Wystawę fotografii Stanisławy Zacharko otwarto obok lwowskiego majdanu

Lidia Cichocka
Na lwowskim ratuszu  wszystko mówiący baner: Wolne miasto wolnych ludzi.
Na lwowskim ratuszu wszystko mówiący baner: Wolne miasto wolnych ludzi.
Udostępnij:
Polską wystawę fotografii kielczanki Stanisławy Zacharko otwarto w piątek 21 lutego obok majdanu we Lwowie. W świetle tego, co działo się na Ukrainie nabrała ona nowego wymiaru zachęcając do dialogu i wzajemnego szacunku.
Lwowski majdan koło pomnika Szewczenki, przez całą dobę spotykali się tu ludzie, oglądali relacje z majdanu w Kijowie, przemawiali, modlili się, oddawali
Lwowski majdan koło pomnika Szewczenki, przez całą dobę spotykali się tu ludzie, oglądali relacje z majdanu w Kijowie, przemawiali, modlili się, oddawali cześć pomordowanym i zagrzewali do walki.

Lwowski majdan koło pomnika Szewczenki, przez całą dobę spotykali się tu ludzie, oglądali relacje z majdanu w Kijowie, przemawiali, modlili się, oddawali cześć pomordowanym i zagrzewali do walki.

Most Kultury to cykl polsko-ukraińskich spotkań artystycznych, których celem jest łączenie narodów polskiego i ukraińskiego poprzez sztukę. Jego pomysłodawcą jest Konsul Generalny RP we Lwowie Jarosław Drozd a organizatorami dyrektor Biura Wystaw Artystycznych w Kielcach Stanisława Zacharko, prof. Orest Holubets z ASP we Lwowie oraz Andrzej Słomski, Konsul RP we Lwowie. Do tej pory w ramach Mostu Kultury swą twórczość prezentowali m.in. Marek Wawro, Radosław Nowakowski, wystawa fotografii Boża sprawa była siódmą prezentacją. Planowano ją na długo przed tym nim na majdanie w Kijowie stanął tłum domagający się reform i utrzymania prounijnego kursu.

Konsul znając treść wystawy postanowił nie odwoływać jej. Dopóki nie padły pierwsze strzały w Kijowie a we Lwowie doszło do ataku na rządowe budynki wydawało się, że sytuacja jest całkiem bezpieczna. - Dzisiaj może wydarzyć się wszystko - przyznał Andrzej Słomski w czwartek, kiedy ogłoszono żałobę narodową i w świat popłynęły wieści o ponad 70 zabitych na ulicach Kijowa.

W środę, kiedy przekraczaliśmy granicę na przejściu w długich kolejkach stały tiry i samochody osobowe. Po drugiej stronie było jednak spokojnie, demonstranci wiecujący na rynku w Mościskach zdążyli się rozejść, rozebrano blokadę na drodze wiodącej do przejścia w Medyce.

Na wysokości Sudowej Wiszni, na międzynarodowej drodze płonęły opony tarasując jeden pas ruchu. Ogień miał zatrzymywać ciężarówki jednak tych nie było widać, osobowe auta omijały przeszkodę ruchem wahadłowym. We Lwowie, w którym w nocy z wtorku na środę protestujący Ukraińcy - prawie bez oporu - zdobyli siedziby milicji, prokuratury i służb specjalnych SBU (w ręce opozycji dostała się broń, spalono milicyjne i prokuratorskie akta, zdewastowano pomieszczenia) było spokojnie. O zamieszkach świadczyły powybijane szyby w oknach, swąd spalenizny, dokumenty wyrzucone na bruk. Od razu po uspokojeniu tłumu zabrano się za sprzątanie. Władzę zaczęła sprawować opozycyjna Rada Narodowa.

Obok pomnika Tarasa Szewczenki w samym centrum miasta na majdanie stał tłum wysłuchujący doniesień z Kijowa. Na telebimie wyświetlano obraz płonących budynków, starć z Berkutem. W czwartek te doniesienia były jeszcze tragiczniejsze, pojawiły się komunikaty o zastrzelonych przez snajperów demonstrantach.

Przed lwowskim ratuszem, na którym zawieszono potężny baner: Wolne miasto wolnych ludzi, zaczęto
przypinać fotografie pomordowanych. Niestety, przybywało ich z każdą chwilą, bo wśród zabitych w Kijowie było wielu mieszkańców Lwowa. Wieści o nich rozchodziły się lotem błyskawicy: 21-letni student politechniki lwowskiej, jedyne dziecko po którym rozpaczają rodzice, przyjaciele, znajomi. 28-letniego wykładowcę Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego na Placu Niepodległości w Kijowie zastrzelił snajper. Telewizja pokazywała reakcje ludzi: nikt nie miał wątpliwości: nie można zejść z barykad. Pojawiły się też migawki z polskich szpitali, które przyjęły rannych. Karetki ich wiozące mimo blokady przejść granicznych przepuszczano.

Życie na majdanie toczyło się 24 godziny na dobę. Na straganach, na których zawsze sprzedawano pamiątki pojawiły się w niezwykłej ilości symbole Ukrainy, w niedawno otwartym kościele św. Piotra i Pawła modlono się o zwycięstwo, zbierano i rozdawano dary potrzebującym.
Ludzie jak zwykle chodzili do pracy, studenci, także polscy, na zajęcia. Działały sklepy, banki. Do bankomatów ustawiały się kolejki, ludzie obawiali się, że stracą oszczędności, ale problemy z wypłatami, jeśli pojawiały się były tylko chwilowe. Tłoczniej było na stacjach benzynowych. Zamknięto natomiast wszystkie muzea. - Obawiamy się prowokacji, niszczenia i kradzieży - przyznawał dyrektor muzeum.

Obawa przed prowokacją, pogłoski o kilkuset wysłanych ze wschodu najemnikach, którzy mają przyjechać do Lwowa elektryzowała i mobilizowała ludzi. Natychmiast powstała Samoobrona mieszkańców. Kilkunastoosobowe patrole krążyły przez całe noce po ulicach pilnując porządku, przed ratuszem odprawiano rowerowe patrole, które miały ostrzegać przed zagrożeniem. Przez miasto przemykały autokary wypełnione mężczyznami w czarnych kurtkach a ich jedynym oznaczeniem była tabliczka: Nieregularny. Prawdopodobnie wewnątrz byli tzw. aktywiści, ale do starć z nimi nie doszło.
Z niepokojem patrzyliśmy na grupy mężczyzn stojących obok polskiego konsulatu, na zaparkowane osobowe samochody z kierowcami wewnątrz. Okazało się, że to także samoobrona pilnująca by nie doszło do prowokacji, ataku na konsulat. Wśród stojących w noc i w dzień byli studenci, ale także milicjanci w cywilnych ubraniach, bo mundury stracili w trakcie ataku na ich koszary. Konsul Generalny częstował pilnujących konsulatu gorącą herbatą i kawą.

W takim nastroju, grozy bo nie wiadomo co przyniosą najbliższe dni, ale i wielkiej nadziei na odzyskanie prawdziwej wolności toczyły się przygotowania do wystawy. Ulokowano ją galerii Garego Bowmana w centrum Lwowa, kilka minut drogi od majdanu.

Boża sprawa to zbiór fotografii, których wspólnym elementem jest fragment ulotki: biało czerwone słowa Boża Sprawa. - Fotografowałam je na lwowskich ulicach w czasie jednego z poprzednich pobytów - wyjaśniała Stanisława Zacharko. - Odseparowane od treści ulotki tworzą nową jakość. Bożą sprawą czy też dziełem bożym czynią wszystko wokół, zachęcają do dialogu, do uważnego spojrzenia na świat wokół. Nie znam intencji tego, kto je naklejał, ale te słowa zaczęły wbrew czy też zgodnie z jego intencjami, żyć własnym życiem, komunikują się z nami, wyzwalają emocje a w kontekście tego, czego doświadczają mieszkańcy Ukrainy nabierają dodatkowego, znacznie głębszego wymiaru.
Stanisława Zacharko opowiadała o wystawie i jej przesłaniu w kilku telewizjach. Często pytano ją o stosunek Polski do ostatnich wydarzeń na Ukrainie. - Jestem dumna z mojego miasta, z Kielc z których pochodzę, bo tuż po tym gdy na majdanie znowu stanęli ludzie miasto na znak poparcia kupiło i wywiesiło ukraińskie flagi. Organizujemy pomoc, ogłaszamy zbiórki. My, artyści zachęcamy do dialogu i poznawania się poprzez uniwersalny język sztuki.

Na dowód, że ten język działa na zakończenie rozmowy ze Stanisławą Zacharko puszczono bijącą rekordy popularności piosenkę polskiej grupy Taraka "Podaj Rękę Ukrainie". Pierwszy raz zagrano ja 1 lutego na majdanie, transmisję oglądało 10 milionów widzów.

Wystawę Boża sprawa otwarto czcząc minutą ciszy pamięć bohaterów, tych, których zamordowano w ostatnich dniach. Kilkadziesiąt osób z Konsulem Generalnym przedstawicielami mera miasta, środowisk artystycznych obejrzało zdjęcia z miejsc, które dobrze znają, ale na które nigdy nie patrzyli tak uważnie.

0 godz. 21 w wielu lwowskich oknach zapłonęły świece zapalone w geście solidarności a o 23 na majdanie pożegnano zamordowanych przez snajperów w Kijowie mieszkańców Lwowa. Porozumienie, które podpisano kilka godzin wcześniej nie satysfakcjonowało mieszkańców. Majdan nie opustoszał, bo ludzie mają świadomość, że trzeba walczyć do końca. Kiedy opuszczaliśmy Lwów wzrok wszystkich skierowany był na obradujący parlament. Za kilka godzin do tłumu na majdanie w Kijowie miała przemówić Julia Tymoszenko.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

h
hall

dyrektor, artysta, recenzent, sprawozdawca , wszystko w jednym. Olbiński supportował wielką wystawę artystów świętokrzyskich, która odbędzie się za tydzień w BWA( słowa dyrektor). Chyba jednak mistrz rozgrzewał przed inna wystawą. Pracownik państwowy przemianował się na etatowego państwowego artystę- porobiło się.

A
Andrzej

Nie kompromituj się zacharko. Lepiej od razu przyznaj sobie sama nagrodę, bo przecież będziesz w Kielcach weteranką walk na barykadach.

Więcej informacji na stronie głównej Echo Dnia Świętokrzyskie
Dodaj ogłoszenie