Polskie załogi robiły show na etapach, ale Rajd Dakar zakończyły tuż za podium

TB
Polskie załogi robiły show na etapach, ale Rajd Dakar zakończyły tuż za podium
Polskie załogi robiły show na etapach, ale Rajd Dakar zakończyły tuż za podium Materiały prasowe Cobant Energylandia Rally Team
Udostępnij:
W kategorii SSV Rajdu Dakar Marek Goczał z Łukaszem Łaskawcem wygrali sześć etapów, a na ośmiu znaleźli się w najlepszej trójce. Michał Goczał i Szymon Gospodarczyk wygrali dwa etapy, ale aż na sześciu byli na podium. Z kolei Aron Domżała z Maciejem Martonem wygrali raz i trzykrotnie stali na pudle. Jednak w klasyfikacji generalnej bracia Goczałowie znaleźli się tuż za podium.

To był znakomity Rajd Dakar w wykonaniu załóg Cobant Energylandia Rally Team. Patrząc na czysto sportowe aspekty i tempo na poszczególnych odcinkach specjalnych. Jednak Dakar to najtrudniejszy rajd świata. Dwutygodniowe piekło pustyni, podczas którego błędy i problemy techniczne przytrafiają się każdemu. Jak mówił przed startem Marek Goczał, za to wszystko na końcu pustynnej przeprawy dostaje się „rachunek”. Dakar wygrywa ten, kto ma ten rachunek najniższy.

Wystarczy spojrzeć w statystyki. Marek Goczał z Łukaszem Łaskawcem wygrali sześć etapów, a na ośmiu znaleźli się w najlepszej trójce. Michał Goczał i Szymon Gospodarczyk wygrali z kolei dwa etapy, ale aż na sześciu byli na podium. Aż trzy razy bracia z Polski zgarniali na dakarowych trasach dublet. Wszystko to nam sugeruje, że zawodnicy Cobant Energylandia Rally Team byli na trasach Rajdu Dakar najszybszymi w klasie SSV. Razem zwyciężyli w ośmiu z trzynastu rozegranych odcinków specjalnych.

Motorsport bywa jednak bolesny oraz niesprawiedliwy i nie zawsze wygrywa najlepszy. Podczas ostatniego odcinka specjalnego na etapie z miejscowości Bisha do Dżuddy Marek Goczał z Łukaszem Łaskawcem zajęli miejsce czwarte, Michał Goczał i Szymon Gospodarczyk byli piąci. Niestety, miało to swoje konsekwencje również dla klasyfikacji generalnej imprezy.

Ostatecznie załoga Goczał / Łaskawiec straciła trzecie miejsce i zakończyła rajd na czwartej pozycji. Ze stratą zaledwie minuty po ośmiu tysiącach przejechanych kilometrów. Piąte miejsce w klasyfikacji generalnej klasy SSV zajęła załoga Goczał / Gospodarczyk. To wyniki jeszcze nieoficjalne, które podlegają ewentualnym protestom i decyzjom sędziowskim.

- Jesteśmy na mecie, to na pewno jest dla nas bardzo duża radość. Zrobiliśmy w tym rajdzie wiele dobrego, wygraliśmy mnóstwo etapów. Po drugim dniu mieliśmy ogromną stratę, ale bardzo dużą jej część udało nam się odrobić, to na pewno wlewa w nasze serca mnóstwo optymizmu na przyszłość. Ale koniec końców szkoda, bo mieliśmy to podium w zasięgu ręki – zaznaczył Marek Goczał.

- Dzisiaj straciliśmy to podium, to naprawdę wielka szkoda. Ale takie są rajdy. Najważniejsze jest to, że jesteśmy na mecie i jestem tu z moją rodziną. Rodzina jest dla mnie najważniejsza – gdyby ich wszystkich tu nie było, ja też bym nie jeździł. Oni są moim paliwem, dla nich się ścigam. A czy pojawimy się na Dakarze w przyszłym roku? Ja już powiedziałem – przestaniemy się ścigać dopiero wtedy, kiedy trzech Goczałów zajmie całe podium rajdu – zakończył kierowca Cobant Energylandia Rally Team.

- Uważam, że to był dobry rajd w naszym wykonaniu. Udało się nam wygrać parę etapów, kilka razy być na podium. Na pewno mamy wiele wniosków do wyciągnięcia przed przyszłoroczną edycją – to już wiemy na pewno. Ważne jest to, że wiemy co poprawić, aby walczyć o te naprawdę najwyższe cele w Rajdzie Dakar – mówił na mecie Michał Goczał.

- Cały czas się uczymy. Rajd na dobrą sprawę jeszcze się nie kończy. Sędziowie muszą jeszcze wykonać swoją pracę i być może mój brat wskoczy jeszcze na podium. Bardzo bym tego chciał i z całego serca mu tego życzę. Tak czy inaczej, jestem szczęśliwy, bo jesteśmy na mecie. Przejechaliśmy najtrudniejszy rajd świata. Mogło zakończyć się inaczej... Ale taki właśnie jest Dakar – podsumował młodszy z braci Goczałów.

- To były niesamowite dwa tygodnie pełne walki na pustyni. Mieliśmy dziś etap z ogromną mgłą piaskową, nic nie było widać, przebiliśmy przez to oponę. Dodatkowo nawigacyjnie to był bardzo trudny etap. Na szczęście udało nam się go przejechać. Jesteśmy na mecie i to jest najważniejsze. Cieszę się, że już wracamy do kraju, do naszych rodzin i do polskiej kuchni – zaznaczył Szymon Gospodarczyk, pilot Michała Goczała.

Aron Domżała i Maciej Marton także mieli chrapkę o dobry wynik. Wygrali pierwszy odcinek, a trzeci zakończyli na trzecim miejscu. Czwarty etap był dla nich pechowy i o mały włos nie skończył się tragedią. W walce o uniknięcie wypadku, uszkodzili swój pojazd i zakończyli odcinek z ogromną stratę. W kolejnych dniach nie zrezygnowali z rywalizacji, mimo problemów Domżały z okiem. Dwukrotnie stanęli na drugim stopniu podium. W "generalce" duet ekipy Can-Am Factory South Racing zakończył Dakar na 12. miejscu.

JUŻ IDZIESZ? MOŻE CIĘ ZAINTERESUJE:

J&J: Dostałam skrzydeł, te skrzydła mnie niosą

Wideo

Materiał oryginalny: Polskie załogi robiły show na etapach, ale Rajd Dakar zakończyły tuż za podium - Sportowy24

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kaj Kaj
Sądziłem że pojechali w innym celu niż zająć miejsce poza podium ! Zresztą mam ten cały raj..d w dd OOpie
Dodaj ogłoszenie