tę w samym Bodzentynie a w ubiegłym roku, kiedy Minister Ochrony Środowiska ogłosił konkurs na dyrektora Świętokrzyskiego Parku Narodowej wystartował w nim. Do ostatniego etapu przeszli we dwóch z pracującym także w Świętokrzyskim Parku Narodowym kolegą Lechem Buchholzem. Blisko 4 miesiące czekali na decyzję. Nominację wręczał już nowy minister, poprzedni odszedł po ostatniej rekonstrukcji rządu.

    - Jestem eksperymentem, po raz pierwszy zmieniono warunki konkursu dzięki czemu ja, bez wykształcenia przyrodniczego mogłem wystartować w konkursie na dyrektora - mówi Piotr Szafraniec.

    Wcześniejsi dyrektorzy Świętokrzyskiego Parku Narodowego zmieniali się bardzo często, od 2000 roku było ich 11.

    Ponieważ kwestie przyrodnicze są bardzo ważne zajmuje się nimi specjalista - Lech Buchholz, który został zastępcą do spraw przyrodniczych.

    Szafraniec ma ambitne plany i kilka palących problemów do rozwiązania jak chociażby kwestię transportu na Święty Krzyż. - Park jest od chronienia przyrody a dla niej najlepiej byłoby teren zamknąć, ale oczywiście o tym nie ma mowy, udostępnialiśmy i udostępniamy park zwiedzającym, chcemy jednak poszerzać wiedzę o parku. Przecież teraz część osób odwiedzających klasztor nie wie, że jest na terenie parku.

    Dyrektorowi nie podoba się pomysł zrobienia końcowego przystanku linii autobusowej na Świętym Krzyżu. - Gdyby to wykluczyło transport samochodów osobowych, to byłoby do zaakceptowania, ale już w tej chwili kiedy ludzie jadą na msze tłok jest bardzo duży - wyjaśnia.

    W trosce o turystów, by nie szli wśród samochodów a tak się dzieje w święta, park przygotowuje alternatywne drogi dojścia. Od Huty Szklanej już lasem wiedzie na górę ścieżka dydaktyczna. - Podobną przygotowujemy od Nowej Słupi, będzie równoległa do Drogi Królewskiej używanej bardzo często przez pielgrzymów.

    Dyrektor chciałby wybudować parkingi od strony Trzcianki i Świętej Katarzyny by więcej turystów korzystało ze szlaków. Obecnie park odwiedza rocznie około 150 tysięcy turystów a może ich być 210 tysięcy, z 35 tysięcy do 50 tysięcy rocznie powinna się zwiększyć liczba odwiedzających muzeum przyrodnicze. Pomocą w zwiększeniu liczby gości mają parkowi pomóc studenci Akademii Sztuk Pięknych z Warszawy. - Będzie to ich praca semestralna - mówi dyrektor.

    Park zabiega też o uporządkowanie terenu wokół zabudowań klasztornych. - W 2015 przeprowadzimy remont tak zwanego szpitalika i rozbierzemy pozostałości baru. Już mamy zgodę konserwatora jednak formalności załatwiane w urzędzie w Nowej Słupi strasznie się przeciągają. Czekamy na decyzję o warunkach zabudowy - mówi dyrektor.


    W szpitaliku ma powstać kotłownia, posterunek straży parku, punkt informacji turystycznej, na piętrze będzie kilka pokoi gościnnych. Rozebrane zostaną stare szalety a po barze pozostanie taras. Dyrektor stawia też na współpracę z organizacjami pozarządowymi, które działają w pobliżu. - Liczę na obopólną promocję - mówi.

    On sam w związku z nowymi obowiązkami ma znacznie mniej czasu. - Minęła kolejna zima w czasie której miałem porządkować kolekcję owadów. Niestety, nic nie zrobiłem. Nie było kiedy.

    Owady, a dokładnie biedronki to jego pasja. - To zaczęło się od zdjęć. Jak wszyscy fotografowałem pejzaże, budynki i detale. Potem zacząłem pstrykać wszystko co się rusza. Początkowo w obrębie podwórka. Robiłem zdjęcia temu, czego inni nie zauważają: owadom. Zostawiałem nawet nieskoszone rośliny by mieć miejsce obserwacji. Fotografowałem też po drodze do pracy, jadąc z Zagnańska do Bodzentyna, w lesie. Moim nauczycielem był Lech Buchholz, to on podpowiadał i ukierunkował na biedronki. Dzisiaj Piotr Szafraniec jest specjalistą od biedronek i może o nich opowiadać godzinami.

    Tych wdzięcznych owadów mamy ponad 70 gatunków, są czerwone, czarne, żółte, różowe, w kropki i paski. Mają od 1,5 mm do 1 centymetra wielkości. Część je pleśń, ale większość to drapieżniki. Piotr Szafraniec zgłębia tajemnice biedronek od kilku lat i tak bardzo wciągnął się w tematykę, że został członkiem Polskiego Towarzystwa Entomologicznego. Okazy owadów preparuje, ale także fotografuje. - Spreparować jest łatwiej niż zrobić dobre zdjęcie - wyznaje. - Trzeba mieć na prawdę pewną rękę.

    By uzyskać duże powiększenie stosuje specjalną nakładkę na obiektyw a do rozpraszania światła lampy błyskowej sam zrobił deflektor. - Z opakowania po soku, dzięki temu był zdecydowanie tańszy do tych firmowych a działa równie dobrze - śmieje się.

    O tym jakie zdjęcia potrafi robić Piotr Szafraniec można przekonać się na wystawie zdjęć w siedzibie Świętokrzyskiego Parku Narodowego, są to oczywiście owady.

    Zanim dyrektor zaczął kolekcjonować owady zbierał inne rzeczy: monety czy bilety komunikacji samochodowej. Z pasji wymienia także turystykę pieszą i rowerową a zwiedzając nowe miejsca zawsze zwraca uwagę na zabytki i lasy. - To rodzaj skrzywienia zawodowego - przyznaje.- Zobaczyć jak przyrodę chronią inni.

    Czytaj treści premium w Echu Dnia Plus Świętokrzyskim

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (7)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (7) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Wideo

    Galerie zdjęć

    Studniówki

    Miss i Mister Studniówki 2019| Zgłoś się!

    Miss i Mister Studniówki 2019| Zgłoś się!

    Miss Studniówki 2019| Zobacz kandydatki [ZDJĘCIA]

    Miss Studniówki 2019| Zobacz kandydatki [ZDJĘCIA]

    Mister Studniówki 2019| Zobacz kandydatów [ZDJĘCIA]

    Mister Studniówki 2019| Zobacz kandydatów [ZDJĘCIA]