Zdzisław Tokarski, strażak z Moskorzewa - wygrał walkę o życie, teraz walczy o sprawność. Możemy pomóc! [ZDJĘCIA]

Marek Piórecki
Marek Piórecki
Zdzisław Tokarski blisko trzy lata temu uległ bardzo poważnemu wypadkowi. Bez naszej pomocy nie wróci do sprawności... Fundacja Siepomaga
Zdzisław Tokarski, komendant gminny Związku Ochotniczych Straży Pożarnych w Moskorzewie, pracownik Urzędu Gminy, jako strażak przez wiele lat ratował innych. Teraz sam potrzebuje pomocy. Trwa zbiórka pieniędzy na jego rehabilitację. Każdy może pomóc!

Druh Tokarski 5 września 2017 roku uległ poważnemu wypadkowi samochodowemu na drodze krajowej 78 - gdy jechał samochodem do pracy, wjechał w niego samochód ciężarowy. Jego stan był bardzo ciężki – miał obrzęk mózgu, stłuczone płuca oraz złamane wszystkie żebra. Przez miesiąc przebywał w śpiączce w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Kielcach. Wypadek spowodował u niego poważne uszkodzenia układu nerwowego.

Oto wzruszająca relacja jego córki.

"Ten dzień zapamiętam na zawsze. Dostałam telefon. Mama płakała. Jak to? Już zapomniałam jak brzmi ten dźwięk... Jak codziennie tata wyjechał do pracy o 7:15, miał niedaleko, czasem jeździł rowerem, czasem autem, ale zawsze był na czas. Codzienna rutyna, pewnie jeszcze przed wyjściem, rzucił mamie krótkie “do widzenia”. Bo przecież nikt wychodząc z domu nie spodziewa się, że kolejne spotkanie może się nie odbyć. Przecież to tylko kilka godzin.

Tego dnia tata nie dojechał do pracy. Na drodze stanęła mu ciężarówka. Z tego zderzenia ledwie uszedł z życiem. Ten dzień zmienił życie całej rodziny na zawsze, choć w tym momencie liczyło się tylko jedno: by tata żył. Mama z siostrą były na miejscu po kilkunastu minutach, gotowe na wszystko. Ten widok zapamiętają na zawsze… Niezabezpieczone miejsce zdarzenia i tata leżący bez ruchu. To nie ma nic wspólnego z obrazami oglądanymi w filmach. W tym momencie przerażenie, strach i niepewność dosłownie paraliżują. Oczekiwanie na karetkę pogotowia dłuży się w nieskończoność. Wszystko dzieje się jakby obok. A kiedy patrzysz na to ciało… masz ochotę podbiec, potrząsnąć i krzyknąć "wstawaj!". Niestety, możesz liczyć tylko na wsparcie i doświadczenie innych.

Właśnie wtedy zaczęła się walka o taty życie. Pierwsza operacja tuż po dotarciu na oddział, następny dzień transport do następnego szpitala kolejna operacja. Stan był bardzo ciężki, obrzęk mózgu oraz wieloodłamowe złamania wszystkich żeber, stłuczone płuca. Tata został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej. Cztery tygodnie śpiączki… Czas, kiedy mogłyśmy tatę widzieć przez dokładnie godzinę. Codziennie pokonywałyśmy kilkadziesiąt kilometrów w jedną stronę, by być obok. Miałyśmy nadzieję, że czuje naszą obecność, słucha co do niego mówimy. Opowiadałyśmy mu wszystko, zupełnie jakby właśnie wrócił z pracy, a my jak zwykle relacjonowałyśmy nasz dzień. Moja obrona pracy magisterskiej, obrona siostry, tata był na bieżąco ze wszystkimi wydarzeniami z naszego życia. Dopiero po miesiącu tata zaczął nawiązywać kontakt. Dopiero wtedy lekarze mogli ponownie ocenić bilans strat spowodowanych wypadkiem.

Skutki były opłakane. Niedowład i kilkumiesięczny pobyt na OIOMie (Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej) spowodowały, że jego mięśnie zapomniały o podstawowych ruchach. Nauka wszystkiego od początku. Dla dorosłego człowieka to poważne wyzwanie. Codzienna walka o każdy ruch, o nowe słowa, o każdą umiejętność. Rehabilitacja wymagała od niego mnóstwo energii. Postępy robiły wrażenie na wszystkich. Niestety, po czasie okazało się, że to za mało. Regularne ćwiczenia są dla taty jedyną szansą na powrót do, chociażby części tego, co było dawniej. Dotychczasowa rehabilitacja wpłynęła na to, że tata sam je, coraz więcej mówi i robi wszystko, by stać się niezależny. Niestety, okazuje się, że wykorzystaliśmy możliwości rehabilitacji na NFZ (Narodowy Fundusz Zdrowia). Teraz, podobnie jak tysiące innych osób musimy stanąć w kolejce. Terminy są odległe, a tata nie może czekać! W przypadku ćwiczeń i turnusów każda przerwa wpływa negatywnie. Postanowiłyśmy mu pomóc, ale koszt regularnej rehabilitacji jest poza naszymi możliwościami. Musimy prosić o pomoc! Potrzebujemy środków na leki, rehabilitację domową i specjalistyczny turnus rehabilitacyjny. To ogromne koszty, których nie jesteśmy w stanie zdobyć, nawet jeśli połączymy wszystkie oszczędności. Tata ma szansę wrócić do pełni sił, jego stan może się poprawić i zapewnić mu normalne funkcjonowanie. Być może za jakiś czas to tata będzie mógł zająć się mamą, która też coraz częściej ma kłopoty zdrowotne...

Mój tata pracował jako strażak. Każdego dnia poświęcał się dla innych, często ryzykował życiem i bez zastanowienia ruszał na ratunek. Teraz to on potrzebuje wsparcia. Wspólnie możemy mu pokazać, że dobro wraca. Pomóżcie mojemu tacie odzyskać sprawność, dla kogoś, kto całe życie żył w ruchu to walka o wszystko.

Ten wypadek sprawił, że życie na chwilę się zatrzymało. Już nigdy nie wróciło na dawne tory. Wiemy, że wola walki i konsekwencja taty, połączone z Waszą pomocą to prosty przepis na sukces. Na to, by zapomnieć o rozbitym aucie, ciele bez życia leżącym na ulicy, szpitalnych salach i przerażającej bezsilności. Mamy nadzieję, to jedyne co mamy."

Zbiórka dla druha Zdzisława Tokarskiego trwa na portalu siepomaga.pl. Do kwoty potrzebnej na jego dalszą rehabilitację brakuje jeszcze blisko 56 tysięcy złotych. Pana Zdzisława można wesprzeć pod adresem internetowym https://www.siepomaga.pl/zdzislaw-tokarski (wszystko pisane łącznie). Można też KLIKNĄĆ TUTAJ

Pan Zdzisław ma obecnie 57 lat. Od blisko trzech walczy o powrót do sprawności. Jest podopiecznym włoszczowskiej Fundacji Jesteśmy Blisko.

Nie lekceważ migreny. To może być niebezpieczne!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie