To miał być trudny mecz i był. Wypowiedzi po Aalborgu

PK, mat. prasowe PGE VIVE
Sławomir Stachura
- Nie mieliśmy szczęścia w końcówkach meczów z Flensburgiem oraz Veszprem i rywale wywozili od nas remisy. Dzisiaj trochę tego szczęścia mieliśmy i wygraliśmy jednym golem – po meczu Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych PGE VIVE Kielce – Aalborg Handball (28:27) mówili trener i zawodnicy kieleckiej drużyny.

Aron Kristjansson, trener Aalborga: - To był bardzo ciężki mecz i bardzo ekscytujący. Podjęliśmy ryzyko, graliśmy siedmiu na sześciu, co było pomocne w tym spotkaniu. Mieliśmy kilka problemów w obronie, ale w drugiej połowie udało nam się je poprawić. Wiedzieliśmy, że musimy zaryzykować, by mieć szansę tutaj wygrać. Pomimo tego, że brakowało nam kontuzjowanych zawodników, pokazaliśmy ducha zespołu i zagraliśmy naprawdę dobre zawody.

Talant Dujszebajew, trener PGE VIVE:
- Gratuluję mojemu zespołowi oraz Aalborgowi, który również zagrał świetny mecz. Dziękuję bardzo naszym kibicom. Gdy w drugiej połowie przegrywaliśmy dwiema bramkami, oni w nas wierzyli i to nam bardzo pomogło. Aalborg walczył bardzo ambitnie, ale dziś szczęście, którego nie mieliśmy z Flensburgiem i Veszprem, było po naszej stronie. Zachowaliśmy do końca koncentrację. Widać, że to bardzo ważne, by zawsze szanować każdego rywala, co powtarzam przed każdym spotkaniem.

Mikael Aggefors, zawodnik Aalborga:
- Gratuluję zespołowi z Kielc i dziękuję za bardzo dobrą grę. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, jak graliśmy, ale nie z rezultatu. Według mnie, graliśmy bardzo dobrze, także grając siedmiu na sześciu. Nasza defensywa też sprawowała się nieźle. Mieliśmy szansę, by wygrać, ale w końcówce zabrakło nam szczęścia.

Darko Djukić, zawodnik PGE VIVE:
- To naprawdę był ciężki mecz, wiedzieliśmy, że taki będzie. Aalborg to młody zespół, który walczy cały czas, a dziś grali naprawdę super. Dobrze wychodziła im gra siedmiu na sześciu. Teraz musimy wygrać mecz z Paryżem. Dziękuję kibicom, bo bardzo nam dziś pomogli.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Handball Echo Dnia


Michał Jurecki, zawodnik PGE VIVE:
- Dla mnie to żadne zdziwienie, że Aalborg tak dobrze gra w piłkę ręczną. To przeważnie media i kibice myślą, że skoro zespół zajmuje ostatnie miejsce w tabeli, to będzie z nim łatwo, zwłaszcza, że na wyjeździe wygraliśmy czterema bramkami po 361 dniach bez zwycięstwa na wyjeździe. My spodziewaliśmy się trudnego meczu i taki on był. W pierwszej połowie drużyna z Aalborga cały czas prowadziła, dopiero w końcówce udało nam się ich wyprzedzić. W drugiej połowie to my prowadziliśmy jedną, dwiema lub trzema bramkami, ale istotny był moment, w którym graliśmy w przewadze, a nie wykorzystaliśmy dwóch setek, bo wtedy z dwóch zrobiłyby się cztery trafienia i grałoby nam się dużo spokojniej. A tutaj kibice i my wszyscy drżeliśmy o wynik do samego końca. Bardzo się cieszymy z tej wygranej, bo ona pokazała, że w końcówce potrafiliśmy zachować zimną krew i w końcu, po dwóch remisach, udało nam się utrzymać tę małą przewagę. Do trzech razy sztuka.

Julen Aginagalde, zawodnik PGE VIVE:
- To był bardzo trudny mecz. Wiedzieliśmy, że Aalborg dobrze spisuje się na wyjazdach, dzisiaj to udowodnili, ale my mamy dwa punkty i to jest najważniejsze. My walczyliśmy do końca, a kibice bardzo nam pomogli.
Krzysztof Lijewski, zawodnik PGE VIVE: - Musieliśmy zostawić na boisku dużo zdrowia, bo wiedzieliśmy, że przeciwnik nie przyjechał do nas na sparing, lecz w konkretnym celu – zagrać bardzo dobre zawody i przy odrobinie szczęścia wywieźć stąd dwa punkty. Na szczęście, to szczęście było dziś po naszej stronie. Fenomenalna interwencja Sławka dała nam dzisiaj komplet punktów w domu i to jest fajne uczucie wygrać dwa razy z rzędu w Lidze Mistrzów. Mamy troszeczkę mniej punktów, niż byśmy oczekiwali, ale na pewno sytuacja w naszej grupie nieco się poprawiła, choć jeszcze jest daleko od optymizmu. Trener fajnie powiedział, że nikt od nas nie oczekuje, byśmy takie mecze wygrywali dwudziestoma bramkami, wystarczy wygrać jedną, by zdobyć dwa punkty. Mówię to oczywiście żartobliwie, ale tak właśnie się stało. Wszyscy chcielibyśmy, by ten mecz wyglądał troszeczkę inaczej, bo w drugiej połowie mieliśmy trzy, cztery trafienia więcej, niż nasz przeciwnik. Niestety, nasza nieskuteczność i błędy techniczne spowodowały to, że przeciwnik mógł wrócić do gry.

Mateusz Jachlewski, zawodnik PGE VIVE:
- Ten mecz kosztował nas dużo sił. Zespół z Danii był doskonale przygotowany taktycznie, szczególnie na pierwszą połowę, gdy wyszedł na prowadzenie, a my musieliśmy ich troszeczkę gonić. W miarę opanowaliśmy sytuację, bo ta część spotkania zakończyła się jedną bramką do przodu dla nas. Nie mogliśmy natomiast odskoczyć na więcej niż trzy bramki.

FLESZ: Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

c
czesio

Najbardziej wkurzają ich wypowiedzi dla mediów. Traktują nas jak ignorantów. Pytam - dlaczego chwaląc bramkarza za obronę, żaden zawodnik nie uderzył się w trakcie wywiadu w pierś za to , że obrona w ostatnich sekundach znowu dała ciała, przeciwnik wypracował sobie pozycję i zdążył oddać groźny rzut !!! Zostało niespełna 12 sek. To kolejna taka sytuacja.

A
AS

Od tej klasy zawodników którzy są obecnie zatrudnieni w Vive  wymagać trzeba o wiele więcej .Drużyna jest bez formy i w wielkim dołku psychicznym bardzo  trudno to będzie poprawić

G
Gość

Co się dzieje z tą drużyną im większe gwiazdy tym słabsze wyniki a przede wszystkim gra. Przecież nie zapomnieli jak się gra w ręczna.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3