Tu początek i tu koniec

Agnieszka Wykrota-Przysiwek
Większa część spośród siedmioosobowego zespołu pracowników dzisiejszego Urzędu Stanu Cywilnego, Sylwia Janik, Małgorzata Dąbrowska, zastępca kierownika Barbara Gruszka, Michalina Gryglewicz, a także Anna Kucharczyk i Anna Kisiel. Kierownik Mariusz Wesołow Agnieszka Wykrota-Przysiwek
Najstarsze dokumenty w zbiorach ostrowieckiego USC pochodzą z końca XIX i początku XX wieku, niektóre pisane są rosyjską cyrylicą. Agnieszka Wykrota-Przysiwek

Najstarsze dokumenty w zbiorach ostrowieckiego USC pochodzą z końca XIX i początku XX wieku, niektóre pisane są rosyjską cyrylicą.
(fot. Agnieszka Wykrota-Przysiwek)

Sześćdziesięciolecie swojego istnienia obchodzi w tym roku Urząd Stanu Cywilnego w Ostrowcu Świętokrzyskim, placówka, którą z pewnością odwiedził chociaż raz każdy pełnoletni mieszkaniec naszego miasta, a może nawet i powiatu. Warto wiedzieć, że jest ona nie tylko urzędem, ale i świadectwem historii, poza liczącymi dziesiątki lat dokumentami opowiadającymi o kolejnych ludzkich losach, zgromadzone są tu bowiem księgi sprzed 1915 roku, z czasów zaborów, pisane rosyjską cyrylicą. Właśnie w tym miejscu widać dokładnie, jak życie zatacza prawdziwe koło, od narodzin, przez małżeństwo, aż po śmierć.

Ślubów w roku 1970 udzielał ówczesny kierownik Urzędu Stanu Cywilnego Bolesław Strużycki. archiwum Urzędu Stanu Cywilnego

Ślubów w roku 1970 udzielał ówczesny kierownik Urzędu Stanu Cywilnego Bolesław Strużycki.
(fot. archiwum Urzędu Stanu Cywilnego)

Historia Urzędu Stanu Cywilnego w Ostrowcu Świętokrzyskim rozpoczyna się dokładnie 1 stycznia 1946 roku, kiedy to na mocy dekretu z września 1945 roku w naszym mieście, podobnie jak i w całej Polsce, powołano państwową, powszechną i jednolitą świecką rejestrację stanu cywilnego. Uznano to za konieczne, ponieważ do końca 1945 roku na terenie całego kraju obowiązywały przepisy dzielnicowe, pochodzące jeszcze z okresu rozbiorów, a co za tym idzie, różne systemy rejestracji aktów stanu cywilnego.

Narodził się urząd

Dokładnie 1 stycznia 1946 roku, na mocy dekretu z września roku poprzedniego, w naszym mieście powołano do życia Urząd Stanu Cywilnego. Jego funkcjonowanie, a także sposób rejestracji aktów oparto na przepisach prawa francuskiego sięgającego 150 lat wstecz, bo z roku 1792. Na czele Urzędu Stanu Cywilnego w Ostrowcu Świętokrzyskim, jako pierwszy w roku 1946 stanął ówczesny przewodniczący Prezydium Miejskiej Rady Narodowej Walenty Ślimakowski. Urzędnikiem Stanu Cywilnego, bo tak się wówczas nazywała ta funkcja, był do roku 1952. - Doświadczenia Urzędu Stanu Cywilnego już w pierwszych latach pokazały, że niezbędna jest modyfikacja przepisów o rejestracji stanu cywilnego. W roku 1955 ogłoszone zostało nowe prawo o aktach stanu cywilnego, na mocy którego rozszerzono zakres uprawnień kierownika placówki. Kolejną zmianę wprowadziła ustawa z 1986 roku, regulująca sprawy związane z rejestracją stanu cywilnego - wyjaśnia Mariusz Wesołowski. - Od tamtego czasu kierownikowi urzędu przysługuje prawo rozstrzygania we wszystkich sprawach objętych działalnością USC. Od wejścia w życie tej ustawy była ona wielokrotnie nowelizowana, a to w ślad za zmianami kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, wejściem w życie konkordatu i reformą administracji publicznej. Od maja ubiegłego roku kierownicy urzędów stanu cywilnego mają dodatkowo uprawnienia co do zmian imion i nazwisk - informuje kierownik Wesołowski.

