Szkolna telewizja "TV Rey" w Jędrzejowie

Dorota Pietrus
Sami przygotowują, obrabiają i montują materiały z życia szkoły, doskonalą swój warsztat dziennikarski - jak to wszystko się zaczęło i jak powstała „TV Rey”?

Można powiedzieć, że zupełnie przypadkowo. Zaczęło się od udziału w pierwszej edycji Olimpiady Wiedzy o Mediach. Wtedy zrodził się pomysł na utworzenie w I Liceum Ogólnokształcącym imienia Mikołaja Reja w Jędrzejowie klasy medialnej.

- Trzy lata temu powstała w naszym liceum klasa o profilu językowo - medialnym. Poza rozszerzonymi przedmiotami, takimi jak polski, historia z elementami wiedzy o społeczeństwie i język angielski, uczniowie mają też warsztat dziennikarski oraz konwersatorium z drugiego języka - wyjaśnia Ewa Stachura, wicedyrektor I Liceum Ogólnokształcącego w Jędrzejowie.

Targi Kielce mają 25 lat. Zobacz jak zmieniały się w nowoczesne ośrodek konferencyjno-wystawienniczy

Kolejnym krokiem było stworzenie telewizji TV Rey. Dzięki projektom udało się pozyskać pieniądze na stworzenie w szkole pracowni dziennikarskiej, w której młodzież przeprowadza wywiady z osobami z Jędrzejowa związanymi w różny sposób z mediami, robi serwis informacyjny z życia szkoły, nie może jej też zabraknąć na ważnych wydarzeniach. Młodzież jak „rasowi” dziennikarze nie przepuści żadnej okazji, by zadać pytania swoim kolegom przy okazji na przykład matur, studniówki, czy innych uroczystości szkolnych.

- W ubiegłym roku podczas matur czekaliśmy pod salą, aż któryś z maturzystów wyjdzie, by zapytać o wrażenia i jak im poszło - mówi Magdalena Popczyk z „TV Rey”.

Dodatkowo, ponieważ klasa jest o profilu językowo - medialnym, krótkie wiadomości nagrywane są również w języku angielskim, co oswaja młode osoby nie tylko z tym językiem, ale również uczy nie bać się mówić po angielsku również przed kamerą.

ZOBACZ TAKŻE: Jazzobranie 2017 - What Might Have Been

(Źródło:Nto.pl)

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 52

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

e
ecomeracus27
3. Podsumowanie
 3.1 Wnioski
Większość scharakteryzowanych i ocenionych nauczycieli I Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Reja w Jędrzejowie zachowywała się w nieodpowiedni sposób, nie dysponowała właściwymi kompetencjami psychologicznymi wskazanymi w bieżącym wykonywaniu profesji nauczyciela i nie stosowała się do powszechnie obowiązujących norm etyki zawodowej, a niektórzy z nich naruszali przepisy prawne wprowadzone w życie na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Pomimo faktu, że pracownicy takiej instytucji państwowej realizujący zawód powszechnego zaufania powinni działać dla dobra ogółu społeczeństwa, swoim sposobem zachowania dawali młodzieży licealnej powody do bycia przekonaną o istnieniu nieumotywowanych moralnie nierówności w jej traktowaniu, które rzeczywiście można było zaobserwować na co dzień w czasie chodzenia do niej i wskazywały na obecność dbania jedynie o wąską grupę uprzywilejowanych młodych przedstawicieli gatunku ludzkiego i bagatelizowanie praw oraz potrzeb pozostałych osób fizycznych. Część powyższych członków gremium pedagogicznego cechowała się posiadaniem widocznych skłonności do sprawiania innym przykrości i doświadczania z jego tytułu stanu przyjemności oraz przejmowania od innych negatywnych zachowań, co jest niezwykle niepożądane w trakcie realizacji profesji nauczyciela, i nie omawiała zagadnień relewantnych z punktu widzenia biorców usług edukacyjnych przygotowujących się do zdania egzaminów maturalnych, sprawdzianów wiadomości, kartkówek lub odpowiedzi ustnych. Przeważający wyimek odznaczał się bezprecedensową bezwzględnością i niesprawiedliwością w opiniowaniu rozmaitych form precyzowania poziomu opanowania określonych komponentów implementowanego tam materiału programowego, niedocenianiem starań uczniów podejmowanych dla możliwie najbardziej efektywnego przyswojenia sobie składających się na niego treści dydaktycznych, zbytnią egoistycznością, deficytem altruizmu oraz słabo ukształtowaną umiejętnością rozumienia i wczuwania się w sytuację innych person, a co za tym idzie brakiem pragnienia modelowania poprawnych relacji interpersonalnych z uczniami. Tylko mała liczebnie grupa ludzi prowadzących zajęcia lekcyjne wewnątrz budynku wspomnianej wyżej szkoły średniej należycie wypełniała obowiązki i powinności zawodowe i wcielanymi metodami postępowania wobec licealistów różnej płci nie maksymalizowała stopnia prawdopodobieństwa nastania pogorszenia ich samopoczucia.
 3.2 Zalecenia
W związku z bardzo nieodpowiednim sposobem zachowania dominującej części nauczycieli jędrzejowskiego liceum ,,Reja" zaleca się jej:
- zobiektywizowanie opiniowania heterogenicznych postaci badania poziomu przyswojenia danego wycinku informacji budujących materiał programowy realizowany w tej szkole w oparciu o realną jakość wykonania konstytuujących je poleceń i sprawiedliwe wystawianie ocen parcjalnych na podstawie jej i przyjętych ujednoliconych kryteriów oceniania oraz na zakończenie danego okresu klasyfikacyjnego z uwzględnieniem ewentualnych specjalnych potrzeb i wymagań określonych uczniów potwierdzonych stosownymi dokumentami;
- odstąpienie od adresowania do uczniów bezpodstawnych komentarzy naznaczonych autentyczną złośliwością;
- dokonanie czynu rezygnacji z praktykowania przemocy psychicznej w stosunku do młodzieży licealnej polegającej na kierowaniu do niej nazywających ją obraźliwych sformułowań;
- koncentrowanie się w trakcie prowadzenia zajęć edukacyjnych przede wszystkim na omawianiu istotnych zagadnień zawartych w materiale programowym;
- podniesienie stopnia rozwoju umiejętności empatii.
                                                                           Podpis autora dokumentu
                                                                                  ecomeracus27

 

e
ecomeracus27
 2.19 mgr Edyta Urszula Krzysztofik-Radek
Edyta Krzysztofik-Radek będąca nauczycielem fizyki i pedagogiem szkolnym prezentowała beznadziejną postawę komasującą nadmierną egoistyczność, bezduszność wobec innych ludzi, nietolerancyjność dla niedoskonałości czyjegoś sposobu zachowania, oraz widoczny niemal całkowity brak zdolności do wczuwania się w położenie różnych osób i okazywania im współczucia. Nie reagowała odpowiednio na przekazywane jej przez uczniów zgłoszenia o skandalicznym traktowaniu ich przez persony aktywnie wykonujące zawód nauczyciela, niesłusznie bagatelizowała znaczenie nieakceptowalnego sposobu postępowania takowych, a nawet podejmowała próby całkowicie nieuzasadnionego usprawiedliwiania kłócących się z wytycznymi etyki zawodowej postępków tych osób, co wynikało najprawdopodobniej z doznawania lęku przed przeciwstawieniem się przedstawicielom gatunku ludzkiego wchodzącym w skład dyrekcji tej szkoły, tj. wówczas Markowi Józefowi Zyganowi, Małgorzacie Trelińskiej i Izabeli Kniewskiej, i mogącym łączyć się z nim zwolnieniem albo użyciem innej metody represjonowania, którzy uważali, że takie nieafirmowalne formy zachowania względem młodych kobiet i mężczyzn miały służyć zmuszaniu ich do wkładania maksymalnego wysiłku w proces uczenia się i utrzymywaniu relatywnie wysokiej lokaty w różnorodnych rankingach zdawalności egzaminów maturalnych, choć istniały też przesłanki oparte na wypowiadanych przez nią słownych komunikatach, które świadczyły o występowaniu kompatybilności jej poglądów na wiele tematów dotyczących jakości i sposobu funkcjonowania I Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Reja w Jędrzejowie z tymi posiadanymi przez jej przełożonych, które się na nie przekładały, na co wskazuje fakt udzielenia odpowiedzi twierdzącej w reakcji na skierowanie do niej zdania pytającego odnoszącego się do tego, czy popiera osoby prowadzące tam zajęcia edukacyjne. Uczniowie chcący dodatnio wpłynąć na ich zachowanie nie mieli się do kogo zwrócić w tym celu w niniejszym podmiocie prawa. Charakteryzowała się nadmierną stronniczością na ich korzyść i zależało jej przede wszystkim na prawidłowym spełnieniu wszystkich formalności, wypełnieniu odpowiednich dokumentów i ich dostarczeniu do szkoły oraz zapobieżeniu pojawienia się podstaw do zarzucenia jej niedopełnienia obowiązków służbowych wobec pracodawców, przy czym nie troszczyła się o realne dobro uczniów i nie czyniła żadnych starań na rzecz zachęcenia nauczycieli zatrudnionych w rzeczonej instytucji oświatowej do pozytywnego zmodyfikowania swojego sposobu zachowania w stosunku do nastolatków, a więc można określić ją mianem służbistki. Kobieta ta była skłonna do niepotrzebnego i bezkompromisowego narzucania innym swojej woli, czego symptomem było na przykład poczynienie udanej próby nawiązania połączenia telefonicznego z rodzicem ucznia jedynie w celu przymuszenia go do podjęcia niekoniecznych, a tylko wskazanych lub nie działań. Z posiadanych przeze mnie danych wynika, że Edyta Krzysztofik-Radek nie wyjaśniła krewnemu, tzn. dziecku odbiorcy połączenia wykonanego przy użyciu telefonu, konkretnych przyczyn jego zapoczątkowania, a zainicjowanie poruszania przez tego człowieka odnoszącego się do niego tematu zbyła sformułowaniem stwierdzenia, że nie ma do czego wracać. Wykazywała ewidentne predylekcje do nieuwzględniania indywidualnych dywergencji w zakresie różności i wielkości potrzeb oraz możliwości innych ludzi i niezwracania większej uwagi w trakcie prowadzenia z kimś bezpośredniej ustnej rozmowy nawet wtedy, gdy zakomunikowało się jej o istnieniu ich oraz takich, które są nacechowane niezależnym od woli odchyleniem od normy, a także ich nierozumienia. Nie pojmowała faktu, że stopień dokuczliwości tej samej teoretycznej niedogodności może być inaczej percypowany przez różnych ludzi, a zatem to, co dla jednych może stanowić np. drobny dyskomfort albo nawet w ogóle nim nie być, dla drugich może być o wiele bardziej uciążliwe, czego nad wyraz często zdawała się ani trochę nie rozumieć. Co najmniej jeden raz najpierw jasno oświadczyła pewnej jednostce ludzkiej, że jakiś nauczyciel postąpił w określony sposób, mający jedynie rzekomo przysłużyć się dobru ucznia, o czym najprawdopodobniej osobiście jej powiedział, a przynajmniej wniosek o tym można było wysnuć na podstawie ujmowanych przez nią w słowa myśli, czemu potem zaprzeczyła bez późniejszego podania obiektywnego uzasadnienia dokonania zmiany i wycofania się z twierdzenia o nastąpieniu realizacji przez członka gremium pedagogicznego aktu pomocy młodzieży licealnej, co motywuje konieczność słuchania jej poddanych werbalizacji komunikatów z dużą dozą sceptycyzmu. Co najmniej jednokrotnie bezzasadnie impulsywnie zareagowała na nadanie właściwie uargumentowanego komunikatu o braku możliwości spełnienia wystosowanej przez nią prośby. Umniejszała też skalę negatywnych zjawisk społecznych związanych z uprawianiem korupcji mających miejsce na terenie Rzeczypospolitej Polskiej, co może być spowodowane wcześniejszym wykonywaniem przez kogoś o nazwisku Krzysztofik pracy zarobkowej na stanowisku nauczyciela jakiegoś przedmiotu szkolnego w niniejszym zakładzie pracy i uzyskaniem dzięki niemu, np. jego wstawiennictwu, możności zainaugurowania pełnienia funkcji nauczyciela fizyki lub awansowania polegającego na zostaniu pedagogiem szkolnym, praktykowaniem tam nieuczciwości wprowadzonej na wydane supozycyjnie w 2015 roku albo wcześniej polecenie Marka Józefa Zygana w ciągu jednego z posiedzeń rady pedagogicznej stanowiącej organ wewnątrzszkolny, według którego uczniowie pochodzący z rodzin, których przynajmniej jeden dorosły człowiek odznacza się posiadaniem dużej sumy pieniędzy i odpowiednio wysokiego statusu społecznego, mieli być traktowani w szczególnie uprzywilejowany sposób, co pogłębiło obecne już nieuzasadnione nierówności w obchodzeniu się z młodymi ludźmi i w założeniu prawdopodobnie prowadziło do podniesienia ryzyka osiągnięcia z jego tytułu wymiernych korzyści, i chęci spowodowania zminimalizowania poziomu prawdopodobieństwa odkrycia tych faktów działających na niekorzyść wizerunku owego punktu użyteczności publicznej. W ocenie niektórych uczniów, z którymi prowadziła zajęcia lekcyjne z fizyki, jako jej nauczyciel miała dość niewielki zasób wiadomości z niej w stosunku do posiadanego kierunkowego wykształcenia wyższego magisterskiego i nieumiejętnie eksplikowała różne tyczące się jej treści edukacyjne.

 

e
ecomeracus27
 2.18 mgr Małgorzata Anna Lech-Kwiecień
Małgorzata Lech-Kwiecień prowadząca w 2015 i 2016 roku zajęcia edukacyjne z fizyki w medycynie z moją byłą klasą omawiała różnorodne zagadnienia z ich zakresu z wyraźnie słyszalnym znużeniem, a ponadto była jedną z najbardziej niesprawiedliwych nauczycielek, która nadzwyczaj nieobiektywnie oceniała formy sprawdzania wielkości znajomości określonych elementów składowych materiału programowego realizowanego w liceum ogólnokształcącym, a mianowicie sprawdziany wiadomości, które zostały przez nią przeprowadzone tylko dwukrotnie w ciągu całego roku szkolnego i każdy z nich był podzielony na dwie części, z których przystępujący do niego uczniowie otrzymywali odrębne oceny. Nie stwierdzono występowania u niej oznak dających możliwość skonkludowania wniosku o czynieniu starań mających na celu rzetelne przekazywanie uczniom wiedzy. Odznaczała się prostolinijnością w zakresie uzmysławiania innym swojego rzeczywistego stosunku do uczenia się, albowiem często mówiła ,,A kto by się tam uczył?". Stawiała uczniom infantylne pytania o porównanie czegoś z czymś innym, których istotą było indagowanie ich o to, jakie samo coś jest, na które istniała tylko jedna, oczywista odpowiedź, po czym w reakcji na jej uzyskanie od nich powtarzała, że jest takie samo z silnym akcentowaniem i przedłużaniem wypowiadania litery a w wyrazie taki, taka lub takie. Nie była szczególnie złośliwa ani nie adresowała do młodzieży licealnej nieprzyjemnych komentarzy zmierzających do słownego dokuczenia nastolatkom. Nie dotrzymywała wprowadzenia w życie składanych przez siebie obietnic i była niekonsekwentna. Zapowiedziała, że uczniowie, którzy samowolnie, bezpodstawnie dopuszczali się ucieczki przed zainaugurowaniem zajęć edukacyjnych z fizyki w medycynie i unikali pisania sprawdzianów, zostaną za to ukarani, a tak naprawdę nie ponieśli żadnych tego przykrych konsekwencji. W trakcie rzadko organizowanych pisemnych testów stopnia opanowania danej partii treści dydaktycznych nieuczciwie ułatwiała przebieg procesu dochodzenia do właściwego rozwiązania tworzących je zadań dotyczących w niemałej mierze fizyki poprzez podpowiadanie jego prawidłowej metody. Podczas trwania jednostki lekcyjnej w auli umiejscowionej na obszarze drugiego piętra wchodzącego w skład budynku I Liceum Ogólnokształcącego imienia Mikołaja Reja w Jędrzejowie oznajmiła członkom mojego już obecnie dawnego oddziału klasowego, że na ocenę końcową z nauczanego przez jej osobę przedmiotu szkolnego wywierać wpływ będą również sposób zachowania i postawa prezentowana w czasie jego trwania, którymi najprawdopodobniej faktycznie kierowała się przy jej wystawianiu, gdyż jednemu z nich w kwietniu 2016 roku publicznie oświadczyła, że na wpisaną mu ocenę bardzo dobrą podziałało również postępowanie godne ucznia tej szkoły, podczas gdy w realności był on kolegą syna pewnego jędrzejowskiego prominenta i w opinii minimum kilku person właśnie dlatego niesłusznie podwyższyła mu ocenę na zakończenie tam nauki. Przy abstrahowaniu od prawdziwych przyczyn jej nieetycznego uczynku trzeba zaznaczyć, że oceny z przedmiotów szkolnych zamieszcza się w dzienniku lekcyjnym na podstawie stopnia rozległości zasobu wiedzy z nich i progresji umiejętności odpowiedniego wykorzystywania jej w praktyce na sprawdzianach wiadomości, kartkówkach i w pozostałych postaciach ustalania poziomu opanowania określonego wycinka materiału programowego obowiązującego w szkole. Prawo oświatowe zabrania bowiem uwzględniania przy stawianiu ocen z przedmiotów szkolnych postawy ucznia w okresie brania udziału w zajęciach lekcyjnych z nich i umieszcza ją w niezwiązanym z nimi zachowaniu, z którego całkowicie oddzielną ocenę wystawia wychowawca klasy na kanwie tego, czy i jak aktywnie uczestniczy się w życiu jednostki oświatowej, obserwacji przez nauczycieli ogólnego sposobu postępowania itd., na podstawie czego można wyciągnąć wniosek, że kobieta ta popełniła wykroczenie. Jeżeli uznała, iż ktoś wzorcowo realizuje swoje obowiązki i powinności, to mogła mu wpisać dodatnią uwagę w jakimś dokumencie albo nagrodzić w innej, zgodnej z instrukcjami o charakterze prawnym formie i powiadomić o tym wychowawcę w celu uprawdopodobnienia podwyższenia mu oceny końcowej z zachowania, ale nie wolno jej było z tego powodu podnieść jakiejkolwiek oceny z tego przedmiotu, zarówno cząstkowej, śródrocznej, rocznej, jak i końcowej. Wykazywała się generalną dużą niesprawiedliwością w wystawianiu ocen semestralnych i tych na koniec zajęć edukacyjnych w danym roku szkolnym i niejednemu uczniowi ustalała je w zbyt wysokim lub niskim stopniu w oparciu o personalne preferencje oraz upodobania z pominięciem odgórnych kryteriów oceniania. Najprawdopodobniej 11 lipca 2016 roku po południu przeprowadziła w pewnym miejscu publicznym dysputę ze swoim byłym już wówczas uczniem, w której czasie oznajmiła mu, że jako niegdysiejsza uczennica ,,Reja" negatywnie ocenia tę szkołę, lecz pomimo tego zdawała się nie dostrzegać znaczenia i wpływu niestosownego traktowania młodzieży przez nauczycieli na jej kondycję emocjonalną, umysłową i fizyczną, a także nietrafnie opiniowała własności osobowościowe magister matematyki Katarzyny Leśniewskiej. Z uzyskanych danych jednoznacznie wynika, że kobieta ta podczas prowadzenia bezpośredniej konwersacji z pewną byłą już wówczas nauczycielką ze Szkoły Podstawowej nr 3 imienia Władysława Broniewskiego w Jędrzejowie podała lub potwierdziła prawdopodobnie imię i nazwisko jednego z absolwentów ,,Reja" i fakt niezdania niegdyś w pierwszym terminie egzaminu maturalnego z przedmiotu humanistycznego na poziomie podstawowym, co może zostać zaklasyfikowane nawet jako dopuszczenie się czynu zabronionego wyczerpującego znamiona przestępstwa polegającego na świadomym oraz dobrowolnym wyjawieniu osobie trzeciej objętej tajemnicą zawodową informacji o nieuzyskaniu przez kogoś na maturze minimalnej liczby punktów koniecznej do uznania jej za zaliczoną wraz z ustnym potwierdzeniem bądź przedstawieniem jego danych osobowych implikującym powstanie możliwości dokonania prawidłowej identyfikacji realnej tożsamości tej jednostki ludzkiej, za co po spełnieniu wytyczonych wymagań można byłoby ją pociągnąć do odpowiedzialności karnej przed polskim wymiarem sprawiedliwości na wniosek samego zainteresowanego.

