Po pożarze w gminie Morawica. Bracia stracili dom - pomóżmy...

    Po pożarze w gminie Morawica. Bracia stracili dom - pomóżmy go odbudować

    Zdjęcie autora materiału

    Paula Goszczyńska

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Bolesław i Józef Gil (od lewej) w pożarze stracili dach nad głową. W ratowaniu dobytku pomagał ich brat Tadeusz i sąsiedzi.

    Bolesław i Józef Gil (od lewej) w pożarze stracili dach nad głową. W ratowaniu dobytku pomagał ich brat Tadeusz i sąsiedzi. ©Dawid Łukasik

    Tego dnia ponad 60-letni bracia Józef i Bolesław Gil nie zapomną do końca życia. W sobotę, 16 marca, w Kubach Młynach w gminie Morawica spłonął ich jedyny dom, a oni sami zostali zmuszeni do tymczasowego zamieszkania u sąsiada. Teraz proszą o pomoc w odbudowaniu ich miejsca na ziemi.
    Bolesław i Józef Gil (od lewej) w pożarze stracili dach nad głową. W ratowaniu dobytku pomagał ich brat Tadeusz i sąsiedzi.

    Bolesław i Józef Gil (od lewej) w pożarze stracili dach nad głową. W ratowaniu dobytku pomagał ich brat Tadeusz i sąsiedzi. ©Dawid Łukasik



    Nic nie zapowiadało, że tego dnia wydarzy się taka tragedia. To była zwykła sobota, godzina 14. - Wróciłem do domu po pracy, a brat w tym czasie gotował obiad - opowiada Pan Józef. - Z pracy przyniosłem pranie, więc uruchomiłem pralkę i siedliśmy do jedzenia - mówi.

    Ogień pojawił się nagle

    W pewnym momencie jeden z braci poczuł zapach dymu. W pierwszej chwili pomyślał, że to ciąg wsteczny i dym wydobywa się z pieca. - Zajrzałem do łazienki i zauważyłem, że pralka przestała działać i zgasło światło. Uznałem, że musiało wybić korki i wyszedłem do przedsionka. Tam już był ogromny dym i uświadomiliśmy sobie, że na górze domu musi się palić - wyjaśniają bracia.
    Zaopatrzeni w drabinę, widły i wodę weszli na strych ratować sytuację. - Odsuwaliśmy szybko siano leżące na poddasze, aby pożar się nie rozwinął. Z początku mieliśmy nadzieję, że uda nam się ugasić ogień samodzielnie, ale okazało się, że zbyt szybko się rozprzestrzenia - mówi Pan Bolesław.

    W tym czasie mężczyznom pomagał ich kolejny brat - Tadeusz Gil, który mieszka naprzeciwko. Dom został zbudowany po II Wojnie Światowej i wykonany był głównie z drewna, dlatego ogień zajmował kolejne partie dachu.

    - Uznaliśmy, że nie ma sensu dłużej walczyć samodzielnie i zadzwoniliśmy pod numer 112. Muszę zaznaczyć, że Straż Pożarna pojawiła się już w niecałe 10 minut. Jesteśmy wdzięczni osobie, która przyjmowała zgłoszenie oraz strażakom za ich błyskawiczną akcję - zaznaczają bracia.

    Pod płonący dom podjechała również policja oraz pogotowie ratunkowe.

    Ratowali, co tylko się dało

    W tym czasie pod posesją braci zebrali się okoliczni mieszkańcy wsi Kuby Młyny. Wszyscy gotowi byli pomóc w ratowaniu dobytku.
    Gdy eternit na dachu budynku zaczął głośno pękać postanowiono, że trzeba ratować, co tylko się da. - Razem z sąsiadami zaczęliśmy wynosić z domu wszystkie meble i sprzęty. Jesteśmy bardzo wzruszeni i wdzięczni ludziom, że w nieszczęściu byli gotowi tak nam pomóc. Dzięki nim choć w części uratowaliśmy nasz dobytek - mówią bracia Gil.
    Pożar gaszono około dwóch godzin. Okazało się, że przyczyną była wadliwa instalacja elektryczna.

    Kątem u sąsiada

    Bracia znaleźli tymczasowe schronienie u swojego najbliższego sąsiada. - Udostępniono nam drewniany domek znajdujący się obok domu, w którym sąsiad mieszka ze swoją rodziną - wyjaśniają bracia.

    - Warunki są dobre, ponieważ mamy dostęp do bieżącej wody, centralnego ogrzewania, jest łazienka z wanną. Oczywiście chcielibyśmy jak najszybciej wrócić do swojego rodzinnego domu. To tutaj mieszkała nasza mama, my mamy już ponad 60 lat i nie czuliśmy potrzeby budowania nowego budynku. Ten w zupełności nam wystarczał i mamy nadzieję, że uda się go uratować - mówią Józef i Bolesław Gil.

    Pomóżmy odbudować dom

    W tym momencie bracia czekają na ubezpieczyciela, który wyceni straty. Na miejsce pożaru ma również przyjechać Inspektor Nadzoru Budowlanego, dlatego nie wolno im niczego ruszać. Sprawą Józefa i Bolesława Gilów zainteresowały się również władze Urzędu Miasta i Gminy Morawica oraz Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej. - Gdy wszystkie formalności zostaną dopełnione posprzątamy teren i zrobimy to, co będzie w naszej mocy. chcemy jak najszybciej odzyskać nasz dom i znów się do niego wprowadzić - mówią bracia. - Jednak na odbudowę dachu oraz całego strychu potrzeba sporej kwoty pieniędzy i będziemy wdzięczni za każdą pomoc.

    Dowolną kwotę można przelać na numer konta bankowego: 82 1020 2629 0000 9802 0296 8329 w banku PKO BP SA.



    POLECAMY RÓWNIEŻ:



    Najpiękniejsze polskie cheerleaderki. Zdjęcia


    Praca marzeń. 10 najlepszych ofert pracy



    10 najdłuższych małżeństw w świecie show-biznesu



    Wille i pałace najbogatszych Polaków. Zobacz, jak mieszkają



    Te kraje omijaj szerokim łukiem! Zobacz ranking



    Ile kosztuje wychowanie dziecka w Polsce?






    Zobacz także: Flesz zakaz handlu w niedzielę - rząd wstrzymuje zmiany

    Źródło: vivi24

    Komentarze (6)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (6) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Polecamy

    Zmień się na Zdrowie. Metamorfozy

    Zmień się na Zdrowie. Metamorfozy

    KIELECKA MAPA INWESTYCJI

    KIELECKA MAPA INWESTYCJI

    AKTUALNIE W KIELCACH - Miesięcznik Urzędu Miasta Kielce

    AKTUALNIE W KIELCACH - Miesięcznik Urzędu Miasta Kielce