MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Realia pracy na wycieczce szkolnej - nadgodziny, brak odpoczynku, brak wynagrodzeń. Za co dyrektor powinien zapłacić?

Katarzyna Mazur
Katarzyna Mazur
Wideo
emisja bez ograniczeń wiekowych
Wokół wyjazdów nauczycieli na klasowe wycieczki i tzw. zielone szkoły rozpętała się niejedna burza. Niektórzy upatrują w nich bonus – „darmowe wyjazdy”. Inni (zwłaszcza ci, którzy tego doświadczyli) – niełatwą pracę, za którą zamiast wynagrodzenia otrzymują garść frazesów („to wasza misja”) lub inwektyw („darmozjady”). Przy tym - często dochodzi do łamania prac pracowniczych. Przyjrzyjmy się z bliska, jak wyglądają realia pracy podczas wycieczki i dlaczego się za nią nie płaci.

Spis treści

Czy nauczyciel musi jechać na zieloną szkołę?

Odpowiedź na tak postawione pytanie jest prosta. Nie musi. Niech jednak spróbuje nie jechać! Natychmiast spotka się z falą niezadowolenia absolutnie wszystkich – dyrekcji, rodziców, uczniów, a także kolegów i koleżanek. Zwłaszcza jeśli pełni funkcję wychowawcy klasy.

kobieta z dziećmi
Najczęściej nauczyciel na wycieczce wyrabia wiele nadgodzin freepik.com

No bo jak to tak? Przecież trzeba dzieciom świat pokazać. Nauczyć je podróżować, jeść w restauracjach, spać w hotelach. Trzeba im pozwolić dotknąć zbroi krzyżackich, powąchać strzechę chat w skansenach, polizać ściany w Wieliczce! Wytchnienia im trzeba od książek, odpoczynku od ławki szkolnej. Trzeba im pogaduch w autokarze, klasowych ognisk, wspomnień z zielonych nocy.

Wyrodny wychowawca, który nie chce się zgodzić na wycieczkę szkolną, jawi się jako osoba, która rozminęła się z powołaniem. Zły dydaktyk, skostnialec. Bo najskrytszym pragnieniem każdego, kto chce nosić dumne miano pedagoga, winno być przecież wspólne z uczniami eksplorowanie świata. Powinien być artystą, który w umysłach i sercach rzeźbi przez pokolenia nowy kształt przyszłości. Czemu więc się upiera i nie chce jechać, kłam zadając swojej misji i niwecząc tym samym całą ideę oświaty?

Co robi nauczyciel na zielonej szkole?

Dyskusja nad tym, czym jest lub czym nie jest zielona szkoła, to temat do osobnych rozważań. Przyjmijmy na użytek niniejszych rozważań, że jest to popularna nazwa kilkudniowych wycieczek szkolnych o różnorodnym charakterze. Najczęściej wyjazdy takie łączą kilka różnych aktywności – jest i zwiedzanie muzeów, są wędrówki po lesie. W praktyce wycieczka taka trwa od trzech do pięciu dni, w czasie których pieczę na uczniami pełni kadra pedagogiczna szkoły. I jest to zadanie, o którym krąży wiele błędnych wyobrażeń.

Z reguły wycieczka zaplanowana jest przez biuro podróży. Programem zajmuje się pilot wycieczki, czas wolny organizuje animator. Wydaje się, że nauczycielowi pozostaje tylko podążać w ślad za grupą i raz po raz przeliczać jej skład osobowy. Poza tym może oddawać się dobrodziejstwom zwiedzania i za darmo uczestniczyć w przewidzianych atrakcjach, w tym w obiadach. To powszechne założenie dalekie jest jednak od rzeczywistego obrazu charakteru tej pracy.

Nauczyciel, owszem, w teorii nie organizuje atrakcji na wycieczce (choć nieraz bywa i tak, że naprędce musi). W praktyce jednak organizuje o wiele więcej – cały rytm życia dzieci na wyjeździe. To na nim spoczywa ostateczna odpowiedzialność za to, czy uda się zrealizować poszczególne punkty programu oraz czy grupa będzie należycie zdyscyplinowana. Odpowiada za zachowanie uczniów we wszystkich odwiedzonych miejscach, z autokarem i hotelem włącznie. Za porządek w pokojach wychowanków, za savoir-vivre w restauracjach, za ogólnie pojęty dobrostan ucznia i bezpieczeństwo, które uczeń sam chętnie wystawia na szwank.

Trzeba sobie wyraźnie uzmysłowić, że podczas kilkudniowej wycieczki nauczyciel nie ma pod opieką pojedynczego i spójnego podmiotu zwanego grupą. Czuwa nad społecznością złożoną z indywidualności, które mają bardzo różne potrzeby. Rzadko kiedy da się je zaspokoić naraz i wcale nie mam tu na myśli zbiorowych wypraw do toalety.

