Profesor Krzysztof Wolski z Kielc: - Czekam na świat...

    Profesor Krzysztof Wolski z Kielc: - Czekam na świat obiecany przez Boga

    Iwona Rojek

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Profesor Krzysztof Wolski z Kielc: - Czekam na świat obiecany przez Boga
    Życie polega na godzeniu się ze wszystkim, co przynosi – mówi 97-letni erudyta, archeolog, etnograf Krzysztof Wolski, który zamieszkał w Kielcach.
    Profesor Krzysztof Wolski z Kielc: - Czekam na świat obiecany przez Boga
    97-letni Krzysztof Wolski, profesor etnografii, archeologii i etnologii, badacz, podróżnik, kolekcjoner i muzealnik, urzeka poczuciem humoru, inteligencją, mądrością i ciekawymi poglądami na życie. Zadziwia doskonałą pamięcią i szeroką wiedzą. Od czterech lat mieszka w Domu Pomocy Społecznej imienia Florentyny Malskiej przy ulicy Tarnawskiej w Kielcach, co nie przeszkadza mu w bacznym obserwowaniu tego, co dzieje się na świecie

    Wiele osób mogłoby brać przykład z pana Krzysztofa, że w swoim wieku nie czuje zgorzknienia, rozczarowania, emanuje natomiast poczuciem humoru, trafnymi opiniami, dystansem do siebie i otoczenia.
    Z powodzeniem można nazwać go erudytą. Zna biegle kilka języków obcych, w tym bułgarski, urdu i paszto, sporą część swojego życia spędził na Bliskim Wschodzie. Kraje usytuowane w tym obszarze, ich kultur, mieszkańcy, historia zawsze najbardziej go zajmowały, choć na logikę trudno wytłumaczyć, dlaczego.

    – Człowiek zdobywa w szkole różne wiadomości i jedne przypadają mu do gustu bardziej, inne mniej – tak sobie to tłumaczy. – Mnie interesowało to, jak żyją mieszkańcy tamtych rejonów, lubię gorący klimat, może też i z tego względu że mam niskie ciśnienie. Wiele lat mieszkałem w Pakistanie, Nepalu, Afganistanie, Indiach i już po krótkim pobycie czułem się tam jak u siebie - mówi.

    Pan Krzysztof zaskakuje wieloma rzeczami, wytwornym strojem, wysoką kulturą osobistą, urządzeniem pokoju, w którym obecnie mieszka, na ścianach ma wiele portretów przodków, a przede wszystkimi niebanalnym życiem, jakie przypadło mu w udziale.

    – Urodziłem się w majątku ziemskim w Rozborzu Długim, ojciec Ludomir i mama Helena byli nie tylko bardzo wykształconymi ludźmi, ojciec zajmował się ekonomią, ekonometrią, mama wykładała języki francuski i niemiecki, ale byli przede wszystkim wspaniałymi, ciepłymi ludźmi – opowiada.

    – Zaszczepili mnie i młodszej siostrze Teresie zasady, wartości, zainteresowanie wieloma dziedzinami życia, tolerancję, chęci do ciągłego poszerzania wiedzy, poczucie obowiązku i uczciwość – dodaje.

    Lata młodości Krzysztof spędził we Lwowie, studiował w Wyższej Szkole Ekonomicznej w Poznaniu, na Uniwersytecie imienia Adama Mickiewicza w Poznaniu. Po skończeniu studiów był dyrektorem Muzeum w Przemyślu, potem w Krakowskim Muzeum Etnograficznym, wiele lat spędził na badaniach za granicą.

    Ma wielkie poczucie humoru

    Mimo że obecna sytuacja profesora jest diametralnie odmienna od tej, jaką miał przez większą część swojego życia, wypełnionego podróżami, wykładami, uznaniem, nagrodami, to nie ma skłonności do narzekania z tego względu, że jak podkreśla, jest realistą.