 

e
ecomeracus27
 2.17 mgr Janusz Olszewski
Janusz Olszewski był mężczyzną, w którego grupie cech można było umieścić między innymi bezwzględność i co najmniej częściową nieobiektywność w opiniowaniu różnorakich typów określania poziomu opanowania danej części materiału programowego z zakresu geografii przeznaczonego do realizacji w I Liceum Ogólnokształcącym imienia Mikołaja Reja w Jędrzejowie, połowiczne faworyzowanie uczniów pochodzących z familii z minimum jedną osobą zajmującą ponadprzeciętną pozycję w strukturze społeczeństwa i cieszącą się choć relatywnym bogactwem finansowym oraz niedostatecznie dobrze ukształtowaną umiejętność wczuwania się w położenie innych ludzi i okazywania im faktycznego współczucia. W czasie trwania prowadzenia zajęć edukacyjnych z wspomnianego powyżej przedmiotu szkolnego starał się przejrzyście objaśniać różne zagadnienia, był opanowany i najczęściej nie formułował względem uczniów wysoce niepożądanych z punktu widzenia utrzymania prawidłowego nastroju psychicznego dygresji, aczkolwiek raz w obrębie wewnętrznej przestrzeni auli na drugim piętrze, do której wejście usytuowane jest w odchodzącym od głównego bocznym korytarzu, zwrócił się do ucznia, który omyłkowo usiadł na niewłaściwym krześle przy nieodpowiednim stoliku innym od tego, przy którym powinien był się ulokować w zgodzie z wykoncypowaną przez niego regułą obsadzania miejsc siedzących poszczególnymi jednostkami ludzkimi położonych w bliskiej odległości od rzeczonych mebli z metalowym podparciem oraz blatem przypominającym kształtem kwadrat, słowami ,,Nie umiesz liczyć?", których wypowiedzenie mogło być oznaką świadczącą o cechowaniu się również niewyrozumiałością. Zgodnie z posiadanymi przeze mnie wiarygodnymi danymi pozyskanymi od bliskiego znajomego jednego z uczestników pewnego zorganizowanego w ciągu ostatnich kilku lat wypadu o charakterze krajoznawczo-wypoczynkowym mającego za zadanie zapewne także podniesienie poziomu ich integracji ze sobą, podczas odbywania wspólnej wycieczki szkolnej z uczniami tej instytucji oświatowej będącymi najprawdopodobniej jego wychowankami świadomie dopuszczał się potajemnego konsumowania jakichś ilości napojów alkoholowych.

 

e
ecomeracus27
 2.16 mgr Małgorzata Magdalena Drabiszewska
Małgorzata Drabiszewska odznaczała się posiadaniem nadmiernie szablonowego sposobu myślenia przejawianego choćby w formie zbytniego generalizowania treści swoich ustnych sądów dotyczących poziomu zainteresowania u grupy uczniów omawianiem określonego wycinka materiału programowego z biologii obowiązującego w obrębie wnętrza budynku najstarszej, jędrzejowskiej szkoły średniej położonej przy ulicy 11 Listopada 37 w Jędrzejowie, albowiem niegdyś przy poruszaniu zróżnicowanych zagadnień mających związek z jej działem noszącym nazwę ekologii ogólnie skonstatowała, że ma świadomość tego, iż jest ona dla członków mojego już dawnego oddziału klasowego nudna ,,jak flaki z olejem", co znamionowało brak uwzględnienia realnej możliwości wykazywania zaciekawienia nim przez przynajmniej niektórych przedstawicieli gatunku ludzkiego. W trakcie odbywania zajęć dydaktycznych nie charakteryzowała się ekscentrycznym sposobem bycia, nie wyróżniało ją nieustanne kierowanie do młodzieży licealnej komunikatów przepełnionych pragnieniem sprawiania innym przykrości i cechowała się dysponowaniem zdolnością do utrzymywania z reguły sporego zrównoważenia emocjonalnego. Przejawiała jednak zauważalne tendencje do bezlitosnego oceniania stopnia jakości wykonania różnych testów umożliwiających określenie rozległości zasobu wiedzy i umiejętności tyczących się zakresu edukacji dla bezpieczeństwa oraz bezpardonowego wystawiania ocen śródrocznych i rocznych, a także lepszego obchodzenia się z nastolatkami posiadającymi członków rodziny mających pokaźną ilość środków finansowych oraz co najmniej względnie wysoki status społeczny reprezentujący przynależność do wyższych warstw ludności. Nie uzewnętrzniała oznak wskazujących na rozumienie sytuacji uczniów mówiących jej o doświadczanych problemach zdrowotnych w reakcji na zadane przez nią zapytanie o przyczyny danego sposobu postępowania względem innych osób fizycznych odbiegającego od powszechnie poczytywanego za ten optymalny, ponieważ twierdziła, że w razie zostania wystawionymi na działanie innych, domyślnie o wiele bardziej niekorzystnych czynników zewnętrznych w stosunku do nich stopień nasilenia przeżywanych cierpień byłby jeszcze wyższy. Pomimo istnienia prawdopodobnej zgodności ze stanem faktycznym niniejszego sformułowania odnoszącego się do wirtualnego pogorszenia samopoczucia w przypadku znalezienia się w mniej przyjaznym otoczeniu, należy podkreślić fakt, iż zaznawane wówczas przez nich niedomagania mogły być dotkliwe nawet w ówczesnych warunkach, a nauczycielka ta nie prezentowała wtedy postawy altruistycznej i nie okazywała im jakiegokolwiek współczucia. Rzeczona kobieta w środku sali lekcyjnej nr 25 na terenie drugiego piętra postawiła osobom należącym do społeczności uczniowskiej określonej klasy mimo niesprawowania roli wychowawczyni osobiste pytanie o nastąpienie bądź nie jakiegoś młodego człowieka z jej resztą, na którą otrzymała od jednej persony płci żeńskiej odpowiedź przeczącą, co mogło stanowić świadectwo zbytniej ciekawskości oraz chęci dokonania czynu otwartej ingerencji w jego prywatne relacje interpersonalne z innymi ludźmi niepołączonej z pożądaniem ofiarowania mu żadnych odmian rzeczywistego wsparcia.

