Robert Kotowski: Wiele rzeczy mnie zaskoczyło

    Robert Kotowski: Wiele rzeczy mnie zaskoczyło

    Lidia CICHOCKA

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Robert Kotowski został nowym dyrektorem Muzeum Narodowego w Kielcach, jednego z siedmiu takich w Polsce. Jego nominacja rozbudziła wielkie nadzieje.
    Rodzina jest dla Roberta Kotowskiego najważniejsza, na zdjęciu z żoną Joanną, dziećmi i psem Urwisem.

    Rodzina jest dla Roberta Kotowskiego najważniejsza, na zdjęciu z żoną Joanną, dziećmi i psem Urwisem. ©Michał Leszczyński

    Robert Kotowski

    Robert Kotowski


    38 lat .Mieszkaniec Sandomierza, absolwent historii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej, jest w trakcie robienia habilitacji. Doktorat poświęcił 20-leciu międzywojennemu w Sandomierzu, tym razem tematem wiodącym są kobiety. Ostatnie trzy miesiące pracował jako zastępca dyrektora Muzeum Narodowego w Krakowie zajmując się marketingiem. Jest także prezesem Polskiego Towarzystwa Historycznego Od 1 stycznia jest dyrektorem Muzeum Narodowego w Kielcach. Wolny czas lubi spędzać w ruchu, pływa, ale jako główne zainteresowania wymienia społeczeństwo i człowieka. Żona Joanna jest pedagogiem, mają troje dzieci w wieku szkolnym: Małgosię, Karolinę i Pawła.



    Lidia Cichocka: - Przegrany konkurs na stanowisko dyrektora muzeum w Kielcach, awans do Krakowa a potem powrót do Kielc za namową ministra, na to samo stanowisko. Pana droga na fotel dyrektora naszego Muzeum Narodowego była niezwykła.
    Robert Kotowski: - Rzeczywiście, to wygląda jak scenariusz jakiegoś filmu, albo powieść. Sam jestem zaskoczony, że tak się to potoczyło.

    - Jak pan przyjął tę pierwszą porażkę?
    - Nie traktowałem tego w tej kategorii. Komisja konkursowa podkreślała, że zaważyła sprawa braku doświadczenia a potem pojawiła się propozycja pracy w Krakowie, więc tym bardziej nie myślałem o tym jako porażce.

    - Długo się pan zastanawiał nad przejściem do Krakowa?
    - Nie. Decyzja jest dobra wtedy, gdy jest podejmowana szybko.

    - Ale decyzja w druga stronę nie przyszła łatwo.
    - Początkowo nie wyrażałem chęci powrotu z Krakowa, ale prośbom ministra się nie odmawia i kiedy on się w to zaangażował podjąłem decyzję o powrocie do Kielc.
    - Jak przyjęła tę decyzje pana szefowa?
    - Informowałem ją o wszystkim, nie chciałem być nielojalny. Chyba mnie rozumiała, dodała, że na moim miejscu postąpiłaby podobnie

    - Nie miał pan dyskomfortu przechodząc z dużego Krakowa do małych Kielc?
    - Rzeczywiście niektórzy tak mówią, że Kraków to prestiż, ale tutaj też można zrobić naprawdę dobre muzeum i to znane nie tylko w regionie, ale i w Polsce. Jestem optymistą jeśli o to chodzi.

    - Pytał pan żonę o zdanie zamieniając Sandomierz na Kraków a potem Kraków na Kielce?
    - Zawsze pytam żonę. Ona jest pierwszym recenzentem moich artykułów, książki i zawsze dyskutujemy na tematy, które nas dotyczą. To była decyzja rodzinna, nie pozwoliłbym sobie na wybór pracy, która miałaby się odbić na moim życiu rodzinnym. Gdyby rodzina nie chciała, nie zrobiłbym, tego. Nie jestem przecież singlem.

    - Ale lubi pan wyzwania, bo inaczej nie zostawiłby pan Sandomierza i tego wszystkiego, co pan tam robił.
    - Wyzwania lubię, ale nie zostawiłem wszystkiego czym się zajmowałem. Tylko pracę w urzędzie. Cały czas prowadziłem działalność naukową, realizowałem jakieś projekty i nie zamierzam z tego rezygnować.

    - A dokładnie co pan robił?
    - Wykładałem historię na sandomierskiej uczelni, prezesuję Polskiemu Towarzystwu Historycznemu, piszę habilitację i tylko to będę musiał na pewien czas odłożyć, bo wejście w nową pracę na pewno pochłonie dużo czasu, ale z habilitacji nie zrezygnuję.

    - Zawsze pan robił coś poza nauką i pracą?
    - Tak jakoś wychodziło. Lubię coś robić, w międzyczasie redagowałem gazetę samorządową, publikowałem swoje teksty związane z badaniami naukowymi. Doktorat zrobiłem 10 lat temu i pora by przyspieszyć habilitację.

    - Ma pan tyle zajęć i rodzinę. Udaje się pogodzić obowiązki i bycie ojcem?
    - Wydaje się, że tak. Mamy trójkę dzieci, dwie córki i syna, bardzo dużo czasu spędzamy razem i nigdy nie mieliśmy z tym problemu. Myślę, że rodzina nie cierpi z powodu braku kontaktu ze mną. Bardzo dobrze dogaduję się z dziećmi a są one w różnym wieku, bo od 9 do 17 lat. Ożeniłem się jeszcze na studiach.

    - Umie pan zorganizować swój czas i wykorzystać go maksymalnie?
    - Owszem, mam taką zdolność. W międzyczasie zrobiłem jeszcze studia podyplomowe ekonomiczno-administracyjne, bez specjalnego celu. Pomyślałem, że warto mieć coś poza historią i wiedzę z nich wykorzystywałem w pracy naukowej, do moich badań, ale teraz przydadzą się znacznie bardziej.

    - A co pana najbardziej interesowało w historii?
    - Zawsze społeczeństwo a zwłaszcza okres dwudziestolecia międzywojennego i społeczeństwa w tym okresie. Teraz zająłem się historią kobiet w tym okresie i temu chcę poświęcić pracę habilitacyjną.

    - W Sandomierzu, mieście rodzinnym jest pan znaną postacią?
    - Myślę, że rozpoznawalną. Bardzo lubię moje miasto. Kiedy po studiach w Lublinie miałem propozycję zostania nie przyjąłem ich, chciałem wrócić do siebie. A teraz staram się być osobą aktywną na różnych płaszczyznach na przykład realizowałem projekt społeczeństwa obywatelskiego - łączymy pokolenia.

    - Na czym on polegał?
    - Na spotkaniach dziewcząt z okresu międzywojennego ze współczesnymi dziewczętami. Przez rok organizowaliśmy bardzo różne formy współdziałania: kulturalne, naukowe, kulinarne, towarzyskie. Panie się zaprzyjaźniły, wytworzyła się więź między pokoleniami, spotykają się nadal a mnie było bardzo miło kiedy po awansie dostałem od nich szczere gratulacje.

    - Wróćmy do trzech miesięcy pana pracy w Krakowie. Dostał pan tam dobrą szkołę?
    - Tak, ktoś powiedział, że był to staż w największym polskim muzeum. I rzeczywiście, mogę to tak potraktować, naprawdę bardzo dużo mi to dało.

    - To jakie zmiany chce pan wprowadzić w Kielcach?
    - Przede wszystkim zmienić wizerunek placówki by była nowoczesna, otwarta, dostępna nie tylko w sensie fizycznym, ale i mentalnym. Chce zaangażować różne środowiska z Kielc i regionu w wykreowaniu tego. Stworzymy jakąś platformę dyskusji na temat muzeum i kultury, bo muzeum powinno kreować wizerunek Kielc i regionu.

    - Możemy mówić o konkretach?
    - Mam plany i wizje ale muszę zweryfikować je z rzeczywistością jaką tutaj zastałem.

    - Coś pana zaskoczyło?
    - Wiele rzeczy, ale niech to pozostanie moją tajemnicą. Jestem dobrej myśli i za miesiąc będziemy mogli porozmawiać o konkretach. A tymczasem chcę wprowadzić sprawny system zarządzania, zdobyć certyfikat jakości - do tej pory ma go pięć muzeów w Polsce. Chciałbym przeprowadzić dosyć dużą kampanię wizerunkową: wprowadzić logotyp, tablice informacyjne by muzeum było jednoznacznie kojarzone. Chcę postawić na promocję. Trzeba też uzupełnić i uatrakcyjnić ekspozycję, między innymi multimediami, ożywić ogród włoski.

    - Na to potrzebne są duże pieniądze. Muzeum współzarządzane przez ministerstwo i samorząd województwa nie może korzystać z funduszy europejskich.
    - Ale ma inne możliwości. Budżet z ministerstwa i samorządu to pieniądze, których jesteśmy pewni. Tyle, że gdyby się do nich ograniczyć to dyrektorem mógłby być każdy. Dyrektor jest od tego by szukać dalszych możliwości i to zacząłem robić.

    - Pana poprzednik, zwycięzca konkursu nie przyjął pracy, bo nie odpowiadała mu zbyt niska pensja - około 11 tysięcy brutto. Dla pana były to satysfakcjonujące pieniądze?
    - Nie dyskutowałem na temat pensji, dostałam te same pieniądze co pan Komodziński.

    - Przeprowadza się pan do Kielc?
    - Na razie dojeżdżam, ale być może coś tutaj wynajmę.

    Czytaj treści premium w Echu Dnia Plus Świętokrzyskim

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (1)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (1) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Wideo

    Galerie zdjęć

    Studniówki

    Miss i Mister Studniówki 2019| Zgłoś się!

    Miss i Mister Studniówki 2019| Zgłoś się!

    Miss Studniówki 2019| Zobacz kandydatki [ZDJĘCIA]

    Miss Studniówki 2019| Zobacz kandydatki [ZDJĘCIA]

    Mister Studniówki 2019| Zobacz kandydatów [ZDJĘCIA]

    Mister Studniówki 2019| Zobacz kandydatów [ZDJĘCIA]