"Zmień się na zdrowie": Po odchudzaniu może przyjść kryzys. Jak go przezwyciężyć?

Luiza Buras-Sokół
Małgorzata i Andrzej Ososińscy przez cały program radzili sobie świetnie. Doktor Katarzyna Krekora-Wollny i dietetyk Beata Bartosz chwalą uczestników.
Małgorzata i Andrzej Ososińscy przez cały program radzili sobie świetnie. Doktor Katarzyna Krekora-Wollny i dietetyk Beata Bartosz chwalą uczestników. Łukasz Zarzycki
Piąta edycja akcji "Zmień się na zdrowie" dobiega końca. Eksperci radzą uczestnikom, jak utrzymać sylwetkę i uniknąć do efektu jojo.
Karolina Rak z trenerką Olgą Chaińską.
Karolina Rak z trenerką Olgą Chaińską.

Karolina Rak z trenerką Olgą Chaińską.

Wkrótce pożegnamy czwórkę śmiałków, którzy dzielnie przetrwali sto dni diety i ćwiczeń. Obydwie pary mimo licznych obowiązków prywatnych i zawodowych radziły sobie bardzo dobrze i zasłużyły na pochwały ekspertów.

- Myślę, że możemy być o nich spokojni. Zostali wyposażeni w wiedzę, którą mogą wykorzystać w przyszłości, by nie wrócić do dawnej wagi - zauważa doktor nauk medycznych Katarzyna Krekora-Wollny, specjalista chorób wewnętrznych i metabolicznych, która uczestników programu "Zmień się na zdrowie" objęła opieką lekarską. - Istnieją jednak badania wskazujące, że kryzys i wzrost wagi może nastąpić po dwóch latach od zakończenia odchudzania - dodaje specjalistka. Jak radzić sobie w takiej sytuacji?

Dlaczego dwa lata?

Radosław Winiarski i Olga Chaińska w Centrum Odchudzania Expert Fitness.
Radosław Winiarski i Olga Chaińska w Centrum Odchudzania Expert Fitness.

Radosław Winiarski i Olga Chaińska w Centrum Odchudzania Expert Fitness.

- Po pierwsze organizm zaczyna się adaptować do warunków, które na początku odchudzania były dla niego nowe. Dieta, ograniczenie kaloryczności posiłków, zmiana pór ich jadania - wszystko to działało na organizm mobilizująco i dawało efekty w postaci zrzuconych kilogramów. Podobnie było z ćwiczeniami. Jednak po dwóch latach organizm adaptuje się do danego rodzaju wysiłku - tłumaczy doktor Katarzyna Krekora-Wollny.

Zauważa również, że po jakimś czasie od zakończenia odchudzania przestajemy się pilnować - coraz częściej sięgamy po niezdrowe przekąski, zapominamy o wypracowanych nawykach. - Po osiągnięciu wymarzonej sylwetki i dobrych wyników badań następuje rozluźnienie, zaczynamy popełniać błędy i, mówiąc wprost - folgujemy sobie. I to właśnie jest początek kryzysu, który może skutkować powrotem do dawnej wagi - alarmuje ekspertka.

Tłumaczy, że przyrost wagi nie będzie nagły, lecz stopniowy, widoczny zwłaszcza po ubraniach sezonowych - jednego lata mieścimy się w ulubioną sukienkę, a rok później jest ona za ciasna.

Nie trać głowy

Słodycz bez kalorii

Słodycz bez kalorii? To możliwe! W sklepach dostępna jest stewia, czyli słodzik, który nie dość, że nie zawiera kalorii, to jeszcze jest całkowicie naturalny.
Stewia to zielona roślina uprawiana w ciepłych wilgotnych krajach, jak Chiny czy Paragwaj. W przemyśle spożywczym wykorzystuje się jej liście, z których kilka kropel ekstraktu wystarczy, by osłodzić dzbanek herbaty. Stewię w polskich sklepach ze zdrową żywnością można kupić pod różnymi postaciami - jako zasuszone liście, ekstrakt bądź sproszkowaną. W kuchni z powodzeniem zastąpi kaloryczny cukier i pełne chemicznych dodatków słodziki. Można jej używać do wszystkiego, także do wypieków.
Stewia oprócz niewątpliwych właściwości dietetycznym ma także dobre działanie dla zdrowia. Zawiera witaminy z grupy B, witaminę C, cenne minerały - magnez, chrom, wapń, potas, krzem, cynk, żelazo. W medycynie naturalnej używana jest jako środek moczopędny, bakteriobójczy i wzmacniający. Po stewię sięgnęła również kosmetyka, ma ona bowiem działanie przeciwzmarszczkowe.
Stewia może być spokojnie używana przez diabetyków, nie ma bowiem wpływu na indeks glikemiczny organizmu, jest też bezpieczna dla zębów. Ten naturalny słodzik powinien się znaleźć w kuchni osób, które chcą zdrowo schudnąć, gdyż nie zawiera kalorii.