 

 

e
ecomeracus27
 2.15 mgr Agnieszka Teresa Piwowarska
Agnieszka Piwowarska stawiała swoim uczniom względnie wysokie oceny śródroczne i roczne, które mogły być obarczone nieadekwatnością do całości wiedzy, umiejętności i znajomości materiału programowego z zakresu nauczanego przez nią przedmiotu szkolnego. W czasie zajęć edukacyjnych z niego pozwalała uczniom na zajmowanie się wykonywaniem wybranych przez nich czynności niewykazujących konkretnego związku z wpisanym zapewne do dziennika lekcyjnego ich tematem. Ze względu na uporczywe, zbyt głośne prowadzenie rozmów przez jej ówczesnych wychowanków poprosiła ich o zredukowanie stopnia głośności wydobywanych z siebie dźwięków mowy i stwierdziła, że w przeciwnym razie będzie wobec nich bardzo niemiła, co jednak w tamtej sytuacji było zrozumiałe. Nie charakteryzowała się złośliwością w stosunku do podległych jej licealistów i nie komentowała zjadliwie dokonywanych przez nastoletnich mężczyzn i kobiety aktów, lecz raz wyraziła swój brak poparcia dla niewyznawania przez jej aktualnie już byłego wychowanka wiary w Boga, którego istnienie nigdy nie zostało niepodważalnie udowodnione, poprzez sformułowanie zapytania go o to, co mu strzeliło do głowy, i konstatacji, że jest już dorosły jako preferowanej przez nią jego możliwej przyczyny, czyli w jej mniemaniu nierozsądnego uznania, że jest się już na tyle dojrzałym, że nie jest ono już do niczego potrzebne. W opinii Joanny Ostrowskiej jest osobą strachliwą, która ,,boi się własnego cienia". 8 października 2016 roku przeprowadziła ustną konwersację z rodzicem jednego z jej dawnych już wtedy uczniów, podczas której jednoznacznie poświadczyła prawdziwość twierdzeń o panującej w wymienionej w niniejszym dokumencie szkole średniej nieformalnej klasyfikacji uczniów na nielicznych ,,lepszych" i znacznie przeważających liczebnie ,,gorszych" tylko ze względu na ilość środków pieniężnych oraz pozycję w hierarchii społecznej ich krewnych objawiającej się w postaci nadzwyczaj łagodnego obchodzenia się z tymi pierwszymi we wszystkich aspektach szkolnych oraz niedopuszczalnie dojmującego traktowania person niedysponujących kimś prominentnym w rodzinie, a ponadto skonstatowała, iż nie aprobuje skandalicznie złego sposobu postępowania większości nauczycieli I Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Reja w Jędrzejowie, co może świadczyć o obecności u niej kolizji poglądów na temat tego, jak powinno się traktować młodzież licealną, aby osiągnąć zamierzone cele, tj. np. zachowanie względnie wysokiej lokaty w zestawieniach szkół ułożonych według odsetka osób, które zdały maturę, w kolejności od tej, gdzie był najmniejszy lub odwrotnie, z tymi wyznawanymi przez resztę tamtejszych nauczycieli, albo charakteryzowaniu się dwulicowością i zademonstrowaniu subiektywnego braku poparcia dla niego, aby wywrzeć pozytywne wrażenie na swoim rozmówcy, za czym przemawia fakt przynależności do utworzonego dnia 16 października 2015 roku Stowarzyszenia Przyjaciół Liceum Reja w Jędrzejowie i bezzasadnego uznania w toku dokonywania wymiany komunikatów z jakąś osobą fizyczną, że członkowie grona nauczycielskiego chcieli udzielić komuś wsparcia, co nie miało żadnego odzwierciedlenia w realnym świecie. Niemniej jednak wspomniane wyżej potwierdzenie istnienia takiego nieoficjalnego i nieuczciwego podziału bezsprzecznie można uznać za akt prawdziwej szczerości z jej strony, gdyż jestem niedawnym absolwentem ,,Reja'' i miałem pełną świadomość obecnych w nim warunków, a oprócz tego utrzymuję kontakty z jego teraźniejszymi uczniami, którzy twierdzą, iż współcześnie są one niewiele lepsze. 

 

e
ecomeracus27
 2.14 mgr Ewa Monika Stachura
Ewa Stachura odznaczała się sprawiedliwością i nienadmierną rygorystycznością w zakresie odnoszącym się do opiniowania różnorakich form sprawdzania rozległości zasobu wiedzy i umiejętności tyczących się nauczanych przez nią przedmiotów szkolnych i dawała szansę uczniom na podjęcie działań zmierzających do zdobycia jak najwyższej oceny stanowiącej rodzaj podsumowania stanu znajomości podstawy programowej prezentowanego w danym okresie klasyfikacyjnym. Nie popierała okazywania przez ucznia rozbawienia publicznym wystąpieniem innego biorcy edukacji, czego wyrazem było ustne zganienie młodej osoby płci żeńskiej za śmianie się z występu we wnętrzu pewnego szkolnego pomieszczenia, którego częścią było śpiewanie, jej znajomej z tego samego oddziału klasowego. W odpowiedni sposób prowadziła zajęcia lekcyjne i rzeczowo omawiała zagadnienia istotne dla licealistów przygotowujących się do przystąpienia do sprawdzianów wiadomości, kartkówek i odpowiedzi ustnych. Doceniała uczniów czyniących starania na rzecz jak najbardziej skutecznego uczenia się. W maju 2015 roku w trakcie pewnej godziny lekcyjnej historii i społeczeństwa prowadzonej z uczniami wówczas drugiej klasy tego liceum zakomunikowała, że podczas trwania nadchodzących wtedy Dni Otwartych I Liceum Ogólnokształcącego imienia Mikołaja Reja w Jędrzejowie będą mieli powinność przedstawiania rzeczonej placówki zwiedzającym środek jej budynku osobom pobierającym naukę w gimnazjum w samych superlatywach, co nazwała wciskaniem im takiego kitu, żeby zechcieli się tam uczyć i pomimo że jej wypowiedź ustna mogła odznaczać się posiadaniem żartobliwego wydźwięku, nie jest zasadne poczytywanie jej wyłącznie za dowcip, ponieważ z racji wielu czynników kształtujących obiektywny, niedobry wizerunek jędrzejowskiego ,,Reja" należy orzec, że była ona swoistym odzwierciedleniem tego, czym byłoby prezentowanie go w bardzo korzystnym świetle. Ponadto oznajmiła w czasie trwania tej samej lekcji, iż w ciągu którejś z poprzednich dób obliczonych na zapoznanie z treścią oferty edukacyjnej możliwie największej ilości gimnazjalistów będące w nastoletnim wieku jednostki ludzkie uświadamiały uczniom ostatnich klas gimnazjów nieprzyjemność istniejącego tam klimatu psychicznego i mówiły im o tym, jak ,,ciężko tu zaliczyć", a zatem pośrednio uzmysławiały skrajnie bezpardonowe i niejednokrotnie nieobiektywne opiniowanie jakości spełnienia poleceń zawartych w rozmaitych formach ustalania poziomu opanowania określonej partii treści edukacyjnych składających się na materiał programowy obowiązujący w liceum ogólnokształcącym oraz wystawianie opierających się na nim ocen cząstkowych, śródrocznych, rocznych i końcowych.

 

e
ecomeracus27
 2.13 mgr Zbigniew Rudnicki
Zbigniew Rudnicki był bardzo niewiele wymagającym nauczycielem informatyki dalece niesprawiedliwie wystawiającym oceny śródroczne i roczne, albowiem jako jedyny przeważającej części uczestników zajęć edukacyjnych z rzeczonego przedmiotu szkolnego wstawiał stopnie bezspornie niewspółmiernie wysokie do rzeczywiście posiadanej całości zakresu wiadomości i umiejętności mających związek z tą dziedziną nauki. Na podstawie poczynionych obserwacji jestem w stanie stwierdzić, że pewien wyimek młodych przedstawicieli gatunku ludzkiego będących biorcami usług edukacyjnych w szkole średniej znajdującej się przy ulicy 11 Listopada 37 w Jędrzejowie otrzymał od niego oceny dobre nazywane kolokwialnie ,,czwórkami" i wyższe jedynie za samo branie udziału w zajęciach dydaktycznych, o czym jednoznacznie przesądza fakt, że jednemu z nich oznajmił, że dostałby ocenę bardzo dobrą, gdyby regularnie na nie chodził i punktualnie się na nich stawiał. Starał się starannie omawiać niektóre zagadnienia informatyczne. Był bardzo tolerancyjny w stosunku do uczniów popełniających czyny nie w pełni komplementarne z ogólnie przyjętymi zasadami etyki, do których respektowania byli zobowiązani, np. tych przychodzących na lekcje wiele minut po ich rozpoczęciu. Poszukiwał osób chętnych do przygotowania prezentacji multimedialnych. Twierdził, że stawianie członkom klasy, która ma tylko jedną godzinę lekcyjną przedmiotu szkolnego w ciągu tygodnia, pełnowymiarowych wymagań z niego nosi cechy bezsensowności i niestosowności z uwagi na zbyt krótki odcinek czasu przeznaczony na poruszanie skorelowanych z nim tematów i faktycznie nie żądał od nich zapoznania się i nauczenia podstawy programowej, ażeby otrzymać oceny adekwatne do jakości spełnienia poleceń na podlegających ocenie szkolnej jakichś podstawowych testach jej znajomości, których w ogóle nie przeprowadzał, lub w dodatkowych formach sprawdzania poziomu rozwoju umiejętności praktycznego wykorzystywania danych z zakresu informatyki oraz kreatywności tworzenia i rzetelności przedstawiania wytworów pracy umysłowej z wykorzystaniem technik komputerowych, w tym potencjalnej obróbki, takich jak wspomniane prezentacje.

