Wilki w świętokrzyskich lasach! Paweł Kosin z Nadleśnictwa Daleszyce wyjaśnia szczegóły głośnej śmierci wilczycy i ostrzega, żeby uważać

Paulina Baran
Paulina Baran
-15 lat temu wilki zasiedliły rozległy kompleks leśny Lasów Suchedniowskich, a następnie kolejne większe kompleksy leśne regionu – Lasy Starachowickie, Lasy Stąporkowskie, Lasy Cisowskie, Świętokrzyski Park Narodowy czy Puszczę Iłżecką - wyjaśnia Paweł Kosin z Nadleśnictwa Daleszyce.
W Świętokrzyskiem bytuje około 60 wilków, a proceder kłusownictwa za pomocą wnyków jest wciąż obecny w naszym regionie. Paweł Kosin z Nadleśnictwa Daleszyce opisuje głośną ostatnio sprawę śmierci wilczycy złapanej w pułapkę kłusowniczych sideł oraz wyjaśnia, gdzie możemy natknąć się na te znajdujące się pod ochroną zwierzęta.

W ostatnią niedzielę jeden z leśniczych Nadleśnictwa Daleszyce dostał informację o znalezieniu martwego wilka na terenie swojego leśnictwa. Niezwłocznie udał się na miejsce w celu potwierdzenia informacji. Niestety okazało się, że jest ona prawdziwa.

Na miejsce zostali wezwani strażnicy leśni, którzy dokonali oględzin i zabezpieczyli miejsce znalezienia wadery. Truchło wilczycy leżało w jodłowym młodniku, z dala od uczęszczanych szlaków. Na szyi wilka była zaciśnięta pętla stalowej linki. Wszystko jednak wskazuje na to, że wilczycę podrzucono w to miejsce bo sidła były odcięte, a na miejscu nie było śladów sugerujących walkę o życie drapieżnika. Najprawdopodobniej wilczyca złapała się we wnyki zastawione na sarny i w męczarniach skonała. Kłusownik zaś po fakcie przeciągnął wilka w inne miejsce. Najprawdopodobniej wilk padł ofiarą kłusownika przez przypadek, zwykle sidła bowiem są zastawiane na zwierzynę płową (sarny, jelenie) oraz dziki.

WIĘCEJ: Martwy wilk na terenie nadleśnictwa Daleszyce! "Najprawdopodobniej zginął w męczarniach". Leśnicy alarmują, policja szuka kłusowników

Służby w akcji
Pracownicy Nadleśnictwa Daleszyce poinformowali o zdarzeniu wszystkie właściwe służby – Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Kielcach, Powiatowego Lekarza Weterynarii w Kielcach, Państwową Straż Łowiecką w Kielcach oraz Policję.

Na miejsce odnalezienia wilczycy przybył również policyjni technicy, którzy zabezpieczyli ślady oraz truchło zwierzęcia. Policja wszczęła postępowanie zmierzające do wykrycia sprawcy przestępstwa.

W Świętokrzyskiem bytuje około 60 wilków

Przypominamy, że wilki od wczesnych lat 90 XX wieku, są w Polsce objęte ścisłą ochroną gatunkową. Dzięki tym działaniom gatunek znajdujący się pół wieku temu na krawędzi wyginięcia (jego populacja w całym kraju spadła do około 100 osobników) zaczął się odradzać i wracać na tereny, na których występował przed laty, między innymi w Góry Świętokrzyskie. - Pierwsze obserwacje wilków, po wieloletniej przerwie, pojawiły się około 15 lat temu, gdy leśnicy z Nadleśnictwa Suchedniów zaobserwowali na swoim terenie osobniki, które przybyły w Lasy Suchedniowskie ze wschodnich regionów kraju. Wilki zasiedliły wówczas rozległy kompleks leśny Lasów Suchedniowskich, a następnie kolejne większe kompleksy leśne regionu – Lasy Starachowickie, Lasy Stąporkowskie, Lasy Cisowskie, Świętokrzyski Park Narodowy czy Puszczę Iłżecką. Dziś naukowcy pod kierunkiem profesora Romana Guli z Polskiej Akademii Nauk, szacują liczebność populacji w świętokrzyskim na około 60 sztuk -wyjaśnia Paweł Kosin.

Znaleziona, martwa wilczyca jest prawdopodobnie jednym z osobników bytujących w Lasach Cisowskich, gdzie od kilku lat obserwowana jest rodzina wilcza wyprowadzająca kolejne mioty młodych.

Proceder kłusownictwa za pomocą sideł (wnyków) jest w naszym regionie wciąż obecny, wprawdzie skala tego typu przestępstw jest już znacznie mniejsza niż przed laty, ale nie brakuje przestępców nielegalnie pozyskujących dziczyznę za pomocą pętli z drutu i stalowej linki.

Wnykarstwo jest w Polsce przestępstwem zagrożonym do 5 lat więzienia. Zakazane jest również samo ich posiadanie. Niestety jest najpowszechniejszą formą kłusownictwa.

Co zrobić w przypadku znalezienia wnyków (sideł) w lesie?
- Należy poinformować straż leśną, państwową straż łowiecką lub policję. W żadnym wypadku nie wolno ich zdejmować samodzielnie. W ten sposób można zatrzeć ślady przestępstwa. Trzeba też będzie udowodnić w razie kontroli wymienionych służb, że zdjęte wnyki nie należą do nas. Nade wszystko chodzi również o nasze bezpieczeństwo - zaznacza Paweł Kosin.

Jak działają wnyki?
- Wnyki zwane też sidłami to zwykle pętle z drutu czy linek stalowych, które stanowią śmiertelne zagrożenie dla zwierząt, które w nie wejdą. Zwykle zakładane są na szlakach migracyjnych zwierząt na wysokości ich głowy. Pętle zaciskają się na ciele zwierzęcia przy próbie poruszenia się i uniemożliwiają uwolnienie się. Zwykle sidła są przymocowane do drzew, czasem do specjalnie w tym celu wbitych kołków. Zwierzęta we wnyku zwykle umierają w długotrwałym cierpieniu - informuje Nadleśnictwo Daleszyce.

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Marcin Debrowski

A skąd wiadomo że to nie myśliwi czy ci ze straży łowieckiej? Pochopnie nie skreślać z listy. Bo normalny człowiek nie poluje.

Dodaj ogłoszenie