Tomasz Lisiński, prezes Odry Opole: Nikt nie myślał o hamowaniu drużyny przed grą o awans [WYWIAD]

Wiktor Gumiński
Wiktor Gumiński
Tomasz Lisiński zapewnia, że mimo braku odpowiedniego stadionu w Opolu, wszyscy w Odrze pragną gry w PKO Ekstraklasie.
Tomasz Lisiński zapewnia, że mimo braku odpowiedniego stadionu w Opolu, wszyscy w Odrze pragną gry w PKO Ekstraklasie. Wiktor Gumiński
Udostępnij:
- Cieszy forma, jaką drużyna prezentowała w kluczowych meczach końcowej części sezonu. To, że niektórzy widzą Odrę jako nowego uczestnika PKO Ekstraklasy nie jest dla nas ani mobilizujące, ani demotywujące. Przed nami jednak szansa, z jakiej się nie rezygnuje. Nie mamy żadnej presji, ale chcemy spełniać swoje marzenia - mówi Tomasz Lisiński, prezes Odry Opole, przed półfinałem baraży o awans do PKO Ekstraklasy. Jutro (26.05) o godz. 18 opolanie zagrają w nim na wyjeździe z Koroną Kielce.

Sezon 2021/22 już teraz uznajecie za bardzo udany?
Udany jest na pewno, aczkolwiek nie popadamy w samozachwyt. Kilka razy potraciliśmy punkty w sposób, w jaki nie powinno było nam się to przytrafić. Jako klub popełniliśmy też pewne błędy nie tylko na płaszczyźnie sportowej. Wiemy, na co musimy położyć szczególny nacisk w przyszłości, bo bez dwóch zdań mamy pole do dalszego rozwoju. Cieszy nas jednak bardzo, że wynikowo obecny sezon już jest bardziej udany od poprzedniego, który przecież był dla nas najlepszym od 20 lat.

Ile scenariuszy rysuje się teraz w głowach działaczy Odry pod kątem przyszłego sezonu?
Wyłącznie dwa. Jeden dotyczy tego, jak drużyna będzie wyglądać w PKO Ekstraklasie, drugi jak w Fortuna 1 Lidze. Przygotowujemy się pod oba warianty, proporcjonalnie rozkładając siły pół na pół. Występów na najwyższym szczeblu rozgrywkowym nie traktujemy jako pewnik, tylko jako wariant.

Pod jakim względem klub najbardziej by zyskał w przypadku uzyskania promocji do PKO Ekstraklasy?
Nie ma obszaru, pod którym należałoby negatywnie rozpatrywać nasz potencjalny awans. Oczywiście konieczność rozgrywania domowych spotkań na stadionie w Lubinie nie byłaby komfortową sytuacją, ale dobrze, że jest taka możliwość. Nikt nie myślał o tym, żeby z tego względu hamować drużynę przed wykonaniem wielkiego kroku sportowego. Przed nami szansa, z jakiej się nie rezygnuje. Ewentualny powrót do elity po 41 latach na pewno zdecydowanie zwiększyłby rozpoznawalność marki, jaką jest Odra Opole. To coś, o czym kolejne pokolenia naszych kibiców czasami nawet nie marzyły. Nie mogę zapewnić, że uda się to osiągnąć, ale wszyscy w klubie gorąco w to wierzymy. Ponadto na pewno zyskalibyśmy w aspekcie finansowym, co automatycznie przełożyłoby się też na podniesienie poziomu sportowego. Jestem przekonany, że gra z najlepszymi zespołami w kraju wyzwoliłaby dodatkowe emocje zarówno wśród zawodników, jak i sztabu szkoleniowego.

Wymowne jest, że w mediach społecznościowych pojawiają się nawet pytania, czy Odra kiedykolwiek grała na najwyższym poziomie rozgrywkowym.
Absolutnie mnie one nie dziwią. To było tak dawno, że czasy te pamiętają jedynie dziadkowie obecnej młodzieży. Choć Odra spędziła w ekstraklasie 22 sezony, ostatnie dwa pokolenia jej kibiców wiedzą o tym wyłącznie z opowieści. Dziś mamy już bardzo dużo, by na ten poziom powrócić, a z każdym kolejnym rokiem będziemy mieć jeszcze więcej. Ponownie stajemy się ważnym punktem na piłkarskiej mapie Polski.

Po awansie klubowy budżet znacząco by się zwiększył?
Nieporównywalnie zyskalibyśmy przede wszystkim na wpływach z transmisji telewizyjnych. Pieniędzy otrzymywanych z nich w PKO Ekstraklasie a Fortuna 1 Lidze nie ma nawet co porównywać. Koszty rywalizacji na najwyższym szczeblu też są co prawda nieporównywalnie wyższe, począwszy od kontraktów dla zawodników, a kończąc na organizacji wydarzeń, ale i tak wyszlibyśmy na tym zdecydowanie na plus. Nasz budżet już od kilku lat jest bardzo stabilny, nawiązujemy współpracę z kolejnymi firmami, lecz gra w PKO Ekstraklasie znacząco ułatwiłaby nam zapewne pozyskiwanie następnych sponsorów.

A niepewność dotycząca waszych przyszłych losów nie utrudnia wam znacząco budowy składu na kolejny sezon?
Absolutnie nie. Prowadzimy już negocjacje z potencjalnymi zawodnikami, których możemy podzielić na trzy zbiory: rozważanych osobno pod kątem PKO Ekstraklasy i Fortuna 1 Ligi oraz branych pod uwagę przy obu poziomach rozgrywkowych. Mamy grupę piłkarzy, którzy przeszli przez nasze sito selekcyjne i jesteśmy nimi zainteresowani mocniej niż innymi. Nasza dalsza strategia transferowa będzie zależeć już od tego, jaki wynik osiągniemy w barażach.

W przypadku awansu drużynę czeka mocna przebudowa?
Nie zakładamy takiego rozwiązania. To właśnie dzięki stabilizacji robimy z roku na rok postępy sportowe. Tego będziemy chcieli się trzymać, więc latem nie należy się u nas spodziewać rewolucji. Pewne zmiany będą, ale tradycyjnie ewolucyjne. Wielu naszych piłkarzy pokazało już swój duży potencjał, ale moim zdaniem żaden z nich nie zaprezentował jeszcze maksimum swoich możliwości. Pod opieką obecnego sztabu szkoleniowego stać ich na jeszcze więcej.

Wypada więc życzyć takiej skuteczności transferowej jak w zimie. Dołączył do was wtedy tylko jeden nowy zawodnik, ale za to ile wniósł do zespołu.
Dokonaliśmy tak naprawdę dwóch transferów, bo obok Łukasza Kędziory, o którym mowa, nasz sztab szkoleniowy wzmocnił też Sławomir Morawski. Jego przyjście traktujemy na równi z pozyskaniem zawodnika, bo dzięki niemu każdy z graczy mógł podnieść swoją indywidualną jakość. Co do Łukasza, w pierwszych dwóch meczach znajdował się on poza kadrą, ale było to świadome działanie. Generalnie błyskawicznie się u nas odnalazł. Jest nie tylko ważnym elementem formacji obronnej, ale dodatkowo może się pochwalić dobrymi liczbami w ofensywie (cztery gole w rundzie wiosennej – red.). Liczymy, że jak najdłużej będzie utrzymywać tak wysoki poziom.

Odkryciem wiosny jest jednak naszym zdaniem Antoni Klimek. Jego eksplozja formy był kontrolowana? Czy też sami w klubie byliście nią powszechnie zaskoczeni?
Antek trafił do nas z drugiej drużyny, na bazie porozumienia pomiędzy jej trenerem Adamem Berbelickim i sztabem szkoleniowym pierwszego zespołu. U nas nie ma innej drogi dla młodych zawodników niż przez ekipę rezerw. I będziemy się tego trzymać, bo jest ona bardzo skuteczna i rzetelnie weryfikuje potencjał poszczególnych piłkarzy. Antek wyróżniał się w Odrze II, więc poszedł wyżej i z czasem dostawał coraz więcej szans grania w Fortuna 1 Lidze. Jego forma nie była dla nas wielkim zaskoczeniem, ponieważ dzięki świetnej współpracy wszystkich trenerów go prowadzących został odpowiednio przygotowany do rywalizacji na tym szczeblu. Wierzę, że nie będzie on ostatnim graczem, który przeszedł podobną drogę.

Od dłuższego czasu w bramce Odry znów stoi inny młodzieżowiec Błażej Sapielak. Motywacją do tego ponownie był Pro Junior System? A może tym razem po prostu wygrał on sportową rywalizację z Mateuszem Kuchtą?
Możliwość pozyskania środków z Pro Junior System jest dla nas bardzo ważnym aspektem, ale w przypadku Błażeja nie to było główną motywacją, by na niego postawić. Już od pewnego czasu był on przygotowywany do tego, by na dłużej wskoczyć między słupki. Podczas trwających negocjacji przyszłego kontraktu z Mateuszem Kuchtą również uświadomiliśmy mu, że chcemy, by Błażej dostawał coraz więcej szans. Przed nim jeszcze dużo pracy, trudnych i dobrych chwil, ale już teraz radzi sobie bardzo dzielnie i ma pełne wsparcie całego zespołu. Zwyczajnie doszedł do wszystkiego ciężką pracą i stopniowo potwierdza, że jest kandydatem do tego, by kiedyś na dobre zostać numerem jeden w bramce Odry.

Z dnia na dzień pojawia się coraz więcej głosów, że to Odra jest faworytem baraży. Co pan na to?
Miło to słyszeć, lecz absolutnie nie wyzwalają one u nas dodatkowego ciśnienia. Nie mamy żadnej presji, ale chcemy spełniać swoje marzenia. Cieszy forma, jaką drużyna prezentowała w kluczowych meczach końcowej części sezonu. Nie była ona przypadkowa, tylko została wypracowana z pomysłem i zaangażowaniem na treningach. To, że niektórzy widzą Odrę jako faworyta nie jest dla nas ani mobilizujące, ani demotywujące. Znamy swoją wartość i chcemy zagrać jak najlepiej. Czas pokaże, czy pozwoli nam to zapisać kolejną wspaniałą, złotą kartę w 77-letniej historii klubu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Tata w klatce stawia córkę na nogi. To niesamowita historia.

Wideo

Materiał oryginalny: Tomasz Lisiński, prezes Odry Opole: Nikt nie myślał o hamowaniu drużyny przed grą o awans [WYWIAD] - Nowa Trybuna Opolska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Echo Dnia Świętokrzyskie
Dodaj ogłoszenie