Co możemy zrobić samemu? - Przede wszystkim jak najszybciej wrócić do zaleceń dietetyka i dawnych, zdrowych nawyków. Warto zrewidować swoją obecną dietę. Pomocny przy tym będzie dzienniczek żywieniowy, w którym należy zapisywać wszystko, co jemy, a potem policzyć kaloryczność dziennego jadłospisu. Czasem wydaje nam się, że w naszym sposobie żywienia nic się nie zmieniło, porcje nie są większe, ale problem może leżeć gdzie indziej. Być może mleko 0,5 procent tłuszczu zastąpiliśmy 2-procentowym, a batoniki musli tymi czekoladowymi? Zapisując wszystko prędzej wychwycimy podobne błędy - mówi doktor Krekora-Wollny.

Jej zdaniem warto także przeanalizować, co działo się w naszym życiu od czasu zredukowania wagi. - Być może byliśmy na wczasach all inclusive, po których zostały nam dodatkowe kilogramy? Może urodziliśmy dziecko, borykaliśmy się z kontuzją lub kupiliśmy auto i zamiast chodzić, jeździmy? Są to zdarzenia, które zmieniają nasze zużycie energii i należy to uwzględnić w codziennej diecie - tłumaczy specjalistka.

Z pomocą eksperta

Lekarka dodaje, że w miarę upływu lat obniża się nasze zapotrzebowanie energetyczne - co dziesięć lat średnio o 270 kalorii. - Dlatego co jakiś czas, na przykład co dwa, trzy lata warto wybrać się na kontrolną wizytę do dietetyka lub lekarza, który wyliczy nasze zapotrzebowanie kaloryczne, udzieli wskazówek - radzi doktor Katarzyna Krekora-Wollny.
Przestrzega także, by w razie dużego przyrostu wagi z wizytą u specjalisty nie zwlekać zbyt długo.

- Jeśli przytyliśmy pięć kilogramów nie czekajmy, aż zamieni się ono w dziesięć. Gdy samodzielne odnalezienie przyczyny tycia nie udaje się, należy niezwłocznie skorzystać z pomocy dietetyka lub lekarza. Być może to początek rozwoju jakiegoś zaburzenia metabolizmu, na przykład niedoczynności tarczycy czy zespołu policystycznych jajników. W takiej sytuacji im szybciej choroba zostanie zdiagnozowana, tym lepiej dla zdrowia i wagi pacjenta - wyjaśnia doktor Krekora-Wollny.

Zmiana treningów

W trakcie procesu odchudzania organizm adaptuje się nie tylko do nowego sposobu żywienia, ale także do danego rodzaju ćwiczeń. - Dlatego warto odchudzać się pod okiem trenera, on prędzej zauważy, że zalecony trening przestaje być efektywny. Narzędziem kontroli w klubie są regularnie wykonywane pomiary wydolności, siły czy gibkości - wylicza Olga Chaińska, trenerka i instruktorka fitness, właścicielka Centrum Odchudzania Expert Fitness przy ulicy Szczecińskiej 1 w Kielcach, gdzie już od trzech miesięcy ćwiczą uczestnicy programu "Zmień się na zdrowie".

- To właśnie nadzorujący postępy w odchudzaniu trener co 8-10 tygodni delikatnie modyfikuje ćwiczenia. Nie są to zwykle duże zmiany, ale wyczuwalne dla organizmu, na przykład narzuca inne tempo, zaleca inne obciążenie, bieżnię zamienia na rower, a bieg na płaskim podłożu na chód pod górę - tłumaczy Olga Chaińska.

Jej zdaniem, nawet jeśli preferujemy odchudzanie samodzielne, powinniśmy monitorować parametry organizmu. - Jeśli zauważamy niepokojące sygnały - zastój lub przyrost wagi, należy wprowadzić zmiany w naszym wysiłku fizycznym. Czasem wystarczy uruchomić inne partie mięśni, rower zamienić na nordic walking - kończy specjalistka.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie