MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Protest rolników w Warszawie [3.04.2019]. W manifestacji około 30 rolników ze Świętokrzyskiego

Marzena Ślusarz
W środę, 3 kwietnia, trwa w Warszawie manifestacja rolników organizowana przez ruch Agro Unia. Jest grupa około 30 osób ze Świętokrzyskiego. Protestujący przemierzyli trasę od placu Zawiszy do ronda Dmowskiego, a potem przeszli pod Sejm. Akcja trwała od 8 rano do około 16.

Na manifestację do Warszawy wczesnym rankiem w środę wyjechało około 30 osób z różnych stron Świętokrzyskiego, największa grupa jest z powiatu sandomierskiego. W grupie są rolnicy, także ci, którzy działają w ruchu ludowym Agro Unia.

- Manifestacja jest całkowicie legalna. Ma pokojowy charakter. Będziemy maszerować, mamy transparenty, syreny strażackie. Będziemy słyszalni, chcemy, by o naszych problemach dowiedziało się jak najwięcej mieszkańców kraju. Liczymy na rozmowy, także na to, że ktoś z rządzących do nas wyjdzie - mówi Marta Przybyś, sadownik i lider Agro Unii w Świętokrzyskiem. - Zaczniemy protest na placu Zawiszy, następnie przejdziemy na rondo Dmowskiego. Demonstracja potrwa do 15, 16.

Przemarsz z placu Zawiszy planowany jest około 13 Alejami Jerozolimskimi w kierunku centrum, na rondo Dmowskiego.
W sumie z całego kraju przyjedzie około półtora tysiąca rolników.

Jak nam przekazywała przed protestem Marta Przybyś, rolnicy czują się rozgoryczeni, że zamiata się ich problemy pod dywan i do opinii publicznej rządzący wraz z ministrem rolnictwa podają informację, że rolnictwo ma się dobrze. - Jeżeli nie rozwiąże władza naszych problemów, to upadniemy, zbankrutujemy - zaznacza. Przypomnijmy, że Agro Unia walczy przede wszystkim o znakowanie krajowej żywności polską flagą i wprowadzenie przepisów gwarantujących 51 procent produktów polskich na półkach sklepów wielkopowierzchniowych. Ponadto domaga się audytu związków, firm i organizacji rolniczych i wprowadzenia embarga na węgiel z Rosji do Polski.

Protestowi nadano hasło "Manifestacja poparcia strajkujących rolników", Agro Unia zachęca do przyłączenia się do akcji mieszkańców Warszawy i rozmów.

Akcję zabezpieczają policjanci.

Po godzinie 8.30 do rolników na placu Zawiszy dołączyła grupa taksówkarzy. Oni z kolei protestują przeciwko nielegalnym przejazdom.

Rolnicy maszerują wokół ronda na placu Zawiszy. Czarną trumnę, na której położyli flagę Polski, ustawili przy podeście, umieszczono na niej klepsydrę z napisem "Polskie Rolnictwo"

- Dziś wiemy, że około 300 gospodarstw w Polsce zostało zamkniętych niezgodnie z prawem - mówił głośno Michał Kołodziejczak, lider ruchu Agro Unia w kraju. - Dziś niektórzy cieszą się, że nastał lepszy czas, ale co z tymi, którzy nie dotrwali. Są z nami producenci owoców, truskawek, malin, którzy już w obawie patrzą na nadchodzący sezon. To, co dziś pokazujemy, jest odpowiednią symboliką, by ukazać, jak małej grupy ludzi potrzebna, by dużej rzeszy lekko przeszkodzić. My w Warszawie nie będziemy przeszkadzać nie wiadomo jak długo, wychodząc na przeciw prośbom Urzędu Miasta, nie będziemy protestować do 18, zakończymy wcześniej. A już o 10 wyślemy głos w wielu miejscach w Warszawie. O 10 zawyją syreny, będzie to głos rozpaczy, ostatni krzyk polskiej wsi. Dziś zmagamy się z problemami rolnictwa, bardzo często to źle zorganizowany handel i błędna polityka. Jest nas maksymalnie najmniej, by symbolicznie pokazać, jak zostaliśmy odcięci od rynków zbytu. Tak jak zostało odcięte jedno miejsce w Warszawie, tak nam odcinają jeden bądź dwa rynki zbytu, a dodatkowo nie wprowadzając odpowiednich reguł handlu. My, polscy rolnicy, zostaliśmy w pewien sposób sprzedani biznesowi zagranicznemu - wyjaśniał Michał Kołodziejczak. Lider Agro Unii domaga się dymisji ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego.

Marta Przybyś, sadownik z powiatu sandomierskiego i liderka Agro Unii w Świętokrzyskiem, przypomniała historię programu stabilizacji cen jabłek, zwanego potocznie skupem interwencyjnym, zainicjowanego przez ministra rolnictwa, a realizowanego przez spółkę Eskimos. - Ludzie, którzy po 15 grudnia oddali jabłka, nie dostali do dziś pieniędzy. Najpierw minister zachęcał, namawiał, a potem w końcu listopada przestał się przyznawać do tego programu, do współpracy ze spółką Eskimos. Dzwoniąc do ministerstwa, słyszę, że problem to mają sadownicy i firmy skupujące, nie minister, nie Eskimos, nie KOWR [Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa udzielił gwarancji kredytowej spółce Eskimos, kredytu udzielił BOŚ Bank]. Minister robi wielki szum, bo wysypaliśmy cztery big bagi [duże torby o ładowności około tony - red.] jabłek, a nikt nie zajął się tym, że w sadach zostały owoce. Nie tylko jabłka, także owoce miękkie. Teraz zaczynamy nowy sezon prac i nie mamy za co kupić środków, wykonać zabiegów. Z czego mam żyć, z czego mamy utrzymać gospodarstwa i rodziny. Nie chcemy pieniędzy, chcemy być traktowani, jak normalni ludzie i chcemy mieć możliwość normalnego życia i funkcjonowania, a do tego potrzebne nam są odpowiednie przepisy - mówiła Marta Przybyś do zebranych.

O godzinie 10 zawyły syreny w całej stolicy. -To głos rozpaczy, ostatni krzyk polskiej wsi - mówił Michał Kołodziejczak.

O godzinie 12 rolnicy maszerowali przez Warszawę na rondo Dmowskiego. Nieśli trumnę, flagi Polski, transparenty z hasłami: "Bez polskiej żywności nie ma suwerenności", "Stop niemieckiemu dumpingowi", "Wstrzymać import starego mięsa z Niemiec i Danii". Słychać syreny i pieśni patriotyczne.

Liczni przechodzący obok mieszkańcy ich pozdrawiali, robili im zdjęcia, filmowali.

Na rondo Dmowskiego rolnicy dotarli o godzinie 13.

Michał Kołodziejczak zwrócił uwagę na potrzeby zmian w rządzie, zaapelował o zmianę na fotelu ministra rolnictwa i wprowadzenie odpowiednich przepisów dotyczących handlu. Zaznaczył, że ma nadzieję, że w tym roku nie wleją się do Polski owoce miękkie zza granicy. - Importujemy coraz więcej produktów z Ukrainy, w imię czego? W imię czego mamy być parobkami Polski i całego świata? I w imię czego mamy sprzedawać nasze produkty za grosze, a zagraniczne korporacje będą sprzedawały za kilka albo kilkanaście złotych, tylko dlatego że mają dostęp do rynku, który został im dany przez rządzących miastami - mówił lider Agro Unii. - My na to nie pozwolimy. Polski rolnik walczył wieki temu, i będzie walczył dziś. Ci, którzy nazywają nas tymi, którzy wychodzą na barykady by zrobić interes polityczny, po prostu mierzą swoją miarą, nie dajmy się zwariować - zaznaczył. Podkreślił, że nie walczą o pomoc w formie pieniędzy, ale o wprowadzenie przepisów, które pozwolą na sprzedaż produktów i utrzymanie dochodowości gospodarstwa.

Przed godziną 14 manifestujący rozpoczęli marsz pod Sejm. Szli już chodnikiem. Przed 15 osiągnęli cel trasy, ale po chwili ruszyli dalej. Cały czas wyły syreny.

Przed 16 znajdowali się przed Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Chcieli wejść do środka, by porozmawiać z ministrem rolnictwa. Budynek został otoczony przez policję.

Akcję manifestacyjną kończą około godziny 16 syreny oraz płynąca z głośników "Rota", którą Agro Unia przyjęła za hymn.
- Idziemy godnie z podniesioną głową. Takiemu rozbijaniu naszej grupy mówimy "nie". Nie tak dawno policjanci strajkowali , w pewien sposób zaszantażowali kraj i osiągnęli swój cel. My nikogo nie szantażujemy, takie siłowe rozbijanie jeszcze bardziej nas zjednoczy. Chcemy dowiedzieć się kilku rzeczy i wpłynąć na politykę, która decyduje o naszej przyszłości. Po wysłuchaniu "Roty" będziemy dalej szli skupieni, nie damy się rozbić - finiszuje Michał Kołodziejczak środową manifestację.

- Przed ministerstwem rolnictwa wynegocjowaliśmy, by wpuścili nas do środka budynku. Zgodzili się na dwie osoby z Agro Unii i dwóch dziennikarzy Polsatu. Z ruchu byłam ja i Michał Kołodziejczak. Najpierw była mowa, że minister jest, a w środku okazało się, że go nie ma - dodawała Marta Przybyś. - Chcieliśmy się dowiedzieć, jak wygląda kwestia zrealizowania naszych postulatów, przepisów, nad którymi ministerstwo ponoć pracuje. Ale usłyszeliśmy, że ministra nie ma, prawdopodobnie jest w Sejmie, zostanie tam do późnych godzin. Mimo zapewnień, że chce z nami rozmawiać, minister do nas nie wyszedł. Brakuje tej satysfakcji, kiedy nie udało się z władzami spotkać. Czujemy się zlekceważeni. Rozpacz wśród rolników jest już tak duża, że liczni chcieli zostać pod ministerstwem i czekać na powrót szefa resortu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo
Wróć na echodnia.eu Echo Dnia Świętokrzyskie