Zdążyli rzucić 40. Łomża Vive Kielce wysoko wygrało z ostatnią drużyną w tabeli. Faruk Yusuf wrócił do gry (zdjęcia)

Paweł Kotwica
Paweł Kotwica
W meczu PGNiG Superligi piłkarzy ręcznych, Łomża Vive Kielce wygrało z Piotrkowianinem Piotrków Trybunalski.

Łomża Vive Kielce - Piotrkowianin Piotrków Trybunalski 40:21 (22:11)
Łomża Vive Kielce: Wolff (1-30 min, 9/20 = 45 %), Kornecki (31-60 min, 5/15 = 33 %) – Surgiel 2, Fernandez 5 (1) – Kulesz 3, T. Gębala 3 – Karacić 5 (1), Sićko 5 – A. Dujszebajew 4, Yusuf 2 – Moryto 3, Gudjonsson 5 – Karaliok 1, Kaczor, Tournat 2. Trener: Talant Dujszebajew.
Piotrkowianin: Kot (1-30 min, 6/28 = 21 %), Ligarzewski (31-60 min, 6/24 = 25 %) - Mastalerz 3, Swat 1 (1) – Sobut 2, Rutkowski 4 – Mosiołek 3 (1), Jędraszczyk – Tórz 3, Stolarski, Wawrzyniak – Matyjasik 1 (1), Szopa 1 – Pacześny 1, Pożarek 2, Kaźmierczak. Trener: Bartosz Jurecki.

Karne. Łomża Vive Kielce: 2/4 (rzuty Moryto i Karacicia obronił Kot). Piotrkowianin: 4/8 (Wolff obronił rzuty Szopy i Swata, Matyjasik rzucił w słupek, Kornecki obronił rzut Matyjasika).

Kary. Łomża Vive Kielce: 8 minut (Kaczor, Sićko, A. Dujszebajew, Gębala po 2). Piotrkowianin: 6 minut (Swat czerwona kartka 19 min za trafienie w twarz bramkarza, Stolarski, Pożarek po 2).

Sędziowali: Jakub Mroczkowski (Sierpc) i Sebastian Patyk (Warszawa).

Widzów: 0.

Przebieg: 1:0, 1:1, 4:1 (‘5), 4:2, 5:2, 5:3, 8:3 (‘10), 8:4, 10:4 (‘12), 10:6, 11:6, 11:9 (‘17), 13:9, 13:10 (‘21), 19:10 (‘27), 19:11, 22:11 – 22:13, 26:13, 26:14, 27:14, 27:15, 28:15, 28:16, 30:16, 30:17, 31:17, 31:18, 34;18, 34:19, 35:19, 35:20, 38:20, 38:21, 40:21.

Nawet biorąc poprawkę na to, że mistrzowie Polski grali z ostatnią drużyną w tabeli, to na grę gospodarzy można popatrzeć życzliwie. Walczyli oni przez pełne 60 minut, a nie jak w poprzednim meczu w Kaliszu, tylko w pierwszej połowie.

Wolne od trenera dostali tym razem Michał Olejniczak i Branko Vujović. Po kilkutygodniowej przerwie spowodowanej problemami ze stawem barkowym, do gry wrócił 17-letni Nigeryjczyk, Faruk Yusuf.

Mający na koncie komplet punktów lider spotkał się z mającą tylko 12 punktów ostatnią drużyną w tabeli. Goście zagrali ambitnie i odważnie, jakby mieli nadzieję na powiększenie w Hali Legionów swojego mizernego dorobku, kielczanie też wykazywali dużą ochotę do gry, więc spotkanie było szybkie, choć było w nim trochę prostych błędów.

Bardzo dobrze rozpoczął mecz Igor Karacić, po którym widać było, że zapomina o męczącej go przez kilka miesięcy przypadłości spojenia łonowego. Żółto-Biało-Niebiescy zaczęli od skutecznych akcji w ataku pozycyjnym, dołożyli do tego kilka kontr wywołanych dobrymi interwencjami Andreasa Wolffa (który w pierwszej połowie obronił m. in. dwa karne, przy drugim został trafiony piłką w twarz, za co czerwoną kartkę zobaczył piotr Swat). W efekcie dość szybko zbudowali kilkubramkową przewagę.

Chyba na moment się nią zadowolili, bo zaczęli popełniać proste błędy w ataku, oddawali też nieskuteczne rzuty i Piotrkowianin zaczął odrabiać straty. W 17 minucie było tylko 11:9. Chwilę wcześniej trener Piotrkowianina, Bartosz Jurecki, legenda reprezentacji Polski, zastosował manewr a’la Talant Dujszebajew – po piętnastu minutach zdjął z boiska niemal całą szóstkę zawodników grających w polu. Tyle, że w odróżnieniu od szkoleniowca kielczan, trzykrotny medalista mistrzostw świata ma na ławce niemal wyłącznie młodych zawodników, którzy w ostatniej fazie pierwszej połowy popełnili sporo prostych błędów. Piotrkowianin miał wtedy 7-minutowy okres bez gola i 12-minutowy okres bez trafienia z gry. W tym czasie nasi zawodnicy przejechali po rywalu jak buldożer, zdobywając łatwe bramki z kontrataków (w czym celował Sigvaldi Gudjonsson) i błyskawicznie powiększając prowadzenie.

Po przerwie ani jednej ani drugiej drużynie nie brakowało chęci do gry i biegania, więc mecz ciągle był toczony w szybkim tempie. Gospodarze ciągle grali agresywnie w obronie, więc każda zdobyta przez przeciwnika bramka musiała go boleć. Po kilku minutach rozgrzał się Mateusz Kornecki, który pojawił się w kieleckiej bramce na druga połowę. W końcówce była szansa na rekordowe w tym sezonie zwycięstwo (do tej pory jest to +21 – marcowe 44:23 z Zagłębiem Lubin), ale kielczanie musieli się zadowolić dobiciem do „czterdziestki” - ostatniego gola w ostatnich sekundach zdobył Szymon Sićko.

Kolejny mecz Łomża Vive Kielce rozegra w piątek, 14 maja, o godzinie 18.15 w Głogowie z Chrobrym.

GDZIE SĄ CHŁOPCY Z TAMTYCH LAT, CZYLI CO DZIŚ ROBIĄ BYŁE GWIAZDY VIVE KIELCE [ZDJĘCIA]


POLECAMY RÓWNIEŻ:



IGOR KARACIĆ SIĘ ZARĘCZYŁ. ZOBACZ JEGO PIĘKNĄ WYBRANKĘ


PIĘKNOŚĆ Z UKRAINY. ZOBACZ PARTNERKĘ ARTIOMA KARALIOKA



BYŁY ZAWODNIK VIVE KIELCE JEST CZOŁOWYM POKERZYSTĄ ŚWIATA. WYGRYWA MILIONY DOLARÓW


RESTAURACJE, STRZELNICA, SKLEP, DEVELOPERKA, CAMPY DLA MŁODZIEŻY– ZOBACZ BIZNESY PIŁKARZY RĘCZNYCH [ZDJĘCIA]


POLUB NAS NA FACEBOOKU. NAJWIĘCEJ INFORMACJI O ŚWIĘTOKRZYSKIEJ PIŁCE RĘCZNEJ NA:

Handball Echo Dnia

POLUB NAS NA FACEBOOKU. NAJWIĘCEJ INFORMACJI O ŚWIĘTOKRZYSKIM sporcie NA:

Sport Echo Dnia

Autor jest również na Twitterze
Obserwuj Handball Echo na Twitterze
Obserwuj Sport Echo Dnia na Twitterze

EURO 2020: Kiedy zagramy, jeśli awansujemy?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie