Wojna z inwazją obcych gatunków. Złamiesz przepisy - za to grozi więzienie i nawet milion złotych kary [ZDJĘCIA]

Mateusz Bolechowski
Mateusz Bolechowski
Trawianka jest jednym z najbardziej inwazyjnych gatunków ryb w Polsce.
Trawianka jest jednym z najbardziej inwazyjnych gatunków ryb w Polsce.
Polskie prawo będzie surowe dla tych, którzy wypuszczają na wolność obce gatunki zwierząt. Wkrótce wejdzie w życie Ustawa o Gatunkach Obcych, już podpisał ją prezydent. Wielu ludzi nie ma świadomości, że działając z dobrego serca, stają się przestępcami. Kary są drakońskie.

W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat przyroda w Europie zmieniła się w takim stopniu, że Unia Europejska i poszczególne kraje postanowiły zareagować. Z powodu działalności człowieka do środowiska dostało się wiele nowych gatunków roślin i zwierząt. Na liście gatunków obcych i inwazyjnych, opublikowanej przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska, znalazło się 58 gatunków zwierząt i 60 gatunków roślin. Nowa ustawa zabrania przywożenia ich do Polski, hodowania, sprzedawania i rozmnażania. Złamanie tych zakazów będzie surowo karane. Zgodnie z Artykułem 33 ten, kto narusza zakaz, wprowadzając do środowiska lub przemieszczając do środowiska Inwazyjny Gatunek Obcy, stwarzający zagrożenie dla Polski, podlega administracyjnej karze pieniężnej w wysokości do 1 000 000 złotych. Karę wymierza regionalny dyrektor ochrony środowiska. Dodatkowo ten, kto złamie zakaz, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Za co taka kara?

Co oznacza „wprowadzenie do środowiska Inwazyjnego Gatunku Obcego”? To może być choćby niedopilnowanie hodowanego zwierzęcia, wypuszczenie na wolność ryb lub raków z akwariów. - Wielu ludziom wydaje się, że wypuszczając żółwia czy raka obcego gatunku na wolność, postępuje humanitarnie. Tymczasem w większości przypadków nie są one przystosowane do życia u nas i skazywane na śmierć. W przypadku zwierząt, które u nas sobie poradzą, to stwarza duże zagrożenie dla naturalnie występujących gatunków. Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że takie działania są złe i sprzeczne z prawem - wyjaśnia pochodzący z Bliżyna doktor Wojciech Solarz z Instytutu Ochrony Przyrody Polskiej Akademii Nauk w Krakowie. Od ponad 20 lat zajmuje się inwazjami obcych gatunków w Polsce, brał udział w pracach nad ustawą.

Obcy w domu i co dalej?

Na liście obcych gatunków jest wiele takich, które hodują akwaryści, można je kupić w sklepach zoologicznych. Co mają zrobić ich posiadacze, żeby nie narażać się na karę? Mają możliwość zatrzymać zwierzę do jego naturalnej śmierci, pod warunkiem że zgłoszą jego posiadanie do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i uzyskają zgodę. Wówczas większe zwierzęta muszą zostać zaczipowane na koszt właściciela, mniejsze mają być przetrzymywane w pojemniku uniemożliwiającym ucieczkę. Drugim rozwiązaniem jest humanitarne uśmiercenie zwierzęcia przez weterynarza. Kto nie zgłosi swojego pupila w terminie 6 miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy, podlega karze aresztu albo grzywny.

Straszne rośliny

Czy gatunki uznane za obce i inwazyjne rzeczywiście są tak groźne? - Inwazje to potężny problem w skali świata. Obecna pandemia koronawirusa to przecież też inwazja obcego gatunku, który rozprzestrzenia się przez człowieka. Dużo mówi się dziś o groźnym dla ludzi barszczu Sosnowskiego. Walka z tą rośliną kosztuje samorządy mnóstwo pieniędzy. A była sprowadzona jako pasza dla bydła. Rdestowce tworzą w Polsce całe połacie, ich korzenie potrafią niszczyć drogi czy instalacje podziemne. Dramatem jest to, co dzieje się z Nawłocią Kanadyjską. Sprowadzono ją jako roślinę ozdobną, bo jesienią pięknie kwitnie na żółto. Nazywano ją mimozą, to o niej śpiewał Czesław Niemen. Dziś jadąc przez świętokrzyskie, wszędzie widzę jej łany. Zajmuje coraz to nowe tereny. Tam, gdzie rośnie, nie ma innych gatunków roślin, a co za tym idzie, owadów, w tym motyli i innych zwierząt. Zostaje tylko nawłoć – mówi doktor Solarz.

Wypierają nasze gatunki

Inwazyjne zwierzęta wypierają rodzime gatunki. Świetnymi przykładami tego są dwa gatunki ryb – trawianka i sumik karłowaty. Wpuszczone przez akwarystów i wędkarzy, świetnie zaadoptowały się do naszych warunków. Mają małe wymagania i są bardzo żarłoczne. Zajmują coraz to nowe tereny. W zamkniętych, niewielkich zbiornikach potrafią wytępić wszystkie inne ryby, zjadając ich ikrę i narybek. Nie jest rzadkością sytuacja, gdy w niewielkim zbiorniku żyją wyłącznie sumiki albo trawianki. Także ludzie odpowiedzialni są za wpuszczenie do wód raków pręgowanych, luizjańskich i marmurkowych. - Przenoszą raczą dżumę, śmiertelną chorobę, która zniszczyła większą część populacji raka szlachetnego w Polsce. W przypadku raka marmurkowego wystarczy, że na wolność przedostanie się jeden osobnik. Ten gatunek rozmnaża się wyłącznie przez partenogenezę, samica rodzi kolejne samice.

Przenoszą groźne zarazki
Norka amerykańska, uciekinier z ferm futrzarskich, która dziś występuje u nas powszechnie, odpowiada za ginięcie wielu gatunków ptaków lęgnących się na ziemi. Jeleń sika jest nosicielem bardzo groźnego, azjatyckiego pasożyta, który przeniósł się już na sarny, łosie, daniele i jelenie szlachetne, a nawet na żubry. Występuje nawet u zwierząt hodowlanych, choćby owiec. W dodatku sika krzyżuje się z jeleniem szlachetnym. Szopy pracze to sprawni drapieżcy, niszczą lęgi ptaków, tępią chronione płazy, w dodatku przenoszą nicienie groźne także dla ludzi, atakujące oczy. Mogą nawet doprowadzić do śmierci. Gęsiówki egipskie, które uciekły z mini zoo na Śląsku, dziś lęgną się na wolności. Są silnie ekspansywne i agresywne wobec innych ptaków, przepędzają je z siedlisk. Stanowią konkurencję nawet dla dużo większych od siebie łabędzi.

Drastyczne rozwiązania

Państwo wkrótce ma zacząć walkę z inwazyjnymi gatunkami. Po części już się to dzieje. Jakiś czas temu ograniczono lub zlikwidowano hodowle bizonów i jeleni sika. Wędkarzy, którzy złowią rybę lub raka znajdujące się na liście obowiązuje „zakaz wypuszczania ich do środowiska”. W praktyce – powinni je zabić. Odnalezione barszcze Sosnowskiego są niszczone. - Prowadzimy pilotażowe programy odłowu obcych gatunków żółwi i raków. Żółwie na razie trafiają do jednego z ośrodków, raki uśmiercamy – informuje Wojciech Solarz. Prawdopodobnie będą prowadzone odstrzały gęsiówek egipskich, szopów i piżmaków. Z pewnością wywoła to protesty obrońców praw zwierząt. - Zabijanie zapewne nie spowoduje likwidacji tych gatunków w naturze, może je ograniczyć. Ważne jest informowanie społeczeństwa, dlaczego trzeba walczyć z inwazją - przekonuje naukowiec.

Zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć najbardziej inwazyjnych gatunków zwierząt i roślin w Polsce.

Mniej wina w Europie

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Złodziej Podolski
Kolejne martwe prawo :)
Dodaj ogłoszenie