 

e
ecomeracus27
 2.12 mgr Małgorzata Ewa Pyzowska
Małgorzata Pyzowska była jednym z nielicznych nauczycieli tego liceum posiadającym prawidłowo ukształtowaną zdolność do wczuwania się w położenie innych ludzi i okazywania im należnego współczucia, która u niej cechowała się co najmniej wysokim poziomem progresji. W obrębie jednego z korytarzy budujących drugie piętro budynku owej szkoły wystosowała prośbę do ucznia siedzącego na płaszczyźnie jego podłogi o powstanie z powodu jej niskiej temperatury oraz pragnienia zapobieżenia wystąpieniu negatywnych skutków przebywania na niej, które według tej ososby mogłyby mieć postać pojawienia się dolegliwości związanych z nerkami, czyli organami wewnętrznymi. W chwili odbywania z nią bezpośredniej, ustnej dyskusji i wymieniania jej problemów jakiegoś rodzaju relewantnych z określonego punktu widzenia istniała możliwość wyraźnego spostrzeżenia nawet niewerbalnych sygnałów ich rozumienia i przejmowania się nimi, co poświadczają tak uczniowie, jak i ich rodzice. Nie przejawiała obojętności na cierpienia doświadczane przez innych ludzi. Wyróżniała się obiektywnością i sprawiedliwością zarówno w zakresie oceniania poszczególnych postaci badania poziomu opanowania określonych ingredientów materiału programowego, jak i wstawiania do dziennika lekcyjnego ocen semestralnych oraz rocznych, a także dużą zasadniczością, skrupulatnością oraz rzetelnością w prowadzeniu zajęć edukacyjnych. Umiała indywidualizować wymagania wobec uczniów w wypadku zaistnienia potrzeby ich personalizacji. Do grona jej cech charakterystycznych nie należała skłonność do umyślnego dokuczania innym i czerpania z niego przyjemności ani zbytni egoizm. Właściwie wywiązywała się z obowiązków służbowych, swoim zachowaniem nie przekraczała powszechnie obowiązujących norm etyki zawodowej i o tym wiedziała, ponieważ zakomunikowała, iż jeżeli ktoś bezpodstawnie zarzuciłby jej nieodpowiedniość zachowania, to nie dokonałaby jego zmiany ze względu na posiadanie świadomości, że jest ono właściwe.

 

e
ecomeracus27
 2.11 mgr Beata Janina Pardała
Beata Pardała cechowała się bezwzględnością w ocenianiu sprawdzianów wiadomości i tzw. kartkówek oraz niejednokrotnie niesprawiedliwością w opiniowaniu odpowiedzi ustnych i wpisywaniu ocen z nich do dziennika lekcyjnego, albowiem często niesłusznie je obniżała nastolatkom niemającym bogatych rodziców o dobrze ugruntowanej pozycji w społeczeństwie, zaś nielicznym tym dysponującym rzeczonymi członkami familii podwyższała owe stopnie oraz oceny śródroczne, roczne i końcowe. Sam znam bowiem taką młodą personę, która podczas prowadzenia ze mną konwersacji wyznała mi, że chemiczka ta postawiła jej stopień niewspółmiernie wysoki do rzeczywiście posiadanych zasobu wiadomości z zakresu gałęzi nauki, zwanej chemią, umiejętności wykorzystywania go w praktyce i realnej jakości spełnienia poleceń składających się na rodzaje ustalania poziomu przyswojenia wyznaczonej części składowej materiału programowego realizowanego na etapie liceum ogólnokształcącego, które na dodatek były bardzo ubogie i tak naprawdę mogły mieścić się w granicach kryteriów na ocenę niedostateczną. W ciągu odbywania lekcji koncentrowała się przede wszystkim na stosunkowo niewielkiej grupie tych samych osób, które były przez nią wzywane do rozwiązywania różnych zadań na płaszczyźnie tablicy i nierzadko chwalone, natomiast pozostałych mężczyzn i kobiety zazwyczaj pomijała, zwłaszcza przy typowaniu do zaprezentowania wykonania określonego zadania nie na ocenę na powierzchni wspomnianego wyżej obiektu fizycznego, czego prawdopodobną przyczynę stanowił nacechowany ignorancją stosunek wobec nich wynikający przypuszczalnie z niewłaściwego przekonania o bezsensowności skupiania się na sprawdzaniu sprawności intelektualnej na polu chemii i rzeczowym prowadzeniu lekcji z podobno nieznającą się na niej resztą młodzieży licealnej. Nie zmienia to jednak faktu wybierania przez tę panią do udzielania odpowiedzi ustnych łączącego się z wystawieniem oceny cząstkowej każdego członka klasy, aczkolwiek takowe oceniała w bezlitosny i nieraz nieobiektywny sposób. Trzeba też uwypuklić, iż kobieta ta bardzo lekceważąco wypowiadała się o uczniach, którzy według niej dysponowali relatywnie niewielką rozległością zasobu wiadomości z wyżej wymienionej dziedziny nauki, z której prowadziła zajęcia edukacyjne, a oprócz tego podkreślała, że jej zdaniem tylko kilka osób z całego danego oddziału klasowego powinno przystąpić do napisania egzaminu maturalnego z chemii na poziomie rozszerzonym, co mogło kwalifikować się jako czynnik bezpośrednio lub pośrednio demotywujący dużą ilość przedstawicieli gatunku ludzkiego do zdawania go, także tych posiadających odpowiednie predyspozycje do osiągnięcia z niego satysfakcjonującego wyniku, i formułowała swoje wypowiedzi ustne niejednokrotnie wyjątkowo protekcjonalnym, aroganckim tonem. Co najmniej jeden raz zwróciła się też do jednego ze swoich byłych już, a wówczas obecnych uczniów poprzez wymówienie wyrazu phi w reakcji na wyrażenie przez niego pragnienia dopisania czegoś pod koniec godziny lekcyjnej do treści rozwiązań poleceń zamieszczonych na sprawdzianie wiadomości, co w moim mniemaniu stanowiło uzewnętrznienie bezczelności, braku albo słabo rozwiniętej kultury osobistej i poczucia wyższości właściwych Beacie Pardale, która myślała zapewne, że owego młodzieńca nie wyróżnia dostatecznie rozbudowany zasób wiedzy z dziedziny chemii, a zatem dodawanie czegokolwiek do tego, co przy pomocy długopisu umieścił dotychczas na kartce, nie spowoduje, że jego obliczenia i odpowiedzi staną się godne wyższej oceny szkolnej. Nie doceniała starań uczniów usiłujących osiągać możliwie najlepsze wyniki w nauce dzięki inicjowaniu czynności prowadzących do efektywnego przyswajania wiedzy chemicznej. Wyróżniało ją również kierowanie do odbiorców w postaci uczniów zjadliwych uwag związanych głównie z ich szeroko pojmowanymi poczynaniami, które uznawała za niewłaściwe z jakiegoś punktu widzenia. Gdy stwierdziła, że ktoś niepoprawnie rozwiązuje dane teoretycznie proste zadanie, mówiła wówczas, że chyba zaraz zrobi mu coś złego albo zastrzeliłaby go, ale dobrze, że nie ma czym, i choć supozycyjnie nie wyrażała zamiaru wyrządzenia ofierze tych złośliwych komentarzy faktycznej krzywdy cielesnej lub popełnienia czynu jej morderstwa, to sądzę, iż wypowiadanie takowych wyrazów publicznie i do ucznia, który de facto nie wymagał ostrego zdyscyplinowania, jest niedozwolone. We wnętrzu auli na parterze budynku I Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Reja w Jędrzejowie w obecności kilkorga uczniów różnej płci głośno zamanifestowała doświadczenie niezadowolenia z powodu stanu nieumiejętnie wyrwanej kartki z zadaniami rozwiązanymi na niej na podstawie ich treści z prostokątnego kawałka papieru formatu A4 będącego materiałem z wydrukowanym sprawdzianem wiadomości, którą pozostawił jej na najbardziej zewnętrznej płycie mebla nieobecny już wtedy kilkunastolatek, i najprawdopodobniej pokazała ją im, w związku z czym jeden z nich oznajmił, że wygląda tak, jakby pochodziła z szaletu, na co persona ta pogardliwie odpowiedziała, iż nawet tam są dostępne te wyższej jakości, a w chwili oddawania jej poprzedniemu właścicielowi na pewien czas w celu zapoznania z rezultatami sprawdzenia pracy pisemnej stwierdziła, że jeżeli jeszcze raz da jej taką kartkę, to wyrzuci ją do kosza. W obrębie przestrzeni sali lekcyjnej nr 19 po odczytaniu z dziennika dokumentującego między innymi frekwencję na zajęciach nazwiska pewnego ucznia i zyskaniu od uczestników lekcji pewności o jego absencji impertynencko obwieściła, że przecież ,,pałętał się" gdzieś w korytarzu. Innym razem w związku z przebywaniem w tym samym pomieszczeniu praktykanta, który poddawał się wewnątrz budowli mieszczącej wspomniany przedtem punkt użyteczności publicznej próbnemu, kontrolowanemu prowadzeniu zajęć dydaktycznych, którego zaliczenie jest najprawdopodobniej obligatoryjne, ażeby zdobyć uprawnienia do legalnego wykonywania profesji nauczyciela kąśliwie i z wyraźnym uśmiechem oświadczyła, iż nie będzie on charakteryzował się wobec uczniów taką łagodnością, jak jej osoba, co bezsprzecznie nosiło znamiona ich niepotrzebnego zastraszania i wykazywało bezdyskusyjną kolizję ze stanem rzeczywistym, ponieważ nie można było zidentyfikować u niej przejawów uwydatniających tę własność psychiczną i uwierzytelniających twierdzenie o jej posiadaniu. Istniała również możliwość dostrzeżenia oznak sygnalizujących doznawanie satysfakcji oraz przyjemności po wstawieniu komuś niepochodzącemu z majętnej i szanowanej rodziny i na skutek tego lepiej przez nią postrzeganemu ocen negatywnych i uczynieniu względem licealisty przykrości oraz nieobecność cennej umiejętności empatii, której kwintesencją jest w szczególności możność rozumienia stanów psychicznych innych przedstawicieli gatunku ludzkiego, a także ich położenia na wielu płaszczyznach, wczuwania się w nie i okazywania współczucia. Trudno jej było dogodzić i nie pasowało jej nawet wypowiadanie podczas odpowiedzi ustnej na ocenę cząstkową pełnych nazw związków chemicznych otrzymanych w następstwie wykonania schematu reakcji chemicznej, co kwitowała stwierdzeniem, żeby wyrażający się człowiek mówił po ludzku. Zgodnie z obserwacjami pewnej uczennicy, miała jednorazowo bezpodstawnie powstrzymać się od wpisania do dziennika lekcyjnego niezadowalającej oceny z odpowiedzi ustnej połączonej z pisemnym rozwiązywaniem zadań w obrębie tablicy uczniowi będącemu bardzo bliskim znajomym młodzieńca mającego ojca zajmującego względnie prestiżowe stanowisko w instytucji państwowej w Jędrzejowie, ponieważ subiektywnie uważała go za człowieka dosyć rozeznanego w wymienionej tu gałęzi nauki, a nieporadzenie sobie z nią w odpowiednim stopniu nieobiektywnie poczytała za niewywołane pojawieniem się u niego redukcji szerokości zakresu pamiętanych danych oraz zaawansowania zdolności do ich praktycznego eksploatowania. W ocenie tej wówczas nastoletniej kobiety nie postąpiłaby analogicznie, gdyby osobą odpowiadającą był zamiast owego młodego mężczyzny ktoś niewyróżniający się tym, co zostało wyżej zakomunikowane. Do grupy widocznych właściwości charakterologicznych charakteryzowanego pracownika zaliczyć można było dalece posuniętą niewyrozumiałość wobec supremującej części podległych mu uczniów. Ogólnie rzecz ujmując, Beata Pardała wprowadzała i podtrzymywała niezwykle stresującą, nieprzyjemną atmosferę wewnątrz pomieszczeń, gdzie się znajdowała. 

 

e
ecomeracus27
 2.10 mgr Bożena Szarek
Bożena Szarek była osobą cechującą się bezpardonowością w trakcie oceniania jakości spełnienia poleceń składających się na odmiany diagnozowania stopnia przyswojenia jakichś komponentów materiału programowego z biologii realizowanego w liceum ogólnokształcącym, wystawiania ocen śródrocznych i rocznych, lecz zarazem o wiele lepiej traktowała uczniów korzystających z drogich usług edukacyjnych w postaci korepetycji u Małgorzaty Trelińskiej, których częściej niż resztę prosiła o udzielenie odpowiedzi do zadań nie na ocenę prezentującej czasami ich rozwiązania prowadzące do jej uzyskania, oraz tych mających w rodzinie kogoś przynajmniej stosunkowo bogatego materialnie oraz wyróżniającego się posiadaniem wysokiego statusu w nieformalnej hierarchii społecznej, wobec których wyróżniało ją pozytywne usposobienie wyrażane między innymi częstym kierowaniem do nich komunikatów werbalnych naznaczonych pieszczotliwością. Z reguły nie pełniła funkcji nadawcy złośliwych uwag i symulowała neutralny albo względnie dobry stosunek do niestarszych reprezentantów płci męskiej i żeńskiej, choć co najmniej jeden raz w sali nr 33 bezzasadnie dokonała aktu wpisania do dziennika lekcyjnego ocen niedostatecznych paru ludziom z trzeciej klasy wyrażającym wtedy pragnienie przystąpienia w maju 2016 roku do egzaminu maturalnego z biologii na poziomie rozszerzonym za niepodjęcie próby napisania sprawdzianu wiadomości, niewzięcie udziału w zajęciach lekcyjnych, w których trakcie się odbył, i nieprzedłożenie jej stosownego zwolnienia lekarskiego usprawiedliwiającego ich nieobecność na nich, od którego dostarczenia uzależniła niepostawienie najniższej oceny, uzasadniwszy to m.in. nieuchronnym zbliżaniem się terminu jego przeprowadzenia i powiązanym z nim notorycznym ignorowaniem ongiś przez te osoby powinności sumiennego przygotowywania się do jego zdania poprzez m.in. konfrontowanie z rzeczywistością zasobu wiedzy i umiejętności dzięki poddawaniu się postaciom testowania jego rozbudowania, co według mnie było niedopuszczalne, ponieważ wstawiła im negatywne stopnie za coś, do czego w ogóle nie przystąpili. Jeśli zaś pragnęła ukarać tych uczniów, którzy już wcześniej mieli jej zdaniem naumyślnie uchylać się od uczestnictwa w testach znajomości wiadomości zawartych w danym dziale z biologii, to mogła umieścić w odpowiednim dokumencie krytyczną uwagę dotyczącą nadmiernie częstego i wzbudzającego zasadne podejrzenia niebrania bezpośredniego udziału w nich, poinformować o nim opiekuna oddziału klasowego oraz zażądać od niego rozważenia wdrożenia możności obniżenia im oficjalnej oceny z zachowania.

 

e
ecomeracus27
 2.9 mgr Małgorzata Trelińska
Małgorzata Trelińska jako wicedyrektor I Liceum Ogólnokształcącego imienia Mikołaja Reja w Jędrzejowie niezgodnie z prawem oświatowym udzielała ponadprzeciętnie drogich korepetycji uczniom, z którymi bezpośrednio prowadziła zajęcia lekcyjne we wnętrzu jego budynku, i faworyzowała osoby, które korzystały z tego rodzaju usług edukacyjnych, natomiast wobec pozostałych uczniów zachowywała się niemiło i arogancko, a ponadto nieraz wstawiała im do dziennika lekcyjnego oceny nieproporcjonalnie niskie do jakości wykonania poleceń i ich ilości zawartych w formach badania stopnia opanowania przez nich określonej części materiału programowego obowiązującego w liceum ogólnokształcącym oraz całości wiedzy i umiejętności z zakresu nauczanej przez nią biologii. W dodatku poziom jakości świadczonych ponadprogramowych usług dydaktycznych często był niski z powodu zajmowania się w ich trakcie także wykonywaniem czynności niemających żadnego związku z ich udzielaniem, takich jak choćby przyrządzanie sobie posiłków. W czasie prowadzenia bezpośredniej, ustnej konwersacji z będącą jej znajomą matką ucznia, który przystąpił do egzaminu umożliwiającego podwyższenie oceny szkolnej z języka polskiego na zakończenie I semestru lub zajęć lekcyjnych w roku szkolnym ze względu na obecność poczucia braku zadowolenia z wystawionego mu przez nauczyciela stopnia oraz jego niezgodności z poziomem rozwoju umiejętności zapamiętywania, modyfikowania postaci informacji z zachowaniem sensu oraz odpowiedniego wykorzystywania ich potem w praktyce manifestowanej na testach znajomości treści przeznaczonych do realizacji w szkole średniej i otrzymał z niego wynik upoważniający go do dostania oceny wyższej o jeden od tej zaproponowanej albo wpisanej mu do dziennika lekcyjnego, zirytowana tym faktem nauczycielka biologii doradziła jej, żeby syn odstąpił od kontynuowania tam czwartej fazy kształcenia, ponieważ od tej pory domyślnie celowo mogą mu być obniżane oceny i będzie gorzej traktowany, w związku z czym istotnie pomyślnie odebrała stamtąd wszystkie tyczące się go dokumenty i oficjalnie przeniosła do innej placówki. Moim zdaniem zaadresowanie do swojej koleżanki owego zalecenia niebędącego wprawdzie otwartym nakazem było mimo wszystko karygodne i mogło wynikać z odczuwania uzasadnionej obawy o zaistnienie podważenia pozytywnym dla tego młodzieńca rezultatem owego egzaminu wiarygodności ocen klasyfikacyjnych stawianych przez podległych jej nauczycieli i prędkiego rozprzestrzenienia się informacji o jego odniesieniu wśród lokalnej społeczności oraz poniesienia w jego wyniku poważnych strat wizerunkowych. Prezentowała silnie egoistyczną, utylitarną postawę nastawioną na ciągłe zdobywanie jak największej ilości środków pieniężnych bez względu na przepisy prawne obowiązujące na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, sugerujące charakteryzowanie się pazernością. Według relacji rodziców nie przyjmowała do wiadomości argumentów zaprzeczających zasadności form postępowania osób realizujących profesję powszechnego zaufania, które były jej podwładnymi, i cechowała ją nadmierna i źle ukierunkowana upartość. Była indyferentna na ludzkie cierpienia. Charakteryzowała się skłonnością do manipulowania innymi i instrumentalnym stosunkiem do uczniów, a sposób odnoszenia się do poszczególnych z nich był uzależniony od stopnia zaspokojenia jej pragnień. W czasie uroczystości związanej z zakończeniem kształcenia w najstarszym liceum ogólnokształcącym umiejscowionym w miejscowości stanowiącej stolicę gminy Jędrzejów ówczesnych uczniów jego trzecich klas, która miała miejsce dnia 29 kwietnia 2016 roku wewnątrz hali sportowej połączonej konstrukcyjnie z główną częścią jego budynku, po wymówieniu imienia i nazwiska jednego z młodych mężczyzn uprawnionych do odebrania przedmiotów fizycznych stanowiących wyróżnienie i będącego zarazem synem wysoko postawionych w lokalnym społeczeństwie ludzi spontanicznie dodała od siebie słowa ,,brawo dla...", których nie wypowiedziała po publicznym odczytaniu tych danych osobowych pozostałych tamtegorocznych absolwentów upoważnionych do wejścia w posiadanie przyznanych im szkolnych odznaczeń, co może byc przesłanką za traktowaniem go przez nią w okresie uczęszczania na zajęcia dydaktyczne z zastosowaniem szeregu nieformalnych prerogatyw. 

 

e
ecomeracus27
 2.8 mgr Jadwiga Rudnicka
Była nauczycielka biologii w I Liceum Ogólnokształcącym imienia Mikołaja Reja w Jędrzejowie Jagoda Rudnicka odznaczała się względną obiektywnością w opiniowaniu różnorodnych typów diagnozowania stopnia znajomości i zrozumienia określonej partii treści edukacyjnych składających się na materiał programowy oraz delikatnością w zakresie obchodzenia się z uczniami mojej byłej klasy. Z posiadanych przeze mnie informacji wynika, że prawie lub nigdy nie kierowała do nich bezzasadnych, uszczypliwych uwag, i odznaczała ją miła powierzchowność oraz stabilność emocjonalna. Dość sprawiedliwie wystawiała oceny śródroczne i roczne i zależało jej na zdobywaniu przez uczniów możliwie najwyższych stopni na zakończenie danego okresu klasyfikacyjnego.

 

e
ecomeracus27
 2.7 mgr Marta Jaszcza
Marta Jaszcza była człowiekiem wyróżniającym się przynajmniej w pewnym stopniu ekstrawaganckim sposobem bycia, który zamanifestowała już w czasie trwania pierwszej godziny lekcyjnej z nią w początkowym miesiącu nauki pierwszoklasistów poprzez przemieszczanie się po płaszczyźnie podłogi sali nr 31 umiejscowionej na trzecim piętrze budynku I Liceum Ogólnokształcącego imienia Mikołaja Reja w Jędrzejowie, wypowiadanie słownych komunikatów niewykazujących żadnego związku z organizacyjną jednostką lekcyjną i nieistotnych z punktu widzenia jej odpowiedniego przebiegu oraz świadczących o braku mądrości życiowej w różnych zakresach połączone iluśkrotnie z nieuzasadnionym znacznym zmniejszaniem fizycznego dystansu dzielącego jej osobę od poszczególnych uczniów. Nieraz przychodziła wiele minut po rozbrzmieniu charakterystycznego sygnału wyznaczającego formalny początek zajęć edukacyjnych w owej instytucji oświatowej, również wtedy, gdy w czasie ich trwania był zaplanowany jakiś pisemny test stopnia opanowania ustalonego fragmentu podstawy programowej, po czym nie podejmowała czynności zmierzających do wyjaśnienia motywów tego niejednokrotnie nawet kilkunastominutowego spóźnienia. Charakteryzowała się bezwzględnością i niekiedy także nieobiektywnością w opiniowaniu sprawdzianów wiadomości, kartkówek i odpowiedzi ustnych oraz ustalaniu ocen na zakończenie danego okresu klasyfikacyjnego, a w czasie gdy młodzi ludzie byli zajęci rozwiązywaniem poleceń podyktowanych przez nią w ramach przeprowadzania tych pierwszych lub drugich, przynajmniej jeden raz słuchała czegoś, najprawdopodobniej jakichś utworów muzycznych, z telefonu komórkowego przy pomocy umieszczonych i nietrwale połączonych z nim przewodem słuchawek, i wykonywała rytmiczne ruchy kończyną dolną mogące zostać określonymi mianem przytupywania, co mogło oznaczać lekkomyślne podejście do powinności ich nadzorowania. Po wstawieniu pewnemu reprezentantowi płci męskiej parcjalnej oceny bardzo dobrej i umożliwieniu mu zapoznania się z nią poprzez zwrócenie kartki z widniejącą na jej pierwszej stronie symbolizującą ją cyfrą pięć przez poproszoną o rozdanie tych kawałków papieru ze znajdującymi się na nich efektami pracy umysłowej młodzieży wykonanej dla spełnienia zadań tworzących kartkówkę posunęła się do zaadresowania do niego słów ,,Cieszysz się? Spróbuj powiedzieć, że nie.", co przypuszczalnie miało spowodować zwiększenie u niego poziomu prawdopodobieństwa odczucia obawy przed jej możliwą nieprzyjemną reakcją na ewentualne wyrażenie niezadowolenia z wysokości wpisanej oceny. Faworyzowała osoby, wobec których z jakiegoś powodu przychylnie się ustosunkowała i czasami podkreślała ich walor w postaci solennego wywiązywania się z nakładanych na nie obowiązków i powierzanych zadań, czego symptom stanowiło najczęściej publiczne ogłaszanie, że są ,,solidną firmą". W czasie prowadzenia ustnej rozmowy za pośrednictwem służącego jemu urządzenia oświadczyła swojemu rozmówcy w obecności członków mojej niegdysiejszej klasy, że uczniowie ostatnich klas rzeczonej placówki szkolnej są dorosłymi ludźmi, natomiast osoby fizyczne pobierające tam naukę pierwszy rok szkolny są jeszcze dziećmi, co sygnalizuje występowanie u tej kobiety zbytniej szablonowości toku rozumowania oraz pomijanie personalnych odmienności w zakresie wieku, w jakim ktoś ostatecznie nabywa szeroko rozumianą dojrzałość. W trakcie wymieniania z jednym ze swoich już byłych uczniów sformułowała osobliwą konstatację, jakoby ten świat był głupi z zaznaczeniem, iż według niej taki był, jest i już pozostanie. Gdy była obecna na prowadzonych przez siebie zajęciach edukacyjnych wewnątrz wymienionego wyżej pomieszczenia, zazwyczaj jedynie beznamiętnie odczytywała tekst z podręcznika szkolnego i niekiedy szerzej go eksplikowała, lecz na kanwie tonu jej głosu można było odnieść wrażenie istnienia braku większego zainteresowania rzetelnym i merytorycznym przekazywaniem treści dydaktycznych. Zdarzało jej się adresować do biorców usług edukacyjnych niestosowne oznajmienia przemawiające za doznawaniem pragnienia m.in. celowego podsycenia lęku przed niemożnością poradzenia sobie w przyszłości z efektywnym opanowaniem wiadomości o charakterze edukacyjnym składających się na materiał programowy. Z posiadanych przeze mnie informacji wynika ponadto, że nie odpowiadała na wymawiane w jej kierunku w niedalekiej odległości od jej osoby zwroty grzecznościowe, mimo że mieliśmy do czynienia z możliwością ich usłyszenia oraz odpowiedniego zareagowania na nie.