Uczniowie, zwłaszcza klas szkół podstawowych i to nie tylko tych najmłodszych, tęsknią za rodzicami, nie mogą spać w nocy, intensywniej niż zwykle przeżywają relacje rówieśnicze. Kto nigdy na zielonej szkole:

  • nie leczył złamanego serca,
  • nie ocierał łez w schowku na miotły,
  • nie wracał się 15 kilometrów po czapkę od babci,
  • nie negocjował w hotelowej kuchni czym zastąpić brokuły w zupie brokułowej,
  • nie organizował w bryczce torby na wymioty,
  • nie spacerował nocami po korytarzu, żeby rozchodzić ból rosnących kości,
  • nie asystował w niepokojach pierwszej miesiączki,
  • nie suszył w publicznej toalecie ubrań zmoczonych w fontannie,
  • nie przeganiał potworów spod łóżek,
  • nie taszczył ze sobą torby skonfiskowanych łuków i drewnianych toporków,
  • nie czuwał na dziedzińcu, obserwując balkony,
  • nie wywabiał z białego dywanu fioletowej farby do włosów,
  • nie wąchał podejrzliwie butelek z napojami,
  • nie odgadywał z min podejrzanych planów,
  • nie parzył mięty o czwartej nad ranem
  • i nie przewidywał nieprzewidywalnego,

temu nigdy nie uda się wytłumaczyć, co robi nauczyciel na zielonej szkole.

Czy nauczyciel ma czas na odpoczynek w czasie wycieczki?

Zgodnie z prawem pracy nauczyciel ma prawo do ciągłego wypoczynku przez 11 godzin na dobę, także podczas wyjazdu. W praktyce jest to jednak czysta fikcja. Na zielone szkoły na ogół jeździ o połowę za mało opiekunów niż jest potrzebnych, aby móc wprowadzić realną pracę zmianową.

Przy założeniu, że na jednego nauczyciela powinno przypadać nie więcej niż 15 uczniów, to aby móc pracować zmianowo, na grupę od 16 do 30 osób powinno przypadać czterech nauczycieli. Na ogół jest ich mniej. Często też nie posiadają odpowiednich kompetencji, nawet jeśli dostaną formalną zgodę dyrekcji na pełnienie roli opiekuna wycieczki.

– Pracowałam w kameralnej szkole. Klasy były nieliczne, kilkuosobowe – opowiada polonistka, ucząca w warszawskiej szkole podstawowej, której corocznym zwyczajem były pięciodniowe majowe wycieczki. – W codziennej praktyce to było wspaniałe, problem pojawiał się na wyjazdach. Klasy były łączone, w efekcie zbierała się 32-osobowa grupa, na którą przypadało dwóch nauczycieli i tzw. pomoc. Była to pani, która na co dzień sprzątała szkołę. Znała dzieci, ale nie miała u nich autorytetu. Nie podejmowała samodzielnych decyzji. Formalnie spełnialiśmy wymóg ilości opiekunów na grupę, w praktyce jej pomoc ograniczała się do tego, że umożliwiała nam wyjście do toalety. Poza tym dzieci cały czas były pod naszą kuratelą. Nie było cienia szansy na wprowadzenie opieki zmianowej.

Drugim powodem jest sam charakter pracy. Wychowawca jadący na wycieczkę ze swoimi uczniami stanowi dla nich oparcie. Jest punktem odniesienia ze wszystkimi sprawami, zwłaszcza tymi, które są dla uczniów trudne.

– Proszę sobie wyobrazić – mówi pani Barbara, krakowska nauczycielka z dwudziestoletnim stażem pracy – że w nocy na wycieczce nie otwieram drzwi do pokoju, kiedy ktoś do nich puka, bo właśnie realizuję swoje prawo do wypoczynku. Takie nocne pukania zdarzają się często. Ktoś nie może spać, kogoś boli brzuch. Jestem po całym dniu na nogach, po wieczornych atrakcjach, muszę wstać przed pierwszymi uczniami, ale nie mogę powiedzieć: idź spać, to nie moja zmiana!! Inna rzecz, że nigdy mi się nie zdarzyło, żeby na wycieczkę pojechał ktoś, kto zajmuje się tylko nocną wartą. Dzielimy się dyżurami na: „dopóki nie zasną” i „odkąd wstaną”, ale to wszystko, co można w praktyce zrobić. A uczniowie, zwłaszcza w szkole średniej potrafią nie spać do późna. Nie raz i nie dwa udaremniałam nocne eskapady, tylko dzięki temu, że czuwałam.

Podczas wycieczki szkolnej nauczyciel odpoczywa w trybie „standby” w tych szczęśliwych momentach, kiedy nikt niczego nie chce, ani nic nie wymaga interwencji. Przez kwadrans, kiedy akurat wszyscy lepią garnki z gliny, kiedy trwa projekcja w planetarium albo zmęczona długą wędrówką młodzież przysypia w autokarze. Momenty te jednak są kruche i zawsze trzeba być gotowym na konieczność wznowienia aktywnego uczestnictwa.

Ile godzin pracuje nauczyciel?

Każdego nauczyciela obowiązuje 40-godzinny wymiar pracy, pięć dni w tygodniu. Należy zauważyć, że podczas wyjazdu na zieloną szkołę, nawet w przypadku, gdyby przestrzegane było prawo do ciągłego wypoczynku, nauczyciel realizuje o wiele więcej niż ustawowe 40 godzin. Poza tym oddzielony jest w tym czasie od rodziny i oderwany od swoich codziennych, życiowych zobowiązań na rzecz realizowania statutowej działalności szkolnej.

Czy za zieloną szkołę należy się wynagrodzenie?

Prawo nie przewiduje osobnego wynagrodzenia za wyjazd na wycieczkę szkolną. Jest to działalność statutowa szkoły, odbywa się zatem w ramach stałego wynagrodzenia. Można wzruszyć ramionami i powiedzieć: taka praca. Nie należy się jednak przy tym dziwić, że nauczyciele czują się na tym polu po prostu pokrzywdzeni i eksploatowani. To budzi frustracje i stawia sensowność takiego rozwiązania pod znakiem zapytania.

– Lubię uczyć i osiągam w tej dziedzinie sukcesy. Spod moich skrzydeł wyszło wielu laureatów i laureatek olimpiad, cieszę się szacunkiem uczniów i rodziców. Ale zielone szkoły to dla mnie coroczny koszmar – mówi nauczycielka matematyki, która pragnie zachować anonimowość. – Wycieczka wyrywa mnie z mojej codzienności, osobistej rutyny i pozbawia możliwości wykonywania dodatkowej pracy, na którą poświęcam wieczory. Pod względem materialnym, osobistym, ale też dydaktycznym, jest to dla mnie stracony czas i nie rekompensuje mi go zwiedzanie komnat królewskich na Wawelu, które i tak odwiedzę, bo chcę je obejrzeć z własną wnuczką.

Dyrektorzy szkół mogą, ale nie muszą, wynagrodzić nauczyciela dodatkiem motywacyjnym. Jest to jednak kwestia uznaniowa i rzadko adekwatna do włożonego wysiłku i poświęconego czasu. Na ogół nauczycielom nie przysługuje też dieta, gdyż mają zapewnione przejazdy, noclegi i wyżywienie. Podkreślmy, że nie jest to żaden przywilej, tylko prawo, wynikające z wypełniania zadania służbowego poza miejscowością, w której znajduje się siedziba szkoły.

– W mojej szkole – mówi jedna z rozmówczyń – za każdy dzień wycieczki nauczyciele otrzymują dodatkowe 100 złotych. Jest to taka kwota pocieszenia, bo przecież nie realna wycena naszej pracy. Niemniej, doceniamy ten gest, który mówi: rozumiem, że jesteście w tym czasie w pracy, a nie na wakacjach. Bo nie dla wszystkich to jest takie jasne.

Często jednak nauczyciele nie mogą liczyć na żadną rekompensatę finansową, dyrektorzy zasłaniają się statutem. Nieporozumienie budzi też kwestia godzin nadprogramowych. Czas spędzony na wycieczce nie może się do nich zaliczyć, gdyż te przydziela dyrektor jako dodatkowe godziny dydaktyczne, które realizowane są w planie tygodniowym. Często nie płacą też za wypracowane w tym czasie nadgodziny ani nie rekompensują naruszonego prawa do wypoczynku.

– To były strasznie wymagający czas. Na pięć dni musiałam zorganizować opiekę dla mojego psa, który wymaga długich spacerów – podsumowuje swój wyjazd nauczycielka z Warszawy. – W zamian nie tylko nie otrzymałam nic, ale moja pensja okazała się niższa niż zwykle – stało się tak z powodu straconych w tym czasie zastępstw, które pełniłam za koleżankę przebywającą na dłuższym zwolnieniu.

