Po skoczni narciarskiej na kieleckim Stadionie zostały...

    Po skoczni narciarskiej na kieleckim Stadionie zostały wspomnienia

    Dorota KUŁAGA <a href="mailto:kulaga@echodnia.eu" target="_blank" class=menu>kulaga@echodnia.eu</a>, Paweł KOTWICA

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Wojciech Fortuna - ma 54 lata, mieszka teraz w Puszczy Augustowskiej. Skoczek narciarski, pierwszy i dotąd ostatni polski złoty medalista zimowych igrzysk

    Wojciech Fortuna - ma 54 lata, mieszka teraz w Puszczy Augustowskiej. Skoczek narciarski, pierwszy i dotąd ostatni polski złoty medalista zimowych igrzysk olimpijskich. Po tytuł sięgnął 11 lutego 1972 roku na dużej skoczni w Sapporo. Z wykształcenia jest elektrykiem samochodowym, przez pewien czas pracował jako taksówkarz.

    19 września tego roku skocznia wysadzona przez saperów.

    19 września tego roku skocznia wysadzona przez saperów.

    Po skoczni narciarskiej na kieleckim Stadionie została sterta betonu i wspomnienia z rozegranych na niej konkursów, w których uczestniczył Wojciech Fortuna, mistrz olimpijski z Sapporo. Górowała nad miastem prawie 40 lat.
    Zenon Obara, były skoczek narciarski, później trener narciarzy Budowlanych Kielce:

    Zenon Obara, były skoczek narciarski, później trener narciarzy Budowlanych Kielce:


    Kilka dni temu zniknęła z kieleckiego krajobrazu, wysadzona przez saperów.



    Najpierw na szczycie Pierścienicy wybudowano drewnianą skocznię. Jej uroczyste otwarcie odbyło się 14 lutego 1954 roku. Na tym obiekcie dalekie skoki - w granicach 24 metrów - oddawał Jan Starzyński, najlepszy zawodnik w tej dyscyplinie w historii Kielecczyzny. Jak równy z równym walczył z krajową czołówką. Drewniana skocznia istniała do końca lat 60. Potem ją rozebrano.



    TŁUMY POD SKOCZNIĄ

    Budowę nowej, betonowej skoczni na Pierścienicy zakończono 18 grudnia 1969 roku. W 1971 roku najlepsi polscy skoczkowie znowu zawitali do Kielc. 11 stycznia po raz pierwszy rywalizowali na nowej skoczni, o punkcie konstrukcyjnym K-60. - To największa sztuczna skocznia w kraju pod względem konstrukcji, od połowy zeskoku w górę wszystko jest sztuczne - mówił autor projektu, inżynier Jerzy Muniak. Wykonał on profil Wielkiej Krokwi w Zakopanem, zaprojektował także skocznie w Karpaczu, Wiśle-Malince, Krynicy i... Bułgarii.



    Kieleckie zawody cieszyły się dużym zainteresowaniem. - Pod skocznią było kilka tysięcy ludzi. Uruchomiona została specjalna linia autobusowa, która dowoziła kibiców z centrum Kielc na Stadion - Adam Jóźwik, znany trener lekkiej atletyki, przypomina sobie te zawody.



    W konkursie wzięło udział 31 zawodników, w głównych rolach wystąpili zakopiańczycy. Zwyciężył Józef Zubek, który o jedną dziesiątą punktu wyprzedził Wojciecha Fortunę. Ten ostatni oddał skoki na odległość 44,5 i 44 metry, ale dostał nieco niższe noty za styl. Z zawodników z Kielecczyzny najlepiej wypadł Władysław Starz z Tumlina (32,5 m).



    NYSKĄ PO MISTRZA

    W 1976 roku Fortuna po raz drugi startował w Kielcach, jeszcze w glorii mistrza olimpijskiego. Zawody odbyły się 8 lutego, dobrze pamięta je Zenon Obara.