 

e
ecomeracus27
 2.6 mgr Joanna Elżbieta Śliz
Joanna Śliz wyjątkowo surowo oceniała z natury prace grupowe w postaci sprawdzianów wiadomości i kartkówek oraz odpowiedzi ustne. Odznaczała się niewyrozumiałością stanowiącą negatywną właściwość sfery psychicznej, albowiem kiedyś zespół osób wywodzących się z mojej byłej klasy wystosował w pobliżu drzwi prowadzących do środka sali lekcyjnej nr 22 do niej prośbę o dokonanie zmiany terminu przeprowadzenia wspomnianej wyżej formy badania poziomu zaznajomienia się, zrozumienia i zaawansowania umiejętności praktycznego wykorzystywania danych większych porcji informacji tworzących materiał programowy z języka niemieckiego realizowany w jędrzejowskim ,,Reju", której nie spełniła wbrew obecności właściwie uzasadniających ją okoliczności. Podczas trwania pewnej jednostki zajęć edukacyjnych z niego irracjonalnie i nie wprost skierowała do członków grupy wdrażającej podstawę programową z języka niemieckiego prośbę o utrwalenie w pamięci tego, że jeżeli ktoś albo jakieś zrzeszenie aprobuje, popiera, nawołuje do bądź używa jakichś form przemocy w stosunku do innych, to jest po lewej stronie sceny politycznej lub organizacją lewicową, ponieważ według niej tylko lewica afirmuje, propaguje, zachęca do albo posługuje się różnorakimi nieetycznymi i brutalnymi metodami oddziaływania wymierzonymi przeciwko dobru społeczeństwa bądź poszczególnych jego elementów składowych, podczas gdy tak naprawdę tego rodzaju kolidujących z kanonami świeckiej moralności uczynków dopuszczają się obie strony osi lewica-prawica, choć zazwyczaj są one praktykowane ugrupowania wchodzące w skład ich skrajnych odmian, czyli np. komunizmu i faszyzmu, zaś w mojej ocenie ani umiarkowana lewica, ani ta prawa strona sceny politycznej, której cechą charakterystyczną jest prawdziwa koncyliacyjność, zwykle nie jest w nie czynnie zaangażowana, a z założeń tej pierwszej wynika, że wyróżnia się większą postępowością i tolerancyjnością, jeśli chodzi o dziedzinę obyczajowości, aniżeli prawica. Zasadne jest również podkreślenie w tym kontekście, że reżim zaprowadzony przez Adolfa Hitlera między innymi na obszarze dzisiejszej Republiki Federalnej Niemiec obiektywnie istniejący w latach 1933-1945 i ponoszący odpowiedzialność za wywołanie 1 września 1939 roku drugiego globalnego oraz jednocześnie największego konfliktu zbrojnego w dotychczasowych dziejach ludzkości, który na skutek prowadzenia działań bojowych przyczynił się do śmierci wielu milionów osób, jest powszechnie uważany za ten skrajnie prawicowy, gdyż dominująca tam wtedy Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotników, której członkowie byli najważniejszymi przywódcami III Rzeszy niemieckiej, jest uznawana przez większość badaczy historii właśnie za skrajnie prawicową, nie zaś lewicową partię polityczną. W związku z powyższym mamy do czynienia z możliwością wysnucia umotywowanego stwierdzenia, iż kobieta ta swoimi specyficznymi konstatacjami wywierała ujemny wpływ na poprawność rozumowego postrzegania otaczającej nas rzeczywistości w zakresie zaburzania światopoglądu politycznego. Pewnego dnia przeprowadziła zajęcia dydaktyczne z języka niemieckiego w sali nr 17 zawierającej w sobie zestaw urządzeń umożliwiających odtwarzanie nagrań audiowizualnych, gdzie sama albo z pomocą uczniów zdołała je uruchomić i umożliwić rozpoczęcie procesu oglądania filmu przedstawiającego zbrodnie popełniane kilkadziesiąt lat temu na terytorium Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich przez funkcjonariuszy stalinowskiego aparatu terroru, czym upodobniła przebieg zajęć do toku pouczającej lekcji historii. Przed zainicjowaniem publicznego wymawiania przez uczniów mojej teraz już byłej klasy rozwiązania zadania z książki ćwiczeń, które polegało na dokonaniu w języku niemieckim oceny cech psychicznych poszczególnych nauczycieli, którzy prowadzili zajęcia lekcyjne z zobligowanymi do spróbowania jego wykonania osobami, a więc w przypadku mego dawnego oddziału klasowego pracowników I Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Reja w Jędrzejowie realizujących na co dzień profesję zaufania publicznego, bo to oni pełnili rolę nauczycieli danych przedmiotów szkolnych w nim, całkowicie bezpodstawnie poprosiła należące do niego persony o formułowanie za pośrednictwem narządów pozwalających na emisję dźwięków mowy jedynie pozytywnych dotyczących ich opinii, żeby nikt nie został urażony. Zdaniem niejednej z nich rzeczone życzenie stanowiło werbalny przejaw chęci ograniczenia wolności niewulgarnego wyrażania poglądów, ponieważ zamiast jego zwerbalizowania mogła oświadczyć, że powinny starać się wypowiedzieć o nich jak najbardziej niesubiektywnie w celu maksymalnego zbliżenia sądów do stanu faktycznego i zakazuje stosowania w trakcie udzielania odpowiedzi do polecenia jakichkolwiek nieprzyzwoitych sformułowań łamiących standardy kulturalności. Ujęcie w słowa zalecenia, ażeby przedstawiono ich wyłącznie w korzystnym świetle, było natomiast co najmniej niestosowne i jednoznacznie świadczyło o odczuwaniu pragnienia niezasadnego niedopuszczenia do układania na forum klasy żadnych krytycznych konstrukcji wyrazowych pod adresem nauczycieli. Krytyka, której esencją jest publiczne formułowanie jakichś niepochlebnych względem człowieka obciążonego właściwością wykonywania obecnie lub przedtem zawodu powszechnego zaufania opinii skonsolidowane z zachowywaniem przy nim choć relatywnej obiektywności i przestrzeganiem reguł etyki językowej typowych dla określonej mowy, jest bowiem dopuszczalna i nie powinna stanowić obrazy dla niego i innych ludzi, chyba że jest złożona również z nieprawdziwych danych. Cechowała się niedostatecznie rozwiniętą umiejętnością rozumienia położenia pozostałych przedstawicieli gatunku ludzkiego oraz okazywania im nieudawanego współczucia, a także częstą zmiennością humoru i złośliwością uzewnętrznianą poprzez okazjonalne kierowanie do nich w czasie sprawowania funkcji prowadzącego zajęcia edukacyjne kompletnie bezsensownych i dojmujących docinek i psychologiczną podatnością na destrukcyjne oddziaływanie innych person. Następowała u niej negatywna zmiana mimiki oraz sposobu traktowania pobierającej naukę młodzieży licealnej na skutek zaistnienia zrozumiałego, niewerbalnego zamanifestowania przez nią niezadowolenia uwarunkowanego nadzwyczajną bezlitosnością Joanny Śliz w zakresie opiniowania testów znajomości wyimków materiału programowego z języka niemieckiego oraz stawiania w oparciu o jakość ich zrobienia stopni szkolnych cządtkowych i na zakończenie danego okresu klasyfikacyjnego. Na dodatek na kanwie pozyskanych informacji mam też możliwość skonkludowania wniosku, że odznaczała ją nieobiektywność w konkretyzowaniu ocen semestralnych, rocznych i końcowych, m.in. dlatego, że niemającemu majętnych bliskich krewnych o aktualnie wysokiej pozycji w społeczeństwie młodemu mężczyźnie, który posiadał odpowiednią ilość ocen bardzo dobrych i średnią upoważniającą do wpisania mu ,,piątki" przed umownym finiszem I semestru, postawiła ocenę dobrą, co było poprzedzone ewidentnie pokrętnym uzasadnieniem, a komuś innemu, kto dysponował takimi członkami rodziny, wstawiła ocenę bardzo dobrą na zakończenie czasu trwania tego samego półrocza szkolnego pomimo występowania kontrowersyjności zasadności jej postawienia. Objawiała skłonności do nazbyt częstego i wyolbrzymionego krytykowania innych przy równoczesnym niedostrzeganiu i pomijaniu własnych niemało istotnych wad charakteru i niewłaściwego sposobu postępowania. Zauważalnie faworyzowała tylko te persony, które posiadały bogatych krewnych mających ponadprzeciętnie wysoki status majątkowo-społeczny i jej dyskusyjnym zdaniem wyróżniały się szerszym niż reszta zasobem wiedzy oraz umiejętności, natomiast z przeważającymi liczebnie pozostałymi uczniami obchodziła się z dozą oschłości oraz w opisany powyżej sposób, czyli sprzecznie z wyznacznikami etycznego zachowania. Miała lekceważący stosunek do kwestii związanej z uzyskiwaniem dorosłości emocjonalnej przez jej uczniów nawet podczas roku szkolnego finalizującego ich czwarty etap edukacyjny, czego ekspresją było twierdzenie, jakoby byli dorośli jedynie na papierze, w związku z czym istnieje pewien stopień prawdopodobieństwa, że nie uwzględniała w trakcie prezentowania swojego stanowiska w tej sprawie faktu, iż każda osoba może nabyć dojrzałość psychiczną w różnym wieku i ludzie, którzy przeżyli taką ilość lat, że w obiegowej opinii mogą być uznawani za w pełni dojrzałych pod każdym względem, również mogą zachowywać się nieproporcjonalnie dziecinnie do niej, mimo że poczytywała się za człowieka dysponującego rozleglejszym od nich doświadczeniem życiowym, a zatem powinna mieć jego świadomość.Trzeba też podkreślić, że ta nauczycielka języka niemieckiego jest osobą głęboko wierzącą w istnienie jednego Boga jako wszechpotężnego bytu nadprzyrodzonego i prawdopodobnie uczestniczącą we właściwych katolicyzmowi będącemu odłamem chrześcijaństwa praktykach religijnych, co w połączeniu ze stosowanymi przez nią metodami traktowania uczniów źle wpływającymi na ich ogólne samopoczucie i poddawanymi w nich ujawnieniu własnościami psychicznymi przemawia za jej fałszywą pobożnością.

 

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3