    – Sztuka życia polega na godzeniu się. Na pewne rzeczy nie mamy wpływu i trzeba poczekać na to, aż nadejdą lepsze czasy – uważa. – Jestem człowiekiem głęboko wierzącym i czekam na lepszy świat, obiecany przez Boga, ale raczej nie taki, jaki przedstawia Kościół, z czyśćcem i piekłem. Niebo też mnie nie pociąga, bo uważam, że życie będzie kontynuowane na ziemi - mówi.

    Dodaje, że za jedną ze swoich porażek życiowych uważa to, że rodzice posłali go do szkoły ojców jezuitów w Chyrowie, bo już wtedy nie zgadzał się z wieloma przekazywanymi przez tamtejszych nauczycieli naukami i poglądami.

    Trzeba się godzić z porażkami

    Profesor tłumaczy, że kilka lat temu przeniósł się z Krakowa do Kielc z uwagi na czystsze powietrze.

    – Od dziecka choruję na astmę, zawsze się na nią leczyłem i smog, jaki występuje w Krakowie, był nie do zniesienia – tłumaczy. – W Kielcach bywałem wielokrotnie, zachwycały mnie Muzeum Narodowe, katedra, dworzec PKS w kształcie spodka, architektura i dlatego pomyślałem sobie, że teraz tu zamieszkam. Dużo dobrego słyszałem też o warunkach panujących w Domu Pomocy przy ulicy Tarnowskiej, a ponieważ jestem wdowcem, uznałem, że tu będzie mi dobrze. I nie zawiodłem się. Dyrektor Grażyna Łęska-Bara-nowicz bardzo o mnie dba, podobnie jak cały przemiły personel, z którym można podyskutować i pośmiać się, mimo że jak już wspominałem, jestem raczej realistą. Moim zdaniem, prawdziwa umiejętność życia polega na skromności, na przyjmowaniu sukcesów i godzeniu się z porażkami. A tych też było w moim życiu wiele – przyznaje.

    – Ożeniłem się ze wspaniałą kobietą Heleną Dwernicką, o szerokich horyzontach, absolwentką romanistyki, która znała też dobrze język węgierski, ale niestety, nie dane nam było zostać rodzicami. Chcieliśmy tyle rzeczy przekazać naszym dzieciom, a stało się tak, że nasz synek żył po urodzeniu tylko kilka godzin. I z taką tragedią musieliśmy sobie jakoś poradzić, pewną receptą na to, żeby nie popaść w przygnębienie, było niewracanie do tego smutnego momentu, tylko życie na bieżąco, tym, co będzie, a nie ciągłe wracanie do tego, co już się wydarzyło – opowiada.

    Pan profesor uważa, że największą jego zaletą jest poczucie humoru, bardzo lubił śmiać się już od czasu, kiedy był dzieckiem. Jego spontaniczne wybuchy śmiechu znane były w szkole średniej, humor go nie opuszczał nawet w trudnych momentach życia. A takie niewątpliwie było czasy II wojny światowej, która przyniosła mu jedynie taką satysfakcję, że uratował wielu Żydów. Został za to nagrodzony tytułem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”, wiszącym obecnie na jednej ze ścian jego pokoju.

    Cieszy się również z tego, że był bardzo lubianym wykładowcą, do dziś studenci zapraszają go do siebie do domów na wakacje czy święta, proponują wygłoszenie wykładów w rodzimych uczelniach, gdzie teraz to oni są wykładowcami.

    – Dopiero wróciłem z Łodzi, przyjechał po mnie jeden z ceniących mój sposób przekazywania wiedzy zaprzyjaźniony student. Wczoraj przywiózł mnie do samych Kielc i zaprosił do siebie ponownie – mówi.

    Badania i kolekcje

    Profesor Krzysztof Wolski przysłużył się w istotny sposób do rozwoju nauki polskiej. Część zbiorów, jakie pozyskał, znajduje się w Muzeum Etnograficznym w Krakowie, część przekazał rodzinie. Bardzo bliska jego sercu jest wnuczka ze strony siostry. Przez lata, jak opowiada, wykładał na Uniwersytetach Łódzkim i Jagiellońskim w Krakowie etnografię pozaeuropejską, często przywoził interesujące zbiory.

    – W czasie wielomiesięcznych pobytów za granicą badałem przeróżne grupy etniczne tych krajów – mówi. – Z czasem w kręgu moich zainteresowań znalazły się także kultury krajów europejskich i studia porównawcze między Europą i Azją. Stąd moje wyjazdy i badania w Rumunii, Bułgarii, na Węgrzech, a także we Włoszech, Francji, Austrii czy odległej Armenii. Ogromną radość sprawiało mi też to, że mogłem brać udział w wielu międzynarodowych konferencjach i sympozjach naukowych, m.in. w Senegalu, Indii czy Pakistanie, gdzie poprowadziłem mnóstwo wykładów. Udało mi się też pozyskać stamtąd cenne kobierce i juki dywanowe z Afganistanu, dużą kolekcję sari, szali, strojów, zdobionych naczyń metalowych, ceramicznych i szklanych, w tym unikatowe szkło z Heratu. Były one zakupione z własnych funduszy, a niektóre rzeczy to dary od zaprzyjaźnionych rodzin oraz ze specjalnie przeznaczonych na ten cel pieniędzy Ministerstwa Kultury i Sztuki – mówi.

    Profesor mówi, że Muzeum Etnograficzne imienia Sewe-ryna Udzieli w Krakowie zawdzięcza mu zgromadzenie sporej kolekcji obiektów z krajów azjatyckich, gdzie także prowadził badania nad dawnymi technikami rolnymi, koczowniczym i osiadłym pasterstwem oraz dziedzinami kultury wybranych narodów. Mój rozmówca jest członkiem wielu międzynarodowych stowarzyszeń, choćby Ethnographic Folk Culture Society oraz Lucknow-Indie.

    Zapytany, czy na etapie swojego obecnego życia odczuwa samotność, odpowiedział, że właściwie nie, bo aktualnie najbardziej sobie ceni święty spokój. Lubi wracać pamięcią do najpiękniejszych chwil, jakie przeżył w życiu.

    – Dziś postęp technologiczny jest niesamowicie szybki, obecni ludzie często są pyszałkowaci i zarozumiali, ale czy poprzez to szczęśliwsi, wątpię – zastanawia się.

    – Teraz czekam na lepszy świat, w którym człowiek u szczytu swoich możliwości intelektualnych, kiedy zdobędzie ogrom wiedzy i doświadczenia, nie będzie musiał nagle odchodzić z tej ziemi, bo to i tragiczne, i absurdalne. Czekam na doskonały świat obiecany przez Boga. Z pokorą i skromnością


    POLECAMY RÓWNIEŻ:



    Nie wiesz z kim pójdziesz na studniówkę? Skorzystaj z naszego generatora studniówkowego!


    Ile kosztuje wychowanie dziecka w Polsce? Jest droższe niż myślisz!



    Co nas wkurza w zimie na polskich drogach?



    Praca marzeń. 10 najlepszych ofert pracy skierowanych do Polaków




    One urodzą w 2019. Indzie nowe baby boom



    Co wiesz o prowadzeniu auta zimą? Quiz





    ZOBACZ TAKŻE: FLESZ. Przemoc w rodzinie

    Źródło:vivi24

    Czytaj treści premium w Echu Dnia Plus Świętokrzyskim

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (3) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Studniówki

    Miss i Mister Studniówki 2019| Zgłoś się!

    Miss i Mister Studniówki 2019| Zgłoś się!

    Miss Studniówki 2019| Zobacz kandydatki [ZDJĘCIA]

    Miss Studniówki 2019| Zobacz kandydatki [ZDJĘCIA]

    Mister Studniówki 2019| Zobacz kandydatów [ZDJĘCIA]

    Mister Studniówki 2019| Zobacz kandydatów [ZDJĘCIA]

    Wideo

    Galerie

    Jedzenie i zabawa

    Styl życia

    Na językach

    Zdrowie i uroda