Świadectwo historii

Trzeba pamiętać, że Urząd Stanu Cywilnego to nie tylko placówka, ale i świadectwo historii naszego regionu i jego mieszkańców zgromadzone chociażby w opasłych tomach sprzed dziesiątek lat. Okazuje się bowiem, że właśnie w bogatym księgozbiorze ostrowieckiego USC znajdują się nawet księgi pisane w języku rosyjskim, tak zwaną cyrylicą. Pochodzą one z XIX i początku XX wieku, a dotyczą wiernych parafii: Denków, Mychów, Szewna, Ostrowiec Świętokrzyski, a także mieszkańców wyznania Mojżeszowego. - Rosyjski ślad w księgozbiorach jest nieprzypadkowy, można właściwie powiedzieć, że oczywisty. Mianowicie na obszarze dawnego Królestwa Polskiego w latach 1868-1905 duchowni parafii rzymskokatolickich byli zmuszani do sporządzania ksiąg metrykalnych jedynie w języku rosyjskim, zupełnie wbrew przepisom, które nakazywały prowadzenie aktów w tych parafiach równolegle po polsku i po rosyjsku. Dwujęzyczność została przywrócona dopiero w 1905 roku i trwała do 1915 roku. Z kolei księgi stanu cywilnego innych wyznań od roku 1868 do 1915 były prowadzone na tym obszarze wyłącznie po rosyjsku - opowiada Mariusz Wesołowski. - W naszym archiwum znajdują się dokumenty z różnych epok, dotyczące naprawdę przeróżnych zdarzeń i kolei ludzkich losów. Są odpisy potwierdzające małżeństwo czy narodziny pochodzące z pierwszych lat ubiegłego stulecia, dotyczące głównie ówczesnych włościach, szlachty. Są jednak i dokumenty obrazujące tragiczną historię naszego narodu, jak odpisy z pierwszej połowy lat 40. XX wieku, wydawane w obozie koncentracyjnym Auschwitz, a dotyczące śmierci mieszkańców naszego miasta i regionu - Mariusz Wesołowski pokazuje pożółkłe kartki pisane w języku niemieckim, na których wyraźnie widać swastykę.

Nadgryzione zębem czasu

Jednym z ciekawszych dokumentów, zgromadzonych w ostrowieckim USC, przez dziesiątki lat zapomnianym, a na dodatek nie figurującym w żadnym katalogu, jest raptularz urodzonych ostrowczan pochodzenia żydowskiego, o którym pisaliśmy na naszych łamach również w ostatni wtorek. Zabytkową księgę odnalazł, trochę przez przypadek, kierownik Mariusz Wesołowski w trakcie prowadzonej inwentaryzacji dokumentów zgromadzonych w urzędzie. - Zdziwiło mnie, że wyraźnie "nagryziona" zębem czasu i przypieczętowana czerwonym lakiem księga nie figuruje w żadnych dotychczasowych katalogach aktów stanu cywilnego urzędu. Okazało się, że zabytkowy dokument to raptularz urodzonych w naszym mieście i regionie od 1 stycznia 1936 roku do 9 października roku 1942 - wyjaśnia kierownik Wesołowski. Okazało się, że opasły raptularz dotyczy ostrowieckich Żydów. Można się z niego dowiedzieć, czym zajmowali się rodzice przychodzących wówczas na świat dzieci, z jakich pochodzili rodzin, w jakim byli wieku, jaki mieli zawód, kiedy się urodzili i wzięli ślub, w jakim rejonie Ostrowca, Bodzechowa czy Szewnej byli zameldowani. - Odnaleziony raptularz to kawałek historii i tradycji naszego regionu. Nie tylko dla historyków, ale mieszkańców, którzy interesują się dziejami najbliższych okolic, to fascynująca lektura, która obrazuje przekrój ówczesnego społeczeństwa - podkreśla Wesołowski. - Poza tym w pisanym w języku polskim dokumencie można odnaleźć nazwy ulic, których nie ma w ogóle na mapie dzisiejszego Ostrowca Świętokrzyskiego, jak Pierackiego, Bagno, Irczaka, Zatylna, Kuniowska, Florjańska, Legionów, Garwale, Radomska - wylicza Mariusz Wesołowski, pokazując na zapisaną drobnym pismem opasłą księgę. Właśnie z niej można wywnioskować, że obecna ostrowiecka dzielnica Gutwin była wówczas ulicą, zaś Denków należał do gminy Bodzechów.

Podwójna rocznica

Tegoroczne obchody 60-lecia istnienia ostrowieckiego Urzędu Stanu Cywilnego zbiegają się z 30 rocznicą prowadzenia ksiąg nie tylko dla mieszkańców gminy Ostrowiec Świętokrzyski, ale i Bodzechów. - Pierwszego lipca 1976 roku zlikwidowane zostały urzędy stanu cywilnego w Szewnie i Bodzechowie, archiwum ksiąg i akt zbiorczych zostały przekazane do ostrowieckiej placówki, która od tamtego czasu obsługuje także interesantów z gminy Bodzechów - wyjaśnia kierownik Wesołowski. - Chociaż należy dodać, że tak naprawdę ostrowiecki USC wydaje dokumenty dla mieszkańców całego powiatu, a wiążę się to z faktem, że właśnie w szpitalu na terenie naszej gminy przychodzi na świat niemal sto procent małych mieszkańców naszego powiatu i to my wydajemy akty dla ich rodziców, mieszkańców wszystkich sześciu gmin. Do roku 1997 ostrowiecki Urząd Stanu Cywilnego mieścił się w salach magistratu, od dziewięciu lat ma siedzibę w odnowionym pałacyku przy ulicy Siennieńskiej.

Praca pełną parą

O tym, jak wiele mieszkańców naszego miasta i powiatu odwiedza rocznie Urząd Stanu Cywilnego w Ostrowcu Świętokrzyskim mogą świadczyć zestawienia z 2005 roku. Urzędnicy placówki przez cały ubiegły rok wydali ponad 22,5 tysiąca odpisów z akt stanu cywilnego, podczas gdy w tym samym czasie zarejestrowano blisko 7300 różnych zdarzeń, jak urodzenia, małżeństwa, zgony, rozwody, separacje, adopcje dzieci, uznania ojcostwa, wzmianki w miejscowym księgozbiorze, zmiana imion i nazwisk.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie