Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo: drewniany skarb sprzed czterech wieków [odc. 6–cerkiew Radruż

Redakcja

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Drewniana perła Podkarpacia, wpisana cztery lata temu na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Trzeba koniecznie ją zobaczyć, żeby na chwilę przenieść się czterysta lat wstecz. Kolejny przystanek na podkarpackim odcinku Wschodniego Szlaku Rowerowego Green Velo to Radruż. Właśnie tutaj amatorzy jazdy na dwóch kółkach, niemal przy granicy z Ukrainą, mogą zobaczyć niezwykłą cerkiew pod wezwaniem Św. Paraskewy

Właściwie można mówić o małym cudzie. Drewniana budowla, jedna z najstarszych w Polsce, licząca ponad czterysta lat, przetrwała wszelkie zawieruchy, nie spłonęła, nie zapadła się, nie zniszczyła jej żadna władza. Sędziwy drewniany budynek, otoczony murem niczym warownia, zachwyca dziś turystów z Polski i całego świata.

Wpisanie tak cennego obiektu na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO cztery lata temu spowodowało większe zainteresowanie cerkwią wśród turystów, chociaż pani Janina, przewodnik po radruskiej cerkwi sama przyznaje, że dopiero Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo przysporzył obiektowi więcej turystów.

Cerkwię zbudowano za panowania Stefana Batorego - króla, który nigdy nie porozumiewał się z poddanymi po… polsku, bo go nie znał. Na szczęście węgierski władca biegle władał łaciną, podobnie jak cały polski dwór, więc problemów komunikacyjnych nie miał.

Oczywiście sam król cerkwi nie stawiał. Fundatorem cerkwi był starosta lubaczowski i jednocześnie poseł na sejm Jan Płaza. Cerkiew powstała na niewielkim owalnym wzniesieniu nad potokiem Radrużka i wraz z dzwonnicą cała jest otoczona murem, co nadaje jej charakter obronny. I ten mur się zresztą przydawał w czasie tatarskich najazdów, gdy okoliczni mieszkańcy chronili się przed najeźdźcami właśnie tutaj.

Każdy turysta, który wchodzi do świątyni, od razu czuje wiekowy zapach sędziwego drewna. Nic dziwnego, budynek powstał bowiem ze ściętych jodeł i dębów.

Cerkiew można zwiedzać wewnątrz i to siedem dni w tygodniu. O jej historii opowiada gościom tutejsza przewodniczka opiekunka i pasjonatka tego miejsca, Janina Kulczycka. To właśnie ona prowadzi turystów do ściany ikonostasowej oraz do prezbiterium, gdzie zachowały się oryginalne polichromie, malowane wprost na drewnie w 1648. Sam dawny ikonostas znajduje się obecnie w składnicy ikon w Łańcucie, który także leży na szlaku Green Velo, a jedną z ikon można też oglądać w muzeum w Lubaczowie.

Ciekawostką w okolicy jest także znajdujący się przed wejściem do cerkwi cmentarz, bo na jednym z nagrobków widać napis z którego wynika iż jedna ze zmarłych, była najdłużej żyjącą kobietą na świecie. Ale to tylko pomyłka rzemieślnika, który prawdopodobnie był analfabetą i nie potrafił wpisać prawidłowych dat urodzin i śmierci.

A więcej informacji o cerkwi i Wschodnim Szlaku Rowerowym Green Velo, można znaleźć na www.greenvelo.pl

Dodaj ogłoszenie