Nadgodziny na zielonej szkole

Choć za wycieczkę nie przysługuje osobne wynagrodzenie, w czasie ich trwania nauczyciele często przekraczają standardowy tygodniowy wymiar czasu pracy wynoszący 40 godzin, pełniąc obowiązki opiekunów przez cały czas trwania wycieczki. Zgodnie z art. 42 Karty Nauczyciela nauczyciele mają prawo do wynagrodzenia za nadgodziny, jeśli ich czas pracy przekracza ustalone normy. W praktyce oznacza to, że za każdą godzinę przepracowaną powyżej 40 godzin w tygodniu, nauczyciel powinien otrzymać odpowiednie wynagrodzenie. W tym - każdą nadgodzinę przepracowaną na wycieczce.

Kompensacja za naruszone prawo do odpoczynku
Karta Nauczyciela, jako specjalny akt prawny regulujący pracę nauczycieli, nie zawiera szczegółowych przepisów dotyczących odpoczynku, ale nauczyciele są zobowiązani do przestrzegania w tej kwestii ogólnych przepisów prawa pracy. Nauczyciele na wycieczce powinni mieć zagwarantowany czas na odpoczynek nocny. Naruszenie pracowniczego prawa do 11-godzinnego odpoczynku jest możliwe tylko w wyjątkowych sytuacjach, takich jak akcje ratownicze, szczególne potrzeby pracodawcy, oraz praca zmianowa.

  • W sytuacji nagłego zagrożenia zdrowia lub życia uczniów podczas wycieczki, na przykład, jeśli jeden z uczniów wymaga natychmiastowej pomocy medycznej, nauczyciel może naruszyć swoje prawo do odpoczynku, aby zapewnić bezpieczne przetransportowanie ucznia do szpitala.
  • Jeśli wycieczka wymaga przemieszczania się w godzinach nocnych lub w innych nietypowych porach ze względu na specyfikę trasy lub harmonogramu, szkoła (pracodawca) może uznać to za szczególną potrzebę.

W takich przypadkach szkoła musi zapewnić nauczycielom równoważny czas odpoczynku w innym terminie, aby zrekompensować naruszenie ich prawa do nieprzerwanego odpoczynku. Przykładowo, po zakończeniu wycieczki nauczycielom może przysługiwać dodatkowy dzień wolny lub skrócone godziny pracy w kolejnych dniach.

Podczas dłuższych wycieczek, nauczyciele powinni być zorganizowani w systemie zmianowym, aby zapewnić stałą opiekę nad uczniami i jednocześnie zachować prawo do odpoczynku. Na przykład, jeden zespół nauczycieli może pracować w ciągu dnia, a drugi zespół w nocy, z zachowaniem nieprzerwanego odpoczynku.

ZNP oczekuje uregulowania tych kwestii

Związek Nauczycielstwa Polskiego zwraca uwagę na łamanie praw pracowniczych nauczycieli podczas wycieczek szkolnych, w tym brak regulacji dotyczących delegacji służbowych, godzin nadliczbowych oraz czasu pracy. Prezes ZNP, Sławomir Broniarz, i wiceprezes, Urszula Woźniak, zaapelowali do Ministerstwa Edukacji Narodowej podkreślając konieczność uregulowania tych kwestii.

Woźniak wskazała na problemy z wynagrodzeniem nauczycieli, którzy wyjeżdżając na wycieczki, nie otrzymują wynagrodzenia za godziny ponadwymiarowe, które w tym czasie stracili. Podniosła również kwestię nieprzestrzegania kodeksowych norm dotyczących czasu pracy oraz odpowiedzialności nauczycieli za uczniów przez całą dobę. Woźniak podkreśliła, że wyjazdy nauczycieli powinny być traktowane jako polecenia służbowe z odpowiednim wynagrodzeniem i warunkami socjalnymi. Dodatkowo wskazała, że program „Podróże z klasą”, finansujący wycieczki, może nieintencjonalnie wymuszać na nauczycielach uczestnictwo w nich.

W niedawnej odpowiedzi na poselską interpelację w tej samej kwestii Ministra Edukacji obroniła status quo, twierdząc, że nie ma podstaw do wypłacania nauczycielom dodatkowych wynagrodzeń za wyjazdy na szkolne wycieczki. Podkreśliła jednak, że dyrektorzy powinni zapłacić za stracone w tym czasie godziny ponadwymiarowe, które zrealizowaliby z uczniami, gdyby nie obecność na wycieczce.

Źródła:

Powiedz nam, co o tym myślisz i zostaw komentarz.
Szanujemy każde zdanie i zachęcamy do dyskusji. Pamiętaj tylko, żeby nikogo nie obrażać!

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź Strefę Edukacji codziennie.
Obserwuj StrefaEdukacji.pl!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Realia pracy na wycieczce szkolnej - nadgodziny, brak odpoczynku, brak wynagrodzeń. Za co dyrektor powinien zapłacić? - Strefa Edukacji

Wróć na echodnia.eu Echo Dnia Świętokrzyskie