    - Nyską pojechałem po Wojtka i innych skoczków z Wisły-Gwardii Zakopane. Nasz mistrz powiedział, że przyjedzie, ale musimy mu zapewnić telewizor. Wtedy akurat odbywały się igrzyska w Innsbrucku. Wziąłem z domu neptuna i zawiozłem na skocznię. Jak skończyły się nasze zawody, to rozpoczęła się transmisja z igrzysk. Wojtek oglądał ją w domku góralskim (spłonął kilkanaście lat temu - przyp. red). Wtedy właśnie tracił tytuł mistrza olimpijskiego - wspomina Obara.

    Na zawodach w Kielcach Fortuna zajął trzecie miejsce, znowu przegrał z Józefem Zubkiem i klubowym kolegą Andrzejem Janikiem. W 1977 roku nasz mistrz olimpijski zakończył sportową karierę.



    W styczniu następnego roku na kieleckiej skoczni odbyły się ostatnie zawody. W sumie rozegrano na niej około dziesięciu konkursów. Dlaczego tak mało? Panowała opinia, że przy jej projektowaniu popełniono błąd i może być ona niebezpieczna dla skoczków.



    PUNKT WIDOKOWY

    Potem platforma skoczni stała się znakomitym punktem widokowym i chyba nie ma kielczanina, który choć raz nie podziwiał z niej panoramy miasta. Ale z roku na rok konstrukcja niszczała, prowadzące na nią schody demolowano i rozkradano, wchodzenie stało się niebezpieczne, było kilka wypadków. Zeskok zarósł drzewami i krzakami. Kilka lat temu pojawił się pomysł, aby na skoczni wybudować taras widokowy i ściankę wspinaczkową, po sukcesach Adama Małysza mówiło się o remoncie całej skoczni, ale ostatecznie do tego nie doszło, bo koszty byłyby zbyt duże.



    Skocznia dokonała żywota 19 września tego roku, wysadzona przez saperów za pomocą czterech kilogramów dynamitu. W jej miejscu będzie przebiegała trasa narciarska.



    W Kielcach nie wygrałem

    Dorota Kułaga: * Pamięta pan betonową skocznię na Pierścienicy w Kielcach?

    Wojciech Fortuna: - Ona jeszcze stoi?



    * Kilka dni temu została zdetonowana. Była w złym stanie technicznym, nie nadawała się do remontu.

    - I dobrze. Teraz będziecie mieć ładny stok, przynajmniej narciarze na tym skorzystają.



    * Pan dwa razy startował na tym obiekcie.

    - Pamiętam pierwsze zawody z 1970 roku. Przed startem razem z kilkoma zawodnikami profilowaliśmy próg. Atmosfera była bardzo fajna. Mnie jednak nie skakało się najlepiej. Przyznam, że do Kielc i do Warszawy, na obiekt na Mokotowie, jeździłem "na siłę". Budowanie skoczni narciarskich z dala od gór jest bez sensu. Ale takie były czasy. W stolicy musiałem skakać, bo tak chcieli pierwsi sekretarze.



    * Cztery lata po igrzyskach w Sapporo po raz drugi skakał pan w Kielcach.

    - I znowu nie wygrałem. Potem już nie widziałem tej skoczni.



    * Teraz zupełnie nie jest panu "po drodze".

    - Od niedawna mieszkam w domku w Puszczy Augustowskiej. Blisko jest jezioro, las. Codziennie chodzę na grzyby i wracam z pełnym wiaderkiem. Nie nudzę się, żyję rytmem przyrody.



    * Na koniec zapytam o Adama Małysza. Jak pan myśli, będzie jeszcze wygrywał prestiżowe zawody?

    - Dobrze radził sobie w letniej Grand Prix. Myślę, że pod wodzą Hannu Lepistoe odzyska blask i przez dwa, trzy lata będzie skakał na wysokim poziomie. Jeśli wszystko dobrze się ułoży, to może być jeszcze mistrzem świata.

    * Dziękuję za rozmowę. Dorota KUŁAGA




    Czytaj treści premium w Echu Dnia Plus Świętokrzyskim

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Studniówki

    Wideo