Wzruszające pożegnania w Łomża Vive Kielce. "Odchodzę, ale moje serce zostaje tutaj"

Paweł Kotwica
Paweł Kotwica
Krzysztof Lijewski został "wyhuśtany" przez kolegów z drużyny.
Krzysztof Lijewski został "wyhuśtany" przez kolegów z drużyny. Dawid Łukasik
Po niedzielnym meczu Łomża Vive Kielce - Orlen Wisła Płock, kończącym sezon 2020/21 w PGNiG Superlidze piłkarzy ręcznych (kielczanie wygrali po rzutach karnych), żegnano zawodników, którzy odchodzą z kieleckiego klubu. Łomża Vive po raz 18. zostało mistrzem Polski.

Młody obrotowy, Sebastian Kaczor grał w Kielcach tylko przez rok, teraz przenosi się do Górnika Zabrze. - Obiecuję, że jeszcze tu wrócę, bo czuję się tu jak w domu! - mówił „Kaczka” do kibiców.

Po trzech latach z kieleckim klubem żegna się Angel Fernandez, który nie zdradził jeszcze, w którym kierunku się wybiera.

- Dla mnie to były niesamowite trzy sezony! Vive to najlepszy klub na świecie. Odchodzę, ale moje serce zostaje tutaj. Będę opowiadał rodzinie i dzieciom, że grałem w Kielcach - mówił hiszpański skrzydłowy, którego po tym sezonie zastąpi 21-letni Francuz Dylan Nahi z Paris Saint Germain Handball.

Szczególnie ciepło żegnano Krzysztofa Lijewskiego, który przecież tak naprawdę nie żegna się z Kielcami - od przyszłego sezonu nie będzie już grającym drugim trenerem, a tylko drugim trenerem. 37-letni „Lijek” spędził w Kielcach aż dziewięć lat, zdobywając dziewięć tytułów mistrza Polski, osiem pucharów i trzy medale Ligi Mistrzów - dwa brązowe (2013 i 2015) i ten najcenniejszy, złoty w 2016, a kibice na pewno będą pamiętali jego gola, który doprowadził do dogrywki w pamiętnym finale Ligi Mistrzów z Veszprem.

Tuż po meczu koledzy wyhuśtali Lijewskiego na rękach. Zawodnik przyznał, że pojawiły się u niego łzy wzruszenia.

- Będę miał wspaniałe wspomnienia. Dużo meczów tu wygrałem, kilka przegrałem, ale zawsze graliśmy razem, jak drużyna! - mówił Lijewski, dziękując za te lata kibicom, kolegom z drużyny, zarządowi i pracownikom klubu, a także obecnym na trybunach Hali Legionów rodzicom, żonie i córkom. „Jesteś legendą” - śpiewali w odpowiedzi kibice.

Czwartym szczypiornistą, którego kibice nie zobaczą w przyszłym sezonie w barwach mistrzów Polski będzie bramkarz Miłosz Wałach, ale nie zadecydowano jeszcze, do którego klubu będzie wypożyczony.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie